Koci psycholog o kociej mowie

W kategorii NASZE ZWIERZĘTA I MY, dodany lipiec 28th, 2008

Wiadomo powszechnie, że zdolność przekazywania złożonych informacji za pomocą słów wyróżnia człowieka wśród innych zwierząt. Jest to jeden z filarów ludzkiej kultury i cywilizacji. Niestety rozwinięcie się tej umiejętności spowodowało, że przestaliśmy rozumieć inny język, którym biegle posługiwali się nasi prehistoryczni przodkowie -mowę ciała.Co prawda nie przestaliśmy nieświadomie “mówić” w tym języku , ale przestaliśmy go rozumieć. I dlatego trudno nam zrozumieć nasze zwierzęta, z którymi obcujemy na co dzień.Zwłaszcza zrozumienie mowy kota jako zwierzęcia jedynie fakultatywnie społecznego może nastręczać wiele trudności. Porozumienie między kociakiem a jego matką jest budowane w dużej mierze na całej gamie sygnałów dźwiękowych wydawanych przez obie strony.Dorosłe koty porozumiewają się między sobą prawie wyłącznie mową ciała.Ważną rolę pełnia tu oczy, uszy, postawa całego ciała, ułożenie i ruchy ogona.Koci pyszczek nie jest tak mimiczny jak psi ponieważ nie jest tak mocno umięśniony.To powoduje, że oblicze kota ma częśto wyraz nieco nieobecny, nieprzenikniony, tajemniczy.Także kocia gałka oczna nie ma takiej zdolności ruchu w bok oraz w górę i w dół jak psia lub ludzka.Dlatego kot, który nie ma ochoty na kontakt wzrokowy musi zamknąć oczy lub odwrócić głowę.Uporczywe wpatrywanie się w drugiego osobnika nie wróży przyjaznych zamiarów.Natomiast, gdy kot na przemian otwiera i zamyka oczy pokazuje w ten sposób uległość i pokojowe nastawienie. Jeżeli widzisz , że Twój kot patrzy na Ciebie mrugając oczami odmrugnij mu – jezeli znów zamruga to znak ,że zaczynacie ze sobą rozmawiać.

I do tego własnie chcę zachęcić tych, którzy maja szczęście dzielić dom z tym wspaniałym zwierzęciem- obserwujmy uważnie nasze koty i uczmy się ich mowy !

Pewnie już teraz potrafisz  odczytywać te najwyraźniejsze sygnały mowy ciała Twojego kota.Wiesz, że kiedy wygina grzbiet, stroszy futerko, przypłaszcza uszy i macha szybko ogonem jest zdenerwowany , ale i gotowy do ataku. Natomiast kiedy siedzi lub leży rozluźniony i patrzy spokojnie zaciekawiony przed siebie lub ma oczy półprzymknięte jest zrelaksowany.Znasz jego charakterystyczną postawę , gdy poluje na ptaki za oknem, gdy Cię wita z podniesionym do góry ogonem i łepkiem, jak potrafi tańczyć , gdy prosi o jedzenie. Ale jest jeszcze bardzo wiele niuansów kociej mowy ciała, których mógłbyś się jeszcze nauczyć, zwłaszcza tych , które prezentuje Twój kot, po to , aby go lepiej rozumieć. Pamiętaj , że Twój kot wkłada sporo wysiłku w to , aby zrozumieć Ciebie, choć czasem lepiej niż Ty rozumie Twoją mowę ciała .Wie kiedy jesteś zdenerwowany, gdy się spieszysz, jesteś zaniepokojony,rozdrażniony,źle się czujesz lub przeciwnie jesteś chętny do zabawy lub pieszczot. Ponieważ nasze koty traktuja nas tak jak kocięta matkę próbują porozumiewać się z nami także sygnałami werbalnymi.Specjalnie na nasze potrzeby zachowują mowę jaką posługiwały się w dzieciństwie a nawet rozbudowują ją o nowe elementy, gdy widzą, że są przez nas rozumiane.Uczą się także rozumieć słowa ludzkiego języka -przede wszystkim rozpoznają bezbłędnie dźwięk swojego imienia, a także inne, często wypowiadane przez nas słowa.

I znów zachęcam- słuchajmy naszych kotów ! Szybko okaże się, że nie każde “miau”oznacza to samo i że kocia mowa składa się z całkiem pokaźnego zestawu dźwięków dopasowanych do konkretnych sytuacji. Niektóre koty próbują rozmawiać w swoim języku z człowiekiem podejmując dyskusję , odpowiadając na nasze słowa , a nawet odgryzając się nam. Koty, z natury cierpliwe , potrafią długo czekać , aż je zrozumiemy i zrobimy to o co proszą.

Tak więc ZATRZYMAJ SIĘ, PRZYGLĄDAJ SIĘ I SŁUCHAJ Twojego kota , a zobaczysz jak może to być fascynujące.

(189) Komentarze w “Koci psycholog o kociej mowie”

  1. Ewa Napisał/a:

    Pani Antonino,
    zachowania, które opisała Pani w artykule są jakby opisem naszych dwóch kotów :)
    Nasi rudzi bliźniacy w niedzielę kończą dwa lata,byli jedynymi z miotu i pomimo chęci przygarnięcia jednego skusiliśmy się na obu. Był to strzał w dziesiątkę :) Świetnie się dogadują, mają towarzystwo, możemy obserwować kocie zachowania, np. kiedy to jeden chce spać a drugi szaleć :) Pomimo podobnego wyglądu – znajomi widzący ich po raz pierwszy, nie wiedzą kto jest kto ;), mają różne charaktery. Co akurat bardziej pasuje mi lub mężowi… Są wychowani, mądrzy, widać że dużo rozmyślają i starają się nas rozumieć. Reagują na komendy, choć w koci sposób – z chwilą namysłu :D Nie robią nam na złość. Jeden z nich nawet, gdy przez przypadek zamknięto mu dostęp do kuwety, załatwił się na swoją poduszkę, co wydaje mi się szczytem w okazaniu nam szacunku… Mamy tylko taką jedną uwagę, nie umiemy poradzić sobie z porą karmienia. Koty (zwłaszcza jeden) rano, ok.5:00 budzą nas “na śniadanie” zwalając np. książki z półek… Drugi natomiast widząc, że chwyta się ich miski i wchodzi do kuchni zaczyna taki bezmyślny miałkot, drze się aż w uszach dzwoni i ma się ochotę zamknąć go na balkonie dla świętego spokoju… Krzyk niemiłosierny, jakby kot miesiąc nie jadł… :( Są po sterylizacji, waga kontrolowana u weterynarza, posiłki dwa razy dziennie bo nasza praca na to nam pozwala. Jest jakiś sposób by kot tak się “nie podniecał” porą karmienia? Drugi z kotów natomiast, gdy tylko dostanie miskę rzuca się na nią i łyka nie gryząc, rozrzucając fragmenty w koło, czasami jak dostanie np. rybę to potrafi się nią zapchać i później całą zwraca… ach te Kocury… Dziękuję za odpowiedź i cierpliwość w przeczytaniu mych wypocin :)

  2. Justwid Napisał/a:

    Witam! Mam okolo rocznego kota niekastrowanego brytyjskiego (Mozart). Wzielismy z mezem, ale na krotki okres persa kotke, niestety koty nie zaakceptowaly sie i przez to moj kot siedzial calymi dniami w ukryciu a kotka sikala po za kuweta. Miesiac temu przeprowadzilismy sie pod Danie i zdecydowalismy, ze kotka zostanie u rodziny (ze wzgledu tez na to, ze w grudniu dojdzie nowy czlonek rodziny). I problem dotyczy mojego Mozarta od kilki dni gdy leze wskakuje do lozka glosno miauczy jednoczesnie mruczy i wchodzi na mmie drapie moja reke , wlosy, czasem podgryza jakby chcial zebym wstala, wyszla z lozka. Robi tak tylko mi. Myslalam na poczatku, ze jest glodny, ale zaczal robic tak tez po jedzeniu. Kot sie raczej nie nudzi ma duzo zabawek, drapak, czesto bawie sie z nim laserkiem. Co moze byc przyczyna? Nie potrafie go zrozumiec. A jeszcze mam 2 pytania kot czasami po jedzeniu wydaje z siebie jeki, nie brzmi jak miauczenie. Nie wyglada jakby cos go bolalo a bardziej jakby byl zadowolony i zaraz sie intensywnie oblizuje, czy to normalne? Dostaje karme z wyzszej polki(mokra i sucha) nie zadne whiskasy czy kitekaty. Dodatkowo kot zaczal wylewac miske z woda, czy mogl sie nauczyc tego od kotki? Ona tak zawsze robila a on zaczal dopiero, musze ta miske wkladac do innej i wtedy nie ma problemu, ale co moze byc przyczyna i jak temu zaradzic ? Z gory dziekuje za odpowiedz :)

  3. finea8 Napisał/a:

    Witam.
    Mam problem z moją 11 letnią kotką. Zawsze była raczej samotnikiem, od czasu do czasu przychodziła się połasić, ale tylko na chwilę. Do tej pory była kotem wychodzącym, ale sporadycznie. ok. 3 miesiące temu przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Na początku wszystko było ok, kotka szybko się zaaklimatyzowała, ale przestała wychodzić na dwór(podejrzewam, że ze względu na obecność innych kotów oraz większy ruch za oknem). Kotka spała bez problemu na swoim legowisku w innym pokoju niż domownicy. Niestety, od ok. 3 tyg. kotka uporczywie próbuje się dostać do sypialni. Miauczy i drapie w drzwi przez całą noc…Jej zachowanie bardzo się zmieniło, z samotnika przerodziła się w kota, który chodzi za domownikami krok w krok, ciągle chce się głaskać, wchodzi na kolana, łasi się nawet do obcych (co wcześniej było nie do pomyślenia). W ciągu dnia cały czas miauczy, jakby czegoś chciała. Nauczyła się otwierać szafę, gdzie zaczęła przesiadywać. Niestety nie pozwalamy jej na to ze względu na sierść, którą zostawia na ubraniach :/ Jeśli nie może wejść do środka, drapie w drzwi…Jej zachowanie stało się nieznośne…powoli z mężem tracimy cierpliwość, wciąż na nią krzyczymy i “psikamy”, wyganiamy…Widzę, że zaczęło ją to stresować i teraz boi się nagłych ruchów itp. Nie chciałabym jej zaszkodzić…Jednak jej nadmierna “miłość” jest już trudna do zniesienia :/ Kotka szuka różnych zakamarków, wciska się pod narzutę, koc, czy kołdrę. Nigdy wcześniej tego nie robiła. Kotka nie jest sterylizowana, nie jest tez na pewno w ciąży (dawno nie wychodziła). Proszę o poradę, czym może być spowodowane jej zachowanie. Czy kot się nudzi, bo nie ma zajęcia – wychodzenia na dwór? Z góry dziękuję.

  4. Antonina Napisał/a:

    Zachowanie kotki może być wywołane stresem spowodowanym duża zmianą w jej życiu jaki przyniosła przeprowadzka. Utraciła swoje dotychczasowe terytorium ,a w nowym domu jej zachowanie wskazuje na to, że być może nie czuje się pewnie co powodują nowe zapachy, odgłosy a także obecność innych kotów na zewnątrz. Państwa zachowanie polegające na przeganianiu kotki i irytowaniu się na nią na pewno też nie pomaga i dodatkowo nasila problem… Najważniejsze jest obecnie spowodowanie , aby kotka poczuła się pewniej poprzez dostosowanie mieszkania do kocich potrzeb(jak to zrobić piszę o tym w jednym ze wcześniejszych wpisów na tej stronie) przede wszystkim zapewnienie jej zacisznego miejsca , gdzie w razie potrzeby będzie mogła się schronić (może warto oddać jej jedną półkę w szafie lub stworzyć cos specjalnie dla niej ?). Zmiana trybu życia , brak wychodzenia na dwór tez może powodować frustrację dlatego koniecznie trzeba zapewnić kotce stymulacje najlepiej poprzez zabawę z nią a także odpowiadać na jej potrzebę bliskości.
    Najważniejsze ,żeby poczuła ,że ja rozumiecie i wspieracie w tym trudnym dla niej czasie. Jeżeli sytuacja nie poprawi się sugeruje kontakt z zoopsychologiem, który odwiedzi Państwa w domu i pomoże rozwiązać opisane problemy. Koty są bardzo wrażliwymi stworzeniami – przedłużający się stres może być bardzo szkodliwy dla zdrowia kotki . Jeżeli są Państwo z Warszawy oferuje oczywiście swoją pomoc.

  5. Lila Napisał/a:

    Proszę o poradę jak pomóc kotce po przejściach i poprawić relacje rodzinne.
    Odkąd pamiętam zawsze obok mnie były zwierzęta, moja mama nauczyła mnie miłości i szacunku do wszystkiego, co żyje. Kilka lat temu po śmierci mojej 19 letniej kocicy (rasa europejska) postanowiłam adoptować kociaka rasy maine coon, który ma wadę oczu i z czasem przestanie widzieć. Kocice oczywiście wysterylizowałam. Dziewczyna obecnie ma 3,5 roku i jest pięknym rudym i bardzo opiekuńczym zwierzęciem. Ma łagodny charakter, lecz jeśli inne koty wejdą jej za skórę potrafi porozstawiać je po kątach. Nie przepada za nadmiarem pieszczot jednak chodzi za człowiekiem jak cień, zawsze jest gdzieś w pobliżu. Często domaga się uwagi i zabawy „wędką”. Kotka ma również problemy żywieniowe, była od dawna pod opieką weterynaryjną. Obecnie zjada tylko jeden rodzaj suchej karmy (niestety dość kosztownej), do której ma dostęp cały czas tak samo jak do wody.
    Rok później w moim życiu i domu pojawił się kolejny maine coon tym razem chłopak, o czarnym umaszczeniu. Po dość przebojowym okresie adaptacji (pierwsze kilka nocy kociak miał silną biegunkę i nie chciał korzystać z kuwety, był odizolowany od innych domowników i stopniowo oswajany z nowym środowiskiem). Jest niesamowicie spokojnym, ustępliwym i domagającym się pieszczot kotem. Uwielbia być głaskany, wskakuje jak tylko może na kolana mrucząc i tuląc się do domowników.
    Mieszkam w małym miasteczku w domku rodzinnym wraz z mężem, teściową i szwagrem. Mam z mężem dość duży pokój, w którym zrobiłam „poligon” dla kotów (półki, drapaki, legowiska, kuweta, siatka w oknie), koty mogą również poruszać się po całym domu a pod naszą opieką wychodzić na trawkę do ogrodu. Główne posiłki (2-3 na dobę) otrzymują w kuchni, jednak w pokoju zawsze jest miseczka z wodą i suchą karmą. W domu znajdują się trzy kuwety. Jeśli kociaki chcą wejść lub wyjść z pokoju a właśnie drzwi są zamknięte dobrze sobie z tym radzą Chłopak zapiszczy donośnie a dziewczyna puka. Oba kociaki reagują na swoje imiona przychodząc jak je wołam. Jak jestem w pracy teściowa rozpieszcza koty, ale wie, kiedy wracam do domu, bo zawsze zwierzaki czekają przy drzwiach wejściowych. Byłam pewna, że rozumiem i znam swoje zwierzaki, niestety do czasu….
    W marcu zostałam poproszona o pomoc w opiece nad 6 letnią kotka (rasa: norweski leśny), kotka była „po przejściach” jednak stwierdziłam, że jest ciężko, ale skoro daje rade z dwoma kotami to trzeci nie zrobi dużej różnicy a miłością i cierpliwością pomogę zwierzakowi. Dowiedziałam się, że kotka przez pierwsze 3 lata życia od adopcji z hodowli była ulubionym zwierzakiem swojego pana, lecz nie koniecznie pani w chwili, kiedy narodziło się dziecko właściciel oddał kotkę do hodowcy pod naciskiem małżonki. Zwierzątko zostało przekazane starszej kobiecie, u której mieszkało kolejne 3 lata. Kobieta zachorowała na nowotwór złośliwy i częściej przebywała w szpitalach niż w domu, zwierzakiem opiekowały się różne osoby. I w tym momencie życia kotki pojawiam się ja, kotka ma być kolejny raz oddana, kolejna osoba nie jest w stanie się nią opiekować. Przywiozłam ja do domu, jak z każdym nowym zwierzakiem na początku odizolowałam i wolno aklimatyzowałam z pozostałymi mieszkańcami, kotka zasikała całe pomieszczenie, ale było to zrozumiałe ze względu na stres, który przeżyła. Systematycznie przyzwyczaiła się do nowego otoczenia, również przestała siusiać. Znając historię zwierzaka starałam się ja rozpieszczać przysmakami, (je tylko mokrą karmę) różnicując smaki posiłków. Przez pierwsze 2 tygodnie po połączeniu z domownikami kotka chowała się w najciemniejszą dziurę lub uciekała na najwyższe półki i drapaki. Powoli jednak zaczynała się bawić z pozostałymi kotami, lizać spać razem. Tak samo jak pozostałe koty odpowiadana wołanie i potrafi położyć się na plecach wystawiając wszystkie łapki w górę. Jest cudowna Rano budzi mnie bodąc łebkiem i liżąc domaga się posiłku. Kotka oczywiście jest wysterylizowana, lecz, mimo, że je dużo jest drobna. Weterynarz zrobił badania, których wyniki były w normie, poprosił żebym obserwowała zwierzaka, odrobaczyła i jeśli się sytuacja nie poprawi kupiłam specjalny żwirek do łapania moczu. Problemem domowym tej kotki jest sikanie w łóżko i głównie tam. Weterynarz twierdzi, że dziewczyna jest zdrowa znalazłam poradę, w której sugerują zmianę kuwety, żwirku itd. Jak wcześniej pisałam w domu mam 3 kuwety dwie bardzo duże jedną średnia. Obecnie w każdej z nich jest inny żwirek od ekologicznego drewnianego, który preferuje kocica do kompaktowych Benka, które lubią pozostałe koty. Nie używam substancji żrących i o mocnym zapachu zastąpiłam je środkami bio dla hodowców, próbowałam również kocich feromonów i nadal bez zmiany. Kotka potrafi przy mnie wskoczyć na łóżko i nasikać, tak samo w nocy śpię sobie a kot wskakuje na łóżko sika i zagrzebuje w pościeli. Mój mąż ma tego dosyć 1-3 razy w tygodniu prana cała pościel, zresztą już mocno podniszczona. Kupiłam kolejne kołdrę, bo nie było już, pod czym spać. Staram się być silna, ale moje małżeństwo przechodzi kryzys ze względu na kocice. Nie wiem, co mam robić, proszę o pomoc…

  6. Magda Lena Napisał/a:

    Witam,
    od wczoraj jestem posiadaczką 3-miesięcznego kotka syjamskiego starego typu (tajskiego). Mieszkam w 3-pokojowym mieszkaniu w bloku, razem z rodzicami. Kocur ma swoje legowisko, miseczki z karmą i wodą, kuwetę, a w domu zawsze jest choćby jedna osoba. Mój tata zawsze bawi się z kotami tarmosząc je, szczerze mówiąc już w młodych latach przyjęłam ten sam sposób zabawy z kotem. Teraz gdy czytam różne fora, poradniki to okazuje się, że tego typu zabawy są niewłaściwe ponieważ agresję kota kierujemy na siebie. Ze swoim kocurem zdążyłam się już tak “pobawić”, na co on reaguje owszem dosyć dotkliwym gryzieniem i drapaniem, ale także jednocześnie bardzo łasi się i mruczy, i tak jakby domaga się więcej.

    Czy mogłaby mi Pani choć odrobinkę powiedzieć coś o tej rasie? Jakieś podstawowe uwagi, wskazówki, coś co jest dla nich charakterystyczne? Na co zwrócić uwagę w wychowywaniu? Bardzo proszę o odpowiedź, zależy mi na tym aby kot był właściwie chowany i żeby był szczęśliwy.

    Z góry dziękuję za pomoc!

    I pozdrawiam.

  7. Antonina Napisał/a:

    Koty syjamskie tak jak wszystkie koty orientalne są to koty bardzo aktywne i potrzebujące towarzystwa człowieka . Nie nadają się dla osób, których ciągle nie ma w domu. Są ciekawskie, towarzyskie i łatwo uczą się rozmaitych sztuczek. Są też dosyć głośne. Poza tym mają potrzeby takie jak inne koty – musza polować lub bawić się w polowanie i mieć dostosowane do kocich potrzeb otoczenie zwłaszcza jeżeli nie wychodzą na dwór. O tym wszystkim piszę w innych artykułach na tym blogu- zapraszam do lektury :-). Co do zabaw-nigdy nie należy do nich używać rąk ani innych części ciała bo to rzeczywiście może spowodować ,ze kot zacznie na nas polować . Do tego służą zabawki na wędce odpowiednio poruszane tak , aby imitowały ruchy kocich ofiar – drobnych gryzoni lub ptaków. Taka zabawa buduje więź człowiek-kot i nie powoduje agresji łowczej skierowanej np. na nogi domowników.

  8. PaSaBe Napisał/a:

    Droga Antonino, około 1,5 roku temu przygarneliśmy bardzo chorą kotkę – Mojrę (miała wówczas jakieś 6 tyg.), wyleczyliśmy ją i rozpieściliśmy bardzo. Od tygodnia jest z nami nowa kotka – Sonia (ma około miesiąca), została zabrana z domu gdzie była atakowana przez inne koty. Pierwszego dnia nasza starsza chciała się z młodą obwąchać (bez agresji), ale niestety mała zareagowała syczeniem i uciekła. Nowa kotka zaaklimatyzowała się odrazu, ale cały czas jest agresywna wobec Mojry. Już kilka razy prawie się obwąchały, głównie przy zabawie, ale zawsze młoda spanikowała. Kilka razy się pogodniły, ale bez łapoczynów (bardzo tego pilnujemy). Staram się je rozdzielić głośnym “nie wolno” i kilka razy chwyciłam je za kark. Bawimy się z obiema kotkami, mała śpi w różnych pokojach (jeszcze przy zamkniętych drzwiach), kupiłam kocie feromony, zmieniał im posłania, nacieram szmatką, ale mała zawsze przy próbie bliższego kontakty syczy. Chyba bardzo się nie boi, bo śledzi dużą kotkę, chyba że ta ją pogoni. Wiem, że to dopiero tydzień, ale boję się, że Sonia zawsze będzie reagować syczeniem i warczeniem na starszą. Czy jest jeszcze coś co możemy zrobić, żeby ułatwić im wzajemne obwąchanie? Może Pani mi coś poradzi. Mamy duży dom i dużą działkę, kociska mają spory teren do dzielenia. Serdecznie pozdrawiam, PaSaBe

  9. PoliAnna Napisał/a:

    Ja mam problem z pasywną agresją rezydentki (2 lata) wobec nowej kotki (około 4 m-ce). Czasami jest ok, mijają się bez większych problemów, czasem w ogóle bez problemów, ale często starsza uporczywie gapi się na młodszą i czeka żeby zapędzić małą w “kozi róg”. Bardzo szkoda mi małej, bo zaczyna się chować przed starszą.
    Zauwżyłam, że kiedy koty są na dworze jest mniej nerwowo i mniej agresji. Jak sobie poradzić z taką formą agresji? Błagam o pomoc.

  10. coffee Napisał/a:

    Witam,
    ja również mam problem ze swoją kotką. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego tak robi. Kotka jest rasy Maine Coon, ma ok. 4 lata. Generalnie chodzi o to,że kocurek mnie gryzie. W domu są jeszcze 3 inne osoby, ale ona gryzie tylko mnie. Tylko ja się z nią bawie. Kotka często podchodzi do mnie gdy siedze na fotelu, ugryzie mnie i ucieka (fakt, że często na nim spi :D i wydaje mi się, że zwyczajnie chce mnie po prostu wygonić ;/ ). Ostatnio nawet gdy spalam ugryzła mnie za piete i również uciekła. Na razie nie wpuszczam jej do pokoju, ale na dłuższą mete to bez sensu ;/. Nie wiem co mam z nia robić :(

  11. Anna-Maria Napisał/a:

    Witam Pania, mam prosbe i odpowiedz na nastepujace pytanie: moj 4-miesieczny kotek norweski lesny nie miauczy, tylko skrzeczy. Moj zmarly kotek tej amej rasy miauczal przepieknie i czysto. Czy Zorro nauczy sie jeszcze ladnie miauczec? Ja miaucze do niego w nadziei, ze zacznie mi podobnie odpowiadac.. Prosze o odpowiedz – dziekuje i pozdrawiam serdecznie w imieniu wszystkich kochajacych kotki!

  12. gosia Napisał/a:

    dobry wieczor,
    ja mamtakie pytanie. Przejezdzajac pewnego wieczoru na rowerze zobaczylam kotka ktory chcial przejsc przez ruchliwe skrzyzowanie. Zatrzymalam zie i chcialam go zlapac ale byl juz po drugiej stronie. Po paru godzinach tam wrocilam i okazalo sie ze bawi sie on z innym kotem po drugiej stronie skrzyzowania. aby ukrocic historie nie bede wdawac sie w wiele szczegolow, w kazdym razie okazalo sie ze zrobily one sobie miejsce spotkan po tej drugiej stronie eskrzyzowania i przychodzily do siebie wieczorami. trwalo to pare miesiecy. Nastepnego dnia jeden kotek zostal zlapany i okazalo sie ze ma chipa wiec trafil do swoich wlascicieli ktorzy szukali go juz jakis czas.Jednak zostal ten drugi kotek, po tygodniu czasu i on zostal zlapany, niestety chipa nie mial i trafil do azylu. Zrobilam ‘wywiad srodowiskowy’i okazalo sie ze ten kotek byl piekarza (piekarnia po przeciwnej stronie skrzyzowania niz ich miejsce spotkan). Nie wiem czy dobrze zrobilam i czy nie powinnam powiedziec co sie z kotem stalo. Minelo 5, 6 dni od tego czasu. Boje sie jednak ze jesli go odbiora to znow bedzie caly czas na zewnatrz i bedzie chodzil po tym skrzyzowaniu w poszukiwaniu tamtego kota (tamten to kotka, on to kocur). Kot jest teraz 2 tygodnie w kwarantannie co wiaze sie z tym ze siedzi w bardzo malej klatce przez 2 tygodnie (jeszcze tydzien). Nastepnie zostanie wykastrowany i bedzie mozna go adoptowac. Nie wiem czy nie powiedziec tego wlascicielom po tym jak to sie juz stanie (albo teraz, czy wogole nic nie mowic niech sami szukaja??) dodam ze rzecz dzieje sie w holandii i istnieje tu strona amivedi na ktorej sa umieszczone wszystkie znalezione i zgubione zwierzaki. A o tego kotka nikt jeszcze nie dzwonil. Ten kot byl codziennie wieczorem na zewnatrz, (nie wiem jak bylo w dzien) ale zawsze w nocy/nad ranem wracal pod piekarnie.Wtedy co zostal zlapany poszlam za nim i usiadl pod ta piekarnia ale oczywiscie nie mogl wejsc bo byla 1 w nocy…. powtarzam jeszcze raz, gdyby to bylo przy ‘normalnej ulicy’nie wtracalabym sie w sprawe, ale tam jest naprawde niebezpiecznie i boje sie ze kiedys by go cos moglo przejechac a wlasciciele nawet sobie sprawy nie zdaja albo sie nie przejmuja (nie wiem jak do tej pory przechodzil, choc raz widzialam jak wbiegl na ulice i cofnal sie bo akurat pedzily auta…) Kot byl tam pewnie tylko po to zeby lapac myszy, bylam w tym sklepie i nie widzialam nic dla kota, ciekawe czy mial cos do spania na zapleczu..???… w kazym razie targaja mna sprzeczne uczucia, nie wiem co robic… odwiedzilam tego kotka w schronisku i jest na razie b.smutny,wrecz uslyszalam ze zly.. Nie wiem czy zly na to ze go tam nie ma na jego stalych trasach czy dlatego ze jest zamnkniety a zawsze byl na wolnosci?? nei wiem co robic, serce sie kraja…. nie chce zeby byl rozjechany przez auto ale z drugiej strony nie wiem czy go uszczesliwiam szukajac mu nowego domu i terytrorium. Czy kot bedzie gdzie indziej szczesliwy?? Czy on teskni zamiejscem? Ps, mozliwe ze ci piekarze (turcy nota bene) za niedlugo wezma sobie innego kota na myszy i znow bezdie to samo… Zal mi tego kota i chce zeby byl szczesliwy jednak nie umiem podjac decyzji, zadno rozwiazenie nie jest dobre…… Nie znam sie,co bedzie lepsze dla tego kota, stare miejsce niebezpieczne czy jakies nowe do ktorego musi przywykac?? kotem ma dopierokolo roku. Bardzo prosze o odpowiedz, moi znajomi maja mieszane zdania a ja wariuje…… dziekuje

  13. Antonina Napisał/a:

    Trudna sprawa, ale myślę ,że mimo wszystko zrobiła Pani dobrze choć kot na pewno teraz przeżywa traumę i jest smutny bo stracił swoje dotychczasowe terytorium co dla kota jest ogromnie ważne oraz kocią przyjaciółkę. Ale ma szanse na znalezienie bezpieczniejszego domu, gdzie będzie jednak pod ludzką opieką.

  14. McDusia Napisał/a:

    Witam serdecznie :) z przyjemnością przeczytałam mądry artykuł osoby, która rozumie te mądre i kochane stworzenia. Korzystając z okazji, chciałabym zapytać, jak rozumieć zachowanie \”Zorby\”(kotka, 2 lata, uratowana ze schroniska w wieku 3 tygodni). Kotka śpi ze mną przez cały czas. Na dowolnej części ciała, brzuchu, ręce, szyi. Kiedy zmieniam pozycję,ona też, wtedy np. śpi mi na nerkach, plecach itp. Nie mam z tym problemu, zastanawia mnie tylko to, że kotka zachowuje się tak, jakby ciągle w nocy musiała mnie mieć \”pod łapą\” ;)Jakaś podpowiedź? :)

  15. Antonina Napisał/a:

    Jeżeli kotka trafiła do Pani w tak młodym wieku jest pewnie bardzo mocno związana z Panią. Mały kociak przelewa na człowieka uczucia takie, jakie ma do matki , a ludzka ” mama ” nie potrafi tak jak kotka w odpowiednim momencie wysłać tzw. sygnału odłączenia i kot mimo, że jest już dorosły nadal może czuć się w obecności takiej osoby małym kocięciem. Czasami takie zachowania mogą stanowić problem- gdy takie przywiązanie jest nadmierne i kot nie może prawidłowo funkcjonować , gdy ukochany człowiek znika z pola widzenia. Jeżeli Zorba tylko w nocy chce czuć Pani bliskość i dla Pani jest to zachowanie przyjemne, a poza tym funkcjonuje normalnie nie widzę problemu. Spanie w bliskości kota służy zdrowiu :-)

  16. Marta Napisał/a:

    witam, mam pytanie. dzisiaj adoptowałam ośmiomiesięcznego kotka. najpierw oczywiście kot był zdezorientowany i schował się w kąt, jednak później wyszedł i łasił się do mnie i narzeczonego, wskakiwał na łóżko i widać było, że chce być głaskany. jednak, gdy poszedł dalej \”zwiedzać\” mieszkanie wrocił w kąt i nie chce wyjść. leży i ciągle mruczy, czy jest to normalne? z góry dziękuje za odpowiedź

  17. Annita Napisał/a:

    Witam serdecznie. Moja kotka ma 4 lata i od pewnego czasu nabrała nieprzyjemnego nawyku. Zaznacze na wstepie ze wczesniej sie to jej absolutnie nie zdarzalo. A wiec jak kazda kotka siusiala w przysiadzie na plasko do kuwety ale od jakis kilku miesiecy zdarza jej sie ze wchodzac do kuwety oddaje mocz podnoszac pupe do gory jak kocur i mocz leje sie po podłodze pod kuwete. Nie rozumiem dlaczego zaczela tak robic, w kuwecie ma zawsze czysciutko, żwirek caly czas ten sam kupujemy kuweta takze ta sama nigdy nie bylo takiego problemu. Kotka jest wysterylizowana, okaz zdrowia, poswiecamy jej duzo czasu, żadnego stresu ani nic z tych rzeczy…wiec co sie dzieje? Co moglo spowodowac taka zmiane u naszej kici? Zaczyna to juz byc naprawde uciążliwe.Prosze pomocy!

  18. Antonina Napisał/a:

    Niektóre koty załatwiają się w ten sposób bez względu na płeć. Jeżeli kicia wcześniej się tak nie zachowywała oczywiście warto najpierw sprawdzić czy taka pozycja nie jest skutkiem zaburzeń chorobowych , które powodują ,że kot ma kłopot z oddaniem moczu lub pojawiły się bolesności w stawach sprawiające ból . Jeżeli to zostanie wykluczone warto zorganizować kuwetę z wyższym brzegiem ( dobrze sprawdzają się plastykowe pojemniki gospodarcze z wyciętym w jednej ze ścian wejściem dla kota) lub jeżeli kot siusia zawsze w jedną stronę można tam wstawić do kuwety wysoką ściankę np. z plastykowej podkładki po talerz.

  19. moniczqa13 Napisał/a:

    Witam. Mam kocura ok 2 lata wykastrowanego przygarnietego z ulicy. Od kilku dni budzi sie w nocy ok. 3.40 i drapie szafki oraz probuje je otwierac czego efektem jest trzaskanie bo sa one albo na klucz albo juz zablokowane magnesami (jakis rok temu tez byl taki problem ze otwieral szafki ale nie drapal ich z zewnatrz i nie zdarzalo sie to w nocy ale nad ranem po 5 co i tak bylo meczace ale w koncu przestal, przestalam wstawac do niego i go przeganiac oraz poblokowalam szafki). Tydzien temu kupilismy walizki i do szaf je wlozylismy wiec moze nowy zapach go tak rozprasza…a zanim zajal sie szafkami to nad ranem biegal jak wariat po pokoju i skakal a to na szafe a to na podloge i tak w kolko. Moj chlopak zaczal spryskiwac go woda za kare jak cos zrobil i to go uspokajalo tego samego dnia ale nie ma skutkow na dluzsza mete.Probuje go olewac ale to jest ciezkie zwlaszcza gdy odstawia takie cyrki w nocy do rana. Prosze o rade

  20. Ania Napisał/a:

    Mam ten sam problem co Moniczqa13.
    Nasz kot ma ok 9 lat, dostaliśmy go od cioci, która zmarła. Na początku musieliśmy się dotrzeć, ale po kilku dniach było ok. Wszyscy smacznie zasypialiśmy w nocy…kot oczywiście w różnych miejscach, na szafce, na poduszce koło głowy itp. Było ok. Kilka dni temu mój mąż wyjechał do Szwecji i po dwóch dniach naz pers zmienił swoje nocne zachowanie. Mimo, że nie brakuje mu popołudniowo-wieczornych pieszczot (a przynajmniej mi sie tak wydaje, staram sie go wygłaskać za dwóch) to w nocy staje sie nie do zniesienia. Ok 4 rana zaczyna dokazywać. Miałczy, drapie wszystko: łóżko, szafkę, lodówkę, skacze po meblach, zrzuca prawie wszystko co się na nich znajduje. Zdarzało mu się, że takie rzeczy robił, ale rano jak przysypialiśmy w jego porze śniadaniowej. Teraz nawet danie mu czegokolwiek do jedzenia nie pomaga.
    Proszę o pomoc bo zwariuje niedługo.

  21. Antonina Napisał/a:

    Ani pieszczoty ani podawanie jedzenia do miseczki nie zastąpi ani nie spełni podstawowej potrzeby kota jaka jest polowanie i obserwacja otoczenia. Kot, aby był szczęśliwy musi mieć jakieś “kocie zajęcie” nawet jeżeli jest persem :-). Konieczna jest więc regularna zabawa z kotem zabawkami ( nie np. światełkiem laserka czy rękami) która pozwoli mu wyładować energię łowiecką ( zgodnie z potrzebą drapieżnika: czajenie się- dopadanie ofiary-zabijanie- rozszarpywanie-zjadanie). Ostatni seans zabawowy powinien odbyć się przed samym udaniem się domowników na sen – po nim ewentualnie można kota nakarmić. Kot też musi mieć możliwość przebywania na wysokości i obserwowania świata za oknem. Czasami pomagają regularne spacery na smyczy czy szkolenie kota do wykonywania komend. W innych wpisach w moim blogu dużo piszę o kocich potrzebach i sposobach ich zaspokojenia dla kotów niewychodzących – zachęcam do lektury . Oczywiście namawiam też do umówienia spotkania w domu , gdzie mieszka znudzony kot – wtedy mogę pomóc najefektywniej.

  22. Ania Napisał/a:

    W sumie może trochę racji jest w tym, zawsze mój mąż się z nim wygłupiał wieczorem, ja teraz niestety nie….
    A co sądzisz o syndromie falującej skóry?

  23. Paulina Napisał/a:

    Witam, mój problem pojawił się niedawno. Moja 4-letnia kotka jest bardzo terytorialnya. Mieszkam w domu jednorodzinnym z ogrodem. Kotka Jest wysterylizowana i do tej pory jak tylko na podwórku pojawił się inny kot lub nawet pies wyłaniala intruza. Była bardzo odważna. Niedawno w okolicy pojawił się dziki czarny kot. Niestety nie boi się naszej kotki, raz wszedł nam nawet do domu i zaznaczył teren. Kotka z kolei bardzo boi się tego kota. Kilka razy kot atakował nasza kotkę, która panicznie miauczala i musieliśmy interweniować. Kotka od jakiegoś czasu Nie wychodzi sama na dwór, boi się czarnych rzeczy, jest bardzo plochliwa. Kot pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie, atakuje nasza kotkę która przostała przypominać odważna kotkę i stała sie strasznie lekliwa. Kotka ufa tylko nam i bez nas nie chce wyjść z domu. Co zrobić, jak można przegonić obcego kota z naszego terenu? Martwię się o naszą kotkę…

  24. Antonina Napisał/a:

    Tak się rzeczywiście często dzieje , gdy na spokojnym dotąd terenie pojawia się kot o wyjątkowo silnym poczuciu terytorialności i awanturniczym usposobieniu. Można spróbować ustalić czy to czyjś kot i ewentualnie porozmawiać z właścicielem o kastracji – jeżeli to kot dziki warto samemu o tym pomyśleć. Przegonić kota z terenu jest trudno, ale można próbować , przede wszystkim nie zostawiać jedzenia na zewnątrz ani w okolicy drzwi tak, aby kot nie miał pokusy wchodzenia do domu. Wszelkie humanitarne metody na zniechęcanie obcych kotów do wchodzenia na nasza posesję są oczywiście dopuszczalne- powinniśmy zawsze stać po stronie interesu naszego kota.

  25. Ania Napisał/a:

    Witam, mam 2 letniego kota(kastrowanego) z którym nigdy nie było poważniejszych kłopotów,załatwiał się do kuwety bez większych problemów.Jakiś czas temu przestawiłam sofę w pokoju na której śpimy i kot często spał na niej z nami.Od momentu przestawienia mebla kilkakrotnie zrobił kupę na sofie w drugim pokoju.Udało mi się go nakłonić aby ponownie załatwiał swoją potrzebę do kuwety.Wydawało mi się,że wszystko wróciło do normy ale wczoraj podczas gdy był sam w domu zesikał się właśnie na ten przestawiony mebel(sofę),zauważyłam też,że nie ma problemów z sikaniem do kuwety ale gdy idzie tam się wypróżnić podchodzi do kuwety bardzo ostrożnie i zagląda we wszystkie zakamarki w łazience tak jakby się czegoś bał.Kuweta zawsze jest czysta i stoi w tym samym miejscu.Bardzo proszę o jakąś poradę bo nie mam pojęcia dlaczego tak się zachowywał.

  26. Bogusia Napisał/a:

    Witam!
    Proszę o odpowiedź. Mam podobny problem, co Paulina. Mieszkam w mieście, w bloku, i mam dwa 11-letnie sympatyczne, spokojne, wykastrowane kotki. Z sąsiedniego bloku zaczyna ich atakować młody, też cały czarny kot. W nocy wrzask, w dzień ucieczka. Kiedyś jeden z moich pupili miał wyrwany kawałek skóry z sierścią – czy ten młody mógł to zrobić? Czy stare koty umieją się jakoś obronić? Czym można odstraszyć intruza, czym w niego rzucać – czy to nie grzech? (Proszę się nie śmiać, bo dawniej mówiono, żeby nie robić krzywdy kotom).

  27. Natalia Napisał/a:

    Witam. Mam problem z rocznym kocurem.. Pruboje odgryźć sobie ogon.. Rzuca sie i warczy. Teraz jest po amputacji koniuszka ogona lecz dalej sie na niego rzuca. Robi to chyba dlatego ze miał długa sierść a z racji tego ze miał pchły i wylizywal sie i wymiotował obcielismy go na krótko ogon także.. Co robic zeby przestał atakować ogon ????

  28. Lila Napisał/a:

    Witam! Moje dwie kotki (siostry ok.1,5roczne) zawsze świetnie się dogadywaly. W tym samym czasie zaszly w ciążę, a po porodzie bardzo się wspierały-kociaki wychowywaly się razem, nawet mieszkały w jednym pudelku,a kotki opiekowały się wszystkimi na raz. Minelo 3 miesiace kociaki znalazly nowych opiekunów, a kotki po kilku dniach wróciły do normalności, nadal spały w jednym łóżku i bawiły się razem.
    Wkrótce dostały zastrzyk zapobiegający kolejnym \”niespodziankom\”. (Było to jakies 4miesiace temu)
    Od kilku dni siostry zachowują się dziwnie. Omijają się szerokim łukiem, a jeśli dojdzie do konfrontacji syczą na siebie i patrzą morderczym wzrokiem, w dodatku kłócą się o jedzenie (kilka razy jedna oberwala od drugiej łapą w nos) NIE SĄ to ich zwyczajowe zabawy. Ten stan utrzymuje sie tylko pomiedzy nimi-wobec mnie są jeszcze bardziej potulne, łaszą się i zasypiają na kolanach.
    O co chodzi? I jak wrócić do dawnego stanu rzeczy?

  29. Antonina Napisał/a:

    Rzeczywiście podawanie hormonów może wpływać na zachowanie kotek, ale być może są jeszcze inne przyczyny zmiany ich wzajemnych stosunków.Co to mogłoby być można ustalić podczas spotkania w domu , gdzie koty mieszkają po przeanalizowaniu ich historii ,charakterów i obejrzeniu otoczenia w którym żyją. Jeżeli punktem zapalnym jest rywalizacja o jedzenie kotki powinny mieć możliwość jedzenia osobno. Może warto tez, zamiast blokady hormonalnej rozważyć sterylizacje o ile nie są planowane dalsze kocięta. Zachęcam do spotkania z kocim behawiorystą zanim sprawy nabiorą gorszego obrotu.

  30. Kasia Napisał/a:

    Witam! Naprawdę dobry post, pomógł mi zrozumieć pewne kocie zachowania, zwłaszcza to, kiedy tak patrzy, mruga i utrzymuje kontakt wzrokowy, nie wiedziałam, że w ten sposób próbuje się komunikować. :) Moja 2 letnia kotka bardzo szybko się oswoiła i właściwie nie było z nią żadnego problemu, wydaje mi się, że najbardziej jest przywiązana do mojej mamy, z nią śpi zazwyczaj. Ja w sumie rzadko ją wpuszczam do siebie, bo mój pokój upatrzyła sobie za cel brojenia – zawsze wchodzi mi za biurko i skacze po kablach, niejednokrotnie mi coś odpięła, zrzuciła i rozbiła głośnik.

    Natomiast praktycznie co noc – między 4 a 6 wybiera sobie czas, że chce się ze mną przytulać, mruczeć. Zawsze skrobie mi pazurkami pod drzwiami, wbija pazurki w wykładzinę, przy tym miaucząc (dodam, że jest już jakiś rok po sterylizacji)
    To również mnie bardzo irytuje, zwłaszcza kiedy muszę wcześnie wstać, ale za to jej mruczenie od razu uspokaja. :) Dziwne jest to, że ma dostęp do pokoju mamy oraz do pokoju taty, bo mają zawsze otwarte, ale to do mnie w środku nocy przychodzi… Nieraz próbowałam i zostawiałam otwarty pokój, nigdy nie przyszła żeby się położyć i spać ze mną, tylko od razu zaczynała chodzic mi po biurku, stoliku, zrzucać różne rzeczy. Nie rozumiem tego… Co ewentualnie mogłabym z tym zrobić? :) Z góry dziękuję za odpowiedź.

  31. Szymon Napisał/a:

    Witam . chciał bym się Dowiedzieć co się dzieje z kotem … zajmuje się kotem sąsiadów .. od ponad roku . chodzę do nich do domu i go karmię i wgl .. dlatego ze pracują za granicą … Kot zawsze był miły łasił się i wgl … ostatnio Przyjechali właściciele .. gdy wyjechali .. to kot zachoywał się normalnie .. lecz gsdy dziś do niego poszedłem … to nie chciał jeść ani nic .. krychał i bytł zdenerwowany … gdy chciałem go pogłaskać rzucał się na rękę … .. chciuał bym się dowiedzieć co mu może być … gdy dotykałem go to polał go tylni bok .. Proszę o podpoiedz co mu może być

  32. Chawres Napisał/a:

    Od dawna wiadomo ze nastroszony ogon jak u \”wiewiórki\” nie wróży nic dobrego ;) ja mam jednak inne pytanie.. mój kot nie jest wpuszczany do sypialni na noc i zawsze z rana gdy otwieramy drzwi z mężem pakuje nam się na łóżko, domaga się czułości, mialczy ale inaczej nic z na złość i mruczy.. ale co najważniejsze, zawsze z rana gdy nad widzi ma ogon nastroszony jak wiewiórka! Czy to oznacza ze mój kot jest jakoś dziwny/inny ze stroszeniem ogona okazję radość ze nas widzi?

  33. patrycja Napisał/a:

    Mam w domu dwie kotki- siostry z tego samego miotu. Jedna z nich uciekla uciekla przez okno. Ta ktora została w domu szukala jej mialczala. Az mi serce pekalo. Szukalismy z synwmem uciekinierki prze caly dzien. Wieczorem nie dalo mi spokoju i poszlam jej szukac raz jeszcze. Znalazłam przyprowadzilam do domu ale jej siostra jest bardzo niezadowolona. Syczy i atakuje uciekinierke. Co mam zrobic jej zachowanie jest bardzo dziwne. Czy to normalne ze tak sie zachowuje?

  34. Antonina Napisał/a:

    Niestety często tak bywa u kotów.Uciekinierka wróciła , ale pachnie zupełnie inaczej i druga kotka może być zdezorientowana i przestraszona tak jakby na jej terytorium wtargnął obcy kot . Jak ważny jest dla kotów świat komunikacji chemicznej piszę w jednym z wpisów na moim blogu- zachęcam do lektury.
    Teraz kotkę-uciekinierkę trzeba wprowadzić do tej która pozostała tak jakby była obcym kotem .Kotki muszą znów poznać swój zapach i przyzwyczaić się do niego stopniowo a kotka -uciekinierka musi się uspokoić i ponownie przejść zapachem domu. Jeżeli jedna kotka jest agresywna proponuje je na razie rozdzielić w dwóch pomieszczeniach ( z kuweta i jedzeniem) i co dziennie wymieniać te terytoria (a także np. kocyki czy szczotkować naprzemiennie) tak aby cały dom został “oznaczony ” zapachem obu kotek ( koty zostawiają swój zapach ocierając się o przedmioty i drapiąc powierzchnie wiec proszę im to umożliwić. Można je karmić w swojej obecności gdy widzą się z daleka lub za zasłoną. Ważne , aby widziały się w przyjemnych okolicznościach . Natomiast nie wolno karcić żadnej z nich zwłaszcza tej atakujące ani przymuszać do bliskiego kontaktu. Mam nadzieje ,że za jakiś czas sytuacja się uspokoi , ale gdyby tak nie było zachęcam do kontaktu z behawiorystą , który pomoże na miejscu rozwiazac problem.

  35. Karolina Napisał/a:

    Witam, Mam kota syberyjczyka,który niestety często w stosunku tylko do mojej osoby gryzie mnie np. w toalecie, kiedy próbuję skorzystać z tej toalety, najpierw podejdzie, połasi się, poliże mi dłonie, ręce a potem tak ugryzie…..tylko mnie tak gryzie, męża ugryzie bardzo żadko, córki wcale. Czasami się go boję bo jego zachowania są często dziwne.

  36. mamusiadwóchłobuzów Napisał/a:

    Witam serdecznie ! Otóż mam problem z jednym z kotów, rudym łobuzem. Ma ok.2 lat był adoptowany wraz z bratem, który okazało się ma padaczke. Z Rudym było wszystko wporządku aż do czasu. Ok. 4 tygodnie temu zmieniłam im karmę i po 2 tygodniach Rudy dostał biegunki, miał szklane oczy i takie poczochrane futerko, widać było że jest osłabiony. Od razu wróciłam do starej karmy i wszystki wróciło do normy, tak mi się wydawało. Rudy zaczął być płochliwy, zrywać się z miejsca i biec przed siebie, jednoczęsnie probująć lizać bok lub grzbiet jakby go coś ugryzło. Cały czas jest niespokojny i widać napięcie w jego ruchach i stałą czujność. Nie ma mowy o kizianiu i głaskaniu błogo leżącego Rudego, bo cały czas wygląda jakby czegoś się bał. Myslałam, że to pchły ale odpchlenie nic nie dało..potem, że robaki więc wraz z bratem zostali ponownie odrobaczeni, ale zachowanie Rudego nie uległo zmianie. Co mam robić? Co to może być…jak mu pomóc?

  37. Antonina Napisał/a:

    Być może jest to reakcja alergiczna na nową karmę, ale opisywane przez Panią objawy mogą też wskazywać na inne poważne problemy zdrowotne np. na syndrom falującej skóry (FHS), który też może mieć podłoże neurologiczne tak jak padaczka brata. Sugeruję jak najszybszy kontakt najlepiej z doświadczonym z lekarzem weterynarii.

  38. Marzena Napisał/a:

    Witam. Mam pytanie dotyczące kota mojej mamy. Jest to kocur, ma 16 lat. Nigdy nie było z nim poważniejszych problemow. Niedawno tzn ok 2 lub 3 miesiące temu miał badana krew bo miał usuwany kamien z zębow pod znieczuleniem. Badania nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Kot jest wysterilizowany. Ostatnio tj wczoraj i przedwczoraj zrobił coś dziwnego. Otóż gdy moja mama rano chciała wstać z łóżka, kot szybko wskoczył na jej lozko, odwrocił się do niej tyłem, podniosł ogon do gory i potrzasajac nim obsikal ja. Co może oznaczać takie zachowanie?

  39. Antonina Napisał/a:

    Takie zachowanie jeżeli zdarza się nagle i po raz pierwszy u starego , wykastrowanego kota może wskazywać na stres lub chorobę. Aby pomóc musiałabym wiedzieć więcej na temat kota jego charakteru i badań ,które miał już zrobione.

Dodaj Komentarz