Koci psycholog o kociej mowie

W kategorii NASZE ZWIERZĘTA I MY, dodany lipiec 28th, 2008

Wiadomo powszechnie, że zdolność przekazywania złożonych informacji za pomocą słów wyróżnia człowieka wśród innych zwierząt. Jest to jeden z filarów ludzkiej kultury i cywilizacji. Niestety rozwinięcie się tej umiejętności spowodowało, że przestaliśmy rozumieć inny język, którym biegle posługiwali się nasi prehistoryczni przodkowie -mowę ciała.Co prawda nie przestaliśmy nieświadomie “mówić” w tym języku , ale przestaliśmy go rozumieć. I dlatego trudno nam zrozumieć nasze zwierzęta, z którymi obcujemy na co dzień.Zwłaszcza zrozumienie mowy kota jako zwierzęcia jedynie fakultatywnie społecznego może nastręczać wiele trudności. Porozumienie między kociakiem a jego matką jest budowane w dużej mierze na całej gamie sygnałów dźwiękowych wydawanych przez obie strony.Dorosłe koty porozumiewają się między sobą prawie wyłącznie mową ciała.Ważną rolę pełnia tu oczy, uszy, postawa całego ciała, ułożenie i ruchy ogona.Koci pyszczek nie jest tak mimiczny jak psi ponieważ nie jest tak mocno umięśniony.To powoduje, że oblicze kota ma częśto wyraz nieco nieobecny, nieprzenikniony, tajemniczy.Także kocia gałka oczna nie ma takiej zdolności ruchu w bok oraz w górę i w dół jak psia lub ludzka.Dlatego kot, który nie ma ochoty na kontakt wzrokowy musi zamknąć oczy lub odwrócić głowę.Uporczywe wpatrywanie się w drugiego osobnika nie wróży przyjaznych zamiarów.Natomiast, gdy kot na przemian otwiera i zamyka oczy pokazuje w ten sposób uległość i pokojowe nastawienie. Jeżeli widzisz , że Twój kot patrzy na Ciebie mrugając oczami odmrugnij mu – jezeli znów zamruga to znak ,że zaczynacie ze sobą rozmawiać.

I do tego własnie chcę zachęcić tych, którzy maja szczęście dzielić dom z tym wspaniałym zwierzęciem- obserwujmy uważnie nasze koty i uczmy się ich mowy !

Pewnie już teraz potrafisz  odczytywać te najwyraźniejsze sygnały mowy ciała Twojego kota.Wiesz, że kiedy wygina grzbiet, stroszy futerko, przypłaszcza uszy i macha szybko ogonem jest zdenerwowany , ale i gotowy do ataku. Natomiast kiedy siedzi lub leży rozluźniony i patrzy spokojnie zaciekawiony przed siebie lub ma oczy półprzymknięte jest zrelaksowany.Znasz jego charakterystyczną postawę , gdy poluje na ptaki za oknem, gdy Cię wita z podniesionym do góry ogonem i łepkiem, jak potrafi tańczyć , gdy prosi o jedzenie. Ale jest jeszcze bardzo wiele niuansów kociej mowy ciała, których mógłbyś się jeszcze nauczyć, zwłaszcza tych , które prezentuje Twój kot, po to , aby go lepiej rozumieć. Pamiętaj , że Twój kot wkłada sporo wysiłku w to , aby zrozumieć Ciebie, choć czasem lepiej niż Ty rozumie Twoją mowę ciała .Wie kiedy jesteś zdenerwowany, gdy się spieszysz, jesteś zaniepokojony,rozdrażniony,źle się czujesz lub przeciwnie jesteś chętny do zabawy lub pieszczot. Ponieważ nasze koty traktuja nas tak jak kocięta matkę próbują porozumiewać się z nami także sygnałami werbalnymi.Specjalnie na nasze potrzeby zachowują mowę jaką posługiwały się w dzieciństwie a nawet rozbudowują ją o nowe elementy, gdy widzą, że są przez nas rozumiane.Uczą się także rozumieć słowa ludzkiego języka -przede wszystkim rozpoznają bezbłędnie dźwięk swojego imienia, a także inne, często wypowiadane przez nas słowa.

I znów zachęcam- słuchajmy naszych kotów ! Szybko okaże się, że nie każde “miau”oznacza to samo i że kocia mowa składa się z całkiem pokaźnego zestawu dźwięków dopasowanych do konkretnych sytuacji. Niektóre koty próbują rozmawiać w swoim języku z człowiekiem podejmując dyskusję , odpowiadając na nasze słowa , a nawet odgryzając się nam. Koty, z natury cierpliwe , potrafią długo czekać , aż je zrozumiemy i zrobimy to o co proszą.

Tak więc ZATRZYMAJ SIĘ, PRZYGLĄDAJ SIĘ I SŁUCHAJ Twojego kota , a zobaczysz jak może to być fascynujące.

(163) Komentarze w “Koci psycholog o kociej mowie”

  1. Agata Napisał/a:

    Musze przyznac,ze to wspanile co tu napisane i napewno prawdziwe :)

  2. urszula1 Napisał/a:

    Muszę przyznać się do tego, że nie rozumiem wielu informacji przekazywanych mi przez mojeją kotkę a najbardzie dlaczego ona nie szuka mojego towarzystwa. Widzę jednak, że jest bardzo usłuchana i potrafi iść ze mną na spacer, oraz wraca z niego bz oporu, jest też taktowna bo nie łazi po stole i nie dobiera się do pozostawionego jedzenia. Ona chyba więcej rozumie moich przekazów aniżeli ja jej mowy. Tak chcę ją zrozumieć ale nie wiem jak to zrobić choć mam ją już 4lata.Żałuję.

  3. Paulina Napisał/a:

    Zgadzam sie z Panska opinia.Ale mam pytanie moja kotka ma pol roku i załatwia sie do kuwety ale nie zawsze czasami na łóżko (ale zadko)czym moze byc spowodowane takie zachowania? Prosze o odpowiedz :)

  4. Antonina Napisał/a:

    Przyczyn załatwiania się przez kota poza kuwetą może być wiele i bez szczegółowego rozmowy o zachowaniu kota i otoczeniu w którym przebywa nie można określić jaka jest przyczyna ( lub przyczyny) w tym konkretnym przypadku.Zawsze najpierw trzeba zacząć od sprawdzenia stanu zdrowia kota,w przypadku kotki półrocznej może być to już objaw rui- takze warto pokazać zwierzę weterynarzowi. Po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych czy hormonalnych ważna jest także kuweta – jej usytuowanie, rozmiar,czystość,rodzaj wypełniacza. Często przyczyną takich zachowań jest stres np. związany z długą nieobecnością właściciela,pojawieniem się(lub zniknięcie)nowego ludzkiego czy zwierzęcego domownika, przeprowadzką ,remontem, zmianą codziennych rytuałów, nawet nudą spowodowaną , długim samotnum przebywaniem w domu bez ciekawych bodźców.Trzeba pamiętać, że kot jest zwierzęciem ogromnie wrażliwym i czasmi nawet trudno nam zrozumieć,że sytuacja, która dla nas jest bez znaczenia dla naszego pupila oznacza poważne problemy.To się często wyraża własnie w ten niemiły niestety dla nas sposób.Załatwiając sie poza kuwetą kot, z natury ogromnie czyste zwierzę pokazuje nam,że coś w jego życiu idzie nie tak.Zanim ustalimy przyczynę – jeżeli zachowanie utrzymuje się warto skonsultować się ze specjaliztą zoopsychologiem,aby nie przeszło w nawyk – najważniejszą rzeczą,która należy zrobić to powstrzymać się od jakichkolwiek prób karania kota. Wszelkie krzyki,nasze zdenerwowanie, nie mówiąc już o biciu czy zanurzaniu kociego nosa w odchodach zdecydowanie pogłębią problem i są absolutnie niedopuszczalne!

  5. Paulina Napisał/a:

    Bardzo dziekuje za odpowiedz.Moja kotka(perska)ma dokladnie pol roku.Ale chcialam sie jeszcze zapytać jak mozna rozpoznac czy kotka ma juz cieczkę(ruja).Jak kotka bedzie ja przechodzila i ile razy w roku?Dziękuje :)

  6. Anka Napisał/a:

    Nasza kicia była od urodzenia wychowywana przez nas i naszego psa (!). Znaleźliśmy jej mamę ciężarną. Była chora, urodziła 7 wcześniaków. Mama naszej kici miała siłę wyłącznie na karmienie 4 maleństw (3 najsłabsze z – i tak bardzo słabych – zostały uśpione).

    MOWĘ Kici znałam doskonale. Mówiła WIELE. Potrafiła upomnieć się nawet o buraczki i spowodować (wrzaskiem:)) przestawienie auta we właściwe miejsce.
    Nasi bracia mniejsi… To wspaniali przyjaciele.

    Małe siostry… Też lubię. Rośliny też można pokochać. :-)).
    Pozdrawiam :)
    Anka

  7. Maja Napisał/a:

    Ja mam prawie 2 letnią kotkę, rok po sterylce. Kota dzikota ;) temperamenta, chimeryczna i bardzo terytorialna. Potrafi przeganiać sykiem, warczeniem i atakiem naszych gości, słowem każdego z zewnątrz kogo uzna za intruza. Mimo to chcielibyśmy jej sprawić towarzystwo, zdaję sobie sprawę, ze kotka się nudzi i nie ma gdzie, ani jak wyładować energii. Teraz pytanie czy lepszy byłby kotek spokojny przyjazny innym kotom w jej wieku, którego nie zdomunuje, czy maluch który się podporządkuje?

  8. Antonina Napisał/a:

    Nie jestem przekonana,że to dobry pomysł z wzięciem w opisanej sytuacji do towarzystwa drugiego kota – raczej odradzam. Jeżeli kotka dała sie poznać jako bardzo terytorialna i zaborcza nie sądzę, żeby dobrze przyjęła nowego kota i moga się pojawić problemy po obu stronach.Nie wszystkie koty chcą mieć kociego towarzysza i mogą traktować go jako rywala.Jeżeli uważacie Państwo ,że kotka się nudzi trzeba stworzyć jej bardziej stymulujące otoczenie (zabawki, miejsca do wspinania i drapania, kocią trawkę, zabezpieczony siatką balkon lub okno)i bardzo dużo się z nią bawić zabawkami jaki lubi i które pozwolą jej trochę realizować instynkt drapieżnika i poświecać jej uwagę (bez przesady oczywiście, tylko wtedy jak kot tego chce). Jeżeli jednak mimo wszystko będziecie Państwo chcieli wziąć drugiego kota lepszy będzie kociak, ale nie ma wcale gwarancji,że się podporzadkuje kotce. O relacjach miedzy kotami dowiadujemy sie najczęściej, dopiero gdy koty sie zetkną ze sobą i ma na nie wpływ bardzo wiele czynników osobniczych, które nam, ludziom trudno jest przewidzieć z góry.

  9. Maja Napisał/a:

    Kotka ma masę zabawek, drapaki przez nas skonstruowane, ok.150 dwupiętrowy dom + 30m taras. Jak tylko wracamy do domu bawimy się z nią ale to za mało, ona jest na prawdę pełna energii. Potrafi biegac po schodach w górę i w dół przez kilkanaście minut, albo rozpędzać się w jednym końcu domu i hamować w drugim. Na nasze psy reaguje przyjaźnie, przewraca się na grzbiet i wygląda jakby zachęcała do zabawy – takie odnoszę wrażenie. Nie wiem czy tak jest dlatego, że one są większe i poza domem (biegają po terenie) czy po prostu inne zwierzęta traktuje inaczej. Jak odwiedza nas ktoś z psem to ona łazi za nim i wówczas nawet pies może jej z miski jeść. Stąd pomysł o dokoceniu. Bardzo chcę aby moja kota była szczęśliwa

  10. Antonina Napisał/a:

    W tej sytuacji rzeczywiscie być może kotka potrzebuje towarzystwa – mają Państwo wystarczająco dużo miejsca dla większej ilości zwierząt.Chociaż czasem jest rzeczywiście tak,że kot prędzej toleruje towarzystwo psa,niż drugiego kota. Co do przewracania się kota na grzbiet to oznacza to coś innego niż u psa – proszę przeczytać to co piszę o “Rozmowie psa z kotem” w moim blogu więc trzeba być ostrożnym…Najlepiej by było,gdyby była możliwość wzięcia drugiego kota z planem awaryjnym tzn.obserwować wzajemne relacje przez jakiś czas i gdyby coś wyszło nie tak nowy kot miałby zapewniony inny domek. No i proszę pamiętać,że nowy kot powinien być wprowadzany do rezydenta z zachowaniem ostrożności (koty powinny być poznawane stopniowo)i pod dozorem opiekunów.

  11. Maja Napisał/a:

    Rozumiem, dlatego też szukałam w domkach tymczasowych ale głównie spokojnych już dorosłych kotów. Bałam się o kocię, tym bardziej, że moja jest po sterylce więc nie spodziewam się opiekuńczości z jej strony. Poczytam o relacjach psio- kocich, dziękuję

  12. Maja Napisał/a:

    Jestem po lekturze zachowań kocio psich i muszę powiedzieć, że moja kicia nic poza leżeniem na plecach nie robiła. Być może na jej zachowania ma wpływ obecnośc psów. Ona ma wiele psich zachowań – tak przynajmniej mi się zdaje.
    Wspaniały blog, jest tutaj tyle mądrych i jakże prawdziwych stwierdzeń.
    Stronka godna lektury, dziękuję za pomoc

  13. Olusia Napisał/a:

    ja mam taką sprawę : jak pies może polubić kota? mój pies,owczarek niemiecki bardzo nie lubi kotów,już dwa zagryzł,a ja chciałabym mieć kota,jak sprawić żeby on polubił koty,albo przynajmiej je tolerował i nie atakował? i co zrobić żeby wiedział że to ja przewodzę,a nie on? będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi na te pytania. Dziękuję z góry.

  14. MIKA Napisał/a:

    Ja mam problem z 1,5- roczną kotką. Przyjęliśmy ją do domu, gdy miała miesiąc. Uwielbia mojego partnera, często przytula się do niego i mruczy, a do mnie nie. Nie byłoby to nic strasznego gdyby nie fakt, że mnie gryzie. Stosowaliśmy już metodę łapania za kark i tłumaczenia dopóki się nie uspokoi. Jest trochę lepiej ale problem nie zniknął całkowicie. Najczęściej atakuje mnie gdy siedzę przy stole, najpierw chodzi wkoło krzesła ma rozszerzone źrenice i macha ogonem. Czasami najpierw zaczepi łapką żeby zwrócić na siebie uwagę a czasami gryzie bez ostrzeżenia. Nadmienię, że robi to tylko w stosunku do mnie a do partnera nie. Mam wrażenie, że chce żebym się z nią bawiła, ale ja nie zawsze tego chce bo np. jem obiad i chcę go zjeść w spokoju. Co mogę zrobić? Będę wdzięczna za radę bo nie mam już pomysłów.

  15. VIOLA Napisał/a:

    ja mam taki problem – kotek ma 1.5 roku od kilku m-cy zalatwia się na dywanie w jednym miejscu. probowalam roznych sposobów ,az w koncu zmieniłam dywan ,myslalam,że przyciaga go zapach /swoich odchodów/Jednak na nowy dywan tez w tym miejscu sie zalatwia/jest wykastrowany/.Jeszcze jedno ,jak tylko dam do łazienki dywaniki równiez odrazu tam sika i nie tylko .JAK SOBIE I JEMU POMÓC?

  16. Antonina Napisał/a:

    Violu, proponuje, aby przeczytała Pani to co odpisałam Paulinie we wczesniejszych komentarzach. To są takie ogólne wskazówki, ale kazdy przypadek jest inny wiec jeżeli problem utrzymuje się sugeruję jednak kontakt ze specjalistą , który przyjdzie do domu , oceni sytuacje i poradzi konkretnie co robić, aby zmienic zachowanie kotka.Polecam stronę Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów, gdzie są kontakty do specjalistów.

  17. Antonina Napisał/a:

    Miko,trudno stwierdzic dlaczego kotka zachowuje się tak akurat w stosunku do Pani- prawdopodobnie Pani zachowuje sie inaczej niz Partner i moze nieświadomie prowokuje agresje kotki. Przede wszystkim odradzam karanie w sposób jaki Pani opisuje to nic nie da a spowoduje u kotki lęk , który może tylko nasilić agresję. Warto zastanowić się czy nie bawi się Pani z kotką używając ręki czy stopy – tego robić nie wolno. Natomiast trzeba regularnie bawić się używając zabawek utrzymujących rękę z daleka od zębów i pazurów- np.wędką z piórkiem na końcu, rzemykiem ,sznurkiem.Zabawę zawsze inicjujemy my,jezeli kotka zaczepia nas wtedy ,gdy nie chcemy należy to zignorować tzn. w ogóle nie reagować, nigdy nie “mocować” się bo to kotka odbiera jako zachętę do zabawy.Zachęcam też do zaproszenia do domu zoopsychologa, który oceni sytuację i powie jak postępować z kotką ,żeby problem sie nie nasilał i wszystko dobrze się ułożyło.

  18. Tomasz Napisał/a:

    Dziękuję za wspaniałe artykuły i odpowiedzi. Tak się złożyło, że ja, stary psiarz, stałem się współlokatorem kota (ok. 1,5 roku), który postanowił wybrać na swoją panią moją żonę. Żona ma gabinet na parterze szpitala z drzwiami na ogród i kotek – dachowiec zaczął ją odwiedzać (bezinteresownie – nie dokarmiany), uznając jej kolana za najlepsze miejsce do drzemki. Koniec końcem żona, w wyniku małego szantażu koleżanek, zdecydowała się wziąć kota do domu. Kiciuś został odrobaczony, wyleczony z usznego świerzbu i innych pasożytów, zaszczepiony i wykastrowany. Ponieważ kotek od początku był bardzo ufny w stosunku do ludzi – uznaliśmy, że musiał się zgubić, lub zostać przez kogoś wyrzucony z domu. Zarazem jednak wykazywał pewne cechy zdziczenia – nie umiejętność chowania pazurków przy zabawie i pieszczotach (na początku! – dość szybko zrozumiał, że to nie wypada) oraz nie zwykłą zajadłość przy zabawie – walce na śmierć i życie. Z kolei do kuwety przyzwyczaił się błyskawicznie i na przykład po powrocie do domu z kastracji kotek, jeszcze na chwiejnych łapkach, najpierw odwiedził kuwetę, a dopiero potem ułożył sie do odpoczynku. Czy można takiego zwierzątka nie pokochać?
    Pisze Pani, że pozycja leżąca na grzbiecie z uniesionymi łapkami jest obronna. Zgadzam się, choć znałem kotka, który w tej pozycji wyraźnie domagał się pieszczot i był nimi zachwycony. Nasz Bazyl czasami układa się w ten sposób do snu, nawet na kolanach, a układając się do snu na kolanach lubi obejmować rękę i przedramię człowieka – tak, jakby kładł się na grubej gałęzi.
    Pisze Pani, że kot nie powinien inicjować zabaw z właścicielem. Jest to zasada wygodna, choć prawdę mówiąc tylko dla jednej – dwunożnej – strony. My nie mieliśmy serca ignorować kocich zachęt do zabawy i ponosimy teraz tego skutki.
    Tu miejsce na opis zadziwiającej niekiedy kociej inteligencji. Pierwszym pomysłem kota na zaproszenie do zabawy było łapanie ręki pana (lub pani) pazurkami, przyciąganie jej do pyszczka i gryzienie – jakby była zabawką. Chcąc wyrazić moją dezaprobatę zaopatrzyłem się w mały spryskiwacz do kwiatów i przy kolejnym incydencie prysnąłem na kotka. Kot też prysnął – do drugiego pokoju (z prędkością światła). Po jakichś 10 minutach przyszedł jakby nigdy nic, powoli i niezwykle delikatnie, ze starannie schowanymi pazurkami dotknął łapką mojej ręki a następnie – równie delikatnie – zamarkował ugryzienie. Od tego czasu zachęca do zabawy wyłącznie delikatnie, ze schowanymi pazurkami. Po jednej lekcji!
    O tym, że potrafi łapką pokazać pustą miseczkę, nawer nie ma co wspominać.
    Na koniec pytanie – prośba o radę. Mieszkamy w bloku z wielkiej płyty ocieplonej styropianem, na ostatnim piętrze. Chcielibyśmy zabezpieczyć balkon siatką, żeby kotek nie mógł wypaść. Odpowiednią siatkę znalazłem, z linką mocującą i haczykamu mocującymi do muru. Problem w tym, że potrzebny jest dodatkowy stelaż, aby góra siatki (daszek) sięgały ok. 1,5 m powyżwj balustrady balkonu. Ponadto gruba warstwa styropianu bardzo utrudnia mocowanie do muru. Obawiam się, że sam sobie z tym nie poradzę. Czy zna Pani kogoś, kto mógłby mi pomóc? Może ktoś z czytelników tego forum?
    Serdecznie pozdrawiam – Tomasz.

  19. Tomasz Napisał/a:

    Małe uzupełnienie dotyczące zabawy: Nigdy nie bawiliśmy się z kotem ręką czy nogą, zawsze przy pomocy wędki z zabawką. Nie sprawiło to kłopotu kotu w zorientowaniu się, kto wędką porusza i w wyciągnięciu odpowiednich (na początku mocno drapliwych i zgryźliwych) wniosków. Jeśli kot uzna, że podczas zabawy poruszamy wędką nieodpowiednio, podchodzi do ręki i pacnięciami łapki udziela napomnienia.
    Tomasz.

  20. Edyta Napisał/a:

    Witam mam problem z moją kicią a mianowicie z dwoma kotkami (Demolka matka Zuzia córka:)) od ponad dwóch tygodni Demolka zachowuje się agresywnie w stosunku do Zuzi. I z dnia na dzień jest gorzej dzwoniłam do weterynarii co może być tą przyczyną powiedzieli że to przez to że Zuzia dojrzewa ( ma prawie 8 miesięcy demolka 1,8 roku). Spytałam co można zrobić i polecili mi tabletki ale czy może być jakieś inne rozwiązanie albo czy może to samo przejdzie. Proszę o odpowiedź martwię się że w końcu Demolka zrobi coś Zuzi..

  21. Edyta Napisał/a:

    a przepraszam zapomniałam dodać że obie kotki są po sterylizacji:)

  22. Antonina Napisał/a:

    Panie Tomaszu, w sprawie zabezpieczenia balkonu radzę odwiedzić kocie forum http://www.miau.pl. Tam są przykłady zabepieczeń okien i balkonów i porady jak je wykonać.Powodzenia !

    Edycie sugeruję pilne spotkanie ze specjalistą – jeżeli jest Pani z Warszawy zachęcam do skontaktowania się ze mną.Informacje o zoopsychologach w całej Polsce znajdują się na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.

  23. Wala Napisał/a:

    To nie pierwsza kotka w moim życiu. Uważałam, że już znośnie potrafię porozumiewać się z tymi zwierzętami, ale dzisiejsza nasza pupilka mnie nie rozumie. Ja ją owszem. Sprawa w tym, że inne nasze pupilki zawsze na swoją mamusię wybierali mnie. Pozumiewaliśmy się świetnie, ale Szpileczka, która ma roczek i jest wysterylizowana stała się nieprzyjemna. Lubi syna i męża, a mnie daje wyczuć, że ma mnie w nosie. Mąż mówi, że jak wychodzę do pracy, to płacze za mną i waruje dopóki nie wrócę przy drzwiach. Jak przyjdę to z radości odstawia “taniec radości” (przez parę minut hasa jak oszalała i jest to miłe), ale na tym jej miłość do mnie się kończy. Nie daje się pogłaskać, wziąć na ręce mimo iż mężczyznom moim na to pozwala i nie protestuje. Mnie toleruje tylko jak nasypuje karmę do miski. Czemu nie chce żebym wobec niej okazywała jakieś przywiązanie?

  24. Antonina Napisał/a:

    Walu,
    może tak być, że za bardzo stara sie Pani o uwagę Szpileczki i kotkę to peszy.Koty lubia mieć wybór.Podejrzewam,że mąż i syn dużo mniej zabiegają o jej względy i kotka czuje się przy nich bardziej komfortowo. Radzę zostawić jej inicjatywę w pieszczotach za to więcej się z nią bawić tak jak najbardziej lubi.

  25. Wala Napisał/a:

    Wydaje mi się, że raczej to fakt, że są mężczyznami (samcami) i więcej przebywają w domu przesadził w tym, że woli moich domowników. Gdy ją ignoruję to na mnie się obraża, a mężowi włazi na głowę, przytula się, zaczepia do zabawy. Jak mam ją pogłaskać to ucieka gdzieś po dziurach, lub wyrywa się z rąk jak by jej kto krzywdę robił. Ani chwili nie siedzi na miejscu, albo śpi albo łobuzuje na maksa. Jest jak na roczną kotkę hiperaktywna. Wcale ją nie prześladuję i nie uszczęśliwiam na siłę, a mój syn odwrotnie. W końcu nic nie rozumiem w tym jej zachowaniu. Jak się czegoś boi to u mnie ratunku szuka, a gdy dochodzi do przytulania to woli innych?

  26. Agusia Napisał/a:

    Witam, mam troche nietypowy problem z kotem rezydentem i nowym kotem. Antek ma 3 lata, jest u nas od prawie dwoch lat, to bardzo przyjazny, ufny i otwarty kot. Nigdy nie zostawal sam w domu, niestety, od 1,5 miesiaca mieszkamy sami (kot i ja), i gdy wychodzilam do pracy, Antos siedzial w domu sam po kilkanascie godzin i smutnial w oczach. Wczesniej kilka razy przebywaly u nas koty znajomych, i Antos swietnie sie z nimi dogadywal.Zatem zdecydowalam sie na wziecie drugiego kota do domu. Figaro (ze schroniska, w ktorym przebywal 3 tyg, jego poprzedni wlasciciele zostawili go z powodu przeprowadzki, co w USA jest zjawiskiem nagminnym) jest z nami od 3 dni, ma 2,5 roku. Od pierwszego momentu kociaki nie okazywaly sobie zadnej wrogosci, wszystko jest naprawde fantastycznie – jedza z jednej miseczki, spia obok siebie, korzystaja ze wspolnej kuwety, Antek caly szczesliwy… jedyny problem w tym,ze Figaro chyba nie lubi sie bawic… tzn lubi bawic sie ze mna, sznurkiem, czy zabawka, jest uroczy,mruczacy, ciekawski, ale nie chce podejmowac zabaw inicjowanych przez Antosia, ktory bezustannie probuje go zaczepiac lapka, zaczaja sie, grucha, przebiega obok, proszac nowego o przylaczenie sie do biegania… ich zabawy polegaja na tym, ze Figaro obserwuje z dystansem poczynania Toska, a jesli ten skoczy wreszcie na nowego, czy wpadnie na niego z zaskoczenia zza rogu, zaczynaja sie tarmosic, Antos wyraznie zabawowo podgryza lapki i ogon Figara, a Figaro zupelnie serio kladzie po sobie uszy, syczy, warczy – po prostu broni sie, jak w regularnej walce. Szkoda mi Antosia, wciaz chodzi i poplakuje, bawi sie sam zabawkami i moimi kapciami, a jesli juz dojdzie do kontaktu z Figarem, ten ucieka, a pozniej broni sie atakiem. Raz czy dwa zdarzylo sie tylko, ze to Figaro podszedl i zaczal zaczepiac Antosia, ale i tak w koncu uciekl i skonczylo sie tym, czym zazwyczaj – sykiem i warczeniem. Zazwyczaj slyszy sie o odwrotnej sytuacji, tutaj nieco mlodszy nowy kot zupelnie nie reaguje na zachety rezydenta… Zostaly juz same na caly dzien, wszystko bylo w porzadku, tak jak mowie – zwykle przebywanie, spanie i jedzenie, wygladanie razem przez okno to nie problem, klopot zaczyna sie przy zabawie. Za mna dwie nieprzespane noce, bo Antos nie daje za wygrana, i probuje sie bawic, Figaro ucieka, zaczynaja sie przewracac, Figaro syczy i grozi… Czy mam jakakolwiek mozliwosc zmienienia jego nastawienia do Antka? Chce uniknac sytuacji, w ktorej zwracam kota do schroniska, bo to nie w porzadku wobec niego(wyglada na zaaklimatyzowanego po tych kilku dniach), ale nie dam rady kazdej nocy zrywac sie co chwile z wrazeniem, ze koty mi za moment zaczna regularna bitwe… przy okazji jeszcze jedna kwestia – Antek do tej pory spokojnie przesypial noce, wstawal razem z budzikiem, a i wowczas nie byl “upierdliwy”, odkad jest u nas Figaro, Antek prowokuje nocne akcje… o co chodzi? Czy to cos pomoze, jesli nie pozwole kotom spac poznym wieczorem i noca do czasu,kiedy ja sie klade?

    pozdrawiam, Agusia

  27. Antonina Napisał/a:

    Walu,
    w tej sytuacji moge tylko zaproponować spotkanie jezeli mieszkają Państwo na terenie Warszawy i omówienie problemu na miejscu.

    Agusiu,
    dałabym kotom jeszcze troche czasu na wzajemne dopasowanie sie do siebie. U kotów wszystko trwa duzo dłużej niz u ludzi.Figaro ma prawdopodobnie trochę inne usposobienie niż Antek, może zawsze bawił sie tylko z ludźmi i nie umie po prostu bawic sie z innym kotem i zachęty Antka traktuje jako atak .Prosze też wziąć pod uwage ,ze na pewno zmiana domu i otoczenia jest dużym stresem i trudno oczekiwać ,że od razu zaakceptuje wszystko co spotkał w nowych okolicznościach.Ważne ,ze koty w ogóle sie zaakceptowały ! Radze Pani jak najwiecej bawic sie z oboma pupilami , najlepiej organizować taka zabawę , która będą zainteresowane oba koty. Może po woli Figaro sie rozkręci.I dla Antka i dla Figara jest to całkiem nowa sytuacji, nie przez nich zaaranżowania, więc prosze się nie dziwić ,że są zmiany także w zachowaniu Antka.

  28. Wala Napisał/a:

    Dziękuję za rady i propozycję, ale mieszkam na południu Polski 400 km od Warszawy. Muszę powiedzieć gdy zaczęłam pomrugiwać do niej jak radziłaś komuś wcześniej to chyba troszkę zaczęła mi się przyglądać. Może poskutkuje:-))). Może ten typ tak ma? ;-)))

  29. Agusia Napisał/a:

    DZiekuje za porade, rzeczywiscie sprawy maja sie lepiej!Raz, ze kociaki bawia sie juz naprawde fajnie, wprawdzei Figaro uzywa pazurow, w przeciwienstwie do Antka, ktory nigdy nie gryzie ani nie drapie, ale wygladaja na szczesliwe :) Zostalo mi teraz tylko odchudzic i nauczyc Figara spokojnego przyjmowania dzialan wlascicielki, typu: czyszczenie uszek, obcinanie pazurkow, ogladanie pyszczka – bo jak na razie probuje ostrzegawczo gryzc i prycha (Antek wtedy reaguje i z pomialkiwaniem zagania go do kata!)

    Zycze Pani dalszych sukcesow! Pozdrawiam, Agusia

  30. Ola Napisał/a:

    Witam, mam problem z dwoma kotkami. Jakieś 3 miesiące temu wzięłam z domku tymczasowego 2-letnią, wysterylizowaną kotkę. Fufu spędziła w schronisku większość swojego życia. Była kotem bardzo zdziczałym. Teraz jest już lepiej przychodzi do nas i pozwala na głaskania. Potrafi jednak nieźle ugryźć i nafuczeć na innych. Problem polega na tym, że od dwóch tygodni przebywa u nas 1,5-letnia, również wysterylizowana kotka, która w schronisku była przeznaczona do uśpienia. Myślałam, że być może się zaakceptują i będą dla siebie świetnym towarzystwem. Jest jednak inaczej. Chciałam, żeby poznały się stopniowo, pokazywałam je sobie, a potem wycofywałam się i czekałam co będzie. Marcysia (nowa kotka) ze spokojem siedziała w kącie, a Fufu powoli skradała się, a wszystko kończyło się wielką bitwą. Wrzaski, futro latało w powietrzu, a któraś straciła nawet pazura. Chciałabym się dowiedzieć, czy jest szansa na znalezienie jakiegoś porozumienia, przynajmniej akceptację. Zaopatrzyłam się już w faliway, ale zaczynam wątpić, że to zadziała. Na razie sytuacja wygląda tak, że Marcysia siedzi większą część dnia zamknięta w pokoju i jest na zmianę wypuszczana z Fufu, żeby choć trochę sobie pobiegała. Martwię się, ponieważ Marcysia na widok swojego odbicia w lustrze, kafelkach czy piekarniku zaczyna buczeć i zaraz zwiewa. Czy istnieje jakaś realna szansa na zgodę? A może łatwiej byłoby Fufu zaakceptować małego kotka? Bardzo proszę o radę i o kontakt ze specjalistą na terenie śląska, jeśli uważa Pani, że jest to wskazane.
    Pozdrawiam – Ola.

  31. Joanna Napisał/a:

    Witam… Mam problem :( niestety kotka ktora mam juz 3 lata,ma jakies dziwne napady :( wiecznie mnie atakuje z zaskoczenia,rzuca sie na mnie, gryzie mnie. Czasami jest to bardzo niebezbieczne, dzis rzucila sie na mnie jak jadlam goraca zupe, ugryzla mnie, i zupa poleciala mi na brzuch oraz na laptopa. jestem poparzona :( Nie wiem co robic,zaczynam sie coraz czesciej bac wlasnego kota ! Kocham ja i nie chce jej oddac, ale to juz sie zdarza nie po raz pierwszym, tylko kolejny.. Boje sie,ze bede zmuszona po prostu oddac ja… PROSZE POMOZCIE !

  32. Antonina Napisał/a:

    Joanno,pisałam juz do Pani na PW i bardzo namawiam na spotkanie i porozmawianie o przyczynach takiego
    zachowania kotki i terapii.Jak najbardziej można sobie z tym poradzić,ale jestem przekonana,że potrzebna jest Pani pomoc specjalisty.Nie sądzę ,żebybyło konieczne oddawanie kotki i jestem pewna,że można coś poradzić;-)
    Jeżeli mieszka Pani w Warszawie proszę o kontakt ze mną( wszystkie kontakty do mnie ma Pani na tej stronie )jestem pewna ,ze będęmogła Pani pomóc,jeżeli nie prosze napisać gdzie Pani mieszka ,a możebędę mogła polecić kogoś z kolegów.

  33. MiLkA Napisał/a:

    Witam,
    Mam taki problem, mam dwuletnią kotkę, wysterylizowana. Ostatnio przeszła operację z powodu złamania, 8 tygodni ze śrubą w łapie z czego 6 w gipsie i właśnie przez ten gips podczas posiedzenia w kuwecie Kitka wyskoczyła jak oparzona i spadła ze schodów wyrywając sobie przy tym pazur. Od tamtej pory nie chce wchodzić do kuwety. Jak Pani myśli, czy zmiana kuwety coś da? Proszę o odpowiedz na maila. Pozdrawiam :)

  34. Renata Napisał/a:

    Mam w domu trzy kotki.Dwie najstarsze to matka i córka( 4 i 3 lata) trzecia ma ok. 1.5 roku. Znależliśmy ją na działce z objawiamy całkowitego zdziczenia jako małego kociaka.Starsze kotki fukały na nią ale bez agresji.Kiedy znajdka poczuła się pewniej zaczęła wykazywać bardzo dużo agresji w stosunku do starszych kotek. Nie potrafi przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu.Atakuje przy każdej możliwej okazji.Doszło do tego, że dwie starsze kotki po zjedzeniu uciekają na dwór.Jest najszczęśliwsza, kiedy zostaje sama w domu.Na dwór wychodzi niechętnie i tylko w towarzystwie domowników,na krótką chwilę.Jestem bezradna, bo kocham wszystkie trzy moje koteczki(otrzymują Prowerę)

  35. Zuzanna Napisał/a:

    Też bym się chciała wypowiedzieć jeśli można ;) Moja kotka, lat 19, niestety ma guza, raz wycięliśmy znowu odrósł, chyba trzeba będzie ją uśpić. Strasznie źle się czuję z tego powodu, tak zaczęłam szukać w internecie jakichkolwiek tekstów o kotkach, nagły impuls i znalazłam tę stronę. Ten artykuł jest bezbłędny. Tyle razy mogę sobie przypomnieć jak właśnie w ten sposób porozumiewałam się z Sonią… Nauczyłyśmy się wzajemnie, że mrugnięcie jednym okiem oznacza “nie”, a dwoma “tak”. Nie jestem stuprocentowo pewna, czy wszystkie moje pytania rozumiała, ale wiem, że większość z pewnością, i na pewno świadomie odpowiadała ;) W związku z tym chciałam zapytać, do ilu słów może zrozumieć kot? Przyjmując, że przez całe jej życie do niej mówiliśmy jakby była człowiekiem, nie kotem, rozumie wiele poleceń, które jej się wyda ;) Gdy tak czytałam ten tekst stwierdziłam, że wszystkie zawarte w nim informacje wiedziałam już od kilku lat, gdy poznawałam Sonię dokładnie. To takie miłe przeczytać te wszystkie rzeczy i móc przypisać je do wydarzeń z przeszłości. Czy mogę zrobić coś, żeby Sonia nie czuła jaka jestem przygnębiona z powodu uśpienia jej? I czy mogę coś zrobić, żeby i ona nie była zaniepokojona?

  36. Antonina Napisał/a:

    Zuzanno,
    Nie możemy więcej zrobić dla naszego kota – przyjaciela i nawet członka rodziny ,wtedy gdy odchodzi,jak tylko okazać mu jak najwięcej miłości i troski.Taki kot często szuka spokojnego zacisznego miejsca , aby być sam, gdy gorzej sie czuje i na to trzeba mu pozwalać i go w tej kryjówce nie niepokoić. Czasem potrzebuje także naszej bliskości i nam to pokazuje, robi się nawet bardziej pieszczotliwy niż był i trzeba okazać mu czułość i serdeczność. Warto też spędzić z nim tak dużo czasu jak możemy, zanim nastąpi rozstanie. Jeżeli ma apetyt-mozna dogadzać mu przysmakami.Takie rozstanie jest ogromnie smutne , ale nieuniknione i myślę ,że teraz Sonia potrzebuje Pani spokoju i dyskretnej obecności.

  37. IRENA JOLANTA Napisał/a:

    Błagam, pomóżcie.Mam dwa koty, jeden kocur po sterylizacji,badzo łagodny staruszek ( 14 lat) , druga kotka 3 letnia – typ rozrabiaki .Do tej pory żły w zgodzie, ale od przedwczoraj zaczął sie problem.Kocur spacerował po krawędzi wanny , wpadł do wody i zamoczył łapy.Wycignęłam go natychmiast,ale nie zdązyłam go osuszyć bo uciekł do pokoju ( był zdenerwowany).Nagle z pokoju usłyszalam dziki wrzask i okazało sie ,że to wrzeszczy moja kotka .Była cała nastroszona ,miala przerażenie w oczach . Nie sądzę jednak żeby kocur zrobił jej krzywdę,myślęże ja po prostu przestraszył.Od tego czasu nie ma siły żeby oba koty mogły przebywać w jednym pomieszczeniu.Kotka na widok kocura reaguje strachem połączonym z agresją.Myslę że gdyby go dopadła to chyba by go zagryzła.Nie wiem co zrobić żeby było tak jak dawniej.To izolowanie zwierząt jest bardzo uciążliwe- mam male 2-pokojowe mieszkanie i to ciągłe zamykanie drzwi i pinowanie żeby broń Boże zwierzęta sie nie spotkały jest uciązliwe.Czuję sie teraz jak Nicole Kidman w filmie “Inni”

  38. Monika Napisał/a:

    Proszę o pomoc!
    Mam 4 miesięczną kotkę – Misię!
    Wzięłam ją kiedy miała niecałe 2 miesiące.
    Od pierwszej nocy zauważyłam u niej niepokojące zachowanie: kotka zaczęła ssać moją koszulkę,jakby ssała pierś kocicy.
    Nie wiem co mam zrobić!
    Do tej pory tak robi!Jak mam ją tego oduczyć?
    A! I jeszcze jedno!
    Jak nauczyć kotkę posłuszeństwa ?
    Misia jest bardzo… freewolna :))
    Pozdrawiam i czekam na szybką odpowiedź !

  39. Właścicielka Napisał/a:

    Proszę o pomoc !
    Mam 4 miesięczną kotkę – Misie. Mieszka w domu, ma dobre warunki.Jest pewna sprawa.Wzięliśmy kotka, jak miał niecałe 2 miesiące. Ma dziwne zachowania.Zawsze wieczorem, kiedy idzie spać (kot śpi ze mną) zaczyna ssać i gryźć poduszkę.Wiem, że to dosyć dziwne. Miałam wiele kotów i żaden nie zachowywał się jak ten.
    Może za wcześnie była wzięta od matki ?
    Misia jest też bardzo “rozbrykana”. Czasami jest nawet agresywna. Co mam zrobić, żeby bardziej się słuchała?Była spokojniejsza?
    Może trzeba jej towarzystwa?
    Bardzo proszę o radę! Z góry dziękuje za pomoc.

    Właścicielka.

  40. Grażyna Napisał/a:

    Witam, mam od pewnego czasu 2 kocurki, słodziutkie i kochane, oba wykastrowane, bez agresji, nawet mało drapią ściany. Pafi ma około 2 lat, jest u nas od roku. Sfinks ma około 1,5 roku, jest u nas pół roku. Koty są bardzo zaprzyjaźnione, pięknie się bawią, wylizują sobie futerko. Staramy się, aby koty były traktowane jednakowo, tyle samo jedzenia, tyle samo czułości, wszystko podwójnie. Ale Pafi jest straszne zazdrosny o Sfinksa. W nocy koty zawsze śpią z nami w łóżku, Pafi w nogach a Sfinks obok mojego męża. To już taki rytuał, stała pozycja w nocy. Od pewnego czasu Pafi odpędza Sfinksa z jego miejsca, dosyć agresywnie. Sfinks ucieka przestraszony, dziś odbił się o twarz męża, całe szczeście nie zrobił mu krzywdy. Niepokoję się tą zazdrością Pafiego. Czy ktoś może mi poradzić, jak postępować w takiej sytuacji???

  41. beata Napisał/a:

    dzien dobry.
    ciesze sie ,ze znalałam Pani blog i mialam okazje poczytac “co nieco” o kotach.
    Szczególnie poruszyl mnie komentarz Pani Zuzanny ,która pisze o swojej 19 – letniej kotce z rakiem.
    Otóz chciałabym sie podzielic swoim doswiadczeniem:
    moja Kota ma lat 16.Od paru lat leczylam ja na raka(2 operacje-usuniecie guzów),Ten ostatni po histopatologii okazal sie byc złosliwy..No coz …pan weterynarz zalecił pogodzenie sie z tym faktem i dał jej ok.5-8 miesiecy zycia.Od tego czasu kicia byla 2 krotnie przeswietlona:nie ma zadnych przerzutów.Jedyne co jej dolega to zwyrodnienie kregosłupa rowniez zdiagnozowane wczesniej jako przerzut…2 rok mija a kotka zyje..Pani Zuzanno niech Pani nie skresla tak swojej kici i da jej jeszcze szanse.Uspienie to naprawde w ostatecznosci…Moja zyje i poza problemem z chodzeniem ma sie dobrze ,o co sie troszcze :).Pani Zoopsycholog dziekuje za wszystkie porady ,ktore powyzej przeczytałam.Zaluje ,ze Pani nie mieszka na Dolnym Slasku…

  42. Majka Napisał/a:

    Bardzo proszę o pomoc! Moja kotka ma 15 lat,nie jest wysterylizowana. Przyjmuje zastrzyki hormonalne. Od trzech miesięcy wydaje takie odgłosy jak podczas ruji. Jak tylko wszyscy położą się spać ona zaczyna bardzo głośno miauczeć. Przestaje dopiero nad ranem, kiedy wstajemy…Nie wiemy już co mamy robić, wszystkie dotychczasowe sposoby zawiodły…Kotka wygląda na zdrową, chętnie się bawi i dużo je.

  43. Antonina Napisał/a:

    Sugeruje jednak jak njaszybsze dokładne przebadanie kota u lekarza weterynarii.Zwłaszcza dobrze byłoby zbadać tarczycę. Takie zachowanie może mieć podłoze chorobowe zwłaszcza jezeli wystapiło nagle i utrzymuje się a kotka ma już swoje lata.

  44. Ewa Napisał/a:

    Witam Panią,bardzo proszę o radę!Mamy dwa koty,norweskie leśne z jednego miotu.Właśnie na dniach skończą 4 lata,w siódmym miesiącu życia zostały wysterylizowane.Nie wychodzą na zewnątrz,przebywają w domu,są pod stałą opieką weterynarza tzn.badania,szczepienia.To nie są koty rodowodowe,ale bardzo o nie dbamy.Z jednym mamy problem od dłuższego czasu,przestał załatwiać się do kuwety tzn.sika w kuwetę a kupkę załatwia pod drzwiami.Cizie od początku mają jedną kuwetę,może to był nasz błąd,może trzeba było postawić dwie.Ale to nasze pierwsze zwierzęta,mieliśmy za mało wiedzy.Kilka miesięcy temu postawiłam drugą kuwetę,ale to nic nie dało,ciziuś dalej załatwia się pod drzwiami.Przed zrobieniem głośno miauczy,wtedy wcześniej zanosiłam go do kuwety i czekałam,aż się załatwi.Teraz z tej kuwety ucieka,a nie chcę stosować przymusu,bo kicie są bardzo łagodne,nie są agresywne w stosunku do nas,domowników czy obcych.Bardzo kochamy nasze koty,traktujemy jak członków rodziny i zależy nam bardzo na pomocy Salcikowi[drugi Rudy].Bardzo proszę o Pani opinię.Dziękuję i pozdrawiam.

  45. Antonina Napisał/a:

    Ewo,
    Przede wszystkim zbadałabym kota u lekarza weterynarii- takie zachowanie moze czasem wskazywac na przyczyny zdrowotne . Dopiero po ich wykluczeniu można zajać sie szukaniem innych przyczyn – na pewno kot ma jakis powód ,ze zachowuje się w ten sposób. Najlepiej byłoby , aby zaprosiła Pani do domu zoopsychologa- jeżeli mieszka Pani w Warszawie oferuje oczywiscie swoją pomoc.

  46. Ewa Napisał/a:

    Bardzo dziękuje Pani za odpowiedż. Wizytę u weterynarza mam wyznaczoną na koniec maja, tak przypadają kolejne szczepienia.Porozmawiam z lekarzem. Dziękuję również za bezpośrednią pomoc, oferowaną przez Panią.Przykro mi bardzo, że nie mogę skorzystać, ale ja nie mieszkam w Polsce,mieszkam w Szwecji. Postaram się tutaj znależć zoopsychologa, bo problem jest poważny, a sami sobie nie poradzimy.Dziękuję jeszcze raz za okazane zainteresowanie, serdecznie pozdrawiam-Ewa.

  47. jojka Napisał/a:

    Witam! Bardzo proszę o pomoc, bo już nie mam pojęcia co robić… Mam dwa koty, oba wysterylizowane, kota 2 letniego i kotkę 5 letnią. I właśnie z nią mam wielki kłopot. Odkąd pojawiła się na świecie moja córka, kotka zaczęła nam wszędzie sikać- na ściany, na meble, łózko, szafki, po prostu wszędzie! Potrafi załatwić się nawet 3 razy dziennie, nie nadążam ze sprzątaniem:( Nie mam pojęcia jak ją do tego zniechęcić, ale już mam dosyć. Próbowałam psikacze-odstraszacze, failway, ale nic to nie daje. Bardzo proszę o pomoc, bo już nawet rozważam oddanie jej, a dodam, że ma bardzo trudny charakter, i nie sądzę, że znajdę dla niej jakiś dobry dom. Pozdrawiam Ola

  48. EMES Napisał/a:

    Witam serdecznie,mam krótkie pytanie i baaardzo proszę o pomoc, ponieważ już przeszukałem chyba cały internet..mój kot nawet jak ma pełne miski, to czasami miauczy i jedną miskę wkłada na drugą…(łapkami ją tak przesuwa, że wchodzi na drugą). Co to oznacza? bo on przy tym miauczy…

  49. KROPLA Napisał/a:

    Witam serdecznie,
    Tydzień temu trafiła do mnie 7-tygodniowa koteczka.
    Została oddzielona od mamy i pięciorga rodzeństwa.
    Była przestraszona i nieufna. Po tygodniu całkiem przyjaźnie się zachowuje, bawi, bryka, daje się głaskać po brzuszku i jest bardzo mądra. Urodziła się na wsi a od pierwszego dnia u nas w mieszkaniu, w bloku pięknie korzysta z kuwety. To jest mój pierwszy kot i mam problemy z rozpoznawaniem jej zachowań.
    Mam prośbę o wyjaśnienie. Co oznacza, kiedy Kicia podchodzi blisko do twarzy, do mojego nosa i głośno miauczy a nie mruczy? Czy to agresywne nastawienie czy objaw sympatii? Bo na razie mam lęk, że może chce mi odgryźć nos albo podrapać?

    Pozdrawiam serdecznie:),
    Agnieszka

    Czy to jest pozytywny

  50. Antonina Napisał/a:

    Myśle , że to objaw pozytywny- koty witają się obwąchując swoje pyszczki- więc to forma kociego kontaktu. Oczywiście trzeba obserwować mowę ciała kotki, ale bez zbytnich obaw – opowieści o kotach przegryzających ruszajacą się grdykę śpiącego człowieka to tylko szkodliwy mit. Natomiast przestrzegam przez bawieniem się z kotem przy pomocy kończyn- do zabawy służą zabawki a nie nasze ręce czy nogi – to może prowokowac kota do ataków , gdy widzi ,że idziemy lub coś robimy. Skoro, jak Pani pisze to pierwszy kot w Pani zyciu , zachęcam do poczytania na temat tego wspaniałego zwierzęcia- jego zachowan i potrzeb- jest dostepnych sporo bardzo dobrych poradników o kotach. Na moim blogu znajdzie Pani wskazówki jak przystosować mieszkanie do kocich potrzeb. Powodzenia !

  51. Śliwka Napisał/a:

    Nasz kot obsesyjnie wylizuje sobie futro. Potrafi robić to w takim zapamiętaniu, że w wylizywanym miejscu powstaje w futrze dziura, a odsłonięta w ten sposób skóra robi się szorstka i zarasta strupem, który on następnie zrywa przy kolejnych “sesjach” “wygryzania” i drapania futra. Dodam, że kot nie ma zębów, a potrafi wyrwać czy wytrzeć sobie pyszczkiem dziury w futrze. Intensywność “czyszczenia” futra jest taka, że w nocy jego mlaskanio-powarkiwanie budzi mojego męża.
    FurKot zasadniczo wydaje się być bardzo spokojnym zwierzakiem, przyjaznym,i leniwym wielbicielem pieszczot.
    Weterynarz sugeruje,że to może być “alergia pokarmowa”, ale obserwuję jego skórę, i nie widzę “pierwotnych” śladów alergii, które mogłyby powodować swędzenie.Nie ma pasożytów skórnych, nie ma wysypki, zaczerwienień, nic. Tylko kolejne nowe dziury, które na sobie wymymłuje. Dodam, że w miarę możliwości staramy się spędzać z nim czas, głaskać go, zabawiać go zabawkami, ale czasem nawet w trakcie najdzikszej kociej zabawy on nagle rzuca wszystko, i zaczyna wylizywać sobie futerko. Czy to możliwe, aby kot cierpiał na psychozę natręctw? Jak uchronić jego skórę przed auto-napadami czyszczenia? Kot jest regularnie oglądany przez weterynarzy,wszystko wskazuje, że jest zdrowym osobnikiem. Przynajmniej somatycznie.
    Zauważyłam też, że kiciuś chyba w ogóle nie myje sobie pupy. Potrafi zaślinić sobie całe futro, i zgina się w ósemki, aby sięgnąć odległych regionów skóry, ale ani razu jeszcze nie widziałam go czyszczącego sobie ten jeden konkretny punkcik pod ogonkiem…

    Przeczytałam dotychczasowe Pani rady, i zaczynam się martwić, że być może on usiłuje zmyć ze swojego futra zapach naszych rąk? Futrzak lubi głaskanie i mizianie, dla drapania po grzbieciku dałby się chyba pokroić. Często usypia w trakcie głaskania na naszych rękach lub na kocyku.

    Proszę o radę, jak pomóc zwierzakowi? Spryskiwać go czymś? a może nas? ;)

  52. Uliczka Napisał/a:

    Witam serdecznie, mam duży problem, mam półtoraroczną kotkę i psa w tym samym wieku. Kota mam od kwienia jest wysterylizowana, jest bardzo przywiązana do mnie, mieszkamy w domu z ogrodem, od miesiąca mamy psa,jest to pies po wypadku,ma problemy neurologiczne,prawdopodobnie słabo widzi, kot atakuje psa, pies się nie potrafi obronić, czy jest mała szansa że ta sytuacja się zmieni?

  53. Sisi Napisał/a:

    Witam. Moja kotka syberyjska 1,5 roku zaczęła być agresywna w stosunku do innych naszych kotek. Mam wrażenie, że ona lubi byc tylko z suczką, której nie atakuje.Od 1,5 roku mieliśmy parkę kociąt i Sisi była jakby w cieniu kocurka. On był bardzo towarzyski i ufny od samego poczatku. Natomiast kotka poczatkowo bała się naszej suczki. Kocieta ładnie się bawiły w domu. Jednakże jak zaczęły wychodzić do ogrodu, to kazde z nich zaczęło chodzic własnymi drogami. Bywało, ze nie wracały na noc .Kotek zginął a Sisi została mamą. Dlaczego koty uciekają z domu? Bardzo je kochaliśmy i dbaliśmy o nie. Chcieliśmy im dac swobode ale niestety nie mysleliśmy że je stracimy. Kocurka nie ma już pół roku, pewnie juz nie wróci. Ostatnio Sisi zrobiła się dziwna. Znika na całe dnie, przyszła, zakręciła się nawet nie poszła ani do kuwety ani nic nie zjadła i czekała na okazję, żeby znów wyjść. Teraz jest póżny wieczór i boję się, z i ona gdzieś zginie. Trzymałam ją w domu przez kilka dni bo tak miałczała,myślałam że ma ruję. Przyniosłam ładnego kocurka, ale ona go pobiła i kotek bał sie jej. Przez kilka dni siedział na oknie i nic z tego nie było. Co sie dzieje z moja kotką? Nie chciałabym żeby zakochała się w jakimś dachowcu.Czy daliśmy im za dużo swobody? Chcieliśmy mieć szczęśliwe koty, a teraz cierpimy po ich stracie.Zastanawiałam sie dlaczego kotka bije inne kotki i kocuka, dlaczego jest agresywna?Moze brak jej jakiś witamin, a może szuka naszego Tofika? Czy koty mają dobrą pamięć Jak daleko potrafią się oddalić od domu, dlaczego uciekają? Czego szukają?W stosunku do nas zachowywała sie poprawnie. Nigdy nas nie atakowała. Była miła i nastawiała się do głaskania. Zastanawiam się czy jeśli wróci, to czy ciągle będzie uciekać z domu, bo moze jest samotniczką a u nas w domu są teraz 3 kotki i suczka.Pewnie powinnam zrobić wolierę i nie wypuszczać kotów do ogrodu. Postawiłam wiele pytań, bardzo proszę o radę. Pozdrawiam serdecznie.

  54. Antonina Napisał/a:

    Wszystkie zachowania Pani kotki sa jak najbardziej normalne i “kocie”. Nie ma w tym nic dziwnego,że jeżeli kot ma mozliwośc wychodzenia będzie z tego korzystał i zacznie zyc jakby podwójnym życiem: kota “dzikiego”, wolnego,niezaleznego, chodzacego swoimi drogami, który ma swoje sprawy na zewnątrz ( polowania, obserwacje, ochrona terytorium przed intruzami) i to jest centrum jego zycia. Do domu przychodzi odpocząć, zjeść i popieścic sie z ludźmi jezeli w ogóle jest kotem pieszczotliwym. Jeżeli w domu pojawia sie za dużo zwierząt Sisi może ich nie akceptować i coraz bardziej oddalać się od domu ( nawet odejść) i żyć własnym życiem. Koty nie są zwierzętami stadnymi , to samotni mysliwi i niechętnie widza na swoim terytorium inne osobniki, zwłaszcza koty. Dlatego ciągłe powiększanie kociego stadka nie jest rozsądne i zawsze przynosi niebezpieczeństwo konfliktów miedzy kotami.Oczywiście wypuszcanie kota niesie ze sobą niebezpieczeństwo wypadku czy innej złej przygody, ale to jest cena wolności. To właściciel decyduje czy koty będa mogły wychodzic czy nie ( to zalezy od okolicy -czy jest dużo zagrożeń, czy raczej spokojnie) , ale jak koty raz juz poznają swobode raczej będa sie juz domagać tego zawsze. Trasy spacerów kota moga być bardzo odległe ,ale to też zależy od osobnika- niektóre wędrują dalej inne bardziej trzymają się domu. Nie ma raczej możliwości ,żeby kot zabłądził,dlatego jeżeli nie wraca długo raczej należy przypuszczać , że coś mu się przytrafiło lub ,ze odszedł. Co do rozmnażania Sisi – oczywiście nie da sie tu nic zrobić na siłę- jeżeli kotka wychodzi i ma ruję znajdzie sobie takiego partnera jakie jej będzie odpowiadał, a nie koniecznie zaakceptuje tego ,który Państwo jej podsuwają. Bardzo namawiam do lektury na temat zachowań i potrzeb kota – jest teraz sporo takich pozycji dostępnych na rynku , które pozwalają lepiej zrozumieć swojego pupila.

  55. Antonina Napisał/a:

    Pies i kot “mówią” zupełnie innymi językami i dlatego trzeba pomóc im dogadać się. Najlepiej kontaktować zwierzęta sukcesywnie w spokojnych ,miłych okolicznościach . Pies na smyczy , a gdy jest spokojny w obecności kota dostaje np. przysmaki lub ulubioną zabawkę tak, aby jak najlepiej kojarzył tę sytuację. Kot powinien czuć się w obecności psa bezpieczny tzn. mieć możliwość ucieczki np. na wysokość. Trzeba też pamiętać , aby żadne ze zwierząt nie czuło sie zaniedbane przez Panią, także musi się znależć czas na kontakt ,zabawę , pieszczotę zarówno z jednym jak i z drugim. Gdyby sytuacja sie nie poprawiała sugeruję kontakt z zoopsychologiem.

  56. Piotr Napisał/a:

    Witam serdecznie. Jestem nowicjuszem jesli chodzi o koty, ale kilka lat temu zakochalem sie w rasie orientalnej no i dwa tygodnie temy zawital do mnie on – Stefan. Sliczny, cudowny, kochany ( to super rasa ). Oczywiscie jak to kocur wybral sobie kobiete w domu i zamiast moim jest teraz kotem mojej Mamy. Tak jak pisalem nie mam z nim zadnych problemow poza jednym. Nie sypia w nocy. Od dwoch tygodni jestem pozbawiony snu. Stefan noca domaga sie zabawy, chodzi po mieszkaniu i strasznie glosno miauczy ( jest wykastrowany ). Czy jest sposob na taki problem? Dodam, ze w ciagu dnia nie brakuje mu atrakcji, wciaz jest zabawiany przez Mame, a gdy ja wracam, ja staram sie mu poswiecac czas.

  57. Antonina Napisał/a:

    Wszystko jednak wskazuje na to ,ze Stefan nudzi się a ponieważ koty to zwierzęta aktywne nocą tak się zachowuje i prawdopodobnie coś tym miauczeniem osiąga ( np. chociażby to ,że się Pan obudzi i jakoś reaguje- więc przynajmniej coś się dzieje!.)Sensownie można pomóc tylko po spotkaniu w domu , gdzie kot żyje i szczegółowej rozmowie o jego przeszłosci i charakterze. Zachecam do kontaktu z zoopsychologiem !

  58. Dominika Napisał/a:

    Witam, Przypadkowo znalazlam Pani strone i przeczytalam juz wszystkie artykuly o kotach.

    My mamy 2 letniego kota Bobka ktory jest znami od ok 4 tyg zycia(podrzutek). Jestesmy mlodzi i troche niestabilni i dosc czesto sie przeprowadzalismy(w tym Pl-Holandia) ale Bobek zawsze bardzo szybko i dobrze sie przystosowywal.(takie mial zycie od malenkosci wiec jest przyzwyczajony do zmian)

    Raz mogl wychodzic na dwor raz nie, mial kociego przyjaciela-sasiada z którym niestety musial sie pozegnac. Teraz mieskamy w bardzo malym mieszkanku i Bobek nie moze wychodzic, staram sie z nim wychodzic na spacery raz na tydzień, dwa. Ma zabawki, drapaki, rozne miejsca do spania na tyle na ile to mozliwe na malej przestrzeni. Niestety dlugo przebywamy poza domem. Bobek to Mix Lokatora, Komika, Kaprysnika i Schizola. Czasami jest troche agresywny. Widzę ze potrzebuje wiecej towarzystwa, gdy wracamy z pracy wieczorem domaga sie pieszczot, i zabaw. Widac ze jest stęskniony, osowialy.

    Gdy jestesmy w domu lezy i czeka az zaczne sie z nim bawic. i bawie sie z nim min pol godziny dziennie, gadam z nim i mrugamy do siebie to ale ile czasu z nim nie spedze na zabawie i tak wiem ze to za malo bo ma mnostwo energii. gdzy idziemy razem na dwor biega sprintem jak szalony i wskaktuje na drzewa.

    Niedlugo wracamy do Polski i wiemy ze bedziemy mieszkac juz w jednym, wiekszym miejscu na dluzej.

    I zasatanawiamy sie nad 2 kotem dla Bobka, zeby mial towarzystwo gdy nas nie ma. I teraz bardzo prosila bym o rade,

    Czy lepiej wybrac kota czy kotke(bobek jest kastaratem)?

    Bardziej lekkiego wariata jak bobek czy lepiej spokojnego kota.

    W jakim wieku najlepiej zeby byl nowy kociak?

    Poczekac az Bobek przystosuje sie do nowego miejsca i dopiero wziasc 2 kota czy raczej wprowadzic Bobka do domu z kociakiem?

    Czy na cos jescze zwrocic uwage zeby to wszytko nie przystworzylo kotom stresu, i czy to wogole dobry pomysl ten 2 kot.

    Byla bym Bardzi wdzieczna za odpowiedz, pozdrawiam.

    Dominika

  59. Antonina Napisał/a:

    Dominiko,
    To trudne pytanie, bo nie umiem powiedzieć czy Bobek będzie zachwycony nowym towarzyszem. Koty generalnie :
    -nie bardzo lubią dzielić się swoim terytorium z innymi osobnikami, ale oczywiście wiele tu zalezy od charakteru kota ( czy jest bardzo zaborczy czy raczej otwarty ?) i od wzajemnej relacji z drugim osobnikiem ( niestety tu nie ma żadnych pewnych reguł – musi być “chemia” !)
    – nie lubią zmian.
    – nie są zwierzątami stadnymi choć bywają towarzystkie.
    – potrzebują dużo osobistej przestrzeni
    Najlepiej rokuje wzięcie od razu dwóch kotów z jednego gniazda, choć i tak , gdy koty osiągną dorosłość relacja może się popsuć. Jezeli kot jest bardzo związany z Wami , obecność drugiego kota nie zastąpi mu tej relacji. Drugi kot może stać się kumplem ,ale też może byc rywalem , z którym się trzeba dzielić dobrami (dlatego nowy kot oznacza zwiększenie liczby kuwet, misek, drapaków ,zabawek i Waszego czasu poświęcanego kotom). Najbezpieczniejszy jest dla dorosłego kota jednak kociak ( kot czy kotka) – czy się dopasują charakterami trudno do końca przewidzieć, ale jeżeli Bobek jest raczej dominujący lepiej ,żeby drugi kot to zaakceptował czyli był bardziej pasywny . Może być i tak, że ten drugi, młodszy obejmnie przywództwo. Czy poczekać aż Bobek przystosuje się do nowego miejsca i dopiero wziaść 2 kota czy raczej wprowadzic Bobka do domu z kociakiem- też trudne pytanie . Przeprowadzka jest dla kota stresem, ale skoro Bobek już przeżył dobrze kilka zmian to i to pewnie zaakceptuje. Może więc dobrze, żeby w nowym domu już był kot – wtedy Bobka ominie konieczność przyjęcia nowoprzybyłego na swoje terytorium.
    Niestety koty nie są do końca przewidywalne i zawsze trochę ryzykujemy powiększając stadko , ale biorąc pod uwagę duży temperament Bobka moze z drugim kotem będzie mu fajnie. Sytuacja jest dużo lepsza jeżeli koty będą miały możliwość wychodzenia.

  60. Dominika Napisał/a:

    Serdecznie dziekuje za odpowiedz. Bardzo chciala bym zeby koty mogly wychodzic ,gdy bedziemy szukac mieszkania napewno to uwzglednimy, ale czas pokaze.

  61. Aga Napisał/a:

    Witam. Jak wiele osób piszących tutaj,ja również mam pewnien problem. Od około roku wraz z nami mieszka kotka. Mamy ją z jednej z fundacji zajmującej się kocimi adopcjami. Kotka przebywa wyłacznie w mieszkaniu. Wydaje mi się, że jest do nas przywiązana (tak jak i my do niej). Planujemy w najbliższym czasie 2-tygodniowy wyjazd. Obawiam się jak na naszą nieobecność zareaguje kot. Ostatnio, gdy mnie nie było kilka dni-nasiusiała do butów ;-(. Boję się, aby i tym razem nie było takiej sytuacji. Oczywiście, ktoś będzie do niej przychodził (jedzenie, sprzątanie kuwety). Jednak przez większość czasu kotka będzie sama. Czy mogę w jakiś sposób ustrzec się przed jej niewłaściwym zachowaniem podczas naszej nieobecności? I jeszcze jedno, nie wiem co to oznacza, ale kotka uwielbia “kraść” moje ubrania i przebywać w mojej szafie. Obawiam się, aby tam też nie zostawiła po sobie nieprzyjemnych śladów. Będę wdzięczna za poradę. W mieście, w którym mieszkam niestety nie ma zoopsychologa ;-(.

  62. Antonina Napisał/a:

    Ago,
    Niestety koty nienawidzą zmian.Wydaje się ,że kotka jest specjalnie przywiazana własnie do Pani i tęskni lub czuje się niepewnie ,gdy Pani nie ma dłużej stąd prezenty w butach , gdzie czuje Pani zapach i zostawienie tam swojego ją uspokaja.Na czas wyjazdu mozna zainstalować dyfuzor z syntetycznymi kocimi feromonami FELIWAY , który pozwoli kotce poczuć się bardziej komfortowo. Warto też zabezpieczyć miejsca czy osobiste przedmioty, gdzie kotce zdarzyło się coś zostawić, aby sie to nie powtórzyło. Dobrze też, aby osoba ,która podczas Państwa nieobecności zajmie się kotką poza karmieniem i zmienianiem kuwety mogła znaleźć troche czasu na przebywanie z kotka – zabawę lub pieszczoty.

  63. Aga Napisał/a:

    Bardzo Pani dziękuję za radę. Serdecznie pozdrawiam :-)

  64. Hera Napisał/a:

    Witam!Mam w domu rocznego brytyjczyka :) Jest posłuszny,nie brudzi,jest oczkiem w głowie naszej rodzinki ale…. od pewnego czasu coś się z nim dzieje.Co noc między godz 4.30 a 6.00 rano wstaje i miauczy.Przychodzi do mojej sypialni i wygląda to tak jakby się żalił.Na początku myślałam,że może jest głodny ale to nie to.
    Nie potrafię pomóc jemu a przde wszystkim sobie ponieważ po paru minutach staje się to bardzo irytujące.Kot jest cały czas w domu,jest zżyty z nami a 2 miesiące temu został wykastrowany.
    Proszę o pomoc i jakąś podpowiedź.
    Z góry dziekuję i pozdrawiam!

  65. Antonina Napisał/a:

    Hero,
    najczęściej tego typu zachowanie kota świadczy o znudzeniu i chęci zmuszenia ludzi do aktywności w porach kiedy kot jest już aktywny. Może warto zastanowić się nad tym czy życie i otoczenie kota jest wystarczajaco stymulujące i tu coś poprawić. Nie wolno też ulegać kocim nocnym czy porannym wokalizacjom bo to jedynie utrwala to zachowania. Ale nie zawsze jest taka przyczyna – trafna diagnozę można postawic jedynie w czasie wizyty w domu i szczegółowej rozmowy o zachowaniu zwierzaka. Jeżeli sytuacja będzie się utrzymywała namawiam na spotkanie z zoopsychologiem.

  66. Hera Napisał/a:

    Witam serdecznie!
    Dziękuję za odpowiedź :)
    Właśnie jestem za ,,miękka” i ulegam w 100% mojemu pupilowi.Ogólnie to mój kot jest leniuszkiem i większość dnia przesypia na okiennym parapecie.
    Pod wieczór staje się aktywny a wtedy mój syn się nim odpowiednio zajmuje :)
    Zwykle zabawa trwa nie dłużej niż 30 min ponieważ kot się meczy i sam ucieka na parapet a wtedy nikt i nic go nie zmusi do niczego .
    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

  67. Aleksandra Napisał/a:

    Witam,
    Od niecałego miesiąca mieszka z nami malutki głuchy (biały) kotek. Mimo, że kiedy byłam jeszcze dzieckiem w moim domu mieszkały koty i nie miałam najmniejszych problemów z ich zrozumieniem, teraz nie mogę sobie poradzić. Nie wiem jak mam go nauczyć co mu wolno a czego nie żeby go nie straszyć, nie wiem również co zrobić żeby oduczyć go spania w łóżku na wysokości naszych głów. Nie mamy nic przeciwko żeby spał w nogach, jednak on w żaden sposób nie daje się do tego przekonać. Ostatnio również bardzo uciążliwy staje się fakt ciągłych ataków kotka na ręce. Gryzie i drapie bardzo mocno, czasem miauczy ostrzegawczo i kładzie uszy szykujac się do ataku

  68. Aleksandra Napisał/a:

    Przepraszam, za wysłanie niedokończonego pytania, ale to właśnie też uczynił kot chodząc po klawiaturze:)

    Kotek nie reaguje na żadne ostrzeżenia i reakcje z naszej strony. Wydaje mi się, że jest to zmuszenie nas do uwagi i zabawy, jednak nam nie odpowiada taka forma.
    Zauważyłam również ostatnio, że coraz częściej Cass zaczyna ssać szmatki, szczególnie upodobał sobie jedną. Nie wiem czy to prawidłowe zachowanie kotka w tym wieku, który wcześnie został zabrany od matki. Kotek miał 4-5 tygodni kiedy do nas trafił, ponieważ nie miał możliwości dłużej przebywać u właściciela. Bardzo proszę o poradę. Chciałabym jak najlepiej wychować maluszka jednak teraz czuje się bardzo bezradna.

  69. Antonina Napisał/a:

    Aleksandro, wyglada na to ,że kotek potrzebuje więcej stymulacji poprzez zabawę ( zawsze zabawkami ,nigdy rękami bo to uczy kota,ze części ciała człowieka są świetną , ruszajacą sie zabawką))i może trzeba coś mu uatrakcyjnić w otoczeniu.Jeżeli uważają Państwo,że jest uciążliwy w nocy po prostu nie należy go wpuszczać do sypialni to też dodatkowo spowoduje ,że się wcześniej usamodzielni. Brak kontroli przy ostrych zabawach wynika z wczesnego zabrania kotka z gniazda, także ssanie szmatek może mieć z tym związek.
    To ogólne wskazówki jednak najlepiej gdyby zaprosili Państwo do domu zoopsychologa,który mógłby udzielić bardziej szczegółowych porad pomocnych w wychowaniu kociego malucha.

  70. Aleksandra Napisał/a:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Postaramy się stosować do Pani rad, mam nadzieje, że nam się uda.
    Pozdrawiam

  71. evires Napisał/a:

    Witam,trafiłam przypadkiem na pani stronę,może pani będzie w stanie pomóc mnie i moim kotkom.Krótko opiszę sytuację:Mam dwie kotki 2-roczną Nell i 1,5-roczną Emi.Nell była pierwsza w domu.Jak przywiozłam Emi do domu, przez trzy dni była walka, potem sytuacja się wyklarowała, zostało ustalone kto jest panią domu (Nell)i kotki bardzo się polubiły (mycie, wspólne spanie itp.)Nell jest jednak typem”uciekinierki” i juz dwa razy uciekła z domu.potem ja odnajdywaliśmy i wszystko wracało do normy.Jednak po ostatniej ucieczce(nie było jej 2 tygodnie)kotki nie potraią sie w ogóle porozumieć. Młodsza kotka poczuła się panią na włościach podczas nieobecności Nell i teraz rządzi w domu. Nell chowa sie po katach i siedzi całymi dniami w jednym miejscu bojąc sie ruszyć.Myślałam, że dwa trzy dni i to minie, jednak mija już trzeci tydzień odkąd nell się znalazła i jest coraz gorzej. Co gorsza, nell zaczęła nawet bać się pójścia do kuwety i niestety załatwia swoje potrzeby najczęściej tam gdzie aktualnie sie znajduje (kat w przedpokoju, dwa razy na łózko !) jestem bezsilna, nie mam juz ochoty sprzatać codziennie po kocie, wszelkie próby pogodzenia kotek spełzły na niczym.młodsza kotka jest złośliwa i atakuje starszą.Może znajdzie Pani jakąś psychologiczną odpowiedź, jak sprawić by kotki zaczęły lubieć się tak samo jak wcześniej, by starsza przestała sie tak stresować.Bierzemy ja często na kolan, chcemy jej dać do zrozumienia, że jest kochana i to jest tak samo jej dom, ale ona jest stale zalękniona…proszę o radę

  72. Aneczka Napisał/a:

    Witam serdecznie. Mam problem ze swoją kotką który bardzo mnie martwi i nie wiem jak mam sobie z nim poradzić. Próbuję zrozumieć swojego zwierzaka ale się pogubiłam. Kotka ma 17 lat, ale jest w bardzo dobrej kondycji. Dwa lata temu przeprowadziłam się razem z nią do mieszkania mojego męża gdyż dotąd mieszkała razem ze mną i rodzicami. Rodzice jednak wybudowali dom i przenieśli się tam, a ja zostałam ze swoją koteczką. Kot przyjął przeprowadzkę bardzo dobrze. Tydzień i się zaklimatyzowała. Powiem więcej tak właściwie to tu zżyłam się z nią jeszcze bardziej. Więcej poświęcam jej czasu a kotek chodzi za mną krok w krok:) Uwielbia pieszczoty, towarzystwo nasze ale również odwiedzających nas znajomych. Wszyscy mówią że to inny kot niż wszystkie. Kiedyś żeby do mnie przyszła na kolana musiałam przekupić ją szynką:]Dziś prosi bym jak najszybciej usiadła by wskoczyć mi na kolana i to jest takie urocze. Bardzo jestem do niej przywiązana podobnie jak mój mąż. Można powiedzieć że go nawet trochę zmieniła;) Ale do rzeczy. Zdarzało się czasem że nasika w jakąś pozostawioną torbę na podłodze ale przyzwyczaiłam się żeby nie zostawiać toreb ani plecaków na podłodze. Nie mamy też dywanów bo nie wiem co jest przyczyną ale też lubiła czasem na dywan zrobić siku i to najczęściej za drzwiami lub za doniczką. Ale w nowym mieszkaniu nie ma dywanów i nie ma problemu. To znaczy nie było:( bo nagle powstał. Około 5 tygodni temu narobiła za donicą, potem przy swojej misce z jedzeniem. Bardzo byłam zła. Nakrzyczałam na nią i dostała klapsa. Wiem że źle zrobiła bo po 5 min pobiegła na łóżko do naszej sypialni i również tam się załatwiła i to na grubo, co zdarzyło się po raz pierwszy w naszym wspólnym życiu. Ale ponieważ sądziłam że to przez moją karę wobec niej wiec postanowiłam dać szansę i nie wyrzucać jej z sypialni. Obudziłam się jednak z rana i to samo. Teraz nie pozwalam jej wchodzić do nas na noc a posłanie wyniosłam z sypialni do salonu. Owszem to przeprowadzka jej się nie podoba, ale nie może tak być żeby kot dyktował warunki. Zawiozłam ją do lekarza i zostały zrobione jej wszystkie wyniki. Miała zapalenie pęcherza i dostała antybiotyk. Po 3 tygodniach wciąż załatwiania się tym razem już na posłanie swoje w salonie i podłogę (omijała kuwetę zupełnie) ponownie do niej wróciła. Wszystko razem pomogło lekarz, leki, próba zmiany diety no i wymycie kuwety wodą (wcześniej raz wymyliśmy ją cifem) do dnia dzisiejszego. Znów nasikała na posłanie w salonie. Na dzień podczas gdy sprzątałam wślizgnęła się do sypialni i jak zawsze weszła pod narzutę na łóżku i tam zasnęła. Nie chciałam jej budzić ale pod wieczór gdy się obudziła poszła coś zjeść w kuchni zamknęliśmy sypialnię ponownie. Poszła do kuwety się załatwić po niedługim czasie chciała ponownie ale jeszcze nie zdążyłam sprzątnąć jej na co ona nasikała na swoje posłanie w salonie ponownie. Ja już nie mam siły a jutro na tydzień lecimy za granicę. Doszło do tego że gdy siedzi mi na kolanach boję się że nasika na mnie. Zaczynam się bać własnego kota. Na wyjazd mam zostawić jej dostęp do sypialni czy nie. Długi i skomplikowany przypadek ale jestem bezsilna albo ślepa. Proszę o pomoc!

  73. rotman Napisał/a:

    moj kot jak chce jesc – to rusza szczeka – a jak pic to jezykiem i cuda wyczynie zeby mnie w nocy obudzic – od glosnego tuptania – przez patrzenie w oczy do miauczenia

  74. Ann Napisał/a:

    Dzień dobry,

    Mam problem z kotką. Od ponad 2 lat mamy kotkę wyglądającą jak kot Tajski i od 10 miesięcy 2 kota. Wyjechaliśmy na wakacje i zabraliśmy koty ze sobą do domku w lesie sąsiadującego z ośrodkami domków turystycznych. kotka dostała rui i niestety nam uciekła (to byl moment)a ponieważ bylo już ciemno nie mogliśmy jej znaleźć. Następnego dnia wywiedliśmy ogłoszenia i dzięki nim po 4 nocach się znalazła, ale coś jakby jej odbiło. Zaczęła prychać na 2 kotkę pacać ja łapą gdy się zbliża do niej a wcześniej były papużkami nierozłączkami-> razem spały wtulone, myły sie i td a teraz 2 kotka nie wie o co chodzi chce sie z nią bawić a ona na nią syczy i atakuje łapą. Mało tego gdy my chcemy ja wziąć na rece i głaskać na nas również burczy a zwłaszcza jak chcemy głaskać w okolicach zadu. Tylko jak sama do nas przyjdzie wtedy kiedy ona chce można ja głaskać gdzie sie chce nawet po zadku i jest zadowolona. To oznacza ze nie jest obita coś w tym stylu bo jak sama chce żeby ja głaskać to wszystko jest ok. Nie wiem jak z nią postępować. jak Przywrócić do wcześniejszego stanu i czemu tak się stało? az taka trauma po jej własnej ucieczce? :( Myśleliśmy, ze to jej przejdzie ale czas mija juz 2 tygodnie po eskapadzie a jej sie nie poprawia. Na początku zostawiliśmy ja w spokoju teraz z kolei staramy sie ja brać i głaskać co nie wychodzi bo na nas syczy i robi się agresywna. CO ROBIĆ ? :(

  75. wika1200 Napisał/a:

    mam kot i mam od roku co zrobic aby do mnie sam przychodzil akurat to chlopak wiec co zrobic zeby sam do mnie przychodzil?

  76. Marios Napisał/a:

    Mam problem z półtorarocznym kocurkiem. Kotek wykastrowany. Niedawno zaczał oddawać mocz poza kuwetą najczęściej jest to kanapa czy pościel na kanapie gdy szliśmy spać, dywan ale bywa też np. sterta brudnej odzieży leżaca przed pralką. Zdarzało mu się przed kastracją natomiast odpotem od dłuższego czasu było dobrze. Mamy małe mieszkanie pokój z kuchnią i łazienką kotek może wychodzić na zabezpieczony balkon. Bywa, że gdy wyjeżdżamy na dłużej zawozimy go do teściów którzy mają dom i tam ma więcej miejsca choć nie wychodzi na zewnątrz. Czym może być spodowane takie zachowanie?

  77. Magda Napisał/a:

    Moja prawie-już-roczna kotka syjamsko tajska od ponad tygodnia budzi się przed godziną piątą rano. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby nie fakt, że w chwilę po pobudzce zaczyna się wydzierać w niebogłosy. Do tego dochodzi jeszcze stanie na dwóch łapach i drapanie pozostałymi dwoma w futrynę drzwi (otwarcie tych drzwi nie skutkuje, bo wtedy drapie w ich zgięciu z drugiej strony. Mieszkamy z mężem w kawalerce, dlatego próbowaliśmy już zamykania w łazience- poskutkowało na 5 min, bo potem zaczynało się wielkie miałczenie z łazienki. Próbowaliśmy przytulania, głaskania i uspokajania – też nie zdało rezultatu, bo w tym przypadku u kotki unaocznia się tylko choroba sieroca, z którą ma do czynienia od małego. Kotka ssie kołdrę, uspokaja się, by po 10 minutach znów wyskoczyć z łóżka i rozpocząć swój żałosny poranny proceder miałczenia w niebogłosy. Problemem nie jest też pusta miska, bo kotka zawsze ma dostęp do suchej karmy, próbowaliśmy też karmić ją makrą karmą o 4 kiedy zaczynała wyć, ale nie pomogło, więc nie chcieliśmy przyzwyczajać jej do tak wczesnego karmienia. Z mężem tracimy już siły: wszystkie “akyszki”, “psiki”, głośne pstrykanie palcami, zrzucanie kota z łóżka nie działają, a my od dłuższego czasu musimy żyć kompletnie niewyspani. Co prawa cała akcja kończy się po około godzinie, półtorej, ale takie wybudzenie nie robi nam dobrze. Czy z kotem jest coś nie tak? Co możemy z nim zrobić? Gdzie na śląsku moglibyśmy uzyskać pomocną dłoń. Aha, kicia jest oczywiście wysterylizowana:)Będę wdzięczna za słowa otuchy.

  78. Ela Napisał/a:

    Mamy 7-mio miesięczną kotkę.Jest z nami odkąd skończyła 7 tygodni.Kotka ma dużo zabawek, poświęcamy jej sporo czasu, dodatkowo ja pracuję z domu, więc zawsze ma mnie pod ręką :) Niestety od jakiegoś czasu zauważyliśmy dosyć niepokojący schemat. Rano (kotka nie śpi z nami w sypialni) jak wstajemy jest zachwycona, mruczy, łasi się, domaga się pieszczot, itd. Ale to tylko przez jakieś 10 minut. W ciągu dnia na wszelkie próby pogłaskania albo przytulenia reaguje głośnym miauczeniem. Gdy ja lub mąż zbliżamy się do niej (spokojnie, bez gwałtownych ruchów) ona od razu szuka drogi do ucieczki. Z czego to wynika? Skoro rano podoba jej się nasza bliskość i dotyk to czemu później ich unika?

  79. aneta Napisał/a:

    mamy problem przez 4 lata kot nie sikał w domu a powzięciu 2 kota zaczęło śmierdzieć sikami w domu prosimy o radę

  80. Ewelina Napisał/a:

    Witam. Od dwóch tygodni mam nowego kota. Ma niecały rok i jest wykastrowany. W ogóle nie chce się ze mną “zaprzyjaźnić”. Na początku siedział ciągle pod szafą, wychodził tylko wtedy kiedy mnie nie było w pobliżu. Teraz się już polepszyło trochę – je przy mnie (jedzenie nakładam przy nim, żeby widział że to ja jestem jego karmicielką) i jak siadam przy nim na podłodze to mruczy. Problem w tym, że mnie nadal się boi. Poruszam się powoli, by go nie wystraszyć, nie robię żadnych hałasów ani nic takiego. Nie pozwala mi podejść za blisko niego, ani wyciągnąć rękę do niego by go pogłaskać. Nie robię nic na siłę (często udaję że go nie widzę, bo wtedy się kot rozluźnia). Raz zdarzyła się sytuacja, że pozwalał się głaskać, zamknął oczy i głośno mruczał. Godzinę później znowu uciekał od mojej ręki. Bardzo proszę o odpowiedź.

  81. dzasta Napisał/a:

    Mam kotkę-7 miesięczną- i zdaje się na pierwszą ruję. Mam pytanie o zachowanie kota-czy ona traktuje w tym czasie człowieka jak obiekt seksualny? Nie wiem jak mam odczytywać jej reakcję na nas w tym czasie-czy kot traktuje nas jak potencjalnego “partnera”?(przyznaję, że czuje się dziwnie w takiej sytuacji -drażni mnie jej “wypinanie tyłka”, gdy tylko ją pogłaszczemy:)). Wiem, że w ten sposób przywółuje kocura itd. (czytałam o tym), ale chodzi mi konkretnie o informację czego kot oczekuje od nas, gdy tak się zachowuje?
    ps. to krempujące, nie wiem jak powinniśmy się zachowywać, gdy kotka tak na nas reaguje.
    Jeśli to możliwe proszę o informację.
    dziękuję i pozdrawiam

  82. kate1234444 Napisał/a:

    mój kot otwiera pyszczek nie wiem czy się chłodzi czy ze złości bo to robi jak żucam mu piłke

  83. Natalia Napisał/a:

    witam! Mam pewien problem z kotem. Niedaleko mojego domu pewna rodzina także ma kota. I problem leży w tym, że oni się gryzą. (Obydwaj są kotami.) Ale idąc do sedna to nie wiem co z tym zrobić. Bo niestety to mój kot jest tym słabszym i co jakiś czas ma jakieś obrażenia. Raz kulał na tylnią łapę teraz na 2 przednich ma rany. Czy da się coś z tym zrobić? Bardzo proszę o odpisanie bo boję się o mojego kota.

  84. Karolina xD Napisał/a:

    Mma kota nie lubi jak go głaska i ucieka oddemnie nie wiem co zrobic chce go prtzytulac i głaska ale on nic nawet nie położy ise kolo mnie ale jak go biore i się z nim położe odrazu się wyrywa i ucieka odemnie ! Prosze pomóż mi !!! :(

  85. Gosia Napisał/a:

    Mam już drugą kotkę. Poprzednią, po 15 latach bycia z nami, trzeba było uśpić. Pustka jaka po niej została spowodowała, że wzięliśmy kolejną kotkę, szczególnie że z poprzednią nie było żadnych kłopotów, co dopiero teraz doceniamy.
    Kotka, którą mamy obecnie jest oczywiście zupełnie inna od poprzedniej i sprawia nam trochę kłopotów.
    Największy problem to to że sika obok kuwety. Nie zawsze – dokładnie wie do czego kuweta służy.
    Wydaje mi się, że próbowałam już wszystkiego.
    Dostawiłam jej (w innym miejscu) drugą kuwetę i wydawało się, że jest już dobrze.
    Ale my często wyjeżdżamy na weekend i z wiosną zaczęło się znowu. Myśleliśmy, że to ma związek z naszą nieobecnością. Ale teraz jestem cały czas w domu a ona potrafi czasem ( nie codziennie) nawet dwa razy na dobę (wcześniej raz w czasie nieobecności naszej) sikać koło kuwety.
    Kupiłam karmę Royal Canin Calm – i nie widzę żadnych efektów.
    Kolejne podejrzenie – to może kocur w ogrodzie którego widzi przez okna. Czy to możliwe? Jeśłi tak to co z tym zrobić?
    Co jeszcze może być przyczyna takiego zachowania?
    Czasami ma wrażenie, że robi to nam na złość. Bo ona dokładnie wie, że tak robić nie należy. Jak ją kiedyś nakryłam na próbie sikania koło kuwety to uciekła i się schowała do transportera (traktuje go jako swój azyl). A jak w końcu wyszła i wstawiłam ja do kuwety to się tam załatwiła.
    Co robić? Mąż (który nie był zwolennikiem brania nowego kota) ma już dosyć, panele już wiele nie wytrzymają. Nie chcę jej oddawać (zresztą komu i gdzie), bo jak spojrzę na ta kuleczkę ze ślicznym pyszczkiem jak sobie obok śpi to serce mięknie. Ale jest coraz gorzej i nie wiem co robić. Proszę o pomoc.
    Dodam, że mieszkam koło Szczecina więc osobisty kontakt z panią jest, niestety, niemożliwy.

  86. ewa Napisał/a:

    Dzien dobry
    Wprowadziłam dietę mojemu kotu,daje mu dużo mnie karmy.Czy z tego powodu mój kot może mnie zaatakować??
    Już parę razy mnie ugryzł w łydki i to dosyć mocno!
    Proszę mi napisać,kiedy kot atakuje.Pozdrawiam

  87. dominika Napisał/a:

    Witam,
    Moja kotka (która zaginęła)dała na świat piękne 4 kociaki. Maja 5 tygodni, karmię je strzykawką ale uczę korzystać z kuwety i samodzielnie jeść z miseczki (2 już potrafią, reszta nadal się uczy). Niestety zauważyłam, ze 3 kociaki (kotka i 2 koty) liża po brzuszku mała kotkę. Ona ma aż czerwony, rozciągnięty brzuszek. Nie wiem czym to jest spowodowane;/ Jak narazie bawią sie razem pod moim okiem, ale na resztę dnia i nocy izoluje ją. Zabieram do innego pokoju i na łózku spi ze mna. Ale pracuje i nie zawsze ma kto mieć ja na oku. Co mam zrobić?:( Pomocy!

  88. Beata Napisał/a:

    WITAM!MAM PIĘKNEGO CZTEROMIESIĘCZNEGO KOCURKA SYBERYJSKIEGO,ALE JEST ŁOBUZEM PONIEWAŻ LUBI KRAŚĆ I ZJADAĆ POZOSTAWIONE JEDZENIE NA STOLE.PROSZĘ O POMOC JAKIM SPOSOBEM GO TEGO ODUCZYĆ,POZDRAWIAM!

  89. Anna Napisał/a:

    Witam!
    Mam pytanie.Mam kotka ok 4-5 miesięcznego. Znajdę- ciekawski jest bardzo dlatego też wychodzę z nim na spacery na smyczy- ostatnio się z niej wyswobodził- nie chciał przyjść mimo wołania. Czy w takim wypadku należy wołać kota do skutku czy iść w drugą stronę bo kot przyjdzie za mną. dodam,że jak go goniłam to cały się najeżył a ogon miał jak wiewiórka. proszę o odpowiedz bo nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na takie pytanie.

  90. Ola Napisał/a:

    Witam, mam dwa koty kastraty 2 i 1,5 roku. Jeden urwis, drugi wyważony ale cicha woda;) Często koty się wzajemnie wylizują, zaraz po tym podgryzając sobie szyję – zaczynają się ganiać. Czy to zabawa, czy walka? Od miłości do nienawiści? :) Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

  91. justyna Napisał/a:

    Witam,

    mam w domu cudownego, spokojnego kota rosyjskiego. Przybył do nas jak miał siedem miesięcy, wychudzony, nieufny i zastraszony. Potrzebował sporo czasu aby się przyzwyczaić, ale po kilku tygodniach stał się nieodłącznym pieszczochem, chodził za mną krok w krok, nigdy nie przejawiał agresywnych zachowań. Niemal od początku wychowywał się wspólnie z naszym synkiem, który ma teraz rok (kot ma ok. rok i osiem miesięcy). Od kiedy mam dla kota mniej czasu, a nieco więcej poświęcam na zabawę z dzieckiem, kot zaczyna mnie podgryzać i drapać, co odczytuję jako zachętę do zabawy. Wygląda to tak, że wieczorem, kiedy dziecko już śpi i według kota mam czas wolny, to muszę się z nim pobawić. Zaczyna się od miauczenia, potrafi też wskoczyć na plecy, złapać łapkami z pazurkami za rękę, lekko ugryźć. Czasem wyciąga też swoje zabawki. Kiedy zaczynamy zabawę jest przeszczęśliwy. Problem w tym,ze nie chciałabym aby to niewinne na razie podgryzanie przerodziło się w agresję, bo kot nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. Boję się, że jeśli zaczynamy zabawę po jego podgryzaniu (kiedy odmawiam to gryzie mocniej), to kot przyzwyczai się,że można gryźć, żeby uzyskać to,co się chce. Kot jest wykastrowany, niewychodzący, ale może mimo wszystko wpływa na niego również fakt,że zaczął się marzec i kocie gody?

  92. Antonina Napisał/a:

    Justyno,dobrze odczytuje Pani zachowanie kota – to jest zachęta do zabawy i chęć zwrócenia na siebie uwagi, której przed urodzeniem dziecka miał więcej. Proponuje stworzyć regularny rytuał zabawy z kotem – czasu tylko dla niego , najlepiej rano i wieczorem – wtedy koty są najbardziej aktywne (lub tylko wieczorem , jeżeli inaczej się nie da :-)). Chodzi o to , aby kot nie musiał domagac się uwagi, ale po prostu wiedział,że ją dostaje od Pani regularnie. Kot powinien wybawic sie do woli , tak jak lubi ( tylko przy użyciu zabawek, nigdy rąk lub innych częsci ciała). Jak synek troche podrośnie też można go włączyć do takiej zabawy. Jeżeli będzie tak Pani postępować,agresja zniknie.Poza tym warto pomyśleć czy nie możnaby urozmaicić otoczenia kota, aby miał jakieś zajęcie i nie nudził się – wskazówki jak to zrobić znajdzie Pani na tej stronie w jednym z artykułów bloga. Gdyby problem nie znikał sugeruję kontakt z zoopsychologiem.

  93. Sylwia Napisał/a:

    proszę o poradę
    U mnie w piwnicy jest kot, czasami chodzi po rurach, leży i wchodzi do pomieszczenia nie dla upoważnionych. kilka cegiełek jest wyjętych i tak sobie wchodzi.
    Dokarmiam go od kilku miesięcy, od zimy aż do teraz. Niektórzy sąsiedzi może wiedza, ze tam jest, a jedna sąsiadka jest taka wredna, że boję się, że kotu coś zrobi, wyrzuci z piwnicy albo otruje, lub może patykiem uderzyć. jest taka wredna. Do kościółka z rana ciśnie moherowa …jak to się mówi Do Boga idzie a z diabłem wychodzi. Ktoś porozstawiał aż 3 tacki z niebieska trutką granulowaną;[
    Co ja mam zrobić?
    Trutki wszystkie wyrzuciłam z obawy, ze kotecek się otruje.
    Kupuję mu puszkę kite kat a czasami jak się skończy to daję kawałki wędlinki i mleczko w pojemniku.
    Daje mu papu co 2 dni, żeby się tak nie przyzwyczaił, że go dokarmiam. Spróbowałam mu dać wodę zamiast mleczka, ale przez 2 dni wody nie tknął, wiec znowu zaczęłam dawać mleko.
    Gdy schodzę do piwnicy zaczyna miałczyć tak jakby czekał na mnie, bo jak inny sąsiad schodzi to nie miałczy. Od jakiegoś czasu słyszę jak wydobywa z siebie buczenie, nawet jak je to buczy…czy to co złego, czy jest chory, czy może zjadł nie daj Boże trutkę? jak zje i wskoczy na rury buczy i zaczyna miałczyć, jak już wychodzę z piwnicy to po chwili idzie za mną i miałczy, ale do mnie nie podejdzie, bo się boi. Nie chcę żeby tak miałczył, by ktoś z sąsiadów nie usłyszał. Mój brat często chodzi do piwnicy, bo tam ma siłownie, ale nie słyszy, żeby kociak miałczał:)
    Nie znam mowy kota, bo nigdy kota nie miałam. Do domu go nie sprowadzę, bo mam kilka kanarków, i zwykle miałam pieska w domu.
    w piwnicy główne wejście mają dziurę, więc kot mógłby wyskoczyć i wskoczyć:), ale jako tako nie wybiera się nigdzie z piwnicy:)
    Czy kotecek mimo, że go dokarmiam co 2 dni i jak już się naje zostawiam mu troszkę jedzenia w pojemniku, które daje na rury, czy kotecek odważyłby się zjeść tę cholerną trutkę??
    Nie chce tez żeby kocurek się do mnie przyzwyczaił:)szkoda mi go, że biedak jest w piwnicy;(, czy na wiosnę i lato wyjdzie z niej??
    Jakie są oznaki zatrucia zwierzaka, kota?
    Przestraszył mnie tym buczeniem podczas jedzenia, ale po jedzeniu ładnie się przeciąga i zaczyna się myć:)

  94. Sylwia Napisał/a:

    bym zapomniała…zwykle mleko podgrzewam minimalnie i dzić akurat miałam mało w kartonie, więc dolałam wody, jakoś dzisiaj prawie nic nie wypił jedynie liznął, i zjadł wędlinkę, bo puszki z mięskiem nie miałam. Czy kotek wyczuł, że w mleko było zmieszane z wodą? Wcześniej nie buczał podczas wszamania jedzenia, a dopiero od kilku dni zaczął tak ćwięk z siebie wydobywać, w taki sposób jak czasami pokazują w reklamie jedzenia dla kota, jak leży i buczy, jakby drganie…

  95. Fefu Napisał/a:

    a ja mam takie pytanie:
    2 tygodnie temu znalazłam w garażu wystraszoną kotkę, która (jak się potem okazało) spadła sąsiadom z balkonu.
    sama mam 1,5 roczną kotkę. Wzięłam więc transporter, wsadziłam do niego znajdę i zawiozłam do weterynarza. Kotu nic wielkiego się nie stało, ale na bank był oswojony, więc postanowiłam ją zatrzymać do czasu znalezienia właściciela. przyniosłam ją w tym transporterze do domu. moja kotka nie była zachwycona. Mieszkam z chłopakiem w 27 m kawalerce, wiec obie kotki były oddzielone dość małą przestrzenią. Moja siedziała na telewizorze obserwując otoczenie, a znajda (jeszcze w szoku)została ulokowana w małym przedpokoiku. Siedziała tak w tym transporterze, położyłam jej obok miseczkę z wodą i karmą oraz osobną kuwetkę zrobioną z pudełka. Przetrwaliśmy noc, właściciel z rana odebrał kicię (wywiesiłam późnym wieczorem ogłoszenie). Moją musiałam przez godzinę przekonywać, ze na pewno znajdy już nie ma i może spokojnie zajrzeć do transportera i wejść do przedpokoju. Poduszeczkę, która jest w transporterze wytrzepałam i odłożyłam go na miejsce. Po około tygodniu nasza kicia zaczęła chętnie w nim przebywać. Śpi tam bardzo często, tak jakby “przypomniała” sobie, że to fajne ciche i ciemne miejsce. Ma też swoje iglo do odpoczynku i spania, mięciutkie. Do tej pory chętnie z niego korzystała. a teraz transporter jest w roli głownej. Dodam, że wcześniej raczej go nie lubiła. kojarzył jej się z podróżą lub wizytą u weterynarza. Bardzo oporowała, żeby do niego wejść, nie lubiła w nim siedzieć. Czy obecność obcej kotki tak wpłynęła na chęć przesiadywania w nim? jakoś nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Jak mogę interpretować jej zachowanie?

  96. Antonina Napisał/a:

    Oczywiście do końca nie wiemy dlaczego kotka tak się zachowuje, ale jest bardzo prawdopodobne ,że Pani kicia obserwując znajdę odkryła ,że przebywanie w transporterku może być fajne , skoro inny kot to robi. Koty często nasladują się nawzajem. Inne wytłumaczenie to zachowanie terytorialne – kotka wyczuwa tam obcy zapach więc chce nasycić transporterek swoim :-)

  97. Fefu Napisał/a:

    Dziękuję za odpowiedź!

  98. Sylwia Napisał/a:

    ktoś wyrzucił tego kotka, którego dokarmiałam w piwnicy;(, może dlatego, że wyrzuciłam trutkę na szczury i jakiś sąsiad się oburzył. Kot ma podajże 7, 8 mc-y, powiedzcie mi…czy przy takich warunkach atmosferycznych da sobie radę? Czy kot ma taki instynkt, ze będzie wiedział, w jakiej piwnicy był i w jakim bloku? Spoglądam za okno czy gdzieś sie nie błąka, ale nie widzę. Teraz u mnie sypie śnieg, dużo nasypało…jak sobie znajdzie pożywienie( jakim to bezdusznym człowiekiem trzeba być, żeby w ogóle wyrzucać zwierzeęta;[) zwłaszcza, ze kotek nic złego w piwnicy nie robił:/ jaka ja jestem wściekła. Powiedzcie mi, czy kot przetrwa zimę tej wiosny? Ja go dokarmiałam co 2 dni az tu nagle musi sobie sam dac radę, ale co innego gdyby była prawdziwa wiosna, to coś sobie znajdzie, a tak?:/ Jego matka gdzieś się szwenda koło szkoly. Najgorsze, że nie wiem, czy sprzątaczka, sąsiadka go wyrzucili, czy może zabili? już mi takie myśli chodzą po głowie… da sobie kotek rade przy takiej pogodzie, proszę odpowiedzcie mi…?

  99. Kasia Napisał/a:

    Witam

    Mam pytanie odnosnie mojej kotki (ma ona rok i jest wysterylizowana) zaóważyłam u niej ostatnio zmiany w zachowaniu.
    1. przestała załatwiac się w kuwecie woli wyjść z domu choć wcześniej bez problemu korzystała
    2. od 3 dni na noc ucieka z domu wraca rano(wczesniej tylko 3 razy dziennie wychodziła na jakieś pół godziny i wracała a noce spała w domku – większość czasu była w domu a teraz woli wolność)
    Jak mogę interpretować jej zachowanie?

  100. Antonina Napisał/a:

    Myślę ,że zmiany w zachowaniu kotki należy przypisac wiośnie, która mimo,ze w tym roku ocuiąga się jednak przyszła. Dzień jest dłuższy, pojawiają się nowe zapachy, sąsiedzkie koty też są coraz ruchliwsze i to wszystko powoduje ,że Pani kotka jest dużo bardziej aktywna niż zimą i bardzo chce wychodzić na dwó i jak njadłużej tam pozostawać.

  101. Izabela Napisał/a:

    Witam!Mam problem z Kotką,która uciekła mi w czasie rui.Nie ma jej już piąty dzień i bardzo martwię się o Nią.Mieszkam na wsi więc kotka często przebywała na dworze,czasami nie było jej góra jeden dzień.Jest do mnie bardzo przywiązana w domu śmieją się że jestem jej mamusią.Czy kotka wróci do domu,znajdzie drogę powrotną.Jak na razie moje poszukiwania nie przynoszą rezultatu.Nie chcę Jej stracić bo bardzo mi na Niej zależy.Dziękuje.

  102. Antonina Napisał/a:

    O ile nie spotkała jej po drodze jakaś zła przygoda drogę powrotną do domu na pewno znajdzie. Jeżeli wróci za dwa miesiące trzeba się przygotowac na kocięta :-) Aby w przyszłości uniknąć takich ucieczek i niechcianych kociąt najlepiej byłoby kotkę wysterylizować.

  103. Izabela Napisał/a:

    Obiecałam sobie że jak wróci to najpierw Ją mocno uściskam a następnie pojadę z Nią do weterynarza.Teraz wiem że powinnam to zrobić dużo wcześniej.Na drogach w okolicy nie natrafiłam na rozjechanego kotka i pytałam ludzi,którzy też nie zauważyli tego.Mam nadzieje że żaden kocur nie zrobił Jej krzywdy.Do głowy przychodzą mi różne czarne myśli.Dla mnie to wciąż mała nieporadna kotka.Mam jeszcze jedno a nawet dwa pytania.Czy pięć dni to nie za dużo jak na nie obecność dwuletniej kotki,bo dla mnie to wieczność(chociaż z tą rują to różnie chyba bywa) i czy mogła na tyle oddalić się że straciła orientacje??Przepraszam że tyle pytań ale bardzo to przeżywam i szukam porady.Dziękuje Bardzo:)

  104. Izabela Napisał/a:

    Proszę mi jeszcze odpowiedzieć na dwa pytania.Będę wdzięczna.Czy pięć dni to nie za dużo jak na nie obecność dwuletniej kotki,bo dla mnie to wieczność(chociaż z tą rują to różnie chyba bywa) i czy mogła na tyle oddalić się że straciła orientacje??Przepraszam że tyle pytań ale bardzo to przeżywam i szukam porady.Dziękuje Bardzo:)

  105. Izabela Napisał/a:

    Witam!To ponownie ja:)Dzisiaj otrzymałam wiadomość że podobnego kotka który mi zaginął prawie tydzień temu widziano pod lasem,niestety odczytałam tą wiadomość dwie godziny póżniej i już tam żadnego kociaka nie zastałam.Czy kocica która ma ruje odeszła aż pod las a do lasu mamy kawałek.Jest to szósty dzień.Czy to możliwe że zakończyła Jej się ta ruja i straciła orientacje.Jest to kot domowy ale wychodzący czy nie powinna iść w stronę domostw.Dziękuje Bardzo.

  106. Bella Napisał/a:

    Witam! Niecały rok temu przybłąkała się do nas kotka. Jest na wpół dzika, ale stopniowo przyzwyczaiła się do nas i do tego, że zawsze dostanie jeść jak się pojawi :). 20 marca, w mroźny i śnieżny pierwszy dzień wiosny powiła 7 maluchów u nas w domu (nie mieliśmy serca jej odmówić gościny). Kotka jest bardzo dobrą i troskliwą matką. Karmiona przez nas regularnie, sama też wykarmiła całą siódemkę, żadnego z kociąt nie odrzucając. Z uwagi na ciepłą i ładną pogodę jakiś tydzień temu przenieśliśmy je do altany w ogrodzie gdzie miały swobodę i dużo miejsca do zabawy. Kocięta wydawały się czuć tam znakomicie, kotka też nie wykazywała objawów zdenerwowania – lizała je i pilnowała żeby nie oddalały się za bardzo. A jednak dwa dni temu kocięta zniknęły bez śladu. Wszystkie siedem. (Kotka jest nadal.) Teraz młode mają nieco ponad 5 tygodni. Dopiero co zaczęły same jeść. (Karmiliśmy wszystkie regularnie).Są chyba jeszcze za młode żeby same coś upolować? W jakim wieku kocięta powinny opuścić gniazdo? Znaleźliśmy w okolicy dwa z nich i przynieśliśmy z powrotem, ale wkrótce znowu zniknęły. Czym to może być spowodowane? Może nie powinniśmy ich przenosić?

  107. Antonina Napisał/a:

    Być moze kotka przeniosła gdzieś kocięta – dzieje sie tak czasem , gdy z jakiś względów kotka uzna aktualne miejsce za niespecjalnie bezpieczne. Kocięta powinny jeszcze zostać w gnieżdzie jakiś czas ( przynajmniej do 2 miesięcy życia) – 5 tygodni to jeszcze nie czas na samodzielne życie. Myślę ,że najlepsze co można obecnie zrobić to dokarmiać kotkę, aby nabrała sił i ewentualnie być w stanie służyć pomocą kociętom. Jeżeli znalazła dla nich inne miejsce trzeba to uszanować. Jeżeli wpadniecie Państwo na trop , gdzie to jest można tam im nosić pożywienie.

  108. Monika Napisał/a:

    Witam,
    Od 1,5 roku mam kota syberyjskiego a od pół roku mam problem z jego agresją(w lutym został wykastrowany). Jest wspaniałym kotem do zabawy (ale nigdy nie chowa pazurków), rano zawsze przychodzi na pieszczoty, na dywanie kładzie się na plecach by go głaskać ale są momenty gdy zmienia się w zupełnie dzikie zwierzę. Np. podczas obcinania pazurków (weterynarz musi mieć rękawice i dodatkową pomoc w trzymaniu kota a podczas tego zabiegu kot tak krzyczy,jak by ktoś obdzierał go ze skóry). Drugi przykład – wzięliśmy go na spacer ale już w samochodzie (w swojej klatce) zaczął syczeć. Po wyjęciu klatki z samochodu bałam się go wypuścić gdyż syczał i rzucał się do ataku . Oczywiście wydawał z siebie dźwięki jak u weterynarza. Po powrocie do domu próbowałam ściągnąć mu szelki i dość mocno mnie ugryzł.Zawsze gdy ma taki atak odsuwam całą rodzinę i zamykam kota samego w pokoju by się uspokoił – długo to trwa ale pomaga Miałam już kota i to zachowanie nie jest moim zdaniem normalne. Lekarz twierdzi, że ma taki temperament ale ja nie mogę tego tak zostawić – mam dzieci. UWIELBIAM tego kociaka ale nie wiem co dalej robić. Bardzo proszę o pomoc

  109. Ewa Napisał/a:

    Witam :) proszę o pomoc, nie wiem co robić, mój kot od 3 dni nic nie je, tylko pije bardzo rzadko wode lub mleko, ale w malutkich ilościach. Cały czas leży na brzuchu i podkłada swoje łapki pod niego, tak jakby bolał go brzuch. Prawie w cale nie chodzi, ewentualnie przejdzie 2 metry, stoi chwilę w miejscu i znów się kładzie. Nie wiem co mam robić, czy udać się do weterynarza? boję się, że mógł zostać otruty :(

  110. ANNA53 Napisał/a:

    Bardzo proszę o informację,na temat “zgubienia się” kota.Mam czteroletnią,wysterylizowaną kiciunię.Od niedawna prowadzimy budowę na którą często zabieramy kiciulę i naszego pieska,spędzając tam noc.
    Uleńka (nasza kicia) zniknęła nam na pótorej doby.Wróciła w środku nocy przemoczona doszczętnie i wygłodniała.Odchodziliśmy od zmysłów,że mogła się zgubić i nie potrafi wrócić.Całe popołudnie,noc,świt,kolejny dzień,popołudnie i mocno już deszczowy wieczór chodziliśmy po okolicy i jej szukaliśmy.Poddaliśmy się bardzo późnym wieczorem, kiedy rozpętała się potworna burza z silnym wiatrem.Oczywiście kolejną noc czuwaliśmy i dlatego,mimo burzy usłyszeliśmy pod drzwiami jej “burknięcie”.Czy to prawda,że kot ZAWSZE odnajdzie drogę do domu?Tak twierdzi moja koleżanka.

  111. Antonina Napisał/a:

    Jeżeli kot zdążył dobrze poznać dom do którego ma wrócić i oznaczy go swoimi zapachami będzie potrafił go odnależć o ile nie spotka go w drodze jakaś zła przygoda. Koty są ciekawskie i często przez przypadek np. są gdzieś zamknięte i nie moga wyjść przez jakiś czas ( np. w garażu sąsiada ), albo potrafią wyjechac gdzieś w cudzym samochodzie ( zdarza się ,że ukryją się gdzieś pod podwoziem – tam jest ciepło).
    W nowym miejscu kot przez kilka dni powinien być zatrzymany w domu , aby zdążył ” zadomowić się ‘ i wiedział ,że to jest miejsce do którego ma wrócić. Lepiej też ,zeby wieczorem go wołać i noc spędzał w domu.

  112. Basia Napisał/a:

    dzień dobry.miałam dwa kotki;Lusia-3lata,Feluś-5lat. Feluś znajda.maleńki był jak go wziełam(póżniej wykastrowany)Luśka miała pół roku jak ją przygarnełam bo sąsiadka poleciała do ciepłych krajów.kotke przetrzymałam do wiosny i dałam wysterylizować.kotka wychodziła zawsze wracała kotek siedział w domu i czekał na nią. wylizał ją.bardzo się cieszył kiedy wracała.w piątek zdarzył się straszny wypadek Lusia weszła pod maske samochodu i wkreciła sie w pasek klinowy auta gdy sasiadka odpalałą samochod. w trakcie tego Lusia miauczala,mieszkam na parterze wiec Felek wszystko widział i słyszał. Niestety Lusia tego wypadku nie przezyła. W kolejnych trzech dniach Felek czekał i wypatrywał Kotki… Czwartego dnia rano wyskoczył z balkonu… Chodze do 300metrow od domu wokol, wołam i szukam ale niegdzie Go nie ma. ZDarzyło sie w przeszłosci kilka razy ze spadł na dół z balkonu ale wchodził do piwnicy przez okienko… A teraz nie ma Go już 2 dni. Czy jest możliwe ze poszedl szukac Lusi? Czy wróci ? Prosze o odpowiedz :-)

  113. Patrycja Napisał/a:

    Witaj. Chciałabym się zapytać o coś co nie daje mi spokoju. Przyjechała moja mama po 3 miesiącach do domu, mój roczny kot zna ją i widział ją już wcześniej, ale od momentu keidy wrocila nie pozwala mi, ani jej się do siebie zbliżać. Proszę o pomoc, bo kompletnie nie wiem co mam zrobić.

  114. Antonina Napisał/a:

    Takie rzeczy się zdarzają – może Mama przywiozła jakiś zapach , który przeraził lub zirytował kota ? Oczywiście relacje można naprawić ,nie wiem jak długo już ona trwa . Jeżeli już jakiś czas i nie widac poprawy sugeruję kontakt z dobrym kocim behawiorystą i skorzystanie z jego wskazówek.

  115. wawiw90 Napisał/a:

    Witam :)

    Mam w domu mały (dosłownie mały, co najwyżej 3-miesięczny problem) w postaci małego kotka. Przybłąkał się bidulek, miał chore oczko, które już mu wyleczyłam przemywając herbatką z rumianku.

    Mam już dorosłą, około 11-letnią kotkę, która kiepsko znosi obecność małego (lub małej, takie to małe, że trudno stweidzić jednoznacznie). Kotka zacowuje sie normalnie, gdy maluszek śpi, ale jak się obudzi, lub zwyczajnie się spotkaja gdzieś w domu kotka syczy na maluszka, a potem ucieka do innego pokoju. Zazwyczaj pozwala się pogłaskać po takim “ataku”, ale z niezadowoleniem pomiaukuje.

    Czy da się ją jakoś przekonać do mluszka?

    Kiedyś przybłąkała się druga kotka, ale dorosła (niesttey zmarła ttragicznie) i ta nasza pierwsza nigdy jej tak naprawdę nie zaakceptowała, po jakimś czasie zaczęła być jakaś taka smutna…nie chciałabym żeby sytuacja się powtórzyła, nie chce robić krzywdy Rudzi, ale też nie chcę oddawać maluszka do schroniska, jest taki malutki i już i tak chyba wystarczająco przeżył (podejrzewam, że ktoś go wywiózł i porzucił, gdy kotek zaczął mieć problemy z oczkiem, to cud, że nie zaatakowało go inne zwierze, bo nie miałby najmniejszych szans)

  116. wawiw90 Napisał/a:

    a, dodam jeszcze, że maluszek jest zadziwiająco spokojny w stosunku do Rudzi, nie próbuje jej zaczepiać, nie podchodzi za blisko. Tylko zwyczajnie przysiada i patrzy.

  117. Antonina Napisał/a:

    Witam,

    To normalne zachowanie u kota , który był zawsze jedynakiem a dodatkowo jak widać było z reakcji na poprzednia kotkę Rudzia nie przejawiała chęci na kontakty społeczne. Pojawienie sie malucha , mimo iż jest ” nieszkodliwy” zburzyło dotychczasowy porządek , a koty nienawidza zmian. Jezeli maluch ma zostać trzeba dać Rudzi czas na zaakceptowanie go i do niczego jej nie przymuszać. Mieszkanie w którym przebywaja koty powinno zostac przystosowane do tego ,ze teraz sa dwa czyli wszystkie zasoby którymi dysponuja ( miski , poidła, kuwety, drapaki, zaciszne miejsca do wypoczynku itp. ) powinny zostac co najmniej zdublowane tak , aby koty miały jak najmniej powodów do rywalizacji. Prosze zadbac , aby dotychczasowe rytuały kontaktów domowników z Rudzią ( pieszczoty, zabawy,czesanie i inne tego typu interakcje) jak najmniej się zmieniły i aby poświęcac kotce nie mniej czasu niż dotyczas.Ważne też , aby miała możliwość oddalenia się w miejsce , gdzie nie będzie niepokojona przez malucha . Na pewno warto pomyślec o wykorzystaniu trzeciego wymiaru w pomieszczeniach ,gdzie koty przebywają – zorganizowanie dodatkowych półeczek, wolnego miejsca na regale czy parapecie lub postawienie “kociego drzewka” będzie mile widziane.W ten sposób powiększamy powierzchnie ,którą dysponuja koty i dajemy , zwłaszcza Rudzi okazje do patrolowania swojego terytorium i obserwowania małego intruza z góry. Wazne też , aby kotek kojarzył jej sie z miłymi rzeczami np. w jego obecności Rudzia może dostawac przysmaki lub pieszczoty czy zabawę ( to co jest dla niej miłe i ważne)natomiast nie należy jej karcić za syczenie czy prychanie w jego kierunku. Czas powinien działać na korzyść.Pomocne moze byc użycie dufuzora z syntetycznymi feromonami policzkowymi FELIWAY. Gdyby sytuacja się nie normowała sugeruję zaproszenie do domu dobrego kociego behawiorysty.

  118. wawiw90 Napisał/a:

    Dziękuję za poradę, napewno pomyślę o tym trzecim wymiarze, dosłownie przed chwilą nakryłam Rudzię, dość spokojnie obserwującą małego ze szczytów schodów, myślę, że takie “kocie drzewko” postawione, gdzieś, gdzie Whiskas często przebywa by jej się spodobało. Staramy się by koty zbyt czesto na siebie nie wpadały przynajmniej narazie (Whiskas zazwyczaj jest na dole, Rudzia na pietrze, lub na strychu). Rudzia dostaje chyba nawet wiecej pieszczot niż zazwyczaj i po każdym wpadnięciu na Whiskasa idę za nią, głaszcę ją i zapewniam, że ją kocham. Gdy się już troche uspokoi znajduję Whiskasa i robię to samo. Czasami, gdy koty się spotkają i Rudzia bardzo syczy wynoszę małego do innego pokoju, mam nadzieję, że dobrze robię.

    Mam jednak kolejny problem z moimi pieszczochami, wczoraj i Rudzia i Whiskas byli u weterynarza, biedaki mają 6-cio dniowy zakaz wychodzenia z domu (Rudzia ma powiększone migdałki, a Whiskas jest przeziębiony, oba muszą przyjmować leki). Dla Whiskasa to nie problem, lubi dom i nie ciągnie go na dwór, ale dla Rudzi to tragedia, do tej pory zazwyczaj była wypuszczana kiedy chciała, chyba, że padało albo było zimno, albo była noc, albo akurat była przeziębiona, jest więc dodatkowo zestresowana. No i koty częciej teraz na siebie wpadają. Czy można by w jakiś sposób “umilić” Rudzi ten przymusowy areszt? Przed chwilą znowu stałą pod dzwiami,poczęstowałam ją żółtym serkiem, który uwielbia i chyba troszkę się uspokoiła. Boję się, że mogłaby ten “areszt” odebrać jako zmuszanie jej do kontaktów z Whiskasem, albo karę.

  119. Paula Napisał/a:

    Mam problem Popsikałam moją kotkę sprejem na pchły . Ma z 4 miesiące . I właśnie z tym mam problem , pchły zostały wytępione . ale cały czas siedzi na moim łóżku ,albo też chodzi po nim , ale nie ma zamiaru zejść , wczoraj tak głośno że powiem dawała swój głos , na moim łóżku chodzi i drze swoim kocim zadem , wygląda jak by robiła kupę . Martwię się o nią ;(

  120. Karolina Napisał/a:

    Nasz 2-letni kot syberyjski trafił do naszego domu ponieważ jego właściciele wyjechali za granicę, jest z nami od 4-mcy, nie jest wykastrowany i zaczyna być agresywny w stosunku do mnie, do mojej mamy, która opiekuje się moją 6-letnią córką i pojawia się tylko 2-3 razy w tygodniu. Mojego męża bardzo rzadko zaczepi. Najczęściej zdarza się to wieczorami, podchodzi do mnie, robią mu się dzikie oczy i po prostu na mnie skacze, albo ugryzie mnie w nogę, albo w rękę. Pewnego wieczoru kiedy go przestałam głaskać zrobił dzikie oczy i skoczył mi tak do przedramienia ze miałam sine pół ramienia. Wyglądało to na pobicie. Zaczynam się go bać, a atakuje mnie zwłaszcza wtedy kiedy jestem sama z córką w domu, kiedy nie ma męża. Moją mamę atakuje w podobny sposób i również w tedy kiedy nas nie ma w domu. Dziś skoczył jej od tył na plecy i ugryzł w rękę. W poprzednim domu mieszkałam z kotem 10 lat, dziś ma 18 i nigdy się tak nie zachowywał. O co chodzi temu kotu? Dlaczego jest taki agresywny? Generalnie jest dobrze ułożony, reaguje na swoje imię, czysty, ładnie się załatwia, towarzyski i pieszczotliwy ale jeśli będzie taki agresywny nie będę miała skrupułów przekazać go do kogoś innego. Proszę o odpowiedź lub jakąś poradę.
    Karolina

  121. mundka Napisał/a:

    Proszę o pomoc, mam kota wysterylizowanego od młodego (w listopadzie będzie ze mną rok i 7 msc.)Jest strasznie bojaźliwy, boi się wszystkiego co głośne i nawet energiczne ruchy powodują u niego reakcję ucieczki. Ostatnio gdy dawałam mu karmę i spadła mi paczka, uciekł a gdy wrócił do jedzenia, wszystko zwymiotował. Nie jest to pierwszy raz.Dodam że kocurek nie jest w żaden sposób karany ani też bity. Proszę mi pomóc bo martwię się że może w końcu coś mu się stać z tego powodu. Mój malec nie jest typem przytulaska, co za tym idzie nie wchodził nigdy na kolana, nie lubi się łasić i jest typem samotnika (przychodzi tylko i miauczy gdy jest pora karmienia)

  122. Karolina Napisał/a:

    Witam serdecznie,
    Zwracam się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu zagadki dotyczącej podgryzania mnie przez moja roczną kotkę rasy Ragdoll. Kicia z usposobienia powinna być bardzo łagodna ale niestety nie zawsze tak bywa:( Dość często się zdarza, że kicia podchodzi, kładzie się obok mnie domagając się pieszczot i oczywiście je otrzymuje i jest bardzo z tego powodu zadowolona o czym świadczy mruczenie. Nagle ni stąd ni z owąd kotka rzuca się na mnie najczęściej na moją głaskającą dłoń i gryzie jak odsunę rękę atakuję inną część mojego ciała :( Zaznaczę, że nie bawimy się z nią dłońmi. Próbowałam dojść dlaczego kotka się zachowuje w ten sposób ale nie jestem sama wstania rozwiązać tej zagadki. Bardzo proszę o podpowiedź. Dodam jeszcze, że poświęcam kotce czas na zabawy.
    Pozdrawiam
    Karolina

  123. Antonina Napisał/a:

    Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z tzw. syndromem głaskanie-gryzienie. Nie wiadomo czy takie zachowanie jest spowodowane tym,że w pewnym momencie kot ma po prostu dosyć pieszczot czy nagłe zdanie sobie sprawy ze swojej bezbronności.
    Aby zapobiegać takim zachowaniom ważne jest, aby podczas pieszczenia kota bacznie go obserwować. Jeśli zauważymy, że zaczyna dawać nam sygnały, które pokazują zmianę nastroju ( ruchy ogonem, przypłaszczenie uszu, napięcie ciała itp) należy natychmiast zaprzestać pieszczot a nawet wstać i oddalić się. Nie należy gwałtownie wywrywac ręki bo to moze zwiększyć agresję . Dobrze , aby kot odczuwał raczej niedosyt a nie przesyt pieszczot .

  124. kasia Napisał/a:

    Hej pomocy!!!!!!!!!!mam 1.5 roczna kotke ktora nie akceptuje mojego partnera:-(wychowala sie z nami wszyscy znajomi twierdza ze mnie uznala za drugiego kota i tylko mnie toleruje co robic

  125. Lucyna Napisał/a:

    Bardzo proszę o radę!
    Nasza 5 letnia kotka od momentu przygarnięcia przez nas kilkumiesięcznej, bezdomnej kotki bardzo się zmieniła. Przede wszystkim cały czas prosi, żeby wypuścić ją na dwór i niechętnie wraca, czasem nawet po kilkunastu godzinach, z powrotem do domu. Na malucha wciąż syczy i fuczy; obchodzi go szerokim łukiem.
    Trwa to już kilka tygodni. Nie wiemy co zrobić.

  126. Natalia Napisał/a:

    Witam Wszystkich. Może zacznę od początku. W lipcu 2012 kupiłam persa szynszylowego (kocur) nazywa się Cookie. Miał 12 tygodni. Przez pierwsze dni był bardzo płochliwy. Jednak po jakimś czasie wmiare się oswoił i wyrósł na pięknego i kochanego kocurka. Lubi się bawić, tulić i wszędzie za mną chodzi. Aczkolwiek jest tym typem kota który da wziąść się na rączki i pogłaskać tylko swoim właścicielom a reszetę ogranicza tylko do wspólnej zabawy (ale na dystans z zabawką i bez dotykania). Dodam jeszcze ze nigdy nie wyrządził żadnych szkód w domu, nie używa swoich pazurów na niczym innym jak tylko swój drapak. Nie gryzie (nie licząc pory czesania futerka) i nigdy na nikogo nie prycha. Jakiś czas temu zdecydowałam że miło by było gdyby Cookie miał towarzystwo. Więc dokładnie 12.09 kupiłam 12sto tygodniowego kocura birmańskiego. Nazywa się Twix. Kocurek ma duży temperament i lubi się bawić. Wogle nie był spłoszony jak po niego pojechałam. Odrazu dał się wziąść na ręce i tuli się do każdego przy pierwszym spotkaniu. Lubi drapać i gryść przy zabawie.
    Kiedy przywiozłam go do domu zostawiłam go w transporterze i postawiłam na ziemi. Pozwoliłam im się obejrzeć i obwąchać przez “kraty”. Ku mojemu zdziwieniu nie było żadnego prychania ani drapania. Nic. Wąchali się tylko nawzajem. Jak wypuściłam Twix’a on odrazu podbiegł do Cookie’go by się połasić. Cookie tylko się odsunoł zdziwiony i utrzymywał dystans ale też był ciekawy i obserwował co Twix robi. Były odilozowane tylko na jedną noc. Po tygodniu nie doszło do ani jednej bójki ani prychania. Teraz sprawa wygląda tak że kotki bawią się wspólnie ganiając po całym domu. Jedzą wspólnie. Czasami (nie zawsze) chodzą za sobą. Jedyne co mnie zastanawia to to że Cookie za każdym razem jak Twix chce sie do niego przytulić lub położyć obok niego to ten wstaje i odchodzi. Ani razu nie pozwolił na to by Twix sie do niego przytulil. Cookie zawsze w nocy ma obok mnie swoje miejsce w łożku na które czasem w nocy przychodzi (nie pozwalam Twix’owi na nim spać) i za kazdym razem jak do mnie przyjdzie i lezy zadowolony to jak tylko pojawi sie na horyzoncie Twix to wstaje i idzie. Teraz po dwóch tygodniach bycia razem zauważyłam ze Cookie prycha na Twix’a co mnie martwi ze zaczęło sie to dopiero teraz i co to oznacza? Jak myślicie co jest grane? I co może być dalej? Są jakieś szanse aby Cookie wpełni zaakceptował Twix’a? Wiem że jest wczesnie ale jak sądzicie? Z góry dziękuje Natalia

  127. Sylwia Napisał/a:

    Witam!
    Pilnie potrzebuje pomocy!!!!!
    Od 1,5 tygodnia przebywa u nas 1,5 miesięczny kocurek..
    Muszę się przyznać, że na początku bawiliśmy się z nim włączając do zabawy nasze ręce, dopóki nie zaczęło dziać się coś niedobrego. Dopiero wtedy zasięgnęłam do książek internetu i okazało się że popełniliśmy ogromny błąd!!!!!
    Kot zaczął atakować zarówno nogi jak i ręce. Dzieje się tak w momencie gdy idę po mieszkaniu, siedzę czy leżę, praktycznie cały czas. Noce praktycznie co chwile przerywane bo wskakuje szykuje się do ataku i atakuje ręce, nogi i zaczyna łapkami drapać w nocy po twarzy. Cały czas się jeży, strzela ogonem, patrzy się głęboko w oczy a chwile później atakuje.
    Już nie wiem jak z tym walczyć. Cały czas mówię głośno psik, nie wolno, odstawiam go jeśli dzieje się coś czego nie powinien robić, jak idę i atakuje wtedy staje nie ruchomo i czasem przestaje. Więcej czasu staram się poświęcić na zabawę. Na niektórych stronach czytałam, że koty z tego wyrastają, ale chciałabym w porę zaprzestać takim zachowaniom, żeby później nie okazało się, że jest za późno. W ogóle przestał się łasić co miało miejsce na początku, wtedy przychodził do głaskania mruczał a teraz przejawia tylko agresywne zachowania.
    Jeszcze jedna rzecz, która mnie zastanawia, kot w nocy jak śpię gryzie i wylizuje moje włosy. Co to może oznaczać?
    Bardzo proszę o jak najszybszą odpowiedź, gdyż pilnie potrzebujemy pomocy!!!!!!!
    Dziękuje

  128. Anim Napisał/a:

    Dzień doby!
    Mam kota – samca, który ma dwa lata. Jest nieznośny ponieważ wychodzi z domu i denerwuje sąsiadów w następujący sposób:
    -zjada rybki z stawu sąsiada
    -gryzie się z innymi kotami, tak że gdy przychodzi do domu jest cały zakrwawiony
    -wchodzi do domu sąsiada, ostatnio zjadł dziecku płatki śniadaniowe
    Nie wiem co robić, podobno kastracja odpada gdyż zostanie pogryziony przez inne koty.
    Proszę o pomoc!

  129. Jolka Napisał/a:

    witam. proszę napisac mi czy prawdą jest, że kot odejdzie z domu jeśli jest ich więcej ? razem z nim miałam jeszcze dwa ale jeden z nich to kocurek właśnie tego co sobie poszedł…został tez wysterylizowany około trzech tygodni temu :( czemu odszedł jak zawsze był niezawodny ???

  130. Nesty Napisał/a:

    polecam mojego bloga o zwierzętach, jeżeli się nimi interesujesz, to wejdź :) http://loveanimalsi.blogspot.com/search/label/Strona%20g%C5%82%C3%B3wna

  131. Danuta Napisał/a:

    Witam. Mój kot rasy syberyjskiej został przygarnięty 7 lat temu. Trudno było go zaadoptować, ale udało się. Jest wykastrowany po problemach z drogami moczowymi. Obecnie pojawiły się dolegliwości, które od trzech tygodni próbujemy ustalić drogą badań. Kot zrobił się lękliwy i ucieka. Po badaniu USG dwa dni temu opuścił dom i w żaden sposób nie można do zwabić do domu. Źle zniósł to badanie i pewnie myśli, że chcemy mu zrobić krzywdę. Wyniki badań są w miarę zadawalające, ma podwyższoną kreatyninę. Wystawiam mu jedzenie, które zjada. Przychodzi wieczorem, ale gdy nas zobaczy ucieka.
    Czy jest nadzieja , że wróci. Co zrobić żeby znów poczuł się bezpiecznie w naszym domu??

  132. Daria Napisał/a:

    Witam serdecznie,
    Mam 2 kotki bengalskie -rodzeństwo kotek i kotka. Jak je wzięliśmy kotki miały już rok, a kot był wykastrowany. Kotki były do siebie bardzo przywiązane, cały czas spędzały razem, jadły z jednej miseczki itp. Wczoraj zawieźliśmy kotkę do sterylizacji i od powrotu kot syczy na nią i warczy. Ona za nim chodzi i chce się bawić a on ją powącha i zaczyna warczeć i syczeć i odchodzi. Czy to minie?
    Pozdrawiam Daria

  133. Antonina Napisał/a:

    Witam,

    niestety takie sytuacje się często zdarzają po powrocie kotów od lekarza – m.in. obce zapachy przyniesione przez kota powodują ,ze drugi kot jest zaniepokojony i może tak zareagować, Dlatego najbezpieczniej jest rozdzielić koty na jakiś czas zaraz po przyjściu od weterynarza i połączyć je np. podczas posiłku dopiero gdy już kot przybywający wyliże się i nabierze własnego , znanego zapachu a takze poczuje się lepiej w przypadku operacji. W opisanej przez Panią sytuacji można jeszcze spróbować rozdzielenia w dwóch pomieszczeniach jeżeli kot nadal jest zaniepokojony i stopniowo zbliżać je do siebie w przyjemnych okolicznościach – najpierw niech poczują swój zapach, potem zobaczą się z odległości a potem np. niech zjedzą widząc się nawzajem dobry posiłek. Gdyby sytuacja jednak nie wracała do normy radzę jak najszybciej poprosić o pomoc kociego behawiorystę.

  134. Maadziaa Napisał/a:

    Witam,
    Mam mały problem z moją 2 letnią maine coonka. Jest ogólnie strasznym tchórzem,przeżywa wszystkie zmiany remonty, często reaguje na nie luźna kupą. Każda zmiana jedzenia czasem tylko smaku również sie tak kończy. Choć jest strasznym lakomczuchem dla jedzenia zrobi wszystko, jadła by cały czas. W proszeniu doszła do perfekcji, próbuje wszystkiego. Najgorsze jest to że czasem z flustracji że nie dostaje gryzie! Rzuca się na głowę czasem rękę, ale rzadziej wcześniej prosząc więc nie daje oznak że zaatakuje. Nie jest to mocny atak raczej uderzenie więcej krzywdy może zrobić przytrzymując pazurami niż gryzac. I tylko mnie nie partnera. Choć to ze mną śpi, mnie towarzyszy we wszystkim. Martwi mnie to bo raczej jest spokojna. Ogólnie jest leniem jej zabawa polega raczej na ataku z ukrycia, lub atakowaniu ukrytej zabawki, schowaniu się i obserwacji zdobyczy przy rzadkim ataku i ponownym schowaniu się za poduszkami, pod kocem. Można umrzeć z nudów zresztą ona i tak za chwilę tam zasypia. Choć czasem, nie często ma ataki szału z powodu nagromadzenia emocji bo się cieszy,bo się klocilismy, bo muzyka głośniej była włączona i jest zła wtedy biega i nisko wyje jak mały niedźwiedź.Nie ufa obcym tylko domownikom. Jak ją wzięliśmy miała
    3 mies. Mam wrażenie że jest niezsocjalizowana nawet zakopać w kuwecie nie potrafi. Martwi mnie to wszystko trochę bo w maju powiększy nam się rodzina.

  135. Mała Napisał/a:

    Witam :)
    znalazłam kociaka dziewczynka jak miała 4 tygodnie pielegnowalam karmiłam strzykawka, pupke podcierałam, leczyłam bo chora była wazyla tylko 300g :)teraz ma koło 8tyg ma kontakt tylko za mna i z mezem. problem polega na tym ze wtula się tylko jak chce jej się spac a przybiega wtedy gdy chce zlapac za rękę nogę sznurek przy bluzie i atakuje oczywiście. niby się ze mna bawi ale ogon caly czas lata, no i potrafi na mnie fukac i syczeć jak ja odstawiam od ręki albo nogi czai się na moją twarz nie mam pojęcia o co jej chodzi kazda rozpoczeta zabawa konczy się jej złscią bo po prostu przesadza. nie podbiega d mnie żeby się polasic tylko zlapac za noge nigdy nie bawiłam się z nia noga ani reką wiem ze tak nie można ani oczywiście nie uzywalam wobec niej przemocy. jakas taka dzika jest
    proszę o pomoc
    dziekuje

  136. mala Napisał/a:

    witam bardzo prosze o pomoc
    znalazlam kicie gdy miala 4 tyg (byla wychudzona wazyla tylko 300g i byla chora) wtedy tak naprawde przez jakis czas tylko spala i jadla teraz jak jest juz wieksza ma 8 tyg jest zdrowa wariuje strasznie tzn reke praktycznie traktuje tylko do gryzienia mimo ze nie bawilam sie z nia reka ani noga przybiega jak chce zlapac moje nogi i sie rzuca na nie. jak ja odsuwam albo klasne to przeradza sie to w jej zlosc (merdanie ogonem i fukanie, syczenie) skad ta agresja w niej?oczywiscie jak chce spac to jest przekochana przychodzi do mnie chce byc glaskana i mruczy, zasypia na szyi ugniata. ma kontakt tylko ze mna i mezem nadmieniam ze moja siostra chce ja ode mnie wziac po szczepieniach tzw odchowaniu, martwi mnie to bo ma dwojke dzieci 4 letnie i 4 miesieczne. jak ma to zmienic? co jest przyczyna?
    pozdrawiam

  137. mala Napisał/a:

    i jeszcze jedna wazna rzecz na zawolanie przybiegs zeby przyatakowac niby w zabawie ale nie ma takiego spokojnego momentu po zawolaniu jej zeby przybiegla z podniesionym ogonkiem glowa i lasia sie :(

  138. Ewaaa Napisał/a:

    Ja mam pytanie i baaaardzo prosze o odpowiedzbo zastanawia mnie to od dluzszego czasu.Mojego kota wzielam ze schroniska 5 lat temu.Jest kochany.Sikal mi na dywany-wywalilam dywany i nie ma problemu.Zastanawia mnie jednak dlaczego przychodzi w nocy,budzi mnie i kladzie sie po prawej stronie jak spie na boku i mam go glaskac.No to glaszcze,on chyba zasypia i jak sie zorientuje to budzi sie nagle i idzie spac w inne miejsce.Zastanawia mnie tez fakt ze kot czesto spi na mnietzn na mojej klatce piersiowej tak blisko twarzy ze laskocze mnie wasami :) Tak lezy i mruczy.Myslalam ze moze jestem chora albo cos ale ostatnio tez kladzie sie na mojego partnera.Raz przychodzi do mnie,byl okres ze kladl sie na nim.Jak wyjechalam 2 lata temu na urlop,po przyjezdzie kot spal na moich plecach kilka nocy.Bardzo mnie to zastanawia dlaczego sie tak zachowuje.Z gory dziekuje za odpowiedz.

  139. maria Napisał/a:

    witam
    prosze o poradę – mam dwa koty -kocury- 1,5 rocznego maine coona i 7 mies.norweskiego.Koty są ze soba 4 miesiące,poczatki były trudne ale terza są zaprzyjażnione,śpią razem,jedza.wydawałoby sie,że sielanka,ale starszy od kilku dni zrobił się lękliwy,mały hałas,czy nawet jak zaszeleści papier powoduję,że kot ucieka,chowa się – trudno go przywołać
    do siebie.poradżcie co robić

  140. wania Napisał/a:

    witam
    mój kłopot z szanownymi kotami polega na tym. Mam zdystansowanego opanowanego kocura (kastrat) 2 lata 3 mies. norweg, wzięłam mu brata, też norwega 7 mis. (kastrat), nie było poważniejszych kłopotów z zapoznaniem, bawią się, jedzą razem, nie ma żadnej agresji. jednak starszy chłopak zmienił swoje zachowanie w stosunku do mnie. nie chodzi już przy nodze, nie chce przyjść do łóżka, wejść do pokoju na swój ukochany kocyk. bawi się ze mną, ale przestał mi towarzyszyć jak dawniej w każdej sekundzie życia. Nie chce przebywać w tym samym pomieszczeniu co młodszy brat. Jeżeli wprowadzę je razem do pokoju i zamknę drzwi bez problemu siedzi i śpi na kocyku, jednak sam niechętnie wejdzie do pokoju. Czy to minie, czy mogę jakoś mu pomóc?

  141. zuzanna Napisał/a:

    Witam,mam 2 koty-kocurka 6-letniego i 7-miesieczna kotkę,która jest z nami od 3 miesiecy. Dokocenie przebiegło dobrze i kotki bawiły się juz z sobą,spały obok siebie,ale od pewnego czasu kot rezydent znowu syczy na kicie i nie pozwala jej do siebie podejść. Kotka niedawno się przeziebila i on się od niej zaraził. Czy to moze mieć związek? A moze to kwestia tego,ze kotka dojrzewa(nie miala jeszcze pierwszej rui)? Czy trzeba to przeczekać i samo przejdzie,czy jakoś interweniować w ich relacje?

  142. Kama Napisał/a:

    Witam, mm wielki problem:-( Mój kot (roczny, kastrowany, domowy nie-wychodzący)zaczął mnie aktywnie atakować, na mój widok buczy i wyje (w podobny sposób jak koty kiedy się biją), ogon ma jak szczotka i uszy położone po sobie. Zaczaja się na meblach i skacze z pazurami, wygania z sypialni (ma tam miski i legowisko),rzuca się mnie przy każdej okazji – mimo że nie prowokuję go w żaden sposób. Skończyło się tym, że idę dać mu jeść w płaszczu i rękawicach:-( A wcześniej był największym pieszczochem pod słońcem i nie przejawiał objawów braku szacunku ni nic z tych rzeczy. Wszystko zaczęło się jak przyszła do mnie koleżanka – kot nigdy wcześniej jej nie widział. Ja u niej bywałam wielokrotnie więc to chyba nie jej zapach… Był zaniepokojony jej pojawieniem się gdy weszła do sypialni kot zaczął się zachowywać tak, jakby się jej panicznie bał – pierw atakował a potem schował się pod łóżko i stamtąd wył i buczał, nie dało się przejść na jego połowę pokoju. Gdy wyszła nie uspokoił się tylko zrobił bardziej agresywny i to trwa dalej. Koleżanka kompletnie nic mu nie zrobiła, nawet zrezygnowała z próby głaskania go na początku. Nigdy nie reagował tak na obcych… Co ciekawe raz zdarzyło się mu zapomnieć, że należy mnie eksterminować i podszedł, zachowywał się normalnie, łasił i pchał do spania na kolanach (ale to było w kuchni, może to ma znaczenie, chociaż tam potem też mnie atakował). Ale potem wyszedł z pomieszczenia i po chwili na korytarzu znów się spotkałam z wyjącym pociskiem z pazurami… Co robić? Przecież nie oddam mojego ukochanego kota:-(

  143. Basia Napisał/a:

    Witam,
    Od ponad roku jestem szczęśliwą posiadaczką kocurka (wykastrowany)Kotek jest bardzo gadatliwy, rozumie wszystko co do niego mówię i prawie zawsze odpowiada :) Jest bardzo wesoły – uwielbia się bawić, czaić, atakować. Problem polega na tym, że nigdy nie miał kociego towarzystwa i nie jestem pewna czy zna kocią mowę(znalazłam go samotnego,ledwo żywego jak miał ok 3-4 tygodni)Problem polega na tym, że od jakiegoś czasu pod moim domem koczowała kotka (podobno młoda) Koty widywały się przez okno (ona go ignorowała, on się czaił i straszył ją). Postanowiłam kotkę zabrać do domu i w kontrolowanych warunkach oficjalnie poznać je ze sobą. Nie było żadnej walki, wręcz przeciwnie, mój kotek zachowywał się tak, jakby chciał się bawić, próbował zbliżać się do kotki i ją dotknąć ale ona tylko leżała i burczała na niego a jak nie odchodził to odstraszała go łapką ( bez pazurów). Boję się, że koty nie dogadają się, albo mój kot będzie nową kicię gnębił i zmuszał do zabawy. Ona większość czasu śpi, jest bardzo miła, chce tylko żeby ją głaskać,przytulać, a on ciągle zwraca na siebie uwagę, zaczepia i chce się bawić. Czy koty o tak różnych charakterach mogą się zaprzyjaźnić? Boję się, że kotka będzie się czułą przez kocura osaczona i nie zaaklimatyzuje się…czy lepszym wyjściem będzie poszukać jej innego domu? Kotka jest teraz w innym pomieszczeniu, zamknięta, gdyż jest po sterylizacji. Bardzo proszę o opinię

  144. Anita Napisał/a:

    Witam, mam od kilku miesiecy kotke sfinksa ( nie jest wysterylizowana i nie zamierzam tego robic). Kotka ma 5 miesiecy i jest nasz najkochansza “corcia”. Zal mi tylko jej bylo jak wychodzilismy z mezem do pracy na 8 godzin bo po powrocie byla bardzo absorbujaca, musislam sie nia non stop zajmowac, wciaz mnie nawolywala zupelnie jak male dziecko… postanowilismy kupic druga kotke dla towarzystwa. W sobote przywiezlismy nowa kicie ( ma 3m-ce). Ocywiscie troche zaczelo sie dziac…obydwie troche na siebie fukaja, starsza zaczela bij ja lapami i i przerwacac na grzbiet.. ale wiem ze to na poczatku normalne..Moja stara kicia jest caly czas tak samo dopieszczana jak wczesniej tylko czesto tak dziwnie pomrukuje.. to takie dzwieki jakby malpie pogruchiwania… nie wiem za bardzo co oznaczaja- slysze je pierwszy raz.. nie wiem czy powinnam sie niepokoic?? I do tego dzis poniedzialek i zostawilam je same w domu.. czy oby sie
    nie pozabija?? martwie się, Prosze o ewentualne podpowiedzi…

  145. Agdzia Napisał/a:

    Witam,

    Mam rocznego kota. Od kilku tygodni w nocy śpi mi na głowie intensywnie przebierając we włosach łapkami(sprawia mi tym ból). Robi to tylko mnie, nie pomaga nawet to, że ja lub mój partner go zrzuce bo potrafi skutecznie ominąć go i znowu “pakować” się na moją głowę by znowu mieszać łapami we włosach. Naczytałam się o strasznych chorobach, które przewidują koty. Błagam Panią o pomoc, bo już nie wiem czy to normalne. Ps. Czuje sie dobrze, ale od kilku tygodni zylam w duzym stresie. Prosze o pomoc.

  146. Zrozpaczona Ewka Napisał/a:

    MAM PALĄCĄ SPRAWĘ!!!!!!! Posiadam kotkę, ok 7 letnią wysterylizowaną, która na co dzień jest nie wychodząca i mieszka w małym mieszkaniu w bloku z dwoma psami i dzieckiem. Co roku jeździła z nami na wakacje na ogródki działkowe z małym domkiem w lesie gdzie miała okazje pobuszować po ogrodzie, połazić po drzewach i polować. Zawsze wracała pod wieczór, ale lubiła wychodzić parę razy w środku nocy, czasem wracała też w dzień ale generalnie całe dnie spędzała na dworze bo to uwielbia. teraz także w weekend majowy pojechałam z nią na działki i było wszystko ok, ale 3 maja musiałam po rodzinnym śniadaniu wyjechać 100km za poznań, spieszyłam się, więc ciocia zaproponowała, że weźmie joshkę do siebie na tę jedną noc (ciocia ma kota ale joshka nigdy nie miała problemów z innymi zwierzorami) Ciocia mieszka 30 km za poznaniem na osiedlu złożonym z dwóch lini szeregowców pomiędzy którymi są przylegające do siebie małe ogródki, do okoła szeregów są domki wolnostojące, pola i parę domów w budowie, generalnie takie miejskie osiedle na wsi. ciocia przywiozła joshkę w kontenerze do siebie i wypuściła w domu. Przeszła cały dom, obwąchując go dokładnie, ale po jakimś czasie zaczęła tak mocno drapać we framugę drzwi wyściowych, że listwę wyrwała. Ciocia uznała, że skoro nie chcę się załatwić do kuwety to wypuści ją na dwór. Zrobiła to ale wypuściła ją na ogródek, gdzie kot 10 min chodził o obwąchiwał kwiatki. Ciocia poszła sobie zrobić herbatę, a jak wróciła to kota nie było. Obeszły wszystkie ulice wkoło, a kiedy wróciła to zobaczyła, że jej kot obwąchuje intensywnie palety na których leżało drewno kominkowe. Zajrzała pod nie i zobaczyła dwa ślepka mrugające do niej. Parę minut później zadzwoniłam wypytać jak się czuje moja kotka w obcym miejscu i usłyszałam historię. Bałam się, że ją wypłoszą więc kazałam zostawić w spokoju bo byłam przekonana, że w końcu wylezie i przyjdzie coś zjeść, a jak nie to ja ją wcześnie rano wywabię. Przyjechałam na następny dzień rano, ale kotki już nie było. Obeszliśmy z mężem okolice nawołując ją bezskutecznie. Na następną noc wystawiliśmy miseczkę z jedzeniem, z której według relacji cioci jedzenie zniknęło między 00, a 2 w nocy. Wróciłam do gowarzewa na następny dzień po południu po pracy i znowu chodziłam nawołując, rozniosłam sąsziadom ulotki z jej zdjęciem i kontaktem do nas i rozwiesiłam plakaty w miejscowych sklepach i na przystanku, pojechałam do wsi 4 km od gowarzewa i tam również rozwiesiłam plakaty w strategicznych miejscach. Postanowiłam zostać na noc i zaobserwować co za kot wyjada jedzenie i przejść się po okolicy znowu ale w nocy kiedy jest cicho i może czuć się bezpieczniej. Czatowałam do 230, ale przysnęłam na 1,5h i wtedy właśnie jedzenie zniknęło (okoliczni mieszkańcy zamykają swoje koty na noc), poszłam więc z latarką i psem na sacer po okolicy mając nadzieję, że przyjdzie na wołanie, ale dupa. Wróciłam, nałożyłam nowe jedzenie i czatowałam w ciemności. Przyszedł kot, ale to nie była ona. (była prawie pewna, że to nasza kotka, bo w domu jeśli dostała mokre jedzenie na suche to zawsze suche zostawiała zjadając tylko mokre, a tak tez się stało dzisiaj w nocy między 230, a 4). Niestety to nie była nasza koteczka. W domu nigdy gości się nie bała, a jak już ich poobserwowała to przychodziła do nich na głaskanie, obwąchiwała kurtki i właziła do torebek. Kiedyś na działkach u moich rodziców, dwa lata temu zniknęła na trzy dni, bo nowy kot moich rodziców ją gnębił. Znalazłam ją w ruinach domku w działce przylegającej po przekątnej do naszej, więc nie odeszła daleko, ale wychynęła dopiero na zawołanie męża. Wzięliśmy ją do do domku z powrotem, ale po pół godziny wymknęła się znowu i wróciła dopiero na następny dzień. Z kolei w poznaniu zanim założyliśmy siatkę na okno wypadła przez nie. Zostawiliśmy ją wtedy na noc samą i wróciłam dopiero na następny dzień, tak więc nie wiem kiedy wypadła. Chodziłam, wołałam, ale nie przychodziła. Znalazłam ją dopiero z pomocą dzieci, które się bawiły pod naszymi oknami. Siedziała pod samochodem i musiałam ją siłą z tamtąd wyciągać. Miała rany pokryte strupkami, czyli jakiś czas już tam siedziała, ale się nie oddaliła.

    Ryczę na przemian z uniesieniami pewności, że jest w pobliżu tylko boi się, albo nie chce przyjść. Mam straszliwe wyrzuty sumienia, że nie nadłożyłam drogi i nie odwiozłam jej do domu, mam wyrzuty sumienia, że nie kazałam cioci jej wyciągnąć z pod palet siłą i zamknąć w pokoju z kontenerem zamienionym w kuwetę. Mam wyrzuty sumienia, że nie rzuciłam wszystkiego i nie wskoczyłam w auto jadąc wyciągnąć ją osobiście z pod tych palet. Umieram ze strachu o nią, bo jest na obcym dla niej terenie i mam ochotę palnąć sobie w łeb, że całą sytuację zbagatelizowałam. Nie mogę powstrzymać łez kiedy sobie pomyślę, że możemy jej nigdy nie odzyskać, a zaraz potem wzbiera się we mnie nadzieja i pewność, że na pewno wróci. Jakie są szanse, że jest gdzieś w pobliżu? Czy to ona mogła wyjadać z miski w nocy, a potem spowrotem sobie isć gdzieś? Co możemy jeszcze zrobić, żeby ją odnaleźć? Czytałam na forach, że ludziom ginęły koty na wakacjach na obcym terenie, zaraz po przyjeździe i wracały po paru dniach. Mam tu zostać u cioci i czekać na nią? (mam dziecko i pracę. Kiedyś będę musiała wrócić do domu) Może przyjeżdżać tylko na wieczorne poszukiwania, bo tylko one mają sens? Jaka jest szansa, że po prostu wróci. Umieram ze strachu o nią i nie wybaczę sobie jeśli jej nie odzyskamy…

    Proszę o poradę, trochę otuchy i opinię specjalisty o jej szansach na powrót do domu…

    Z Pozdrowieniami
    Ewa Rafińska

  147. eva Napisał/a:

    Witam moj kot ma 14 lat przez ostatnie 10lat bardzo byl zwiazany z psem ktory 2tyg temu odszedl od nas na zawsze.do tej pory kotu nic mu nie dolegalo, teraz nie je brak apetytu taki osowialy dzis wymioty .Czy jego stan moze byc spowodowany smutkiem i jak mu pomoc .

  148. Alicja Napisał/a:

    Witam,
    Mam poważny problem.
    Moja kotka ma już prawie 2 lata, została wysterylizowana w marcu i niedługo po tym zaczęła atakować psa, z którym wcześniej spała na jednym łóżku, żyli razem, a jej nagle odbiło i próbuje zabić biednego psa. Nie chciałabym pozbywać się kotki, jest jakieś możliwe wyjście z tej sytuacji?
    Pozdrawiam,
    Alicja

  149. Antonina Napisał/a:

    Być może ,ze stan kota jest spowodowany żałobą, ale w takiej sytuacji trzeba go najpierw pokazać weterynarzowi. Stres osłabia odporność i w przypadku 14-letniego kota może to być groźne.

  150. Antonina Napisał/a:

    Sugeruje jak najszybszy kontakt z behawiorystą, który oceni sytuacje na miejscu i da zalecenia jak postępować , aby zwierzaki znów zaczęły żyć w zgodzie.

  151. Ewa Napisał/a:

    Pani Antonino,
    zachowania, które opisała Pani w artykule są jakby opisem naszych dwóch kotów :)
    Nasi rudzi bliźniacy w niedzielę kończą dwa lata,byli jedynymi z miotu i pomimo chęci przygarnięcia jednego skusiliśmy się na obu. Był to strzał w dziesiątkę :) Świetnie się dogadują, mają towarzystwo, możemy obserwować kocie zachowania, np. kiedy to jeden chce spać a drugi szaleć :) Pomimo podobnego wyglądu – znajomi widzący ich po raz pierwszy, nie wiedzą kto jest kto ;), mają różne charaktery. Co akurat bardziej pasuje mi lub mężowi… Są wychowani, mądrzy, widać że dużo rozmyślają i starają się nas rozumieć. Reagują na komendy, choć w koci sposób – z chwilą namysłu :D Nie robią nam na złość. Jeden z nich nawet, gdy przez przypadek zamknięto mu dostęp do kuwety, załatwił się na swoją poduszkę, co wydaje mi się szczytem w okazaniu nam szacunku… Mamy tylko taką jedną uwagę, nie umiemy poradzić sobie z porą karmienia. Koty (zwłaszcza jeden) rano, ok.5:00 budzą nas “na śniadanie” zwalając np. książki z półek… Drugi natomiast widząc, że chwyta się ich miski i wchodzi do kuchni zaczyna taki bezmyślny miałkot, drze się aż w uszach dzwoni i ma się ochotę zamknąć go na balkonie dla świętego spokoju… Krzyk niemiłosierny, jakby kot miesiąc nie jadł… :( Są po sterylizacji, waga kontrolowana u weterynarza, posiłki dwa razy dziennie bo nasza praca na to nam pozwala. Jest jakiś sposób by kot tak się “nie podniecał” porą karmienia? Drugi z kotów natomiast, gdy tylko dostanie miskę rzuca się na nią i łyka nie gryząc, rozrzucając fragmenty w koło, czasami jak dostanie np. rybę to potrafi się nią zapchać i później całą zwraca… ach te Kocury… Dziękuję za odpowiedź i cierpliwość w przeczytaniu mych wypocin :)

  152. Justwid Napisał/a:

    Witam! Mam okolo rocznego kota niekastrowanego brytyjskiego (Mozart). Wzielismy z mezem, ale na krotki okres persa kotke, niestety koty nie zaakceptowaly sie i przez to moj kot siedzial calymi dniami w ukryciu a kotka sikala po za kuweta. Miesiac temu przeprowadzilismy sie pod Danie i zdecydowalismy, ze kotka zostanie u rodziny (ze wzgledu tez na to, ze w grudniu dojdzie nowy czlonek rodziny). I problem dotyczy mojego Mozarta od kilki dni gdy leze wskakuje do lozka glosno miauczy jednoczesnie mruczy i wchodzi na mmie drapie moja reke , wlosy, czasem podgryza jakby chcial zebym wstala, wyszla z lozka. Robi tak tylko mi. Myslalam na poczatku, ze jest glodny, ale zaczal robic tak tez po jedzeniu. Kot sie raczej nie nudzi ma duzo zabawek, drapak, czesto bawie sie z nim laserkiem. Co moze byc przyczyna? Nie potrafie go zrozumiec. A jeszcze mam 2 pytania kot czasami po jedzeniu wydaje z siebie jeki, nie brzmi jak miauczenie. Nie wyglada jakby cos go bolalo a bardziej jakby byl zadowolony i zaraz sie intensywnie oblizuje, czy to normalne? Dostaje karme z wyzszej polki(mokra i sucha) nie zadne whiskasy czy kitekaty. Dodatkowo kot zaczal wylewac miske z woda, czy mogl sie nauczyc tego od kotki? Ona tak zawsze robila a on zaczal dopiero, musze ta miske wkladac do innej i wtedy nie ma problemu, ale co moze byc przyczyna i jak temu zaradzic ? Z gory dziekuje za odpowiedz :)

  153. finea8 Napisał/a:

    Witam.
    Mam problem z moją 11 letnią kotką. Zawsze była raczej samotnikiem, od czasu do czasu przychodziła się połasić, ale tylko na chwilę. Do tej pory była kotem wychodzącym, ale sporadycznie. ok. 3 miesiące temu przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Na początku wszystko było ok, kotka szybko się zaaklimatyzowała, ale przestała wychodzić na dwór(podejrzewam, że ze względu na obecność innych kotów oraz większy ruch za oknem). Kotka spała bez problemu na swoim legowisku w innym pokoju niż domownicy. Niestety, od ok. 3 tyg. kotka uporczywie próbuje się dostać do sypialni. Miauczy i drapie w drzwi przez całą noc…Jej zachowanie bardzo się zmieniło, z samotnika przerodziła się w kota, który chodzi za domownikami krok w krok, ciągle chce się głaskać, wchodzi na kolana, łasi się nawet do obcych (co wcześniej było nie do pomyślenia). W ciągu dnia cały czas miauczy, jakby czegoś chciała. Nauczyła się otwierać szafę, gdzie zaczęła przesiadywać. Niestety nie pozwalamy jej na to ze względu na sierść, którą zostawia na ubraniach :/ Jeśli nie może wejść do środka, drapie w drzwi…Jej zachowanie stało się nieznośne…powoli z mężem tracimy cierpliwość, wciąż na nią krzyczymy i “psikamy”, wyganiamy…Widzę, że zaczęło ją to stresować i teraz boi się nagłych ruchów itp. Nie chciałabym jej zaszkodzić…Jednak jej nadmierna “miłość” jest już trudna do zniesienia :/ Kotka szuka różnych zakamarków, wciska się pod narzutę, koc, czy kołdrę. Nigdy wcześniej tego nie robiła. Kotka nie jest sterylizowana, nie jest tez na pewno w ciąży (dawno nie wychodziła). Proszę o poradę, czym może być spowodowane jej zachowanie. Czy kot się nudzi, bo nie ma zajęcia – wychodzenia na dwór? Z góry dziękuję.

  154. Antonina Napisał/a:

    Zachowanie kotki może być wywołane stresem spowodowanym duża zmianą w jej życiu jaki przyniosła przeprowadzka. Utraciła swoje dotychczasowe terytorium ,a w nowym domu jej zachowanie wskazuje na to, że być może nie czuje się pewnie co powodują nowe zapachy, odgłosy a także obecność innych kotów na zewnątrz. Państwa zachowanie polegające na przeganianiu kotki i irytowaniu się na nią na pewno też nie pomaga i dodatkowo nasila problem… Najważniejsze jest obecnie spowodowanie , aby kotka poczuła się pewniej poprzez dostosowanie mieszkania do kocich potrzeb(jak to zrobić piszę o tym w jednym ze wcześniejszych wpisów na tej stronie) przede wszystkim zapewnienie jej zacisznego miejsca , gdzie w razie potrzeby będzie mogła się schronić (może warto oddać jej jedną półkę w szafie lub stworzyć cos specjalnie dla niej ?). Zmiana trybu życia , brak wychodzenia na dwór tez może powodować frustrację dlatego koniecznie trzeba zapewnić kotce stymulacje najlepiej poprzez zabawę z nią a także odpowiadać na jej potrzebę bliskości.
    Najważniejsze ,żeby poczuła ,że ja rozumiecie i wspieracie w tym trudnym dla niej czasie. Jeżeli sytuacja nie poprawi się sugeruje kontakt z zoopsychologiem, który odwiedzi Państwa w domu i pomoże rozwiązać opisane problemy. Koty są bardzo wrażliwymi stworzeniami – przedłużający się stres może być bardzo szkodliwy dla zdrowia kotki . Jeżeli są Państwo z Warszawy oferuje oczywiście swoją pomoc.

  155. Lila Napisał/a:

    Proszę o poradę jak pomóc kotce po przejściach i poprawić relacje rodzinne.
    Odkąd pamiętam zawsze obok mnie były zwierzęta, moja mama nauczyła mnie miłości i szacunku do wszystkiego, co żyje. Kilka lat temu po śmierci mojej 19 letniej kocicy (rasa europejska) postanowiłam adoptować kociaka rasy maine coon, który ma wadę oczu i z czasem przestanie widzieć. Kocice oczywiście wysterylizowałam. Dziewczyna obecnie ma 3,5 roku i jest pięknym rudym i bardzo opiekuńczym zwierzęciem. Ma łagodny charakter, lecz jeśli inne koty wejdą jej za skórę potrafi porozstawiać je po kątach. Nie przepada za nadmiarem pieszczot jednak chodzi za człowiekiem jak cień, zawsze jest gdzieś w pobliżu. Często domaga się uwagi i zabawy „wędką”. Kotka ma również problemy żywieniowe, była od dawna pod opieką weterynaryjną. Obecnie zjada tylko jeden rodzaj suchej karmy (niestety dość kosztownej), do której ma dostęp cały czas tak samo jak do wody.
    Rok później w moim życiu i domu pojawił się kolejny maine coon tym razem chłopak, o czarnym umaszczeniu. Po dość przebojowym okresie adaptacji (pierwsze kilka nocy kociak miał silną biegunkę i nie chciał korzystać z kuwety, był odizolowany od innych domowników i stopniowo oswajany z nowym środowiskiem). Jest niesamowicie spokojnym, ustępliwym i domagającym się pieszczot kotem. Uwielbia być głaskany, wskakuje jak tylko może na kolana mrucząc i tuląc się do domowników.
    Mieszkam w małym miasteczku w domku rodzinnym wraz z mężem, teściową i szwagrem. Mam z mężem dość duży pokój, w którym zrobiłam „poligon” dla kotów (półki, drapaki, legowiska, kuweta, siatka w oknie), koty mogą również poruszać się po całym domu a pod naszą opieką wychodzić na trawkę do ogrodu. Główne posiłki (2-3 na dobę) otrzymują w kuchni, jednak w pokoju zawsze jest miseczka z wodą i suchą karmą. W domu znajdują się trzy kuwety. Jeśli kociaki chcą wejść lub wyjść z pokoju a właśnie drzwi są zamknięte dobrze sobie z tym radzą Chłopak zapiszczy donośnie a dziewczyna puka. Oba kociaki reagują na swoje imiona przychodząc jak je wołam. Jak jestem w pracy teściowa rozpieszcza koty, ale wie, kiedy wracam do domu, bo zawsze zwierzaki czekają przy drzwiach wejściowych. Byłam pewna, że rozumiem i znam swoje zwierzaki, niestety do czasu….
    W marcu zostałam poproszona o pomoc w opiece nad 6 letnią kotka (rasa: norweski leśny), kotka była „po przejściach” jednak stwierdziłam, że jest ciężko, ale skoro daje rade z dwoma kotami to trzeci nie zrobi dużej różnicy a miłością i cierpliwością pomogę zwierzakowi. Dowiedziałam się, że kotka przez pierwsze 3 lata życia od adopcji z hodowli była ulubionym zwierzakiem swojego pana, lecz nie koniecznie pani w chwili, kiedy narodziło się dziecko właściciel oddał kotkę do hodowcy pod naciskiem małżonki. Zwierzątko zostało przekazane starszej kobiecie, u której mieszkało kolejne 3 lata. Kobieta zachorowała na nowotwór złośliwy i częściej przebywała w szpitalach niż w domu, zwierzakiem opiekowały się różne osoby. I w tym momencie życia kotki pojawiam się ja, kotka ma być kolejny raz oddana, kolejna osoba nie jest w stanie się nią opiekować. Przywiozłam ja do domu, jak z każdym nowym zwierzakiem na początku odizolowałam i wolno aklimatyzowałam z pozostałymi mieszkańcami, kotka zasikała całe pomieszczenie, ale było to zrozumiałe ze względu na stres, który przeżyła. Systematycznie przyzwyczaiła się do nowego otoczenia, również przestała siusiać. Znając historię zwierzaka starałam się ja rozpieszczać przysmakami, (je tylko mokrą karmę) różnicując smaki posiłków. Przez pierwsze 2 tygodnie po połączeniu z domownikami kotka chowała się w najciemniejszą dziurę lub uciekała na najwyższe półki i drapaki. Powoli jednak zaczynała się bawić z pozostałymi kotami, lizać spać razem. Tak samo jak pozostałe koty odpowiadana wołanie i potrafi położyć się na plecach wystawiając wszystkie łapki w górę. Jest cudowna Rano budzi mnie bodąc łebkiem i liżąc domaga się posiłku. Kotka oczywiście jest wysterylizowana, lecz, mimo, że je dużo jest drobna. Weterynarz zrobił badania, których wyniki były w normie, poprosił żebym obserwowała zwierzaka, odrobaczyła i jeśli się sytuacja nie poprawi kupiłam specjalny żwirek do łapania moczu. Problemem domowym tej kotki jest sikanie w łóżko i głównie tam. Weterynarz twierdzi, że dziewczyna jest zdrowa znalazłam poradę, w której sugerują zmianę kuwety, żwirku itd. Jak wcześniej pisałam w domu mam 3 kuwety dwie bardzo duże jedną średnia. Obecnie w każdej z nich jest inny żwirek od ekologicznego drewnianego, który preferuje kocica do kompaktowych Benka, które lubią pozostałe koty. Nie używam substancji żrących i o mocnym zapachu zastąpiłam je środkami bio dla hodowców, próbowałam również kocich feromonów i nadal bez zmiany. Kotka potrafi przy mnie wskoczyć na łóżko i nasikać, tak samo w nocy śpię sobie a kot wskakuje na łóżko sika i zagrzebuje w pościeli. Mój mąż ma tego dosyć 1-3 razy w tygodniu prana cała pościel, zresztą już mocno podniszczona. Kupiłam kolejne kołdrę, bo nie było już, pod czym spać. Staram się być silna, ale moje małżeństwo przechodzi kryzys ze względu na kocice. Nie wiem, co mam robić, proszę o pomoc…

  156. Magda Lena Napisał/a:

    Witam,
    od wczoraj jestem posiadaczką 3-miesięcznego kotka syjamskiego starego typu (tajskiego). Mieszkam w 3-pokojowym mieszkaniu w bloku, razem z rodzicami. Kocur ma swoje legowisko, miseczki z karmą i wodą, kuwetę, a w domu zawsze jest choćby jedna osoba. Mój tata zawsze bawi się z kotami tarmosząc je, szczerze mówiąc już w młodych latach przyjęłam ten sam sposób zabawy z kotem. Teraz gdy czytam różne fora, poradniki to okazuje się, że tego typu zabawy są niewłaściwe ponieważ agresję kota kierujemy na siebie. Ze swoim kocurem zdążyłam się już tak “pobawić”, na co on reaguje owszem dosyć dotkliwym gryzieniem i drapaniem, ale także jednocześnie bardzo łasi się i mruczy, i tak jakby domaga się więcej.

    Czy mogłaby mi Pani choć odrobinkę powiedzieć coś o tej rasie? Jakieś podstawowe uwagi, wskazówki, coś co jest dla nich charakterystyczne? Na co zwrócić uwagę w wychowywaniu? Bardzo proszę o odpowiedź, zależy mi na tym aby kot był właściwie chowany i żeby był szczęśliwy.

    Z góry dziękuję za pomoc!

    I pozdrawiam.

  157. Antonina Napisał/a:

    Koty syjamskie tak jak wszystkie koty orientalne są to koty bardzo aktywne i potrzebujące towarzystwa człowieka . Nie nadają się dla osób, których ciągle nie ma w domu. Są ciekawskie, towarzyskie i łatwo uczą się rozmaitych sztuczek. Są też dosyć głośne. Poza tym mają potrzeby takie jak inne koty – musza polować lub bawić się w polowanie i mieć dostosowane do kocich potrzeb otoczenie zwłaszcza jeżeli nie wychodzą na dwór. O tym wszystkim piszę w innych artykułach na tym blogu- zapraszam do lektury :-). Co do zabaw-nigdy nie należy do nich używać rąk ani innych części ciała bo to rzeczywiście może spowodować ,ze kot zacznie na nas polować . Do tego służą zabawki na wędce odpowiednio poruszane tak , aby imitowały ruchy kocich ofiar – drobnych gryzoni lub ptaków. Taka zabawa buduje więź człowiek-kot i nie powoduje agresji łowczej skierowanej np. na nogi domowników.

  158. PaSaBe Napisał/a:

    Droga Antonino, około 1,5 roku temu przygarneliśmy bardzo chorą kotkę – Mojrę (miała wówczas jakieś 6 tyg.), wyleczyliśmy ją i rozpieściliśmy bardzo. Od tygodnia jest z nami nowa kotka – Sonia (ma około miesiąca), została zabrana z domu gdzie była atakowana przez inne koty. Pierwszego dnia nasza starsza chciała się z młodą obwąchać (bez agresji), ale niestety mała zareagowała syczeniem i uciekła. Nowa kotka zaaklimatyzowała się odrazu, ale cały czas jest agresywna wobec Mojry. Już kilka razy prawie się obwąchały, głównie przy zabawie, ale zawsze młoda spanikowała. Kilka razy się pogodniły, ale bez łapoczynów (bardzo tego pilnujemy). Staram się je rozdzielić głośnym “nie wolno” i kilka razy chwyciłam je za kark. Bawimy się z obiema kotkami, mała śpi w różnych pokojach (jeszcze przy zamkniętych drzwiach), kupiłam kocie feromony, zmieniał im posłania, nacieram szmatką, ale mała zawsze przy próbie bliższego kontakty syczy. Chyba bardzo się nie boi, bo śledzi dużą kotkę, chyba że ta ją pogoni. Wiem, że to dopiero tydzień, ale boję się, że Sonia zawsze będzie reagować syczeniem i warczeniem na starszą. Czy jest jeszcze coś co możemy zrobić, żeby ułatwić im wzajemne obwąchanie? Może Pani mi coś poradzi. Mamy duży dom i dużą działkę, kociska mają spory teren do dzielenia. Serdecznie pozdrawiam, PaSaBe

  159. PoliAnna Napisał/a:

    Ja mam problem z pasywną agresją rezydentki (2 lata) wobec nowej kotki (około 4 m-ce). Czasami jest ok, mijają się bez większych problemów, czasem w ogóle bez problemów, ale często starsza uporczywie gapi się na młodszą i czeka żeby zapędzić małą w “kozi róg”. Bardzo szkoda mi małej, bo zaczyna się chować przed starszą.
    Zauwżyłam, że kiedy koty są na dworze jest mniej nerwowo i mniej agresji. Jak sobie poradzić z taką formą agresji? Błagam o pomoc.

  160. coffee Napisał/a:

    Witam,
    ja również mam problem ze swoją kotką. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego tak robi. Kotka jest rasy Maine Coon, ma ok. 4 lata. Generalnie chodzi o to,że kocurek mnie gryzie. W domu są jeszcze 3 inne osoby, ale ona gryzie tylko mnie. Tylko ja się z nią bawie. Kotka często podchodzi do mnie gdy siedze na fotelu, ugryzie mnie i ucieka (fakt, że często na nim spi :D i wydaje mi się, że zwyczajnie chce mnie po prostu wygonić ;/ ). Ostatnio nawet gdy spalam ugryzła mnie za piete i również uciekła. Na razie nie wpuszczam jej do pokoju, ale na dłuższą mete to bez sensu ;/. Nie wiem co mam z nia robić :(

  161. Anna-Maria Napisał/a:

    Witam Pania, mam prosbe i odpowiedz na nastepujace pytanie: moj 4-miesieczny kotek norweski lesny nie miauczy, tylko skrzeczy. Moj zmarly kotek tej amej rasy miauczal przepieknie i czysto. Czy Zorro nauczy sie jeszcze ladnie miauczec? Ja miaucze do niego w nadziei, ze zacznie mi podobnie odpowiadac.. Prosze o odpowiedz – dziekuje i pozdrawiam serdecznie w imieniu wszystkich kochajacych kotki!

  162. gosia Napisał/a:

    dobry wieczor,
    ja mamtakie pytanie. Przejezdzajac pewnego wieczoru na rowerze zobaczylam kotka ktory chcial przejsc przez ruchliwe skrzyzowanie. Zatrzymalam zie i chcialam go zlapac ale byl juz po drugiej stronie. Po paru godzinach tam wrocilam i okazalo sie ze bawi sie on z innym kotem po drugiej stronie skrzyzowania. aby ukrocic historie nie bede wdawac sie w wiele szczegolow, w kazdym razie okazalo sie ze zrobily one sobie miejsce spotkan po tej drugiej stronie eskrzyzowania i przychodzily do siebie wieczorami. trwalo to pare miesiecy. Nastepnego dnia jeden kotek zostal zlapany i okazalo sie ze ma chipa wiec trafil do swoich wlascicieli ktorzy szukali go juz jakis czas.Jednak zostal ten drugi kotek, po tygodniu czasu i on zostal zlapany, niestety chipa nie mial i trafil do azylu. Zrobilam ‘wywiad srodowiskowy’i okazalo sie ze ten kotek byl piekarza (piekarnia po przeciwnej stronie skrzyzowania niz ich miejsce spotkan). Nie wiem czy dobrze zrobilam i czy nie powinnam powiedziec co sie z kotem stalo. Minelo 5, 6 dni od tego czasu. Boje sie jednak ze jesli go odbiora to znow bedzie caly czas na zewnatrz i bedzie chodzil po tym skrzyzowaniu w poszukiwaniu tamtego kota (tamten to kotka, on to kocur). Kot jest teraz 2 tygodnie w kwarantannie co wiaze sie z tym ze siedzi w bardzo malej klatce przez 2 tygodnie (jeszcze tydzien). Nastepnie zostanie wykastrowany i bedzie mozna go adoptowac. Nie wiem czy nie powiedziec tego wlascicielom po tym jak to sie juz stanie (albo teraz, czy wogole nic nie mowic niech sami szukaja??) dodam ze rzecz dzieje sie w holandii i istnieje tu strona amivedi na ktorej sa umieszczone wszystkie znalezione i zgubione zwierzaki. A o tego kotka nikt jeszcze nie dzwonil. Ten kot byl codziennie wieczorem na zewnatrz, (nie wiem jak bylo w dzien) ale zawsze w nocy/nad ranem wracal pod piekarnie.Wtedy co zostal zlapany poszlam za nim i usiadl pod ta piekarnia ale oczywiscie nie mogl wejsc bo byla 1 w nocy…. powtarzam jeszcze raz, gdyby to bylo przy ‘normalnej ulicy’nie wtracalabym sie w sprawe, ale tam jest naprawde niebezpiecznie i boje sie ze kiedys by go cos moglo przejechac a wlasciciele nawet sobie sprawy nie zdaja albo sie nie przejmuja (nie wiem jak do tej pory przechodzil, choc raz widzialam jak wbiegl na ulice i cofnal sie bo akurat pedzily auta…) Kot byl tam pewnie tylko po to zeby lapac myszy, bylam w tym sklepie i nie widzialam nic dla kota, ciekawe czy mial cos do spania na zapleczu..???… w kazym razie targaja mna sprzeczne uczucia, nie wiem co robic… odwiedzilam tego kotka w schronisku i jest na razie b.smutny,wrecz uslyszalam ze zly.. Nie wiem czy zly na to ze go tam nie ma na jego stalych trasach czy dlatego ze jest zamnkniety a zawsze byl na wolnosci?? nei wiem co robic, serce sie kraja…. nie chce zeby byl rozjechany przez auto ale z drugiej strony nie wiem czy go uszczesliwiam szukajac mu nowego domu i terytrorium. Czy kot bedzie gdzie indziej szczesliwy?? Czy on teskni zamiejscem? Ps, mozliwe ze ci piekarze (turcy nota bene) za niedlugo wezma sobie innego kota na myszy i znow bezdie to samo… Zal mi tego kota i chce zeby byl szczesliwy jednak nie umiem podjac decyzji, zadno rozwiazenie nie jest dobre…… Nie znam sie,co bedzie lepsze dla tego kota, stare miejsce niebezpieczne czy jakies nowe do ktorego musi przywykac?? kotem ma dopierokolo roku. Bardzo prosze o odpowiedz, moi znajomi maja mieszane zdania a ja wariuje…… dziekuje

  163. Antonina Napisał/a:

    Trudna sprawa, ale myślę ,że mimo wszystko zrobiła Pani dobrze choć kot na pewno teraz przeżywa traumę i jest smutny bo stracił swoje dotychczasowe terytorium co dla kota jest ogromnie ważne oraz kocią przyjaciółkę. Ale ma szanse na znalezienie bezpieczniejszego domu, gdzie będzie jednak pod ludzką opieką.

Dodaj Komentarz

Current day month ye@r *