<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Jak Wygląda Konsultacja</title>
	<atom:link href="http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja</link>
	<description>Masz problem ze zwierzakiem? Kot brudzi w domu i wylizuje sobie sierść, a pies wyje całymi dniami i warczy na gości? Potrzebujesz pomocy specjalisty od psychiki zwierząt - zoopsychologa. Zapraszam!</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Jan 2012 17:58:13 +0100</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.5</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: Magdalena</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-913</link>
		<dc:creator>Magdalena</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jul 2011 10:12:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-913</guid>
		<description>Witam serdecznie!
Chciałabym prosić o poradę w sprawie mojego niespełna dwuletniego kocura. Mieszka ze mną i ze swoją kocią siostrą i jest wykastrowany. Od jakiegoś czasu choruje na przewlekłe zapalenie wątroby i trzustki. Dostaje zbilansowaną dietę. A mój problem jest następujący: Kot liże różne przedmioty. Np. siada przy krześle i je liże. Z tego co zauważyłam to nasila się to w pewnych okresach a innym razem słabnie, ale nie potrafię tego połączyć z innymi zmianami w jego życiu. Czy takie lizanie może być oznaką jakichś problemów psychicznych? Kot przy tym jest wesoły i inne jego zachowania są normalne. Rozpatrywałam z weterynarzem chorobę sierocą, ale kot opuścił matkę w wieku 4 miesięcy i był od początku wychowywany w domu. 
Proszę o radę i pozdrawiam,
M.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam serdecznie!<br />
Chciałabym prosić o poradę w sprawie mojego niespełna dwuletniego kocura. Mieszka ze mną i ze swoją kocią siostrą i jest wykastrowany. Od jakiegoś czasu choruje na przewlekłe zapalenie wątroby i trzustki. Dostaje zbilansowaną dietę. A mój problem jest następujący: Kot liże różne przedmioty. Np. siada przy krześle i je liże. Z tego co zauważyłam to nasila się to w pewnych okresach a innym razem słabnie, ale nie potrafię tego połączyć z innymi zmianami w jego życiu. Czy takie lizanie może być oznaką jakichś problemów psychicznych? Kot przy tym jest wesoły i inne jego zachowania są normalne. Rozpatrywałam z weterynarzem chorobę sierocą, ale kot opuścił matkę w wieku 4 miesięcy i był od początku wychowywany w domu.<br />
Proszę o radę i pozdrawiam,<br />
M.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Katarzyna</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-617</link>
		<dc:creator>Katarzyna</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Feb 2011 20:48:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-617</guid>
		<description>Witam Pania
Pisze w sprawie mojej kotki , która skończy rok w czerwcu od pewnego czasu zaczęła sikać i zostawiać odchody w łóżku mojej mamy... nie znam zupełnie przyczyny ani sposobu pozbycia sie tego nawyku , kiedy zostaje ukarana odechciewa jej sie na 2 dni i...znowu , zaczynam się obawiać ze cierpliwość mojej mamy zaczyna sie kończyć... a tego bym nie chciała  , dwa tygodnie temu byla sterylizowana myslalam ze to pomoze ale na marne weterynarz karze mi poczekac jeszcze dwa tyg na spadek jej hormonów... przy czym namawia mnie na kolejne zabiegi czy tego podobne rzeczy a ja nie uważam żeby to było konieczne BARDZO PROSZE o jakąś wskazówkę bo nie chciala bym sie jej pozbywac...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam Pania<br />
Pisze w sprawie mojej kotki , która skończy rok w czerwcu od pewnego czasu zaczęła sikać i zostawiać odchody w łóżku mojej mamy&#8230; nie znam zupełnie przyczyny ani sposobu pozbycia sie tego nawyku , kiedy zostaje ukarana odechciewa jej sie na 2 dni i&#8230;znowu , zaczynam się obawiać ze cierpliwość mojej mamy zaczyna sie kończyć&#8230; a tego bym nie chciała  , dwa tygodnie temu byla sterylizowana myslalam ze to pomoze ale na marne weterynarz karze mi poczekac jeszcze dwa tyg na spadek jej hormonów&#8230; przy czym namawia mnie na kolejne zabiegi czy tego podobne rzeczy a ja nie uważam żeby to było konieczne BARDZO PROSZE o jakąś wskazówkę bo nie chciala bym sie jej pozbywac&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Kasia_L</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-581</link>
		<dc:creator>Kasia_L</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jan 2011 10:27:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-581</guid>
		<description>Witam Panią,
Piszę do Pani, gdyż moja mama ma duży problem ze swoim psem (kundelek). Wzięła go od swojego ojca, który wcześniej przygarnął go z ulicy. Dziadek miał z nim spory problem, bo pies ciągle uciekał i po kilku godzinach wracał zadowolony. Myśleliśmy, że problemem są za krótkie spacery, dlatego moja mama postanowiła wziąć psa do siebie. Wychodziła z nim codziennie na bardzo długie spacery, bawiła się z nim itp, ale pies ciągle uciekał (i wracał do domu, jakby się nic nie stało). Piszczur mieszka u moich rodziców od sierpnia i nie można go zostawić choćby na chwilę samego (robi w domu demolkę:poszarpane ubrania, poduszki, drzwi wejściowe do wymiany) i na dodatek ciągle ucieka i biega po okolicy z innymi psami...Nie wiemy co robić. Boimy się, że psa potrąci samochód lub kogoś ugryzie!Mama zaczęła już myśleć o oddaniu psa do schroniska, bo całe jej życie kręci się wokół poszukiwania psa lub obmyślaniu, gdzie go zostawić (choćby na 30 minut), by niczego nie zniszczył!
Nadmienię także, że pies (oprócz 3 długich spacerów dziennie) mógł zostawać na ogrodzonym podwórku, ale przeskakiwał przez płot i wiał, ile sił w łapach:-)
Dziękuję za pomoc i pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam Panią,<br />
Piszę do Pani, gdyż moja mama ma duży problem ze swoim psem (kundelek). Wzięła go od swojego ojca, który wcześniej przygarnął go z ulicy. Dziadek miał z nim spory problem, bo pies ciągle uciekał i po kilku godzinach wracał zadowolony. Myśleliśmy, że problemem są za krótkie spacery, dlatego moja mama postanowiła wziąć psa do siebie. Wychodziła z nim codziennie na bardzo długie spacery, bawiła się z nim itp, ale pies ciągle uciekał (i wracał do domu, jakby się nic nie stało). Piszczur mieszka u moich rodziców od sierpnia i nie można go zostawić choćby na chwilę samego (robi w domu demolkę:poszarpane ubrania, poduszki, drzwi wejściowe do wymiany) i na dodatek ciągle ucieka i biega po okolicy z innymi psami&#8230;Nie wiemy co robić. Boimy się, że psa potrąci samochód lub kogoś ugryzie!Mama zaczęła już myśleć o oddaniu psa do schroniska, bo całe jej życie kręci się wokół poszukiwania psa lub obmyślaniu, gdzie go zostawić (choćby na 30 minut), by niczego nie zniszczył!<br />
Nadmienię także, że pies (oprócz 3 długich spacerów dziennie) mógł zostawać na ogrodzonym podwórku, ale przeskakiwał przez płot i wiał, ile sił w łapach:-)<br />
Dziękuję za pomoc i pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Mei</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-567</link>
		<dc:creator>Mei</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2010 12:03:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-567</guid>
		<description>Dzień dobry! Mój kot ma 14 lat, jest samcem po zabiegu kastracji i od 6 lat intensywnie znaczy teren moczem. Zauważyłam, że robi tak tylko kiedy nie ma mnie w domu, natomiast gdy jestem oddaje mocz normalnie do kuwety. Bardzo proszę o pomoc, ponieważ zapach jest bardzo intensywny i zupełnie nie wiem co robić.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry! Mój kot ma 14 lat, jest samcem po zabiegu kastracji i od 6 lat intensywnie znaczy teren moczem. Zauważyłam, że robi tak tylko kiedy nie ma mnie w domu, natomiast gdy jestem oddaje mocz normalnie do kuwety. Bardzo proszę o pomoc, ponieważ zapach jest bardzo intensywny i zupełnie nie wiem co robić.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Sebastian</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-458</link>
		<dc:creator>Sebastian</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 10:23:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-458</guid>
		<description>Moja kotka została wysterylizowana dwukrotnie ponieważ po pierwszym razie nadal miała ruje , po drugim razie wet powiedział ze wyczyścił co mógł i trzeba czekać i tak przez około 2 miesiące spokój. jakieś 2 miesiące temu ponownie koteczek dostał objawy rui (było do przeżycia) ale po jakimś czasie zaczęła lać (nie znaczyć teren tylko lać)nie jest to również nietrzymanie moczu.(jak ją obserwujemy to do kuwetki a jak nikt jej nie widzi to na ścianę , biurko, sika nawet obok swojej miski,objawy rui trochę się zmniejszają po podani provery ale nie pomaga. Kot jest domowy nie wychodzi. JAKIEŚ SUGESTIE ? A weterynarz dokładnie 3 nie miało pojęcia co to może być POMOCY.- Mysle o kupnie klatki.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moja kotka została wysterylizowana dwukrotnie ponieważ po pierwszym razie nadal miała ruje , po drugim razie wet powiedział ze wyczyścił co mógł i trzeba czekać i tak przez około 2 miesiące spokój. jakieś 2 miesiące temu ponownie koteczek dostał objawy rui (było do przeżycia) ale po jakimś czasie zaczęła lać (nie znaczyć teren tylko lać)nie jest to również nietrzymanie moczu.(jak ją obserwujemy to do kuwetki a jak nikt jej nie widzi to na ścianę , biurko, sika nawet obok swojej miski,objawy rui trochę się zmniejszają po podani provery ale nie pomaga. Kot jest domowy nie wychodzi. JAKIEŚ SUGESTIE ? A weterynarz dokładnie 3 nie miało pojęcia co to może być POMOCY.- Mysle o kupnie klatki.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Kamil</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-443</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 23:08:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-443</guid>
		<description>Dodam ze wiczorem przychodzi do kolezanki do luzka, kladzie sie przy kolezance, zasypa i spi tak cala noc. W dzien natomiast, kotka jest bardzo pobudzona, jakby sploszona. Byle gest w jej kierunku ja straszy. Zachowuje sie tak jak wtedy kiedy kota cos baaaaaardzo wystraszy, i jest przez to dziki...Dodam ze oba koty sa z tego samego srodowiska (z tego samego domu). Faktem natomiast jest to ze kotka kolezanki od poczatku wydawala sie bradziej...niesnmiala...mniej odwazna. nie bylo by to problemem gdyby nie to sikanie wszedzie bez reguly jak wyzej juz napisalem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dodam ze wiczorem przychodzi do kolezanki do luzka, kladzie sie przy kolezance, zasypa i spi tak cala noc. W dzien natomiast, kotka jest bardzo pobudzona, jakby sploszona. Byle gest w jej kierunku ja straszy. Zachowuje sie tak jak wtedy kiedy kota cos baaaaaardzo wystraszy, i jest przez to dziki&#8230;Dodam ze oba koty sa z tego samego srodowiska (z tego samego domu). Faktem natomiast jest to ze kotka kolezanki od poczatku wydawala sie bradziej&#8230;niesnmiala&#8230;mniej odwazna. nie bylo by to problemem gdyby nie to sikanie wszedzie bez reguly jak wyzej juz napisalem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Kamil</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-442</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 22:54:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-442</guid>
		<description>Witam!
Mam problem z ktorym nie wiem jak  sobie poradzic. Ja i moja kolezanka i ja przygarnelismy 2 kotki (ok 6 - 7 tyg). Moj kot nie sprawia problemu, nigdy nigdzie nie nasikal poza kuwaeta, nie ma z nim najmniejszych prroblemow, poprostu zloto :) Siostra mojego kota natomiast ktora mieszka u mojej kolezanki to zupelnie inna historia...wydaje sie bardzo niespokojna w porownaniu z bratem, chowa sie pod szafka z byle powodu (byle halas w domu ploszy ja) i problem najwiekszy: posikuje wszedzie, czasem troszke czasem duzo, i do kuwety i na dywan i na luzko i znowu do kuwety....nie mozemy jej wyczuc,...nie widac w tym zadnej zasady, reguly. POMOCY!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam!<br />
Mam problem z ktorym nie wiem jak  sobie poradzic. Ja i moja kolezanka i ja przygarnelismy 2 kotki (ok 6 &#8211; 7 tyg). Moj kot nie sprawia problemu, nigdy nigdzie nie nasikal poza kuwaeta, nie ma z nim najmniejszych prroblemow, poprostu zloto :) Siostra mojego kota natomiast ktora mieszka u mojej kolezanki to zupelnie inna historia&#8230;wydaje sie bardzo niespokojna w porownaniu z bratem, chowa sie pod szafka z byle powodu (byle halas w domu ploszy ja) i problem najwiekszy: posikuje wszedzie, czasem troszke czasem duzo, i do kuwety i na dywan i na luzko i znowu do kuwety&#8230;.nie mozemy jej wyczuc,&#8230;nie widac w tym zadnej zasady, reguly. POMOCY!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Grażyna</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-434</link>
		<dc:creator>Grażyna</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 09:47:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-434</guid>
		<description>Dzień dobry. W sobotę mój pies( mieszaniec owczarka i husky-iego) ugryzł naszego 15 miesięcznego synka. Ma rankę na twarzy i trochę zadrapań ale cieszymy się,że nie skończyło się gorzej. Psa mamy od 5-ciu lat,wzięliśmy go ze schroniska jak miał 1,5 roku. Wydawało nam się,że go dobrze wychowaliśmy, ma duży ogród do biegania i dużo miłości z naszej strony. Gdy urodził się nasz Szymonek to od samego początku pies spędzał z nim czas. Zawsze się bawili razem,potrafili cały dzień spędzać razem i mimo tego,że czasami synuś szarpnął go za ogon lub sierść- to nigdy pies nie był agresywny. W sobotę rano pies leżał sobie koło mojej nogi a synek jak codzień rano podszedł,żeby się przywitać. Przypuszczam,że musiał niechcący go nadepnąć albo pociągnąć( byłam przy tym i na pewno go nie szarpał)no  i pies się rzucił na synka i ugryzł go w twarz. Oczywiście przeżyliśmy horror i do tej pory ciężko mi się pozbierać(chociaż Synuś już w pełni sił)Policjant kazał nam iść z psem do weterynarza na obserwację(dzisiaj pójdę) ale cały czas zastanawiam się co zrobić z psem? Z jednej strony obawiam się dopuścić psa do dziecka już na zawsze. Ale z drugiej strony przecież jeżeli tego psa zabolało to tylko się chciał obronić.Do tego wydaje mi się,że od czasu upałów pies jest rozdrażniony. Najgorsze jest to,że jak wróciliśmy ze szpitala to synuś pierwsze co zrobił to podbiegł do kojca,żeby się przywitać z jego pieskiem. Nie wiem jak się mam zachować, jak postąpić z psem? Pomimo tego co się stało- to nadal jest nasz pies i nie wyobrażam sobie,żeby go oddać a z drugiej strony boję się o dziecko.Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję
Grażyna</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry. W sobotę mój pies( mieszaniec owczarka i husky-iego) ugryzł naszego 15 miesięcznego synka. Ma rankę na twarzy i trochę zadrapań ale cieszymy się,że nie skończyło się gorzej. Psa mamy od 5-ciu lat,wzięliśmy go ze schroniska jak miał 1,5 roku. Wydawało nam się,że go dobrze wychowaliśmy, ma duży ogród do biegania i dużo miłości z naszej strony. Gdy urodził się nasz Szymonek to od samego początku pies spędzał z nim czas. Zawsze się bawili razem,potrafili cały dzień spędzać razem i mimo tego,że czasami synuś szarpnął go za ogon lub sierść- to nigdy pies nie był agresywny. W sobotę rano pies leżał sobie koło mojej nogi a synek jak codzień rano podszedł,żeby się przywitać. Przypuszczam,że musiał niechcący go nadepnąć albo pociągnąć( byłam przy tym i na pewno go nie szarpał)no  i pies się rzucił na synka i ugryzł go w twarz. Oczywiście przeżyliśmy horror i do tej pory ciężko mi się pozbierać(chociaż Synuś już w pełni sił)Policjant kazał nam iść z psem do weterynarza na obserwację(dzisiaj pójdę) ale cały czas zastanawiam się co zrobić z psem? Z jednej strony obawiam się dopuścić psa do dziecka już na zawsze. Ale z drugiej strony przecież jeżeli tego psa zabolało to tylko się chciał obronić.Do tego wydaje mi się,że od czasu upałów pies jest rozdrażniony. Najgorsze jest to,że jak wróciliśmy ze szpitala to synuś pierwsze co zrobił to podbiegł do kojca,żeby się przywitać z jego pieskiem. Nie wiem jak się mam zachować, jak postąpić z psem? Pomimo tego co się stało- to nadal jest nasz pies i nie wyobrażam sobie,żeby go oddać a z drugiej strony boję się o dziecko.Bardzo proszę o radę. Z góry dziękuję<br />
Grażyna</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Marzanna</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-407</link>
		<dc:creator>Marzanna</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 18:47:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-407</guid>
		<description>Witam, od 6-ściu lat mam w domu przygarniętą suczkę - kundelka, jest średnim psem, bardzo przywiąza do wszystkih domowników, w szczególności do mnie. Niedawno podjęliśmy decyzję o zakupie drugiego psa 14-miesięcznej suczki rasy owczarek niemiecki, która będzie stróżowała działki (przechodzi szkolenie w tym kierunku). Psy już miały dwa spotkania, niestety nasza 6-letnia suka wykazuje agresję do nowej np. ja nie mogę młodej suczki prowadzić na smyczy gdyż nasza ją atakuje, jeśli prowadzę naszą &quot;starą&quot; sukę jest z jej strony bez agresji z zachowaniem odpowiedniego dystansu. Docelowo będą musiały żyć razem, przy czym owczarek będzie na dworzu, kundelek w domu, ale ogród jeden. Proszę o poradę, będę wdzięczna.
Pozdrawiam,</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, od 6-ściu lat mam w domu przygarniętą suczkę &#8211; kundelka, jest średnim psem, bardzo przywiąza do wszystkih domowników, w szczególności do mnie. Niedawno podjęliśmy decyzję o zakupie drugiego psa 14-miesięcznej suczki rasy owczarek niemiecki, która będzie stróżowała działki (przechodzi szkolenie w tym kierunku). Psy już miały dwa spotkania, niestety nasza 6-letnia suka wykazuje agresję do nowej np. ja nie mogę młodej suczki prowadzić na smyczy gdyż nasza ją atakuje, jeśli prowadzę naszą &#8220;starą&#8221; sukę jest z jej strony bez agresji z zachowaniem odpowiedniego dystansu. Docelowo będą musiały żyć razem, przy czym owczarek będzie na dworzu, kundelek w domu, ale ogród jeden. Proszę o poradę, będę wdzięczna.<br />
Pozdrawiam,</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Antonina</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja/comment-page-1#comment-399</link>
		<dc:creator>Antonina</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 May 2010 11:20:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/konsultacja/jak-wyglada-konsultacja#comment-399</guid>
		<description>Marzeno,
koty bardzo często mają problem z akceptacja nowego domownika na swoim terytorium ( to nie są zwierzęta, które żyją w stadzie)- dla kota który ma już swoje lata i przyzwyczajenia to wielka rewolucja. To nie szkodzi ,ze z Państwa punktu widzenia wygląda ,że kocurek jest &quot; bardzo pozytywnie nastawiony&quot; . Ona na pewno widzi to inaczej- to intruz , który nagle wtargnął ( w dodatku za Państwa zgodą)i zaburzył codzienne rytuały tak ważne dla każdego kota. Są oczywiście sposoby ,żeby ułatwić kotom wzajemne akceptowanie się. Powinny poznawać się ze sobą stopniowo , czasami potrzebują na to dużo czasu, ważne jest też pomnożenie ilości dóbr którymi dysponują ( materialnych , a także uwagi i czasu , którym Państwo im poświecają) ,żeby było jak najmniej powodów do rywalizacji. Bardzo polecam zaproszenie do domu specjalisty - zoopsychologa , który podpowie praktycznie jaki to zrobić,żeby ułatwić kotom koegzystencję.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Marzeno,<br />
koty bardzo często mają problem z akceptacja nowego domownika na swoim terytorium ( to nie są zwierzęta, które żyją w stadzie)- dla kota który ma już swoje lata i przyzwyczajenia to wielka rewolucja. To nie szkodzi ,ze z Państwa punktu widzenia wygląda ,że kocurek jest &#8221; bardzo pozytywnie nastawiony&#8221; . Ona na pewno widzi to inaczej- to intruz , który nagle wtargnął ( w dodatku za Państwa zgodą)i zaburzył codzienne rytuały tak ważne dla każdego kota. Są oczywiście sposoby ,żeby ułatwić kotom wzajemne akceptowanie się. Powinny poznawać się ze sobą stopniowo , czasami potrzebują na to dużo czasu, ważne jest też pomnożenie ilości dóbr którymi dysponują ( materialnych , a także uwagi i czasu , którym Państwo im poświecają) ,żeby było jak najmniej powodów do rywalizacji. Bardzo polecam zaproszenie do domu specjalisty &#8211; zoopsychologa , który podpowie praktycznie jaki to zrobić,żeby ułatwić kotom koegzystencję.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

