Behawiorysta koci radzi: Czy mój kot potrzebuje towarzysza ? Przeczytaj zanim adoptujesz kolejnego kota

W kategorii KOCI PUNKT WIDZENIA, dodany maj 31st, 2011

koty na płocieOd pewnego czasu masz wrażenie, że Twój kot jest znudzony i smutny. Przesypia całe dnie, za to w nocy nie daje Ci spać natrętnie miaucząc, skacząc po Tobie i zrzucając przedmioty. Chodzi za Tobą krok w krok domagając się nieustannej uwagi. Ma ogromny apetyt i tyje. A może zauważyłeś ,że wylizuje sobie łyse placki na brzuchu lub zacząłeś znajdować kałuże kociego moczu wcale nie w kuwecie … Zaczynasz się zastanawiać czy wzięcie drugiego kota nie rozwiązałoby tych problemów ?
Wszystkie zwierzęta, które zostały udomowione przez człowieka, włącznie z nim samym, to zwierzęta stadne. Z wyjątkiem kota. Kot w naturalnych warunkach nie żyje w stadzie i jako samotny łowca zazdrośnie strzeże swojego terytorium przed intruzami. Organizacja społeczna wśród kotów opiera się na matriarchacie i jedyna rozpoznawalna ,stała więż międzykocia to więź matki w potomstwem.
Kot domowy, jako osobnik elastyczny jeżeli chodzi o przystosowanie się do zastanych warunków może czasami znosić życie w grupie innych osobników i tolerować ich towarzystwo. Zdarza się , że kot żyjący w ludzkiej rodzinie rozwija z innymi kotami – współmieszkańcami ( zwłaszcza jeżeli to są koty z tego samego miotu) bliskie relacje przypominające przyjażń. Kot jednak jest z natury typem samotniczym i mimo, że mnogość sygnałów mowy ciała wskazuje na przystosowanie do życia społecznego i komunikacji z innymi osobnikami są to jednak w większości sygnały dystansujące.
Wielu właścicieli domowych kotów miało okazje obserwować, że jeżeli do zadomowionych kotów wprowadza się nowego osobnika pierwszy kontakt raczej nigdy nie jest zbyt przyjazny a czasami niestety zaczynają się poważne kłopoty. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy koty mają do dyspozycji małe, zamknięte terytorium takie, jak większość naszych mieszkań w których żyją zwierzęta.
Kot jest zwierzęciem społecznym „fakultatywnie” z reguły wiec będzie robił wszystko, żeby nie dzielić się swoim terytorium z nikim, a zwłaszcza jeżeli współmieszkaniec został mu narzucony przez nas.
W sytuacji, gdy kot zostaje przez nas zmuszony do przebywania z drugim wybranym przez nas osobnikiem lub w grupie kotów najczęściej przyjmuje jedną z poniższych strategii.
• milcząco akceptuje niezgodę i unika innych kotów z grupy
• lekceważy obecność innych kotów i żyje na swoim terytorium, w wybranej niszy, poza grupą
• pozostaje wiecznym kociakiem, rezygnuje z dojrzałości psychicznej i żyje w przyjaźni z wszystkimi kotami w grupie
Zawsze w przypadku, gdy chcemy zwiększyć stadko kocich domowników o kolejnego ponosimy ryzyko , że my i nasz kot ( koty) rezydent wpakujemy się w samo centrum kociej wojny. Dlatego nie podejmujmy takiej decyzji pochopnie, pod wpływem emocji lub co gorsza (o czym niestety zapewnia nas większość poradników dotyczących kotów ) w przekonaniu, ze robimy to dla dobra naszego kota , który z pewnością będzie zachwycony nowym towarzyszem .
Dla dobra kota natomiast warto, abyśmy pamiętali, że z jego punktu widzenia im mniej kotów, tym lepiej, bo w grupie zwykle jest o jednego kota za dużo. Relacje miedzy poszczególnymi osobnikami są zupełnie nieprzewidywalne – każda jest jedyna i niepowtarzalna. Agresja w grupie kotów może być widoczna, ale może także być subtelna, zupełnie niewidoczna dla człowieka , a właściciele często nie mają w ogóle świadomości o istnieniu napięć i agresji wśród swoich pupili uważając ,że wszystko układa się znakomicie, aż do chwili , gdy wybucha otwarty konflikt.
Często zachowanie agresywne przejawia się jedynie poprzez wpatrywanie się jednego osobnika w drugiego i blokowanie mu dostępu do dóbr. Mówi się nawet, że koty zabijają wzrokiem tak, że ofiara czuje się nieustannie nękana.
Dlatego też przed wzięciem kolejnego kota należy zastanowić się :
• jakim typem, jeżeli chodzi o stosunki społeczne jest nasz kot – czy jest „towarzyski” w stosunku do innych osobników swojego gatunku i chętnie akceptuje zmiany , czy raczej zazdrośnie broni swoich posiadłości lub jest bardzo nieśmiały i lękliwy. Sprawa komplikuje się jeżeli mamy już więcej niż jednego kota- tu należałoby przeanalizować charakter każdego z nich i stosunki dotychczas panujące między nimi.
• jaką powierzchnia mieszkalną dysponujemy – jest to zwłaszcza istotne w przypadku kotów niewychodzących . Nikt nie obliczył ile m2 powinno przypadać na jednego kota ,ale należy tu się kierować rozsądkiem i brać pod uwagę fakt, że w warunkach naturalnych , kocie terytoria są rozległe, a także to, że każdy kot potrzebuje powierzchni intymnej , gdzie będzie mógł przebywać „ na osobności” czyli zacisznych kryjówek i miejsc położonych w trzecim wymiarze. Trzeba także przewidzieć miejsce na adekwatna do ilości kotów liczbę kuwet , które zgodnie z zasadami nie powinny się znajdować w bezpośredniej bliskości jedna od drugiej
• jak wygląda nasz dzień –czy jesteśmy w stanie poświęcić każdemu z kotów tyle czasu ile będzie potrzebował, aby żaden nie poczuł się odrzucony. Należy pamiętać, że bez względu na to jak ułożą się stosunki między kotami nadal istotna jest dla kota więź z ludzkim opiekunem .
• czy dysponujemy odpowiednimi środkami finansowymi , które będą potrzebne na utrzymanie i opiekę lekarską dla więcej niż jednego kota

I ostatnia ważna sprawa : NIGDY NIE BIERZMY KOLEJNEGO KOTA W CHARAKTERZE REMEDIUM NA ISTNIEJĄCE PROBLEMY AKTUALNEGO PUPILA – o następnym kocim domowniku możemy myśleć dopiero, gdy zostaną one rozwiązane. Taki zabieg może się powieść czasami w przypadku, znudzonego kociaka , dla którego rzeczywiście zabawa z drugim kociakiem może pomóc rozładować energię. Wtedy jednak lepiej od razu wziąć dwa kociaki z jednego miotu.
Nawet jednak w grupie pokojowo żyjących kotów problemy mogą się zacząć wraz z osiągnięciem przez nie dojrzałości społecznej tj. pomiędzy 18 miesiącem a 4 rokiem życia. Na sytuację nie ma wpływu fakt, czy mamy do czynienia z osobnikami spokrewnionymi czy nie. Zapobiec temu można poprzez stworzenie kotom jak najbardziej atrakcyjnego otoczenia i dostarczenie wystarczającej ilości dóbr do dyspozycji. Natomiast jeżeli wprowadzamy do domu nowego kota należy to robić ostrożnie, po woli najlepiej po kierunkim specjalisty.
Tak więc jeżeli rzeczywiście uważamy ,że nasz kot ma problem z nudą i brakiem zajęcia warto zastanowić się jak uatrakcyjnić mu otoczenie w którym przebywa , zapewnić odpowiednią ilość ruchu ,zabawy , którą lubi i kontaktu z opiekunem. W trudniejszych przypadkach zawsze warto skonsultować się z zoopsychologiem, który podpowie jak naprawdę możemy pomóc naszemu zwierzakowi.

(21) Komentarze w “Behawiorysta koci radzi: Czy mój kot potrzebuje towarzysza ? Przeczytaj zanim adoptujesz kolejnego kota”

  1. Natalia Napisał/a:

    Witam! jestem szczęśliwą właścicielka 3letniego kocura syberyjskiego Freddiego(wykastrowanego). Jako kocię zawsze był pełen energii i nigdy nie chciał kończyć zabawy,gdy dorósł nie był już takim amatorem szaleństw,ale choć mniej i rzadziej wciąż biegał i polował piórka,myszki itp. Niestety w ostatnim czasie chociaż wychodzę z siebie aby go zachęcić do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego Fredek prawie całe dnie i całe noce przesypia,zmienia tylko miejsca, towarzyszy mi przy pracach domowych ale bawić się nie chce. Ma wielki drapak z domkiem i platformą,ze sznureczkami z myszkami,ma tysiące różnych zabawek, na wiele sposobów próbowałam już go zachęcać do zabawy a on tylko machnie łapą ze dwa razy i koniec. Martwie się o niego gdyż jest przecież młody,powienien chcieć zabawy,a jest strasznym łakomczuchem i szybko udaje mu się wychodować sadełko więc ograniczam mu jedzenie aby nie jadł za dużo. Dodam że został kupiony jako drugi kot i z naszym pierwszym kocurkiem nigdy nie miał żadnego konfliktu,niestety pierwszy kocurek odszedł z tego świata po pół roku od przyjazdu Fredka,więc Fredek został jedynakiem. Natomiast 2m-ce temu moja rodzina sprawiła sobie psa,wszyscy mówili że starszy kocur na swoim terytorium od razu ustawi sobie szczeniaka ale wcale się tak nie stało,toczą walki,albo Fredek ucieka przed psem,przez pewien czas nawet nie załatwiał sie do kuwety. Wydaje mi się że właśnie od tego mniej więcej momentu kocur przestał kompletnie chciec się bawić i rzadko wychodzić ze swojego pokoju. Sprawdzałam czy gdzieś na jakimś forum jest opisany podobny problem i znalazlam kilka odp-kocur może być na coś chory np mieć anemie, kot poprostu dorósł i już taki ma charakter, albo potrzebne mu towarzystwo innego kota,z którym bawiłby sie po kociemu. Dlatego chciałabym prosić Panią o opinie,kocham tego kocurka i chce dla niego jak najlepiej a obawiam się że brak ruchu będzie przyczyną chorób w przyszlości. Z góry dziękuję za odpowiedz,Natalia

  2. Tomasz Napisał/a:

    Do Natalii:
    Nowo przybyły do domu pies zdominował kota i skutecznie go zastrasza. Kot, który nie czuje się bezpieczny na pewno nie będzie się bawił. Aby naprawić sytuację, należy oddziaływać równocześnie na oba zwierzaki:
    – Wyeliminować agresję psa w stosunku do kota i nauczyć go pokojowego współżycia z kotem. Nie jest to bardzo trudne, ale wymaga znajomości psiej psychologii i konsekwencji. Jeśli masz dostęp do kanałów Discovery (kablówka, satelita) – polecam serię “Zaklinacz psów”, gdzie opisane są odpowiednie techniki.
    – Kotu należy przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Kuweta i miejsce posiłku muszą być niedostępne dla psa, warto zainstalować dla kota wysokie półki i drzewka do wspinania, gdzie czułby się bezpieczny.
    Ponieważ konkretne sposoby postępowania są zależne od znajomości wielu szczegółów, zalecałbym konsultację behawiorysty w domu.
    Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemów!

  3. Kaasiaa Napisał/a:

    Witam, mam pięcioletnią kotkę w domu od dwóch lat (wzięta z działek) i właśnie rozważam wzięcie drugiego kota, ale obawiam się problemów. Moja kotka jest bardzo terytorialna i bardzo zazdrosna. Gdy czasem zdarza się, że odwiedza mnie ktoś ze zwierzakiem, moja kicia robi wszystko, by natręt się usunął – fuczy, stroszy sierść i atakuje. Chciałabym wziąć drugiego kota po pierwsze dlatego, że kocham koty i chcę uratować jeszcze jedno kocie życie, po drugie dlatego, że chcę , by moja kotka miała towarzystwo, gdy nie ma mnie w domu, a czasem nie ma mnie długo.
    Chciałabym wziąć maleńkiego kocurka (niecałe 3 tygodnie) – wydaje mi się, że fakt, iż jest to takie maleństwo oraz to, że to kocur może pomóc jej zaakceptować nowe towarzystwo. Ale czy na pewno? Proszę o opinie.

  4. KasiaAnglia Napisał/a:

    Przede wszystkim chcialam podziekowac za bardzo ciekawy artykul.
    Jestem wlascicielka 5-miesiecznej kotki rasy ragdoll.
    Kotka przesypia praktycznie cale dnie,
    ma wielki apetyt i szybko tyje.
    W nocy jest bardzo ruchliwa.
    Jest bardzo za nami-zawsze tam gdzie my:)
    Do tego jest bardzo rozmowna-odpowiada na kazde pytanie
    oraz zacheca do wspólnej zabawy przynoszac nam pilki do lózka.

    Na jednym z forów internetowych,
    poradzono mi,aym wziela do domu drugiego kota,
    poniewaz koty zle znosza samotnosc oraz najzwyczajniej sie nudza podczas nieobecnosci wlaciciela w domu.
    Po przeczytaniu artykulu mam jednak watpliwosci co do drugiego mruczka…
    Przyznam szczerze,ze nie bardzo chcemy drugiego kotka.
    Myslelismy raczej,aby przygarnac np.zólwia aby kotka miala towarzystwo…

    Bardzo prosze o Pani opinie.

    Serdeczne pozdrowienia z pochmurnej Anglii:)

  5. Antonina Napisał/a:

    Kasiu, tak jak pisałam wzięcie drugiego kota to zawsze pewne ryzyko bo koty nie są zwierzętami stadnymi i są bardzo zazdrosne o swoje terytorium. Natomiast jeżeli będziecie Państwo poświęcać kotce czas na codzienne,regularne zabawy i stworzycie jej ciekawe, urozmaicone środowisko w domu ( jak dostosować mieszkanie do kocich potrzeb piszę w innym artykule – proszę poszukać w blogu na mojej stronie)kotka nie powinna się nudzić. Jednak ponieważ jest jeszcze kociakiem można spróbować z drugim kotem ,albo psem – żółw raczej nie będzie atrakcyjnym towarzystwem.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia

  6. Nikola Napisał/a:

    Witam mam ogromny problem z moimi kociakami. Mam 2 letnia kotke ktora pzebywa tylko w domu mam dwa pietra wiec duzo miejsca jest starszna indywidualistka. Dostalam drugiego kotka 2 tygodnie temu mysllam ze bedzie dobrze bo on byl kocurem.Pirwszego dnia moja kotka obrazila sie na caly swiat byla niezadowlona z obecnosci kocura. Po 3 dniach zostaja przyjaciolmi ona sie nim opekuje on jej ssa cycka wtuleni sielanka. Dzisiaj rano przezylam szok 6 rano budze sie slyszac przerazliwe jeki schodze na dol a moje koty walcza na smierc i zycie nie moglam ich rozdzielic sama troche oberwalam. Rozdzielilam je strasznie byly napuszone kotka nie dala sie dotknac chcialam je zamknac w dwoch innych pokojach wzielam malego na rece a moja kotka rzucila sie na mnie kaleczac moja noge wydawala przy tym straszliwe jeki!dodam ze kotka jest nie wysterylizowana. Nie wiem co obic obawiam sie zostawiac je same w domu. Nie mam pojecia o co sie poklocily posze o pomoc jak postepowac pozdrawiam

  7. Dorota Napisał/a:

    Miałam dwa koty (jeden adoptowany przez Fundację, drugi ze schroniska) i bardzo się ze sobą zaprzyjaźniły. Niestety dwa tygodnie temu jeden odszedł i jeden z kotów – nieustanny mruczek, “przychlast” i “miziak” został sam. Bardzo się nudził, gdyż nigdy wcześniej nie był sam. Wzięliśmy kilka dni temu nowego kota ze schroniska, który okazał się podobnym mruczkiem. Niestety pierwszy kotek przestał od chwili pojawienia się nowego kota mruczeć i tulić się. Rozumiem, że to z zazdrości? Czy kotek jest na nas obrażony? Czy możemy jakoś temu zaradzić? Staram się obydwojgu okazywać tyle samo zainteresowania, jednakże to niewiele skutkuje. Wcześniej byłam jego ukochaną mamą, odkąd jest nowy kot, przestał reagować już nawet na moje zawołania.
    Pozdrawiam.

  8. Iwona Napisał/a:

    Witam,
    mam w domu dwa koty, od ponad dwóch lat. Jeden to kocurek, drugi kotka – oba są po zabiegu kastracji.
    Wszystko było w porządku, koty tolerowały się, wspólnie bawiły, nigdy nie dochodziło między nimi do walk (chyba że w formie zabawy – takie kocie zapasy )
    Od dwóch dni kocur stał się agresywny wobec kotki, muszę ich rozdzielać. Kotka bardzo się boi, w ucieczce oddaje mocz i kał. Koty wydają z siebie bardzo dziwne dzwięki, których nigdy wcześniej od nich nie słyszałam… Nie wiem co mam robić, proszę o pomoc. Po pierwszym ataku zamknęłam jednego z kotów na noc – ponieważ nie byłam już w stanie czuwać nad nimi. Myślałam, że do rana złość minie…że wszystko wróci do normy, jednak z rana gdy wypuściłam kocura on wbrew temu co sądziłam nie pobiegł do miski z jedzeniem a do kotki aby znów zaatakować. Czuję bezsilność. Dzwoniłam do weterynarza, ale on nie jest w stanie mi pomóc. Jeszcze raz proszę o jakąś radę.

    Z góry dziękuję
    Pozdrawiam
    Iwona

  9. ola Napisał/a:

    witam
    mam, miałam dwa niebieskie, Lucek odszedł w piątek miał 10 miesięcy, od miesiąca mamy Luśkę ona ma 6m, są z tej samej hodowli, teraz została sama, bardzo chcemy dla niej wziąć kota powinniśmy? Mała często płacze teraz i szuka Lucjana ( ale to uważam za normalne). Pozdrawiam Ola

  10. Agnieszka Napisał/a:

    Witam,chciałabym poprosić o pomoc w takiej sprawie.Mam dwie kotki 3 i 10 miesięczne.Starsza gdy jeszcze była sama stopniowo odsuwała się od nas,okazywała uczucia w swój powściągliwy sposób.Kilka dni temu wzięliśmy z lecznicy małą koleżankę.Stopniowo się poznały ale to tyle.Jedna po drugiej przechodziły jakiś wirus nie chciały jeść. Problem polega na tym że obie kotki są ospale nie bawią się ze sobą mniejsza pragnie kontaktu ze starszą ociera się miauczy ale jest ignorowana.Oczywiście większa kotka wygląda na śmiertelnie obrażoną nie chce jeść w obecności małej.Czy to się kiedyś zmieni?Czy można im jakoś pomóc?Jutro kotki będą miały zrobione badania.

  11. Zorb Napisał/a:

    Mam dwa koty- moja mama kolejne dwa. Mieszkam 200 km od moich rodziców, ale na święta, sylwestra i czasem w wakacje, zjeżdżam do rodziców na tydzień lub dwa. W tym czasie zabieram swoje pieszczochy ze sobą. Tak jest i w tym roku. Koty docierały się przez jeden wieczór- najmłodszy wył jak syrena okrętowa, mój starszy warczał i ustawiał towarzystwo, mamy kocur chciał się bawić choć trochę się bał, a kotka jako indywidualistka trzymała się z dala i syczała na całe towarzystwo. Dzień później przychodzą już we 4 na posiłek. Zapewne przebiega to tak szybko bo to już nie pierwsze ich spotkanie. Jednak naprawdę patrząc po moich zwierzakach, mogę powiedzieć, że nie wszystkie koty są wrogami podróży i zmiany otoczenia. (Mieszkam w wynajmowanych mieszkaniach i moje kociaki zaliczyły już kilka mieszkań w których zadomawiały się chyba jeszcze szybciej ode mnie ;) ).

  12. Kasztanowa Napisał/a:

    Całkowicie się z tym nie zgadzam. To co jest napisane powyżej odnosi się do garstki kotów. Koty tak jak człowiek- każdy inny. Jeden lubi samotność inny towarzystwo. Jednak wśród kotów z jakimi miałam przyjemność obcować takich samotników jest niewiele. Pozatym w dzisiejszych czasach zwierzęta przeważnie całymi dniami siedzą w domu w samotności. Zupełnie inaczej jest jak spędzają te długie rodziny w swoim towarzystwie a nie samotności. Ja sama jestem posiadaczką pary kotów i nie wyobrażam sobie jakby miały żyć w pojedynkę. Każdemu polecam dobranie drugiego kota. Wszystkim wokół mnie takie rozwiązanie się sprawdza. Koty są spokojniejsze, weselsze, mają z kim się pobawić, do kogo przytulić podczas nieobecności właściciela itd.

  13. Iwona Napisał/a:

    Bardzo mądry artykul. niestety zauwazylam, że są pewne kocie środowiska, które postulują na siłę “dokacanie” i uszczęśliwianie każdego kota towarztstwem, a tymczasem na pewno Pani się ze mną zgodzi, że kot, który przez wiele lat był samotnikiem, wcale nie ucieszy się z kociego towarzytsza. W ten sposób zamiast komuś pomóc, można unieszczęśliwić dwa koty…

  14. Grażyna Napisał/a:

    Między “ja nie widzę problemu” a “problemu nie ma” jest spora różnica. Często rozmawiam z ludźmi, którzy mają po kilka kotów, które “są ze sobą szczęśliwe”, a tylko “nie wiadomo dlaczego” jeden jakiś apatyczny i nie bardzo chce jeść, choć wyniki dobre, drugi wylizuje brzuch, ale “przecież nie ma powodu do stresu” itd. Są koty, które lubią towarzystwo (i gości w domu), ale to wynika z ich przystosowania i elastyczności (tak jak są ludzie, którzy nawet bez nogi i dachu nad głową potrafią się uśmiechać), a nie naturalnych zachowań i potrzeb.

    Co do “drugi kot, bo ja nie mam czasu” – trochę to przypomina kupowanie dziecku drogich zabawek, bo mamusia i tatuś pracuję, więc czasu na zabawy nie mają. Może z młodymi kotami jest inaczej, ale starsze – szczególnie kastrowane/sterylizowane po osiągnięciu dojrzałości psychicznej – raczej nie będą szczęśliwe (nawet jak przyjmą postawę “nic mnie nie interesuje” – coś jak ludzie, którzy niby nic nie mówią, a duszą wszystko w sobie odchorowując później).

    Nawet ludzie – choć podobno stadni – czasami są samotnikami i niezbyt chcą na co dzień z kimś mieszkać (co innego pogadać i się spotkać raz kiedy). Tak samo koty – są takie, które się nawet polubią, ale jest sporo takich, dla których sporym wysiłkiem będzie tolerowanie się (a czasami nawet to nie jest możliwe). Zawsze dokocanie kojarzy mi się z małżeństwami aranżowanymi przez rodziców bez pytania młodych o zdanie – czasami nawet nie było źle, ale czasami jeden z młodych wolał się zabić niż wziąć ślub. Denerwuje mnie, że dla wielu to takie proste wziąć kolejnego kota, bo na pewno się dogadają… zresztą dla wielu podawanie samodzielnie leków (w tym antybiotyków) bez konsultacji z lekarzem też jest czymś normalnym, bo przecież ostatnio inny kot dostał, to temu tez nie zaszkodzi. Dobre chęci są ważne, ale nie bez powodu się mówi, że samymi dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane – w tym przypadku może to być kocie piekło.

  15. igmu Napisał/a:

    Ważnym jest by właściciel 1 kota przygotował swojego jedynaka na przybycie nowego domownika, który z pewnością niejednokrotnie będzie wyjadał z nie swojej miski.
    Od niedawna mamy drugiego kota, ze schroniska. Przeprowadziliśmy “socjalizację” kociaków … pomyślnie :) Było wiele obaw i z 2 dni zwątpienia. Ostatecznie koty “witają się” (śpią w innych pomieszczeniach) codziennie noskami, a wieczorami razem bawią.
    Warto podejść do tego z głową i być wyczulonym na kocie potrzeby.

  16. annakk Napisał/a:

    Wiekszosc moich znajomych ma dwupaki. Poczatki bywaly rozne, ale generalnie koty zaczely sie dogdywac. Moze nie zawsze to jest przyjazn, ale w najgorszym wypadku totalna obojetnosc.
    Osobiscie rowniez posiadam dwupak – kot i kotka – rodzenstwo. Dla mnie idealny duet. Nie wyobrazam sobie posiadania jednego kota. Moje spia razem, myja sobie pyszczki, razem jedza z jednej miski, ganiaja sie, sa bardzo ze soba zzyte . Nawet do weterynarza musze brac je razem, bo jedno stresuje sie samo w domu, a drugie w transporterze.

  17. kociara Napisał/a:

    Na sprawach kocich trochę się znam na ludzkich ani odrobinę chciałabym tylko zapytać jak przekonać kogoś kto nienawidzi kota w domu dozaadoptowania wykastrowanego kota/kotki

  18. Kasia Napisał/a:

    Witam, ja ma dwie kotki jedna dorosła i druga 9msc. Dorosla kotka zaakceprowala mala ale nie ma milisci i nie bawią sie jak kotki na filmach YouTube.Mysle o adopcji 3kocurka zeby mała miała sie z kim bawić ale boje sie ze to trochę obrazi starsza kotkę chociaż ona potrzebuje symulacji. Proszę poradzcie. Dodam ze mieszkam w mieszkaniu dwupokojowym z balkonem a kotki to rasa brytyjska.

  19. Joanna Napisał/a:

    Też zastanawiam się nad drugim ragdollem dla mojego 8 miesięcznego ragdolla. Mój kocurek cierpi na idiopatyczne zapalenie pęcherza. Weterynarz stwierdził, że może mu pomóc towarzystwo drugiego kota. Jednak mój obecny kot jest do nas po pierwsze bardzo przywiązany, a po drugie – źle reaguje na wszystkie zmiany, boi się innych ludzi itp. Stąd moje duże obawy, czy drugi kot zamiast mu pomóc go nie zdominuje i nie pogorszy jeszcze sytuacji.

  20. Mona Napisał/a:

    Witam – mamy w domu w tej chwili dwa koty. Jeden z nich – starszy 6 letni – jest z nami od 4 lat a drugi, 3 miesięczny, od 3 dni. Starszy kot jest bardzo spokojnym pieszczochem i to skłoniło mnie do adopcji małego kociaka. Niestety pierwszy kontakt wypadl fatalnie – krotko mowiac starszy po paru chwilach rzucil sie na małą. Woluntariuszka ktora przywiozla nam kociaka poradzila by socjalizacja dwoch kotow odbyla sie za pomoca separacji. W tej chwili sytuacja wyglada tak ze kociak znajduje sie naszej sypialni zamkniety a starszy kot \”waruje\” pod drzwiami majac nos niemalze w szparze drzwi – prawie nie je, prawie nie spi, pomiaukuje i niekeidy stroszy ogon. Mala kotka natomiast pieknie sie zasymilowala, domaga sie pieszczot, zabawy i pokarmu. Co jakis czas oczywiscie nastepuje wymiana towarzystwa – starszy idzie do odrebnego pokoju podczas gdy mala ma czas na zwiedzanie mieszkania i wyjadanie mu z miski mokrego, nietknietego jedzenia. Oczywiscie staramy sie zachecic rezydenta do przebywania z nami, glaskania, pieszczot, dajemy mu przysmaki, bawimy. Jednak jak bumerang wraca pod drzwi. Dzisiaj, widocznie zmeczyl sie nocnym czuwaniem, poszedl spac do \”siebie\”. Bardzo spodobala nam sie mala kotka, zaczynamy sie wzajemnie przywiazywac ale martwi mnie jednak zachowanie rezydenta … Nie chciałabym by działamu sie krzywda ale chcielibysmy zatrzymac mala kicie…. Czy myśli Pani ze jest szansa na kocie porozumienie? Co robic by im to ułatwic? Czy mozna zwirek wymienic tak by koty czuly sie intensywniej czy to nie zagra i wrecz pogorszy sytuacje? Czytałam ze taka asymilacja moze potrwac 2 tygodnie, czy w ogole jest szansa na nic porozumienia przy takiej zajadlości rezydenta? Czy kolejny kontakt powinien sie odbywac przez transporterek (oczywiscie mała w środku)? Będę wdzięczna za pomoc.

  21. wiola Napisał/a:

    absolutnie nie zgadzam si z wieloma tezami. moją Zuzię adoptowałam z kociego azylu. po 2 tygodniach pobytu u mnie ewidentnie zauważyłam że brak jej towarzystwa, wzięłam drugą kotkę z zupełnie innego miejsca – kotki się nie znały. Po 2 dniach stały się nierozłączne. Pierwsza miała jakieś 7 miesięcy druga 5. obecnie są u mnie ponad 2 miesiące i wszystkich rozczulają tym jak razem śpią , liżą się, bawią i jak jedna naśladuje drugą. Tylko że mi przychodzą czarne myśli co będzie jak jedna z nich zachoruje i odejdzie…

Dodaj Komentarz