Koci psycholog o kociej mowie

W kategorii Nasze zwierzęta i my, dodany lipiec 28th, 2008

Wiadomo powszechnie, że zdolność przekazywania złożonych informacji za pomocą słów wyróżnia człowieka wśród innych zwierząt. Jest to jeden z filarów ludzkiej kultury i cywilizacji. Niestety rozwinięcie się tej umiejętności spowodowało, że przestaliśmy rozumieć inny język, którym biegle posługiwali się nasi prehistoryczni przodkowie -mowę ciała.Co prawda nie przestaliśmy nieświadomie ”mówić” w tym języku , ale przestaliśmy go rozumieć. I dlatego trudno nam zrozumieć nasze zwierzęta, z którymi obcujemy na co dzień.Zwłaszcza zrozumienie mowy kota jako zwierzęcia jedynie fakultatywnie społecznego może nastręczać wiele trudności. Porozumienie między kociakiem a jego matką jest budowane w dużej mierze na całej gamie sygnałów dźwiękowych wydawanych przez obie strony.Dorosłe koty porozumiewają się między sobą prawie wyłącznie mową ciała.Ważną rolę pełnia tu oczy, uszy, postawa całego ciała, ułożenie i ruchy ogona.Koci pyszczek nie jest tak mimiczny jak psi ponieważ nie jest tak mocno umięśniony.To powoduje, że oblicze kota ma częśto wyraz nieco nieobecny, nieprzenikniony, tajemniczy.Także kocia gałka oczna nie ma takiej zdolności ruchu w bok oraz w górę i w dół jak psia lub ludzka.Dlatego kot, który nie ma ochoty na kontakt wzrokowy musi zamknąć oczy lub odwrócić głowę.Uporczywe wpatrywanie się w drugiego osobnika nie wróży przyjaznych zamiarów.Natomiast, gdy kot na przemian otwiera i zamyka oczy pokazuje w ten sposób uległość i pokojowe nastawienie. Jeżeli widzisz , że Twój kot patrzy na Ciebie mrugając oczami odmrugnij mu – jezeli znów zamruga to znak ,że zaczynacie ze sobą rozmawiać.

I do tego własnie chcę zachęcić tych, którzy maja szczęście dzielić dom z tym wspaniałym zwierzęciem- obserwujmy uważnie nasze koty i uczmy się ich mowy !

Pewnie już teraz potrafisz  odczytywać te najwyraźniejsze sygnały mowy ciała Twojego kota.Wiesz, że kiedy wygina grzbiet, stroszy futerko, przypłaszcza uszy i macha szybko ogonem jest zdenerwowany , ale i gotowy do ataku. Natomiast kiedy siedzi lub leży rozluźniony i patrzy spokojnie zaciekawiony przed siebie lub ma oczy półprzymknięte jest zrelaksowany.Znasz jego charakterystyczną postawę , gdy poluje na ptaki za oknem, gdy Cię wita z podniesionym do góry ogonem i łepkiem, jak potrafi tańczyć , gdy prosi o jedzenie. Ale jest jeszcze bardzo wiele niuansów kociej mowy ciała, których mógłbyś się jeszcze nauczyć, zwłaszcza tych , które prezentuje Twój kot, po to , aby go lepiej rozumieć. Pamiętaj , że Twój kot wkłada sporo wysiłku w to , aby zrozumieć Ciebie, choć czasem lepiej niż Ty rozumie Twoją mowę ciała .Wie kiedy jesteś zdenerwowany, gdy się spieszysz, jesteś zaniepokojony,rozdrażniony,źle się czujesz lub przeciwnie jesteś chętny do zabawy lub pieszczot. Ponieważ nasze koty traktuja nas tak jak kocięta matkę próbują porozumiewać się z nami także sygnałami werbalnymi.Specjalnie na nasze potrzeby zachowują mowę jaką posługiwały się w dzieciństwie a nawet rozbudowują ją o nowe elementy, gdy widzą, że są przez nas rozumiane.Uczą się także rozumieć słowa ludzkiego języka -przede wszystkim rozpoznają bezbłędnie dźwięk swojego imienia, a także inne, często wypowiadane przez nas słowa.

I znów zachęcam- słuchajmy naszych kotów ! Szybko okaże się, że nie każde “miau”oznacza to samo i że kocia mowa składa się z całkiem pokaźnego zestawu dźwięków dopasowanych do konkretnych sytuacji. Niektóre koty próbują rozmawiać w swoim języku z człowiekiem podejmując dyskusję , odpowiadając na nasze słowa , a nawet odgryzając się nam. Koty, z natury cierpliwe , potrafią długo czekać , aż je zrozumiemy i zrobimy to o co proszą.

Tak więc ZATRZYMAJ SIĘ, PRZYGLĄDAJ SIĘ I SŁUCHAJ Twojego kota , a zobaczysz jak może to być fascynujące.

(51) Komentarze w “Koci psycholog o kociej mowie”

  1. Agata Napisał/a:

    Musze przyznac,ze to wspanile co tu napisane i napewno prawdziwe :)

  2. urszula1 Napisał/a:

    Muszę przyznać się do tego, że nie rozumiem wielu informacji przekazywanych mi przez mojeją kotkę a najbardzie dlaczego ona nie szuka mojego towarzystwa. Widzę jednak, że jest bardzo usłuchana i potrafi iść ze mną na spacer, oraz wraca z niego bz oporu, jest też taktowna bo nie łazi po stole i nie dobiera się do pozostawionego jedzenia. Ona chyba więcej rozumie moich przekazów aniżeli ja jej mowy. Tak chcę ją zrozumieć ale nie wiem jak to zrobić choć mam ją już 4lata.Żałuję.

  3. Paulina Napisał/a:

    Zgadzam sie z Panska opinia.Ale mam pytanie moja kotka ma pol roku i załatwia sie do kuwety ale nie zawsze czasami na łóżko (ale zadko)czym moze byc spowodowane takie zachowania? Prosze o odpowiedz :)

  4. Antonina Napisał/a:

    Przyczyn załatwiania się przez kota poza kuwetą może być wiele i bez szczegółowego rozmowy o zachowaniu kota i otoczeniu w którym przebywa nie można określić jaka jest przyczyna ( lub przyczyny) w tym konkretnym przypadku.Zawsze najpierw trzeba zacząć od sprawdzenia stanu zdrowia kota,w przypadku kotki półrocznej może być to już objaw rui- takze warto pokazać zwierzę weterynarzowi. Po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych czy hormonalnych ważna jest także kuweta – jej usytuowanie, rozmiar,czystość,rodzaj wypełniacza. Często przyczyną takich zachowań jest stres np. związany z długą nieobecnością właściciela,pojawieniem się(lub zniknięcie)nowego ludzkiego czy zwierzęcego domownika, przeprowadzką ,remontem, zmianą codziennych rytuałów, nawet nudą spowodowaną , długim samotnum przebywaniem w domu bez ciekawych bodźców.Trzeba pamiętać, że kot jest zwierzęciem ogromnie wrażliwym i czasmi nawet trudno nam zrozumieć,że sytuacja, która dla nas jest bez znaczenia dla naszego pupila oznacza poważne problemy.To się często wyraża własnie w ten niemiły niestety dla nas sposób.Załatwiając sie poza kuwetą kot, z natury ogromnie czyste zwierzę pokazuje nam,że coś w jego życiu idzie nie tak.Zanim ustalimy przyczynę – jeżeli zachowanie utrzymuje się warto skonsultować się ze specjaliztą zoopsychologiem,aby nie przeszło w nawyk – najważniejszą rzeczą,która należy zrobić to powstrzymać się od jakichkolwiek prób karania kota. Wszelkie krzyki,nasze zdenerwowanie, nie mówiąc już o biciu czy zanurzaniu kociego nosa w odchodach zdecydowanie pogłębią problem i są absolutnie niedopuszczalne!

  5. Paulina Napisał/a:

    Bardzo dziekuje za odpowiedz.Moja kotka(perska)ma dokladnie pol roku.Ale chcialam sie jeszcze zapytać jak mozna rozpoznac czy kotka ma juz cieczkę(ruja).Jak kotka bedzie ja przechodzila i ile razy w roku?Dziękuje :)

  6. Anka Napisał/a:

    Nasza kicia była od urodzenia wychowywana przez nas i naszego psa (!). Znaleźliśmy jej mamę ciężarną. Była chora, urodziła 7 wcześniaków. Mama naszej kici miała siłę wyłącznie na karmienie 4 maleństw (3 najsłabsze z – i tak bardzo słabych – zostały uśpione).

    MOWĘ Kici znałam doskonale. Mówiła WIELE. Potrafiła upomnieć się nawet o buraczki i spowodować (wrzaskiem:)) przestawienie auta we właściwe miejsce.
    Nasi bracia mniejsi… To wspaniali przyjaciele.

    Małe siostry… Też lubię. Rośliny też można pokochać. :-)).
    Pozdrawiam :)
    Anka

  7. Maja Napisał/a:

    Ja mam prawie 2 letnią kotkę, rok po sterylce. Kota dzikota ;) temperamenta, chimeryczna i bardzo terytorialna. Potrafi przeganiać sykiem, warczeniem i atakiem naszych gości, słowem każdego z zewnątrz kogo uzna za intruza. Mimo to chcielibyśmy jej sprawić towarzystwo, zdaję sobie sprawę, ze kotka się nudzi i nie ma gdzie, ani jak wyładować energii. Teraz pytanie czy lepszy byłby kotek spokojny przyjazny innym kotom w jej wieku, którego nie zdomunuje, czy maluch który się podporządkuje?

  8. Antonina Napisał/a:

    Nie jestem przekonana,że to dobry pomysł z wzięciem w opisanej sytuacji do towarzystwa drugiego kota – raczej odradzam. Jeżeli kotka dała sie poznać jako bardzo terytorialna i zaborcza nie sądzę, żeby dobrze przyjęła nowego kota i moga się pojawić problemy po obu stronach.Nie wszystkie koty chcą mieć kociego towarzysza i mogą traktować go jako rywala.Jeżeli uważacie Państwo ,że kotka się nudzi trzeba stworzyć jej bardziej stymulujące otoczenie (zabawki, miejsca do wspinania i drapania, kocią trawkę, zabezpieczony siatką balkon lub okno)i bardzo dużo się z nią bawić zabawkami jaki lubi i które pozwolą jej trochę realizować instynkt drapieżnika i poświecać jej uwagę (bez przesady oczywiście, tylko wtedy jak kot tego chce). Jeżeli jednak mimo wszystko będziecie Państwo chcieli wziąć drugiego kota lepszy będzie kociak, ale nie ma wcale gwarancji,że się podporzadkuje kotce. O relacjach miedzy kotami dowiadujemy sie najczęściej, dopiero gdy koty sie zetkną ze sobą i ma na nie wpływ bardzo wiele czynników osobniczych, które nam, ludziom trudno jest przewidzieć z góry.

  9. Maja Napisał/a:

    Kotka ma masę zabawek, drapaki przez nas skonstruowane, ok.150 dwupiętrowy dom + 30m taras. Jak tylko wracamy do domu bawimy się z nią ale to za mało, ona jest na prawdę pełna energii. Potrafi biegac po schodach w górę i w dół przez kilkanaście minut, albo rozpędzać się w jednym końcu domu i hamować w drugim. Na nasze psy reaguje przyjaźnie, przewraca się na grzbiet i wygląda jakby zachęcała do zabawy – takie odnoszę wrażenie. Nie wiem czy tak jest dlatego, że one są większe i poza domem (biegają po terenie) czy po prostu inne zwierzęta traktuje inaczej. Jak odwiedza nas ktoś z psem to ona łazi za nim i wówczas nawet pies może jej z miski jeść. Stąd pomysł o dokoceniu. Bardzo chcę aby moja kota była szczęśliwa

  10. Antonina Napisał/a:

    W tej sytuacji rzeczywiscie być może kotka potrzebuje towarzystwa – mają Państwo wystarczająco dużo miejsca dla większej ilości zwierząt.Chociaż czasem jest rzeczywiście tak,że kot prędzej toleruje towarzystwo psa,niż drugiego kota. Co do przewracania się kota na grzbiet to oznacza to coś innego niż u psa – proszę przeczytać to co piszę o “Rozmowie psa z kotem” w moim blogu więc trzeba być ostrożnym…Najlepiej by było,gdyby była możliwość wzięcia drugiego kota z planem awaryjnym tzn.obserwować wzajemne relacje przez jakiś czas i gdyby coś wyszło nie tak nowy kot miałby zapewniony inny domek. No i proszę pamiętać,że nowy kot powinien być wprowadzany do rezydenta z zachowaniem ostrożności (koty powinny być poznawane stopniowo)i pod dozorem opiekunów.

  11. Maja Napisał/a:

    Rozumiem, dlatego też szukałam w domkach tymczasowych ale głównie spokojnych już dorosłych kotów. Bałam się o kocię, tym bardziej, że moja jest po sterylce więc nie spodziewam się opiekuńczości z jej strony. Poczytam o relacjach psio- kocich, dziękuję

  12. Maja Napisał/a:

    Jestem po lekturze zachowań kocio psich i muszę powiedzieć, że moja kicia nic poza leżeniem na plecach nie robiła. Być może na jej zachowania ma wpływ obecnośc psów. Ona ma wiele psich zachowań – tak przynajmniej mi się zdaje.
    Wspaniały blog, jest tutaj tyle mądrych i jakże prawdziwych stwierdzeń.
    Stronka godna lektury, dziękuję za pomoc

  13. Olusia Napisał/a:

    ja mam taką sprawę : jak pies może polubić kota? mój pies,owczarek niemiecki bardzo nie lubi kotów,już dwa zagryzł,a ja chciałabym mieć kota,jak sprawić żeby on polubił koty,albo przynajmiej je tolerował i nie atakował? i co zrobić żeby wiedział że to ja przewodzę,a nie on? będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi na te pytania. Dziękuję z góry.

  14. MIKA Napisał/a:

    Ja mam problem z 1,5- roczną kotką. Przyjęliśmy ją do domu, gdy miała miesiąc. Uwielbia mojego partnera, często przytula się do niego i mruczy, a do mnie nie. Nie byłoby to nic strasznego gdyby nie fakt, że mnie gryzie. Stosowaliśmy już metodę łapania za kark i tłumaczenia dopóki się nie uspokoi. Jest trochę lepiej ale problem nie zniknął całkowicie. Najczęściej atakuje mnie gdy siedzę przy stole, najpierw chodzi wkoło krzesła ma rozszerzone źrenice i macha ogonem. Czasami najpierw zaczepi łapką żeby zwrócić na siebie uwagę a czasami gryzie bez ostrzeżenia. Nadmienię, że robi to tylko w stosunku do mnie a do partnera nie. Mam wrażenie, że chce żebym się z nią bawiła, ale ja nie zawsze tego chce bo np. jem obiad i chcę go zjeść w spokoju. Co mogę zrobić? Będę wdzięczna za radę bo nie mam już pomysłów.

  15. VIOLA Napisał/a:

    ja mam taki problem – kotek ma 1.5 roku od kilku m-cy zalatwia się na dywanie w jednym miejscu. probowalam roznych sposobów ,az w koncu zmieniłam dywan ,myslalam,że przyciaga go zapach /swoich odchodów/Jednak na nowy dywan tez w tym miejscu sie zalatwia/jest wykastrowany/.Jeszcze jedno ,jak tylko dam do łazienki dywaniki równiez odrazu tam sika i nie tylko .JAK SOBIE I JEMU POMÓC?

  16. Antonina Napisał/a:

    Violu, proponuje, aby przeczytała Pani to co odpisałam Paulinie we wczesniejszych komentarzach. To są takie ogólne wskazówki, ale kazdy przypadek jest inny wiec jeżeli problem utrzymuje się sugeruję jednak kontakt ze specjalistą , który przyjdzie do domu , oceni sytuacje i poradzi konkretnie co robić, aby zmienic zachowanie kotka.Polecam stronę Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów, gdzie są kontakty do specjalistów.

  17. Antonina Napisał/a:

    Miko,trudno stwierdzic dlaczego kotka zachowuje się tak akurat w stosunku do Pani- prawdopodobnie Pani zachowuje sie inaczej niz Partner i moze nieświadomie prowokuje agresje kotki. Przede wszystkim odradzam karanie w sposób jaki Pani opisuje to nic nie da a spowoduje u kotki lęk , który może tylko nasilić agresję. Warto zastanowić się czy nie bawi się Pani z kotką używając ręki czy stopy – tego robić nie wolno. Natomiast trzeba regularnie bawić się używając zabawek utrzymujących rękę z daleka od zębów i pazurów- np.wędką z piórkiem na końcu, rzemykiem ,sznurkiem.Zabawę zawsze inicjujemy my,jezeli kotka zaczepia nas wtedy ,gdy nie chcemy należy to zignorować tzn. w ogóle nie reagować, nigdy nie “mocować” się bo to kotka odbiera jako zachętę do zabawy.Zachęcam też do zaproszenia do domu zoopsychologa, który oceni sytuację i powie jak postępować z kotką ,żeby problem sie nie nasilał i wszystko dobrze się ułożyło.

  18. Tomasz Napisał/a:

    Dziękuję za wspaniałe artykuły i odpowiedzi. Tak się złożyło, że ja, stary psiarz, stałem się współlokatorem kota (ok. 1,5 roku), który postanowił wybrać na swoją panią moją żonę. Żona ma gabinet na parterze szpitala z drzwiami na ogród i kotek – dachowiec zaczął ją odwiedzać (bezinteresownie – nie dokarmiany), uznając jej kolana za najlepsze miejsce do drzemki. Koniec końcem żona, w wyniku małego szantażu koleżanek, zdecydowała się wziąć kota do domu. Kiciuś został odrobaczony, wyleczony z usznego świerzbu i innych pasożytów, zaszczepiony i wykastrowany. Ponieważ kotek od początku był bardzo ufny w stosunku do ludzi – uznaliśmy, że musiał się zgubić, lub zostać przez kogoś wyrzucony z domu. Zarazem jednak wykazywał pewne cechy zdziczenia – nie umiejętność chowania pazurków przy zabawie i pieszczotach (na początku! – dość szybko zrozumiał, że to nie wypada) oraz nie zwykłą zajadłość przy zabawie – walce na śmierć i życie. Z kolei do kuwety przyzwyczaił się błyskawicznie i na przykład po powrocie do domu z kastracji kotek, jeszcze na chwiejnych łapkach, najpierw odwiedził kuwetę, a dopiero potem ułożył sie do odpoczynku. Czy można takiego zwierzątka nie pokochać?
    Pisze Pani, że pozycja leżąca na grzbiecie z uniesionymi łapkami jest obronna. Zgadzam się, choć znałem kotka, który w tej pozycji wyraźnie domagał się pieszczot i był nimi zachwycony. Nasz Bazyl czasami układa się w ten sposób do snu, nawet na kolanach, a układając się do snu na kolanach lubi obejmować rękę i przedramię człowieka – tak, jakby kładł się na grubej gałęzi.
    Pisze Pani, że kot nie powinien inicjować zabaw z właścicielem. Jest to zasada wygodna, choć prawdę mówiąc tylko dla jednej – dwunożnej – strony. My nie mieliśmy serca ignorować kocich zachęt do zabawy i ponosimy teraz tego skutki.
    Tu miejsce na opis zadziwiającej niekiedy kociej inteligencji. Pierwszym pomysłem kota na zaproszenie do zabawy było łapanie ręki pana (lub pani) pazurkami, przyciąganie jej do pyszczka i gryzienie – jakby była zabawką. Chcąc wyrazić moją dezaprobatę zaopatrzyłem się w mały spryskiwacz do kwiatów i przy kolejnym incydencie prysnąłem na kotka. Kot też prysnął – do drugiego pokoju (z prędkością światła). Po jakichś 10 minutach przyszedł jakby nigdy nic, powoli i niezwykle delikatnie, ze starannie schowanymi pazurkami dotknął łapką mojej ręki a następnie – równie delikatnie – zamarkował ugryzienie. Od tego czasu zachęca do zabawy wyłącznie delikatnie, ze schowanymi pazurkami. Po jednej lekcji!
    O tym, że potrafi łapką pokazać pustą miseczkę, nawer nie ma co wspominać.
    Na koniec pytanie – prośba o radę. Mieszkamy w bloku z wielkiej płyty ocieplonej styropianem, na ostatnim piętrze. Chcielibyśmy zabezpieczyć balkon siatką, żeby kotek nie mógł wypaść. Odpowiednią siatkę znalazłem, z linką mocującą i haczykamu mocującymi do muru. Problem w tym, że potrzebny jest dodatkowy stelaż, aby góra siatki (daszek) sięgały ok. 1,5 m powyżwj balustrady balkonu. Ponadto gruba warstwa styropianu bardzo utrudnia mocowanie do muru. Obawiam się, że sam sobie z tym nie poradzę. Czy zna Pani kogoś, kto mógłby mi pomóc? Może ktoś z czytelników tego forum?
    Serdecznie pozdrawiam – Tomasz.

  19. Tomasz Napisał/a:

    Małe uzupełnienie dotyczące zabawy: Nigdy nie bawiliśmy się z kotem ręką czy nogą, zawsze przy pomocy wędki z zabawką. Nie sprawiło to kłopotu kotu w zorientowaniu się, kto wędką porusza i w wyciągnięciu odpowiednich (na początku mocno drapliwych i zgryźliwych) wniosków. Jeśli kot uzna, że podczas zabawy poruszamy wędką nieodpowiednio, podchodzi do ręki i pacnięciami łapki udziela napomnienia.
    Tomasz.

  20. Edyta Napisał/a:

    Witam mam problem z moją kicią a mianowicie z dwoma kotkami (Demolka matka Zuzia córka:)) od ponad dwóch tygodni Demolka zachowuje się agresywnie w stosunku do Zuzi. I z dnia na dzień jest gorzej dzwoniłam do weterynarii co może być tą przyczyną powiedzieli że to przez to że Zuzia dojrzewa ( ma prawie 8 miesięcy demolka 1,8 roku). Spytałam co można zrobić i polecili mi tabletki ale czy może być jakieś inne rozwiązanie albo czy może to samo przejdzie. Proszę o odpowiedź martwię się że w końcu Demolka zrobi coś Zuzi..

  21. Edyta Napisał/a:

    a przepraszam zapomniałam dodać że obie kotki są po sterylizacji:)

  22. Antonina Napisał/a:

    Panie Tomaszu, w sprawie zabezpieczenia balkonu radzę odwiedzić kocie forum http://www.miau.pl. Tam są przykłady zabepieczeń okien i balkonów i porady jak je wykonać.Powodzenia !

    Edycie sugeruję pilne spotkanie ze specjalistą – jeżeli jest Pani z Warszawy zachęcam do skontaktowania się ze mną.Informacje o zoopsychologach w całej Polsce znajdują się na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.

  23. Wala Napisał/a:

    To nie pierwsza kotka w moim życiu. Uważałam, że już znośnie potrafię porozumiewać się z tymi zwierzętami, ale dzisiejsza nasza pupilka mnie nie rozumie. Ja ją owszem. Sprawa w tym, że inne nasze pupilki zawsze na swoją mamusię wybierali mnie. Pozumiewaliśmy się świetnie, ale Szpileczka, która ma roczek i jest wysterylizowana stała się nieprzyjemna. Lubi syna i męża, a mnie daje wyczuć, że ma mnie w nosie. Mąż mówi, że jak wychodzę do pracy, to płacze za mną i waruje dopóki nie wrócę przy drzwiach. Jak przyjdę to z radości odstawia “taniec radości” (przez parę minut hasa jak oszalała i jest to miłe), ale na tym jej miłość do mnie się kończy. Nie daje się pogłaskać, wziąć na ręce mimo iż mężczyznom moim na to pozwala i nie protestuje. Mnie toleruje tylko jak nasypuje karmę do miski. Czemu nie chce żebym wobec niej okazywała jakieś przywiązanie?

  24. Antonina Napisał/a:

    Walu,
    może tak być, że za bardzo stara sie Pani o uwagę Szpileczki i kotkę to peszy.Koty lubia mieć wybór.Podejrzewam,że mąż i syn dużo mniej zabiegają o jej względy i kotka czuje się przy nich bardziej komfortowo. Radzę zostawić jej inicjatywę w pieszczotach za to więcej się z nią bawić tak jak najbardziej lubi.

  25. Wala Napisał/a:

    Wydaje mi się, że raczej to fakt, że są mężczyznami (samcami) i więcej przebywają w domu przesadził w tym, że woli moich domowników. Gdy ją ignoruję to na mnie się obraża, a mężowi włazi na głowę, przytula się, zaczepia do zabawy. Jak mam ją pogłaskać to ucieka gdzieś po dziurach, lub wyrywa się z rąk jak by jej kto krzywdę robił. Ani chwili nie siedzi na miejscu, albo śpi albo łobuzuje na maksa. Jest jak na roczną kotkę hiperaktywna. Wcale ją nie prześladuję i nie uszczęśliwiam na siłę, a mój syn odwrotnie. W końcu nic nie rozumiem w tym jej zachowaniu. Jak się czegoś boi to u mnie ratunku szuka, a gdy dochodzi do przytulania to woli innych?

  26. Agusia Napisał/a:

    Witam, mam troche nietypowy problem z kotem rezydentem i nowym kotem. Antek ma 3 lata, jest u nas od prawie dwoch lat, to bardzo przyjazny, ufny i otwarty kot. Nigdy nie zostawal sam w domu, niestety, od 1,5 miesiaca mieszkamy sami (kot i ja), i gdy wychodzilam do pracy, Antos siedzial w domu sam po kilkanascie godzin i smutnial w oczach. Wczesniej kilka razy przebywaly u nas koty znajomych, i Antos swietnie sie z nimi dogadywal.Zatem zdecydowalam sie na wziecie drugiego kota do domu. Figaro (ze schroniska, w ktorym przebywal 3 tyg, jego poprzedni wlasciciele zostawili go z powodu przeprowadzki, co w USA jest zjawiskiem nagminnym) jest z nami od 3 dni, ma 2,5 roku. Od pierwszego momentu kociaki nie okazywaly sobie zadnej wrogosci, wszystko jest naprawde fantastycznie – jedza z jednej miseczki, spia obok siebie, korzystaja ze wspolnej kuwety, Antek caly szczesliwy… jedyny problem w tym,ze Figaro chyba nie lubi sie bawic… tzn lubi bawic sie ze mna, sznurkiem, czy zabawka, jest uroczy,mruczacy, ciekawski, ale nie chce podejmowac zabaw inicjowanych przez Antosia, ktory bezustannie probuje go zaczepiac lapka, zaczaja sie, grucha, przebiega obok, proszac nowego o przylaczenie sie do biegania… ich zabawy polegaja na tym, ze Figaro obserwuje z dystansem poczynania Toska, a jesli ten skoczy wreszcie na nowego, czy wpadnie na niego z zaskoczenia zza rogu, zaczynaja sie tarmosic, Antos wyraznie zabawowo podgryza lapki i ogon Figara, a Figaro zupelnie serio kladzie po sobie uszy, syczy, warczy – po prostu broni sie, jak w regularnej walce. Szkoda mi Antosia, wciaz chodzi i poplakuje, bawi sie sam zabawkami i moimi kapciami, a jesli juz dojdzie do kontaktu z Figarem, ten ucieka, a pozniej broni sie atakiem. Raz czy dwa zdarzylo sie tylko, ze to Figaro podszedl i zaczal zaczepiac Antosia, ale i tak w koncu uciekl i skonczylo sie tym, czym zazwyczaj – sykiem i warczeniem. Zazwyczaj slyszy sie o odwrotnej sytuacji, tutaj nieco mlodszy nowy kot zupelnie nie reaguje na zachety rezydenta… Zostaly juz same na caly dzien, wszystko bylo w porzadku, tak jak mowie – zwykle przebywanie, spanie i jedzenie, wygladanie razem przez okno to nie problem, klopot zaczyna sie przy zabawie. Za mna dwie nieprzespane noce, bo Antos nie daje za wygrana, i probuje sie bawic, Figaro ucieka, zaczynaja sie przewracac, Figaro syczy i grozi… Czy mam jakakolwiek mozliwosc zmienienia jego nastawienia do Antka? Chce uniknac sytuacji, w ktorej zwracam kota do schroniska, bo to nie w porzadku wobec niego(wyglada na zaaklimatyzowanego po tych kilku dniach), ale nie dam rady kazdej nocy zrywac sie co chwile z wrazeniem, ze koty mi za moment zaczna regularna bitwe… przy okazji jeszcze jedna kwestia – Antek do tej pory spokojnie przesypial noce, wstawal razem z budzikiem, a i wowczas nie byl “upierdliwy”, odkad jest u nas Figaro, Antek prowokuje nocne akcje… o co chodzi? Czy to cos pomoze, jesli nie pozwole kotom spac poznym wieczorem i noca do czasu,kiedy ja sie klade?

    pozdrawiam, Agusia

  27. Antonina Napisał/a:

    Walu,
    w tej sytuacji moge tylko zaproponować spotkanie jezeli mieszkają Państwo na terenie Warszawy i omówienie problemu na miejscu.

    Agusiu,
    dałabym kotom jeszcze troche czasu na wzajemne dopasowanie sie do siebie. U kotów wszystko trwa duzo dłużej niz u ludzi.Figaro ma prawdopodobnie trochę inne usposobienie niż Antek, może zawsze bawił sie tylko z ludźmi i nie umie po prostu bawic sie z innym kotem i zachęty Antka traktuje jako atak .Prosze też wziąć pod uwage ,ze na pewno zmiana domu i otoczenia jest dużym stresem i trudno oczekiwać ,że od razu zaakceptuje wszystko co spotkał w nowych okolicznościach.Ważne ,ze koty w ogóle sie zaakceptowały ! Radze Pani jak najwiecej bawic sie z oboma pupilami , najlepiej organizować taka zabawę , która będą zainteresowane oba koty. Może po woli Figaro sie rozkręci.I dla Antka i dla Figara jest to całkiem nowa sytuacji, nie przez nich zaaranżowania, więc prosze się nie dziwić ,że są zmiany także w zachowaniu Antka.

  28. Wala Napisał/a:

    Dziękuję za rady i propozycję, ale mieszkam na południu Polski 400 km od Warszawy. Muszę powiedzieć gdy zaczęłam pomrugiwać do niej jak radziłaś komuś wcześniej to chyba troszkę zaczęła mi się przyglądać. Może poskutkuje:-))). Może ten typ tak ma? ;-)))

  29. Agusia Napisał/a:

    DZiekuje za porade, rzeczywiscie sprawy maja sie lepiej!Raz, ze kociaki bawia sie juz naprawde fajnie, wprawdzei Figaro uzywa pazurow, w przeciwienstwie do Antka, ktory nigdy nie gryzie ani nie drapie, ale wygladaja na szczesliwe :) Zostalo mi teraz tylko odchudzic i nauczyc Figara spokojnego przyjmowania dzialan wlascicielki, typu: czyszczenie uszek, obcinanie pazurkow, ogladanie pyszczka – bo jak na razie probuje ostrzegawczo gryzc i prycha (Antek wtedy reaguje i z pomialkiwaniem zagania go do kata!)

    Zycze Pani dalszych sukcesow! Pozdrawiam, Agusia

  30. Ola Napisał/a:

    Witam, mam problem z dwoma kotkami. Jakieś 3 miesiące temu wzięłam z domku tymczasowego 2-letnią, wysterylizowaną kotkę. Fufu spędziła w schronisku większość swojego życia. Była kotem bardzo zdziczałym. Teraz jest już lepiej przychodzi do nas i pozwala na głaskania. Potrafi jednak nieźle ugryźć i nafuczeć na innych. Problem polega na tym, że od dwóch tygodni przebywa u nas 1,5-letnia, również wysterylizowana kotka, która w schronisku była przeznaczona do uśpienia. Myślałam, że być może się zaakceptują i będą dla siebie świetnym towarzystwem. Jest jednak inaczej. Chciałam, żeby poznały się stopniowo, pokazywałam je sobie, a potem wycofywałam się i czekałam co będzie. Marcysia (nowa kotka) ze spokojem siedziała w kącie, a Fufu powoli skradała się, a wszystko kończyło się wielką bitwą. Wrzaski, futro latało w powietrzu, a któraś straciła nawet pazura. Chciałabym się dowiedzieć, czy jest szansa na znalezienie jakiegoś porozumienia, przynajmniej akceptację. Zaopatrzyłam się już w faliway, ale zaczynam wątpić, że to zadziała. Na razie sytuacja wygląda tak, że Marcysia siedzi większą część dnia zamknięta w pokoju i jest na zmianę wypuszczana z Fufu, żeby choć trochę sobie pobiegała. Martwię się, ponieważ Marcysia na widok swojego odbicia w lustrze, kafelkach czy piekarniku zaczyna buczeć i zaraz zwiewa. Czy istnieje jakaś realna szansa na zgodę? A może łatwiej byłoby Fufu zaakceptować małego kotka? Bardzo proszę o radę i o kontakt ze specjalistą na terenie śląska, jeśli uważa Pani, że jest to wskazane.
    Pozdrawiam – Ola.

  31. Joanna Napisał/a:

    Witam… Mam problem :( niestety kotka ktora mam juz 3 lata,ma jakies dziwne napady :( wiecznie mnie atakuje z zaskoczenia,rzuca sie na mnie, gryzie mnie. Czasami jest to bardzo niebezbieczne, dzis rzucila sie na mnie jak jadlam goraca zupe, ugryzla mnie, i zupa poleciala mi na brzuch oraz na laptopa. jestem poparzona :( Nie wiem co robic,zaczynam sie coraz czesciej bac wlasnego kota ! Kocham ja i nie chce jej oddac, ale to juz sie zdarza nie po raz pierwszym, tylko kolejny.. Boje sie,ze bede zmuszona po prostu oddac ja… PROSZE POMOZCIE !

  32. Antonina Napisał/a:

    Joanno,pisałam juz do Pani na PW i bardzo namawiam na spotkanie i porozmawianie o przyczynach takiego
    zachowania kotki i terapii.Jak najbardziej można sobie z tym poradzić,ale jestem przekonana,że potrzebna jest Pani pomoc specjalisty.Nie sądzę ,żebybyło konieczne oddawanie kotki i jestem pewna,że można coś poradzić;-)
    Jeżeli mieszka Pani w Warszawie proszę o kontakt ze mną( wszystkie kontakty do mnie ma Pani na tej stronie )jestem pewna ,ze będęmogła Pani pomóc,jeżeli nie prosze napisać gdzie Pani mieszka ,a możebędę mogła polecić kogoś z kolegów.

  33. MiLkA Napisał/a:

    Witam,
    Mam taki problem, mam dwuletnią kotkę, wysterylizowana. Ostatnio przeszła operację z powodu złamania, 8 tygodni ze śrubą w łapie z czego 6 w gipsie i właśnie przez ten gips podczas posiedzenia w kuwecie Kitka wyskoczyła jak oparzona i spadła ze schodów wyrywając sobie przy tym pazur. Od tamtej pory nie chce wchodzić do kuwety. Jak Pani myśli, czy zmiana kuwety coś da? Proszę o odpowiedz na maila. Pozdrawiam :)

  34. Renata Napisał/a:

    Mam w domu trzy kotki.Dwie najstarsze to matka i córka( 4 i 3 lata) trzecia ma ok. 1.5 roku. Znależliśmy ją na działce z objawiamy całkowitego zdziczenia jako małego kociaka.Starsze kotki fukały na nią ale bez agresji.Kiedy znajdka poczuła się pewniej zaczęła wykazywać bardzo dużo agresji w stosunku do starszych kotek. Nie potrafi przebywać z nimi w jednym pomieszczeniu.Atakuje przy każdej możliwej okazji.Doszło do tego, że dwie starsze kotki po zjedzeniu uciekają na dwór.Jest najszczęśliwsza, kiedy zostaje sama w domu.Na dwór wychodzi niechętnie i tylko w towarzystwie domowników,na krótką chwilę.Jestem bezradna, bo kocham wszystkie trzy moje koteczki(otrzymują Prowerę)

  35. Zuzanna Napisał/a:

    Też bym się chciała wypowiedzieć jeśli można ;) Moja kotka, lat 19, niestety ma guza, raz wycięliśmy znowu odrósł, chyba trzeba będzie ją uśpić. Strasznie źle się czuję z tego powodu, tak zaczęłam szukać w internecie jakichkolwiek tekstów o kotkach, nagły impuls i znalazłam tę stronę. Ten artykuł jest bezbłędny. Tyle razy mogę sobie przypomnieć jak właśnie w ten sposób porozumiewałam się z Sonią… Nauczyłyśmy się wzajemnie, że mrugnięcie jednym okiem oznacza “nie”, a dwoma “tak”. Nie jestem stuprocentowo pewna, czy wszystkie moje pytania rozumiała, ale wiem, że większość z pewnością, i na pewno świadomie odpowiadała ;) W związku z tym chciałam zapytać, do ilu słów może zrozumieć kot? Przyjmując, że przez całe jej życie do niej mówiliśmy jakby była człowiekiem, nie kotem, rozumie wiele poleceń, które jej się wyda ;) Gdy tak czytałam ten tekst stwierdziłam, że wszystkie zawarte w nim informacje wiedziałam już od kilku lat, gdy poznawałam Sonię dokładnie. To takie miłe przeczytać te wszystkie rzeczy i móc przypisać je do wydarzeń z przeszłości. Czy mogę zrobić coś, żeby Sonia nie czuła jaka jestem przygnębiona z powodu uśpienia jej? I czy mogę coś zrobić, żeby i ona nie była zaniepokojona?

  36. Antonina Napisał/a:

    Zuzanno,
    Nie możemy więcej zrobić dla naszego kota – przyjaciela i nawet członka rodziny ,wtedy gdy odchodzi,jak tylko okazać mu jak najwięcej miłości i troski.Taki kot często szuka spokojnego zacisznego miejsca , aby być sam, gdy gorzej sie czuje i na to trzeba mu pozwalać i go w tej kryjówce nie niepokoić. Czasem potrzebuje także naszej bliskości i nam to pokazuje, robi się nawet bardziej pieszczotliwy niż był i trzeba okazać mu czułość i serdeczność. Warto też spędzić z nim tak dużo czasu jak możemy, zanim nastąpi rozstanie. Jeżeli ma apetyt-mozna dogadzać mu przysmakami.Takie rozstanie jest ogromnie smutne , ale nieuniknione i myślę ,że teraz Sonia potrzebuje Pani spokoju i dyskretnej obecności.

  37. IRENA JOLANTA Napisał/a:

    Błagam, pomóżcie.Mam dwa koty, jeden kocur po sterylizacji,badzo łagodny staruszek ( 14 lat) , druga kotka 3 letnia – typ rozrabiaki .Do tej pory żły w zgodzie, ale od przedwczoraj zaczął sie problem.Kocur spacerował po krawędzi wanny , wpadł do wody i zamoczył łapy.Wycignęłam go natychmiast,ale nie zdązyłam go osuszyć bo uciekł do pokoju ( był zdenerwowany).Nagle z pokoju usłyszalam dziki wrzask i okazało sie ,że to wrzeszczy moja kotka .Była cała nastroszona ,miala przerażenie w oczach . Nie sądzę jednak żeby kocur zrobił jej krzywdę,myślęże ja po prostu przestraszył.Od tego czasu nie ma siły żeby oba koty mogły przebywać w jednym pomieszczeniu.Kotka na widok kocura reaguje strachem połączonym z agresją.Myslę że gdyby go dopadła to chyba by go zagryzła.Nie wiem co zrobić żeby było tak jak dawniej.To izolowanie zwierząt jest bardzo uciążliwe- mam male 2-pokojowe mieszkanie i to ciągłe zamykanie drzwi i pinowanie żeby broń Boże zwierzęta sie nie spotkały jest uciązliwe.Czuję sie teraz jak Nicole Kidman w filmie “Inni”

  38. Monika Napisał/a:

    Proszę o pomoc!
    Mam 4 miesięczną kotkę – Misię!
    Wzięłam ją kiedy miała niecałe 2 miesiące.
    Od pierwszej nocy zauważyłam u niej niepokojące zachowanie: kotka zaczęła ssać moją koszulkę,jakby ssała pierś kocicy.
    Nie wiem co mam zrobić!
    Do tej pory tak robi!Jak mam ją tego oduczyć?
    A! I jeszcze jedno!
    Jak nauczyć kotkę posłuszeństwa ?
    Misia jest bardzo… freewolna :))
    Pozdrawiam i czekam na szybką odpowiedź !

  39. Właścicielka Napisał/a:

    Proszę o pomoc !
    Mam 4 miesięczną kotkę – Misie. Mieszka w domu, ma dobre warunki.Jest pewna sprawa.Wzięliśmy kotka, jak miał niecałe 2 miesiące. Ma dziwne zachowania.Zawsze wieczorem, kiedy idzie spać (kot śpi ze mną) zaczyna ssać i gryźć poduszkę.Wiem, że to dosyć dziwne. Miałam wiele kotów i żaden nie zachowywał się jak ten.
    Może za wcześnie była wzięta od matki ?
    Misia jest też bardzo “rozbrykana”. Czasami jest nawet agresywna. Co mam zrobić, żeby bardziej się słuchała?Była spokojniejsza?
    Może trzeba jej towarzystwa?
    Bardzo proszę o radę! Z góry dziękuje za pomoc.

    Właścicielka.

  40. Grażyna Napisał/a:

    Witam, mam od pewnego czasu 2 kocurki, słodziutkie i kochane, oba wykastrowane, bez agresji, nawet mało drapią ściany. Pafi ma około 2 lat, jest u nas od roku. Sfinks ma około 1,5 roku, jest u nas pół roku. Koty są bardzo zaprzyjaźnione, pięknie się bawią, wylizują sobie futerko. Staramy się, aby koty były traktowane jednakowo, tyle samo jedzenia, tyle samo czułości, wszystko podwójnie. Ale Pafi jest straszne zazdrosny o Sfinksa. W nocy koty zawsze śpią z nami w łóżku, Pafi w nogach a Sfinks obok mojego męża. To już taki rytuał, stała pozycja w nocy. Od pewnego czasu Pafi odpędza Sfinksa z jego miejsca, dosyć agresywnie. Sfinks ucieka przestraszony, dziś odbił się o twarz męża, całe szczeście nie zrobił mu krzywdy. Niepokoję się tą zazdrością Pafiego. Czy ktoś może mi poradzić, jak postępować w takiej sytuacji???

  41. beata Napisał/a:

    dzien dobry.
    ciesze sie ,ze znalałam Pani blog i mialam okazje poczytac “co nieco” o kotach.
    Szczególnie poruszyl mnie komentarz Pani Zuzanny ,która pisze o swojej 19 – letniej kotce z rakiem.
    Otóz chciałabym sie podzielic swoim doswiadczeniem:
    moja Kota ma lat 16.Od paru lat leczylam ja na raka(2 operacje-usuniecie guzów),Ten ostatni po histopatologii okazal sie byc złosliwy..No coz …pan weterynarz zalecił pogodzenie sie z tym faktem i dał jej ok.5-8 miesiecy zycia.Od tego czasu kicia byla 2 krotnie przeswietlona:nie ma zadnych przerzutów.Jedyne co jej dolega to zwyrodnienie kregosłupa rowniez zdiagnozowane wczesniej jako przerzut…2 rok mija a kotka zyje..Pani Zuzanno niech Pani nie skresla tak swojej kici i da jej jeszcze szanse.Uspienie to naprawde w ostatecznosci…Moja zyje i poza problemem z chodzeniem ma sie dobrze ,o co sie troszcze :).Pani Zoopsycholog dziekuje za wszystkie porady ,ktore powyzej przeczytałam.Zaluje ,ze Pani nie mieszka na Dolnym Slasku…

  42. Majka Napisał/a:

    Bardzo proszę o pomoc! Moja kotka ma 15 lat,nie jest wysterylizowana. Przyjmuje zastrzyki hormonalne. Od trzech miesięcy wydaje takie odgłosy jak podczas ruji. Jak tylko wszyscy położą się spać ona zaczyna bardzo głośno miauczeć. Przestaje dopiero nad ranem, kiedy wstajemy…Nie wiemy już co mamy robić, wszystkie dotychczasowe sposoby zawiodły…Kotka wygląda na zdrową, chętnie się bawi i dużo je.

  43. Antonina Napisał/a:

    Sugeruje jednak jak njaszybsze dokładne przebadanie kota u lekarza weterynarii.Zwłaszcza dobrze byłoby zbadać tarczycę. Takie zachowanie może mieć podłoze chorobowe zwłaszcza jezeli wystapiło nagle i utrzymuje się a kotka ma już swoje lata.

  44. Ewa Napisał/a:

    Witam Panią,bardzo proszę o radę!Mamy dwa koty,norweskie leśne z jednego miotu.Właśnie na dniach skończą 4 lata,w siódmym miesiącu życia zostały wysterylizowane.Nie wychodzą na zewnątrz,przebywają w domu,są pod stałą opieką weterynarza tzn.badania,szczepienia.To nie są koty rodowodowe,ale bardzo o nie dbamy.Z jednym mamy problem od dłuższego czasu,przestał załatwiać się do kuwety tzn.sika w kuwetę a kupkę załatwia pod drzwiami.Cizie od początku mają jedną kuwetę,może to był nasz błąd,może trzeba było postawić dwie.Ale to nasze pierwsze zwierzęta,mieliśmy za mało wiedzy.Kilka miesięcy temu postawiłam drugą kuwetę,ale to nic nie dało,ciziuś dalej załatwia się pod drzwiami.Przed zrobieniem głośno miauczy,wtedy wcześniej zanosiłam go do kuwety i czekałam,aż się załatwi.Teraz z tej kuwety ucieka,a nie chcę stosować przymusu,bo kicie są bardzo łagodne,nie są agresywne w stosunku do nas,domowników czy obcych.Bardzo kochamy nasze koty,traktujemy jak członków rodziny i zależy nam bardzo na pomocy Salcikowi[drugi Rudy].Bardzo proszę o Pani opinię.Dziękuję i pozdrawiam.

  45. Antonina Napisał/a:

    Ewo,
    Przede wszystkim zbadałabym kota u lekarza weterynarii- takie zachowanie moze czasem wskazywac na przyczyny zdrowotne . Dopiero po ich wykluczeniu można zajać sie szukaniem innych przyczyn – na pewno kot ma jakis powód ,ze zachowuje się w ten sposób. Najlepiej byłoby , aby zaprosiła Pani do domu zoopsychologa- jeżeli mieszka Pani w Warszawie oferuje oczywiscie swoją pomoc.

  46. Ewa Napisał/a:

    Bardzo dziękuje Pani za odpowiedż. Wizytę u weterynarza mam wyznaczoną na koniec maja, tak przypadają kolejne szczepienia.Porozmawiam z lekarzem. Dziękuję również za bezpośrednią pomoc, oferowaną przez Panią.Przykro mi bardzo, że nie mogę skorzystać, ale ja nie mieszkam w Polsce,mieszkam w Szwecji. Postaram się tutaj znależć zoopsychologa, bo problem jest poważny, a sami sobie nie poradzimy.Dziękuję jeszcze raz za okazane zainteresowanie, serdecznie pozdrawiam-Ewa.

  47. jojka Napisał/a:

    Witam! Bardzo proszę o pomoc, bo już nie mam pojęcia co robić… Mam dwa koty, oba wysterylizowane, kota 2 letniego i kotkę 5 letnią. I właśnie z nią mam wielki kłopot. Odkąd pojawiła się na świecie moja córka, kotka zaczęła nam wszędzie sikać- na ściany, na meble, łózko, szafki, po prostu wszędzie! Potrafi załatwić się nawet 3 razy dziennie, nie nadążam ze sprzątaniem:( Nie mam pojęcia jak ją do tego zniechęcić, ale już mam dosyć. Próbowałam psikacze-odstraszacze, failway, ale nic to nie daje. Bardzo proszę o pomoc, bo już nawet rozważam oddanie jej, a dodam, że ma bardzo trudny charakter, i nie sądzę, że znajdę dla niej jakiś dobry dom. Pozdrawiam Ola

  48. EMES Napisał/a:

    Witam serdecznie,mam krótkie pytanie i baaardzo proszę o pomoc, ponieważ już przeszukałem chyba cały internet..mój kot nawet jak ma pełne miski, to czasami miauczy i jedną miskę wkłada na drugą…(łapkami ją tak przesuwa, że wchodzi na drugą). Co to oznacza? bo on przy tym miauczy…

  49. KROPLA Napisał/a:

    Witam serdecznie,
    Tydzień temu trafiła do mnie 7-tygodniowa koteczka.
    Została oddzielona od mamy i pięciorga rodzeństwa.
    Była przestraszona i nieufna. Po tygodniu całkiem przyjaźnie się zachowuje, bawi, bryka, daje się głaskać po brzuszku i jest bardzo mądra. Urodziła się na wsi a od pierwszego dnia u nas w mieszkaniu, w bloku pięknie korzysta z kuwety. To jest mój pierwszy kot i mam problemy z rozpoznawaniem jej zachowań.
    Mam prośbę o wyjaśnienie. Co oznacza, kiedy Kicia podchodzi blisko do twarzy, do mojego nosa i głośno miauczy a nie mruczy? Czy to agresywne nastawienie czy objaw sympatii? Bo na razie mam lęk, że może chce mi odgryźć nos albo podrapać?

    Pozdrawiam serdecznie:),
    Agnieszka

    Czy to jest pozytywny

  50. Antonina Napisał/a:

    Myśle , że to objaw pozytywny- koty witają się obwąchując swoje pyszczki- więc to forma kociego kontaktu. Oczywiście trzeba obserwować mowę ciała kotki, ale bez zbytnich obaw – opowieści o kotach przegryzających ruszajacą się grdykę śpiącego człowieka to tylko szkodliwy mit. Natomiast przestrzegam przez bawieniem się z kotem przy pomocy kończyn- do zabawy służą zabawki a nie nasze ręce czy nogi – to może prowokowac kota do ataków , gdy widzi ,że idziemy lub coś robimy. Skoro, jak Pani pisze to pierwszy kot w Pani zyciu , zachęcam do poczytania na temat tego wspaniałego zwierzęcia- jego zachowan i potrzeb- jest dostepnych sporo bardzo dobrych poradników o kotach. Na moim blogu znajdzie Pani wskazówki jak przystosować mieszkanie do kocich potrzeb. Powodzenia !

  51. Śliwka Napisał/a:

    Nasz kot obsesyjnie wylizuje sobie futro. Potrafi robić to w takim zapamiętaniu, że w wylizywanym miejscu powstaje w futrze dziura, a odsłonięta w ten sposób skóra robi się szorstka i zarasta strupem, który on następnie zrywa przy kolejnych “sesjach” “wygryzania” i drapania futra. Dodam, że kot nie ma zębów, a potrafi wyrwać czy wytrzeć sobie pyszczkiem dziury w futrze. Intensywność “czyszczenia” futra jest taka, że w nocy jego mlaskanio-powarkiwanie budzi mojego męża.
    FurKot zasadniczo wydaje się być bardzo spokojnym zwierzakiem, przyjaznym,i leniwym wielbicielem pieszczot.
    Weterynarz sugeruje,że to może być “alergia pokarmowa”, ale obserwuję jego skórę, i nie widzę “pierwotnych” śladów alergii, które mogłyby powodować swędzenie.Nie ma pasożytów skórnych, nie ma wysypki, zaczerwienień, nic. Tylko kolejne nowe dziury, które na sobie wymymłuje. Dodam, że w miarę możliwości staramy się spędzać z nim czas, głaskać go, zabawiać go zabawkami, ale czasem nawet w trakcie najdzikszej kociej zabawy on nagle rzuca wszystko, i zaczyna wylizywać sobie futerko. Czy to możliwe, aby kot cierpiał na psychozę natręctw? Jak uchronić jego skórę przed auto-napadami czyszczenia? Kot jest regularnie oglądany przez weterynarzy,wszystko wskazuje, że jest zdrowym osobnikiem. Przynajmniej somatycznie.
    Zauważyłam też, że kiciuś chyba w ogóle nie myje sobie pupy. Potrafi zaślinić sobie całe futro, i zgina się w ósemki, aby sięgnąć odległych regionów skóry, ale ani razu jeszcze nie widziałam go czyszczącego sobie ten jeden konkretny punkcik pod ogonkiem…

    Przeczytałam dotychczasowe Pani rady, i zaczynam się martwić, że być może on usiłuje zmyć ze swojego futra zapach naszych rąk? Futrzak lubi głaskanie i mizianie, dla drapania po grzbieciku dałby się chyba pokroić. Często usypia w trakcie głaskania na naszych rękach lub na kocyku.

    Proszę o radę, jak pomóc zwierzakowi? Spryskiwać go czymś? a może nas? ;)

Dodaj Komentarz