<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'zoopsycholog - Antonina Kondrasiuk'</title>
	<atom:link href="http://zoopsycholog.com/comments/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zoopsycholog.com</link>
	<description>Masz problem ze zwierzakiem? Kot brudzi w domu i wylizuje sobie sierść, a pies wyje całymi dniami i warczy na gości? Potrzebujesz pomocy specjalisty od psychiki zwierząt - zoopsychologa. Zapraszam!</description>
	<lastBuildDate>Thu, 22 Jul 2010 23:08:17 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.5</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Komentarz do wpisu Jak Wygląda Konsultacja od Kamil</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-443</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 23:08:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-443</guid>
		<description>Dodam ze wiczorem przychodzi do kolezanki do luzka, kladzie sie przy kolezance, zasypa i spi tak cala noc. W dzien natomiast, kotka jest bardzo pobudzona, jakby sploszona. Byle gest w jej kierunku ja straszy. Zachowuje sie tak jak wtedy kiedy kota cos baaaaaardzo wystraszy, i jest przez to dziki...Dodam ze oba koty sa z tego samego srodowiska (z tego samego domu). Faktem natomiast jest to ze kotka kolezanki od poczatku wydawala sie bradziej...niesnmiala...mniej odwazna. nie bylo by to problemem gdyby nie to sikanie wszedzie bez reguly jak wyzej juz napisalem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dodam ze wiczorem przychodzi do kolezanki do luzka, kladzie sie przy kolezance, zasypa i spi tak cala noc. W dzien natomiast, kotka jest bardzo pobudzona, jakby sploszona. Byle gest w jej kierunku ja straszy. Zachowuje sie tak jak wtedy kiedy kota cos baaaaaardzo wystraszy, i jest przez to dziki&#8230;Dodam ze oba koty sa z tego samego srodowiska (z tego samego domu). Faktem natomiast jest to ze kotka kolezanki od poczatku wydawala sie bradziej&#8230;niesnmiala&#8230;mniej odwazna. nie bylo by to problemem gdyby nie to sikanie wszedzie bez reguly jak wyzej juz napisalem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Jak Wygląda Konsultacja od Kamil</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-442</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 22:54:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-442</guid>
		<description>Witam!
Mam problem z ktorym nie wiem jak  sobie poradzic. Ja i moja kolezanka i ja przygarnelismy 2 kotki (ok 6 - 7 tyg). Moj kot nie sprawia problemu, nigdy nigdzie nie nasikal poza kuwaeta, nie ma z nim najmniejszych prroblemow, poprostu zloto :) Siostra mojego kota natomiast ktora mieszka u mojej kolezanki to zupelnie inna historia...wydaje sie bardzo niespokojna w porownaniu z bratem, chowa sie pod szafka z byle powodu (byle halas w domu ploszy ja) i problem najwiekszy: posikuje wszedzie, czasem troszke czasem duzo, i do kuwety i na dywan i na luzko i znowu do kuwety....nie mozemy jej wyczuc,...nie widac w tym zadnej zasady, reguly. POMOCY!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam!<br />
Mam problem z ktorym nie wiem jak  sobie poradzic. Ja i moja kolezanka i ja przygarnelismy 2 kotki (ok 6 &#8211; 7 tyg). Moj kot nie sprawia problemu, nigdy nigdzie nie nasikal poza kuwaeta, nie ma z nim najmniejszych prroblemow, poprostu zloto :) Siostra mojego kota natomiast ktora mieszka u mojej kolezanki to zupelnie inna historia&#8230;wydaje sie bardzo niespokojna w porownaniu z bratem, chowa sie pod szafka z byle powodu (byle halas w domu ploszy ja) i problem najwiekszy: posikuje wszedzie, czasem troszke czasem duzo, i do kuwety i na dywan i na luzko i znowu do kuwety&#8230;.nie mozemy jej wyczuc,&#8230;nie widac w tym zadnej zasady, reguly. POMOCY!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Widziane kocim nosem od Joasia</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/koci-punkt-widzenia/widziane-kocim-nosem/comment-page-1#comment-441</link>
		<dc:creator>Joasia</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 12:03:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/?p=144#comment-441</guid>
		<description>Witam,czy 3letni kotek domowy(nie wychodzący na dwór) przyzwyczai się do pobytu na wsi???proszę o odp.pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,czy 3letni kotek domowy(nie wychodzący na dwór) przyzwyczai się do pobytu na wsi???proszę o odp.pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Psycholog Zwierzęcy od asia</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-439</link>
		<dc:creator>asia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 19:53:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-439</guid>
		<description>Witam,mam takie pytanie...mam 3 letnia kotkę trzymaną tylko w domu nie wychodzącą na dwór,niestety(ubolewam)ale ze względów poważnych problemów zdrowotnych kotka nie może z nami zostać :(.Szukamy dla niej domu już 5miesięcy niestety nikt nie chce jej przygarnąć...i tu moje pytanie ostatnią szanse na dom(bo nie chciała bym oddać jej do schroniska)jest wywiezienie jej na wieś do rodziny,tam będzie miała jedzenie i opiekę,ale przy domu w oborze.Co robić?jak ona to zniesie?Bardzo proszę o odp.z góry serdecznie dziękuję.Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,mam takie pytanie&#8230;mam 3 letnia kotkę trzymaną tylko w domu nie wychodzącą na dwór,niestety(ubolewam)ale ze względów poważnych problemów zdrowotnych kotka nie może z nami zostać :(.Szukamy dla niej domu już 5miesięcy niestety nikt nie chce jej przygarnąć&#8230;i tu moje pytanie ostatnią szanse na dom(bo nie chciała bym oddać jej do schroniska)jest wywiezienie jej na wieś do rodziny,tam będzie miała jedzenie i opiekę,ale przy domu w oborze.Co robić?jak ona to zniesie?Bardzo proszę o odp.z góry serdecznie dziękuję.Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Koci psycholog o kociej mowie od Śliwka</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-1#comment-437</link>
		<dc:creator>Śliwka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 13:06:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-437</guid>
		<description>Nasz kot obsesyjnie wylizuje sobie futro. Potrafi robić to w takim zapamiętaniu, że w wylizywanym miejscu powstaje w futrze dziura, a odsłonięta w ten sposób skóra robi się szorstka i zarasta strupem, który on następnie zrywa przy kolejnych &quot;sesjach&quot; &quot;wygryzania&quot; i drapania futra. Dodam, że kot nie ma zębów, a potrafi wyrwać czy wytrzeć sobie pyszczkiem dziury w futrze. Intensywność &quot;czyszczenia&quot; futra jest taka, że w nocy jego mlaskanio-powarkiwanie budzi mojego męża. 
FurKot zasadniczo wydaje się być bardzo spokojnym zwierzakiem, przyjaznym,i leniwym wielbicielem pieszczot. 
Weterynarz sugeruje,że to może być &quot;alergia pokarmowa&quot;, ale obserwuję jego skórę, i nie widzę &quot;pierwotnych&quot; śladów alergii, które mogłyby powodować swędzenie.Nie ma pasożytów skórnych, nie ma wysypki, zaczerwienień, nic. Tylko kolejne nowe dziury, które na sobie wymymłuje. Dodam, że w miarę możliwości staramy się spędzać z nim czas, głaskać go, zabawiać go zabawkami, ale czasem nawet w trakcie najdzikszej kociej zabawy on nagle rzuca wszystko, i zaczyna wylizywać sobie futerko. Czy to możliwe, aby kot cierpiał na psychozę natręctw? Jak uchronić jego skórę przed auto-napadami czyszczenia? Kot jest regularnie oglądany przez weterynarzy,wszystko wskazuje, że jest zdrowym osobnikiem. Przynajmniej somatycznie. 
Zauważyłam też, że kiciuś chyba w ogóle nie myje sobie pupy. Potrafi zaślinić sobie całe futro, i zgina się w ósemki, aby sięgnąć odległych regionów skóry, ale ani razu jeszcze nie widziałam go czyszczącego sobie ten jeden konkretny punkcik pod ogonkiem...

Przeczytałam dotychczasowe Pani rady, i zaczynam się martwić, że być może on usiłuje zmyć ze swojego futra zapach naszych rąk? Futrzak lubi głaskanie i mizianie, dla drapania po grzbieciku dałby się chyba pokroić. Często usypia w trakcie głaskania na naszych rękach lub na kocyku. 

Proszę o radę, jak pomóc zwierzakowi? Spryskiwać go czymś? a może nas? ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nasz kot obsesyjnie wylizuje sobie futro. Potrafi robić to w takim zapamiętaniu, że w wylizywanym miejscu powstaje w futrze dziura, a odsłonięta w ten sposób skóra robi się szorstka i zarasta strupem, który on następnie zrywa przy kolejnych &#8220;sesjach&#8221; &#8220;wygryzania&#8221; i drapania futra. Dodam, że kot nie ma zębów, a potrafi wyrwać czy wytrzeć sobie pyszczkiem dziury w futrze. Intensywność &#8220;czyszczenia&#8221; futra jest taka, że w nocy jego mlaskanio-powarkiwanie budzi mojego męża.<br />
FurKot zasadniczo wydaje się być bardzo spokojnym zwierzakiem, przyjaznym,i leniwym wielbicielem pieszczot.<br />
Weterynarz sugeruje,że to może być &#8220;alergia pokarmowa&#8221;, ale obserwuję jego skórę, i nie widzę &#8220;pierwotnych&#8221; śladów alergii, które mogłyby powodować swędzenie.Nie ma pasożytów skórnych, nie ma wysypki, zaczerwienień, nic. Tylko kolejne nowe dziury, które na sobie wymymłuje. Dodam, że w miarę możliwości staramy się spędzać z nim czas, głaskać go, zabawiać go zabawkami, ale czasem nawet w trakcie najdzikszej kociej zabawy on nagle rzuca wszystko, i zaczyna wylizywać sobie futerko. Czy to możliwe, aby kot cierpiał na psychozę natręctw? Jak uchronić jego skórę przed auto-napadami czyszczenia? Kot jest regularnie oglądany przez weterynarzy,wszystko wskazuje, że jest zdrowym osobnikiem. Przynajmniej somatycznie.<br />
Zauważyłam też, że kiciuś chyba w ogóle nie myje sobie pupy. Potrafi zaślinić sobie całe futro, i zgina się w ósemki, aby sięgnąć odległych regionów skóry, ale ani razu jeszcze nie widziałam go czyszczącego sobie ten jeden konkretny punkcik pod ogonkiem&#8230;</p>
<p>Przeczytałam dotychczasowe Pani rady, i zaczynam się martwić, że być może on usiłuje zmyć ze swojego futra zapach naszych rąk? Futrzak lubi głaskanie i mizianie, dla drapania po grzbieciku dałby się chyba pokroić. Często usypia w trakcie głaskania na naszych rękach lub na kocyku. </p>
<p>Proszę o radę, jak pomóc zwierzakowi? Spryskiwać go czymś? a może nas? ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Koci psycholog o kociej mowie od Antonina</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-1#comment-435</link>
		<dc:creator>Antonina</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 15:52:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-435</guid>
		<description>Myśle , że to objaw pozytywny- koty witają się obwąchując swoje pyszczki- więc to forma kociego kontaktu. Oczywiście trzeba obserwować mowę ciała kotki, ale bez zbytnich obaw - opowieści o kotach przegryzających ruszajacą się grdykę śpiącego człowieka to tylko szkodliwy mit. Natomiast przestrzegam przez bawieniem się z kotem przy pomocy kończyn- do zabawy służą zabawki a nie nasze ręce czy nogi - to może prowokowac kota do ataków , gdy widzi ,że idziemy lub coś robimy. Skoro, jak Pani pisze to pierwszy kot w Pani zyciu , zachęcam do poczytania na temat tego wspaniałego zwierzęcia- jego zachowan i potrzeb- jest dostepnych sporo bardzo dobrych poradników o kotach. Na moim blogu znajdzie Pani wskazówki jak przystosować mieszkanie do kocich potrzeb. Powodzenia !</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myśle , że to objaw pozytywny- koty witają się obwąchując swoje pyszczki- więc to forma kociego kontaktu. Oczywiście trzeba obserwować mowę ciała kotki, ale bez zbytnich obaw &#8211; opowieści o kotach przegryzających ruszajacą się grdykę śpiącego człowieka to tylko szkodliwy mit. Natomiast przestrzegam przez bawieniem się z kotem przy pomocy kończyn- do zabawy służą zabawki a nie nasze ręce czy nogi &#8211; to może prowokowac kota do ataków , gdy widzi ,że idziemy lub coś robimy. Skoro, jak Pani pisze to pierwszy kot w Pani zyciu , zachęcam do poczytania na temat tego wspaniałego zwierzęcia- jego zachowan i potrzeb- jest dostepnych sporo bardzo dobrych poradników o kotach. Na moim blogu znajdzie Pani wskazówki jak przystosować mieszkanie do kocich potrzeb. Powodzenia !</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Jak Wygląda Konsultacja od Grażyna</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-434</link>
		<dc:creator>Grażyna</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 09:47:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-434</guid>
		<description>Dzień dobry. W sobotę mój pies( mieszaniec owczarka i husky-iego) ugryzł naszego 15 miesięcznego synka. Ma rankę na twarzy i trochę zadrapań ale cieszymy się,że nie skończyło się gorzej. Psa mamy od 5-ciu lat,wzięliśmy go ze schroniska jak miał 1,5 roku. Wydawało nam się,że go dobrze wychowaliśmy, ma duży ogród do biegania i dużo miłości z naszej strony. Gdy urodził się nasz Szymonek to od samego początku pies spędzał z nim czas. Zawsze się bawili razem,potrafili cały dzień spędzać razem i mimo tego,że czasami synuś szarpnął go za ogon lub sierść- to nigdy pies nie był agresywny. W sobotę rano pies leżał sobie koło mojej nogi a synek jak codzień rano podszedł,żeby się przywitać. Przypuszczam,że musiał niechcący go nadepnąć albo pociągnąć( byłam przy tym i na pewno go nie szarpał)no  i pies się rzucił na synka i ugryzł go w twarz. Oczywiście przeżyliśmy horror i do tej pory ciężko mi się pozbierać(chociaż Synuś już w pełni sił)Policjant kazał nam iść z psem do weterynarza na obserwację(dzisiaj pójdę) ale cały czas zastanawiam się co zrobić z psem? Z jednej strony obawiam się dopuścić psa do dziecka już na zawsze. Ale z drugiej strony przecież jeżeli tego psa zabolało to tylko się chciał obronić.Do tego wydaje mi się,że od czasu upałów pies jest rozdrażniony. Najgorsze jest to,że jak wróciliśmy ze szpitala to synuś pierwsze co zrobił to podbiegł do kojca,żeby się przywitać z jego pieskiem. Nie wiem jak się mam zachować, jak postąpić z psem? Pomimo tego co się stało- to nadal jest nasz pies i nie wyobrażam sobie,żeby go oddać a z drugiej strony boję się o dziecko.Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję
Grażyna</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry. W sobotę mój pies( mieszaniec owczarka i husky-iego) ugryzł naszego 15 miesięcznego synka. Ma rankę na twarzy i trochę zadrapań ale cieszymy się,że nie skończyło się gorzej. Psa mamy od 5-ciu lat,wzięliśmy go ze schroniska jak miał 1,5 roku. Wydawało nam się,że go dobrze wychowaliśmy, ma duży ogród do biegania i dużo miłości z naszej strony. Gdy urodził się nasz Szymonek to od samego początku pies spędzał z nim czas. Zawsze się bawili razem,potrafili cały dzień spędzać razem i mimo tego,że czasami synuś szarpnął go za ogon lub sierść- to nigdy pies nie był agresywny. W sobotę rano pies leżał sobie koło mojej nogi a synek jak codzień rano podszedł,żeby się przywitać. Przypuszczam,że musiał niechcący go nadepnąć albo pociągnąć( byłam przy tym i na pewno go nie szarpał)no  i pies się rzucił na synka i ugryzł go w twarz. Oczywiście przeżyliśmy horror i do tej pory ciężko mi się pozbierać(chociaż Synuś już w pełni sił)Policjant kazał nam iść z psem do weterynarza na obserwację(dzisiaj pójdę) ale cały czas zastanawiam się co zrobić z psem? Z jednej strony obawiam się dopuścić psa do dziecka już na zawsze. Ale z drugiej strony przecież jeżeli tego psa zabolało to tylko się chciał obronić.Do tego wydaje mi się,że od czasu upałów pies jest rozdrażniony. Najgorsze jest to,że jak wróciliśmy ze szpitala to synuś pierwsze co zrobił to podbiegł do kojca,żeby się przywitać z jego pieskiem. Nie wiem jak się mam zachować, jak postąpić z psem? Pomimo tego co się stało- to nadal jest nasz pies i nie wyobrażam sobie,żeby go oddać a z drugiej strony boję się o dziecko.Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję<br />
Grażyna</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Koci psycholog o kociej mowie od KROPLA</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-1#comment-433</link>
		<dc:creator>KROPLA</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 09:47:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-433</guid>
		<description>Witam serdecznie,
Tydzień temu trafiła do mnie 7-tygodniowa koteczka.
Została oddzielona od mamy i pięciorga rodzeństwa.
Była przestraszona i nieufna. Po tygodniu całkiem przyjaźnie się zachowuje, bawi, bryka, daje się głaskać po brzuszku i jest bardzo mądra. Urodziła się na wsi a od pierwszego dnia u nas w mieszkaniu, w bloku pięknie korzysta z kuwety. To jest mój pierwszy kot i mam problemy z rozpoznawaniem jej zachowań.
Mam prośbę o wyjaśnienie. Co oznacza, kiedy Kicia podchodzi blisko do twarzy, do mojego nosa i głośno miauczy a nie mruczy? Czy to agresywne nastawienie czy objaw sympatii? Bo na razie mam lęk, że może chce mi odgryźć nos albo podrapać?

Pozdrawiam serdecznie:),
Agnieszka

Czy to jest pozytywny</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam serdecznie,<br />
Tydzień temu trafiła do mnie 7-tygodniowa koteczka.<br />
Została oddzielona od mamy i pięciorga rodzeństwa.<br />
Była przestraszona i nieufna. Po tygodniu całkiem przyjaźnie się zachowuje, bawi, bryka, daje się głaskać po brzuszku i jest bardzo mądra. Urodziła się na wsi a od pierwszego dnia u nas w mieszkaniu, w bloku pięknie korzysta z kuwety. To jest mój pierwszy kot i mam problemy z rozpoznawaniem jej zachowań.<br />
Mam prośbę o wyjaśnienie. Co oznacza, kiedy Kicia podchodzi blisko do twarzy, do mojego nosa i głośno miauczy a nie mruczy? Czy to agresywne nastawienie czy objaw sympatii? Bo na razie mam lęk, że może chce mi odgryźć nos albo podrapać?</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie:),<br />
Agnieszka</p>
<p>Czy to jest pozytywny</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Psi Psycholog od wika</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psi-psycholog/comment-page-1#comment-432</link>
		<dc:creator>wika</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 18:13:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psi-psycholog#comment-432</guid>
		<description>Witam nazywam się Wiktoria i mam poważny problem ze swoim 1,5 rocznym Golden Ratriverem. Pies mieszka na dworze ma tam swoją budę i odgrodzony teren,od ogrodu. Mój problem, polega na tym, że gdy pies zostaje sam czy nawet zostaje zamykany  w kojcu, niszczy cały płot, aby wydostać sie poza kojec. Niestety na tym nie konczy się mój problem ponieważ kiedy zgodziliśmy się na to aby biegał po całym ogrodzie i nie zamykaliśmy go do kojca,  tak samo uciekał tyle tylko, że gdy wracaliśmy do domu ze szkoły czy pracy on zawsze był, kiedy tylko słyszał, ze wyjezdzamy zaraz uciekał. Bardzo proszę o odpowiedź. Ten problem trwa już od 7 miesięcy.Czekam z nie cierpliwością na Pani odpowiedź. (proszę o jak najszybszą poradę )</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam nazywam się Wiktoria i mam poważny problem ze swoim 1,5 rocznym Golden Ratriverem. Pies mieszka na dworze ma tam swoją budę i odgrodzony teren,od ogrodu. Mój problem, polega na tym, że gdy pies zostaje sam czy nawet zostaje zamykany  w kojcu, niszczy cały płot, aby wydostać sie poza kojec. Niestety na tym nie konczy się mój problem ponieważ kiedy zgodziliśmy się na to aby biegał po całym ogrodzie i nie zamykaliśmy go do kojca,  tak samo uciekał tyle tylko, że gdy wracaliśmy do domu ze szkoły czy pracy on zawsze był, kiedy tylko słyszał, ze wyjezdzamy zaraz uciekał. Bardzo proszę o odpowiedź. Ten problem trwa już od 7 miesięcy.Czekam z nie cierpliwością na Pani odpowiedź. (proszę o jak najszybszą poradę )</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Komentarz do wpisu Psi Psycholog od Antonina</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psi-psycholog/comment-page-1#comment-428</link>
		<dc:creator>Antonina</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 11:20:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psi-psycholog#comment-428</guid>
		<description>Maju,
Nie zgadzam sie z tym,ze jeżeli pies atakuje inne psy &quot; to  nie jest duży problem&quot;. To jest bardzo duży problem zarówno dla naszego psa jak i dla innych psów i ich właścicieli i odpowiedzialny właściciel ma obowiązek się takim zachowaniem zająć. Tym bardziej jeżeli agresywne działania rozszerzaja się także na ludzi. Oczywiście nie da się  na takie zachowanie nic radzić  mailowo - sugeruję Pani jak najszybszy kontakt z zoopsychologiem - kontakt , w zależności od miejsca Pani zamieszkania , można znaleźć np. na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Maju,<br />
Nie zgadzam sie z tym,ze jeżeli pies atakuje inne psy &#8221; to  nie jest duży problem&#8221;. To jest bardzo duży problem zarówno dla naszego psa jak i dla innych psów i ich właścicieli i odpowiedzialny właściciel ma obowiązek się takim zachowaniem zająć. Tym bardziej jeżeli agresywne działania rozszerzaja się także na ludzi. Oczywiście nie da się  na takie zachowanie nic radzić  mailowo &#8211; sugeruję Pani jak najszybszy kontakt z zoopsychologiem &#8211; kontakt , w zależności od miejsca Pani zamieszkania , można znaleźć np. na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
