<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Koci psycholog o kociej mowie</title>
	<atom:link href="http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie</link>
	<description>Masz problem ze zwierzakiem? Kot brudzi w domu i wylizuje sobie sierść, a pies wyje całymi dniami i warczy na gości? Potrzebujesz pomocy specjalisty od psychiki zwierząt - zoopsychologa. Zapraszam!</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Jan 2012 17:58:13 +0100</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.5</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: aneta</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-1019</link>
		<dc:creator>aneta</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2012 19:06:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-1019</guid>
		<description>mamy problem przez 4 lata kot nie sikał w domu a powzięciu 2 kota zaczęło śmierdzieć sikami w domu prosimy o radę</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>mamy problem przez 4 lata kot nie sikał w domu a powzięciu 2 kota zaczęło śmierdzieć sikami w domu prosimy o radę</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Ela</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-995</link>
		<dc:creator>Ela</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Oct 2011 15:42:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-995</guid>
		<description>Mamy 7-mio miesięczną kotkę.Jest z nami odkąd skończyła 7 tygodni.Kotka ma dużo zabawek, poświęcamy jej sporo czasu, dodatkowo ja pracuję z domu, więc zawsze ma mnie pod ręką :) Niestety od jakiegoś czasu zauważyliśmy dosyć niepokojący schemat. Rano (kotka nie śpi z nami w sypialni) jak wstajemy jest zachwycona, mruczy, łasi się, domaga się pieszczot, itd. Ale to tylko przez jakieś 10 minut. W ciągu dnia na wszelkie próby pogłaskania albo przytulenia reaguje głośnym miauczeniem. Gdy ja lub mąż zbliżamy się do niej (spokojnie, bez gwałtownych ruchów) ona od razu szuka drogi do ucieczki. Z czego to wynika? Skoro rano podoba jej się nasza bliskość i dotyk to czemu później ich unika?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mamy 7-mio miesięczną kotkę.Jest z nami odkąd skończyła 7 tygodni.Kotka ma dużo zabawek, poświęcamy jej sporo czasu, dodatkowo ja pracuję z domu, więc zawsze ma mnie pod ręką :) Niestety od jakiegoś czasu zauważyliśmy dosyć niepokojący schemat. Rano (kotka nie śpi z nami w sypialni) jak wstajemy jest zachwycona, mruczy, łasi się, domaga się pieszczot, itd. Ale to tylko przez jakieś 10 minut. W ciągu dnia na wszelkie próby pogłaskania albo przytulenia reaguje głośnym miauczeniem. Gdy ja lub mąż zbliżamy się do niej (spokojnie, bez gwałtownych ruchów) ona od razu szuka drogi do ucieczki. Z czego to wynika? Skoro rano podoba jej się nasza bliskość i dotyk to czemu później ich unika?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Magda</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-992</link>
		<dc:creator>Magda</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Oct 2011 10:41:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-992</guid>
		<description>Moja prawie-już-roczna kotka syjamsko tajska od ponad tygodnia budzi się przed godziną piątą rano. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby nie fakt, że w chwilę po pobudzce zaczyna się wydzierać w niebogłosy. Do tego dochodzi jeszcze stanie na dwóch łapach i drapanie pozostałymi dwoma w futrynę drzwi (otwarcie tych drzwi nie skutkuje, bo wtedy drapie w ich zgięciu z drugiej strony. Mieszkamy z mężem w kawalerce, dlatego próbowaliśmy już zamykania w łazience- poskutkowało na 5 min, bo potem zaczynało się wielkie miałczenie z łazienki. Próbowaliśmy przytulania, głaskania i uspokajania - też nie zdało rezultatu, bo w tym przypadku u kotki unaocznia się tylko choroba sieroca, z którą ma do czynienia od małego. Kotka ssie kołdrę, uspokaja się, by po 10 minutach znów wyskoczyć z łóżka i rozpocząć swój żałosny poranny proceder miałczenia w niebogłosy. Problemem nie jest też pusta miska, bo kotka zawsze ma dostęp do suchej karmy, próbowaliśmy też karmić ją makrą karmą o 4 kiedy zaczynała wyć, ale nie pomogło, więc nie chcieliśmy przyzwyczajać jej do tak wczesnego karmienia. Z mężem tracimy już siły: wszystkie &quot;akyszki&quot;, &quot;psiki&quot;, głośne pstrykanie palcami, zrzucanie kota z łóżka nie działają, a my od dłuższego czasu musimy żyć kompletnie niewyspani. Co prawa cała akcja kończy się po około godzinie, półtorej, ale takie wybudzenie nie robi nam dobrze. Czy z kotem jest coś nie tak? Co możemy z nim zrobić? Gdzie na śląsku moglibyśmy uzyskać pomocną dłoń. Aha, kicia jest oczywiście wysterylizowana:)Będę wdzięczna za słowa otuchy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moja prawie-już-roczna kotka syjamsko tajska od ponad tygodnia budzi się przed godziną piątą rano. Nie byłoby w tym nic zlego, gdyby nie fakt, że w chwilę po pobudzce zaczyna się wydzierać w niebogłosy. Do tego dochodzi jeszcze stanie na dwóch łapach i drapanie pozostałymi dwoma w futrynę drzwi (otwarcie tych drzwi nie skutkuje, bo wtedy drapie w ich zgięciu z drugiej strony. Mieszkamy z mężem w kawalerce, dlatego próbowaliśmy już zamykania w łazience- poskutkowało na 5 min, bo potem zaczynało się wielkie miałczenie z łazienki. Próbowaliśmy przytulania, głaskania i uspokajania &#8211; też nie zdało rezultatu, bo w tym przypadku u kotki unaocznia się tylko choroba sieroca, z którą ma do czynienia od małego. Kotka ssie kołdrę, uspokaja się, by po 10 minutach znów wyskoczyć z łóżka i rozpocząć swój żałosny poranny proceder miałczenia w niebogłosy. Problemem nie jest też pusta miska, bo kotka zawsze ma dostęp do suchej karmy, próbowaliśmy też karmić ją makrą karmą o 4 kiedy zaczynała wyć, ale nie pomogło, więc nie chcieliśmy przyzwyczajać jej do tak wczesnego karmienia. Z mężem tracimy już siły: wszystkie &#8220;akyszki&#8221;, &#8220;psiki&#8221;, głośne pstrykanie palcami, zrzucanie kota z łóżka nie działają, a my od dłuższego czasu musimy żyć kompletnie niewyspani. Co prawa cała akcja kończy się po około godzinie, półtorej, ale takie wybudzenie nie robi nam dobrze. Czy z kotem jest coś nie tak? Co możemy z nim zrobić? Gdzie na śląsku moglibyśmy uzyskać pomocną dłoń. Aha, kicia jest oczywiście wysterylizowana:)Będę wdzięczna za słowa otuchy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Marios</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-976</link>
		<dc:creator>Marios</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2011 06:08:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-976</guid>
		<description>Mam problem z półtorarocznym kocurkiem. Kotek wykastrowany. Niedawno zaczał oddawać mocz poza kuwetą najczęściej jest to kanapa czy pościel na kanapie gdy szliśmy spać, dywan ale bywa też np. sterta brudnej odzieży leżaca przed pralką. Zdarzało mu się przed kastracją natomiast odpotem od dłuższego czasu było dobrze. Mamy małe mieszkanie pokój z kuchnią i łazienką kotek może wychodzić na zabezpieczony balkon. Bywa, że gdy wyjeżdżamy na dłużej zawozimy go do teściów którzy mają dom i tam ma więcej miejsca choć nie wychodzi na zewnątrz. Czym może być spodowane takie zachowanie?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam problem z półtorarocznym kocurkiem. Kotek wykastrowany. Niedawno zaczał oddawać mocz poza kuwetą najczęściej jest to kanapa czy pościel na kanapie gdy szliśmy spać, dywan ale bywa też np. sterta brudnej odzieży leżaca przed pralką. Zdarzało mu się przed kastracją natomiast odpotem od dłuższego czasu było dobrze. Mamy małe mieszkanie pokój z kuchnią i łazienką kotek może wychodzić na zabezpieczony balkon. Bywa, że gdy wyjeżdżamy na dłużej zawozimy go do teściów którzy mają dom i tam ma więcej miejsca choć nie wychodzi na zewnątrz. Czym może być spodowane takie zachowanie?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: wika1200</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-973</link>
		<dc:creator>wika1200</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Sep 2011 17:56:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-973</guid>
		<description>mam kot i mam od roku co zrobic aby do mnie sam przychodzil akurat to chlopak wiec co zrobic zeby sam do mnie przychodzil?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>mam kot i mam od roku co zrobic aby do mnie sam przychodzil akurat to chlopak wiec co zrobic zeby sam do mnie przychodzil?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Ann</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-933</link>
		<dc:creator>Ann</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Aug 2011 00:11:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-933</guid>
		<description>Dzień dobry,

Mam problem z kotką. Od ponad 2 lat mamy kotkę wyglądającą jak kot Tajski i od 10 miesięcy 2 kota. Wyjechaliśmy na wakacje i zabraliśmy koty ze sobą do domku w lesie sąsiadującego z ośrodkami domków turystycznych. kotka dostała rui i niestety nam uciekła (to byl moment)a ponieważ bylo już ciemno nie mogliśmy jej znaleźć. Następnego dnia wywiedliśmy ogłoszenia i dzięki nim po 4 nocach się znalazła, ale coś jakby jej odbiło. Zaczęła prychać na 2 kotkę pacać ja łapą gdy się zbliża do niej a wcześniej były papużkami nierozłączkami-&gt; razem spały wtulone, myły sie i td a teraz 2 kotka nie wie o co chodzi chce sie z nią bawić a ona na nią syczy i atakuje łapą. Mało tego gdy my chcemy ja wziąć na rece i głaskać na nas również burczy a zwłaszcza jak chcemy głaskać w okolicach zadu. Tylko jak sama do nas przyjdzie wtedy kiedy ona chce można ja głaskać gdzie sie chce nawet po zadku i jest zadowolona. To oznacza ze nie jest obita coś w tym stylu bo jak sama chce żeby ja głaskać to wszystko jest ok. Nie wiem jak z nią postępować. jak Przywrócić do wcześniejszego stanu i czemu tak się stało? az taka trauma po jej własnej ucieczce? :(  Myśleliśmy, ze to jej przejdzie ale czas mija juz 2 tygodnie po eskapadzie a jej sie nie poprawia. Na początku zostawiliśmy ja w spokoju teraz z kolei staramy sie ja brać i głaskać co nie wychodzi bo na nas syczy i robi się agresywna. CO ROBIĆ ? :(</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry,</p>
<p>Mam problem z kotką. Od ponad 2 lat mamy kotkę wyglądającą jak kot Tajski i od 10 miesięcy 2 kota. Wyjechaliśmy na wakacje i zabraliśmy koty ze sobą do domku w lesie sąsiadującego z ośrodkami domków turystycznych. kotka dostała rui i niestety nam uciekła (to byl moment)a ponieważ bylo już ciemno nie mogliśmy jej znaleźć. Następnego dnia wywiedliśmy ogłoszenia i dzięki nim po 4 nocach się znalazła, ale coś jakby jej odbiło. Zaczęła prychać na 2 kotkę pacać ja łapą gdy się zbliża do niej a wcześniej były papużkami nierozłączkami-&gt; razem spały wtulone, myły sie i td a teraz 2 kotka nie wie o co chodzi chce sie z nią bawić a ona na nią syczy i atakuje łapą. Mało tego gdy my chcemy ja wziąć na rece i głaskać na nas również burczy a zwłaszcza jak chcemy głaskać w okolicach zadu. Tylko jak sama do nas przyjdzie wtedy kiedy ona chce można ja głaskać gdzie sie chce nawet po zadku i jest zadowolona. To oznacza ze nie jest obita coś w tym stylu bo jak sama chce żeby ja głaskać to wszystko jest ok. Nie wiem jak z nią postępować. jak Przywrócić do wcześniejszego stanu i czemu tak się stało? az taka trauma po jej własnej ucieczce? :(  Myśleliśmy, ze to jej przejdzie ale czas mija juz 2 tygodnie po eskapadzie a jej sie nie poprawia. Na początku zostawiliśmy ja w spokoju teraz z kolei staramy sie ja brać i głaskać co nie wychodzi bo na nas syczy i robi się agresywna. CO ROBIĆ ? :(</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: rotman</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-769</link>
		<dc:creator>rotman</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Apr 2011 08:56:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-769</guid>
		<description>moj kot jak chce jesc - to rusza szczeka - a jak pic to jezykiem i cuda wyczynie zeby mnie w nocy obudzic - od glosnego tuptania - przez patrzenie w oczy do miauczenia</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>moj kot jak chce jesc &#8211; to rusza szczeka &#8211; a jak pic to jezykiem i cuda wyczynie zeby mnie w nocy obudzic &#8211; od glosnego tuptania &#8211; przez patrzenie w oczy do miauczenia</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Aneczka</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-556</link>
		<dc:creator>Aneczka</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Dec 2010 02:15:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-556</guid>
		<description>Witam serdecznie. Mam problem ze swoją kotką który bardzo mnie martwi i nie wiem jak mam sobie z nim poradzić. Próbuję zrozumieć swojego zwierzaka ale się pogubiłam. Kotka ma 17 lat, ale jest w bardzo dobrej kondycji. Dwa lata temu przeprowadziłam się razem z nią do mieszkania mojego męża gdyż dotąd mieszkała razem ze mną i rodzicami. Rodzice jednak wybudowali dom i przenieśli się tam, a ja zostałam ze swoją koteczką. Kot przyjął przeprowadzkę bardzo dobrze. Tydzień i się zaklimatyzowała. Powiem więcej tak właściwie to tu zżyłam się z nią jeszcze bardziej. Więcej poświęcam jej czasu a kotek chodzi za mną krok w krok:) Uwielbia pieszczoty, towarzystwo nasze ale również odwiedzających nas znajomych. Wszyscy mówią że to inny kot niż wszystkie. Kiedyś żeby do mnie przyszła na kolana musiałam przekupić ją szynką:]Dziś prosi bym jak najszybciej usiadła by wskoczyć mi na kolana i to jest takie urocze. Bardzo jestem do niej przywiązana podobnie jak mój mąż. Można powiedzieć że go nawet trochę zmieniła;) Ale do rzeczy. Zdarzało się czasem że nasika w jakąś pozostawioną torbę na podłodze ale przyzwyczaiłam się żeby nie zostawiać toreb ani plecaków na podłodze. Nie mamy też dywanów bo nie wiem co jest przyczyną ale też lubiła czasem na dywan zrobić siku i to najczęściej za drzwiami lub za doniczką. Ale w nowym mieszkaniu nie ma dywanów i nie ma problemu. To znaczy nie było:( bo nagle powstał. Około 5 tygodni temu narobiła za donicą, potem przy swojej misce z jedzeniem. Bardzo byłam zła. Nakrzyczałam na nią i dostała klapsa. Wiem że źle zrobiła bo po 5 min pobiegła na łóżko do naszej sypialni i również tam się załatwiła i to na grubo, co zdarzyło się po raz pierwszy w naszym wspólnym życiu. Ale ponieważ sądziłam że to przez moją karę wobec niej wiec postanowiłam dać szansę i nie wyrzucać jej z sypialni. Obudziłam się jednak z rana i to samo. Teraz nie pozwalam jej wchodzić do nas na noc a posłanie wyniosłam z sypialni do salonu. Owszem to przeprowadzka jej się nie podoba, ale nie może tak być żeby kot dyktował warunki. Zawiozłam ją do lekarza i zostały zrobione jej wszystkie wyniki. Miała zapalenie pęcherza i dostała antybiotyk. Po 3 tygodniach wciąż załatwiania się tym razem już na posłanie swoje w salonie i podłogę (omijała kuwetę zupełnie) ponownie do niej wróciła. Wszystko razem pomogło lekarz, leki, próba zmiany diety no i wymycie kuwety wodą (wcześniej raz wymyliśmy ją cifem) do dnia dzisiejszego. Znów nasikała na posłanie w salonie. Na dzień podczas gdy sprzątałam wślizgnęła się do sypialni i jak zawsze weszła pod narzutę na łóżku i tam zasnęła. Nie chciałam jej budzić ale pod wieczór gdy się obudziła poszła coś zjeść w kuchni zamknęliśmy sypialnię ponownie. Poszła do kuwety się załatwić po niedługim czasie chciała ponownie ale jeszcze nie zdążyłam sprzątnąć jej na co ona nasikała na swoje posłanie w salonie ponownie. Ja już nie mam siły a jutro na tydzień lecimy za granicę. Doszło do tego że gdy siedzi mi na kolanach boję się że nasika na mnie. Zaczynam się bać własnego kota. Na wyjazd mam zostawić jej dostęp do sypialni czy nie. Długi i skomplikowany przypadek ale jestem bezsilna albo ślepa. Proszę o pomoc!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam serdecznie. Mam problem ze swoją kotką który bardzo mnie martwi i nie wiem jak mam sobie z nim poradzić. Próbuję zrozumieć swojego zwierzaka ale się pogubiłam. Kotka ma 17 lat, ale jest w bardzo dobrej kondycji. Dwa lata temu przeprowadziłam się razem z nią do mieszkania mojego męża gdyż dotąd mieszkała razem ze mną i rodzicami. Rodzice jednak wybudowali dom i przenieśli się tam, a ja zostałam ze swoją koteczką. Kot przyjął przeprowadzkę bardzo dobrze. Tydzień i się zaklimatyzowała. Powiem więcej tak właściwie to tu zżyłam się z nią jeszcze bardziej. Więcej poświęcam jej czasu a kotek chodzi za mną krok w krok:) Uwielbia pieszczoty, towarzystwo nasze ale również odwiedzających nas znajomych. Wszyscy mówią że to inny kot niż wszystkie. Kiedyś żeby do mnie przyszła na kolana musiałam przekupić ją szynką:]Dziś prosi bym jak najszybciej usiadła by wskoczyć mi na kolana i to jest takie urocze. Bardzo jestem do niej przywiązana podobnie jak mój mąż. Można powiedzieć że go nawet trochę zmieniła;) Ale do rzeczy. Zdarzało się czasem że nasika w jakąś pozostawioną torbę na podłodze ale przyzwyczaiłam się żeby nie zostawiać toreb ani plecaków na podłodze. Nie mamy też dywanów bo nie wiem co jest przyczyną ale też lubiła czasem na dywan zrobić siku i to najczęściej za drzwiami lub za doniczką. Ale w nowym mieszkaniu nie ma dywanów i nie ma problemu. To znaczy nie było:( bo nagle powstał. Około 5 tygodni temu narobiła za donicą, potem przy swojej misce z jedzeniem. Bardzo byłam zła. Nakrzyczałam na nią i dostała klapsa. Wiem że źle zrobiła bo po 5 min pobiegła na łóżko do naszej sypialni i również tam się załatwiła i to na grubo, co zdarzyło się po raz pierwszy w naszym wspólnym życiu. Ale ponieważ sądziłam że to przez moją karę wobec niej wiec postanowiłam dać szansę i nie wyrzucać jej z sypialni. Obudziłam się jednak z rana i to samo. Teraz nie pozwalam jej wchodzić do nas na noc a posłanie wyniosłam z sypialni do salonu. Owszem to przeprowadzka jej się nie podoba, ale nie może tak być żeby kot dyktował warunki. Zawiozłam ją do lekarza i zostały zrobione jej wszystkie wyniki. Miała zapalenie pęcherza i dostała antybiotyk. Po 3 tygodniach wciąż załatwiania się tym razem już na posłanie swoje w salonie i podłogę (omijała kuwetę zupełnie) ponownie do niej wróciła. Wszystko razem pomogło lekarz, leki, próba zmiany diety no i wymycie kuwety wodą (wcześniej raz wymyliśmy ją cifem) do dnia dzisiejszego. Znów nasikała na posłanie w salonie. Na dzień podczas gdy sprzątałam wślizgnęła się do sypialni i jak zawsze weszła pod narzutę na łóżku i tam zasnęła. Nie chciałam jej budzić ale pod wieczór gdy się obudziła poszła coś zjeść w kuchni zamknęliśmy sypialnię ponownie. Poszła do kuwety się załatwić po niedługim czasie chciała ponownie ale jeszcze nie zdążyłam sprzątnąć jej na co ona nasikała na swoje posłanie w salonie ponownie. Ja już nie mam siły a jutro na tydzień lecimy za granicę. Doszło do tego że gdy siedzi mi na kolanach boję się że nasika na mnie. Zaczynam się bać własnego kota. Na wyjazd mam zostawić jej dostęp do sypialni czy nie. Długi i skomplikowany przypadek ale jestem bezsilna albo ślepa. Proszę o pomoc!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: evires</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-553</link>
		<dc:creator>evires</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Nov 2010 21:25:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-553</guid>
		<description>Witam,trafiłam przypadkiem na pani stronę,może pani będzie w stanie pomóc mnie i moim kotkom.Krótko opiszę sytuację:Mam dwie kotki 2-roczną Nell i 1,5-roczną Emi.Nell była pierwsza w domu.Jak przywiozłam Emi do domu, przez trzy dni była walka, potem sytuacja się wyklarowała, zostało ustalone kto jest panią domu (Nell)i kotki bardzo się polubiły (mycie, wspólne spanie itp.)Nell jest jednak typem&quot;uciekinierki&quot; i juz dwa razy uciekła z domu.potem ja odnajdywaliśmy i wszystko wracało do normy.Jednak po ostatniej ucieczce(nie było jej 2 tygodnie)kotki nie potraią sie w ogóle porozumieć. Młodsza kotka poczuła się panią na włościach podczas nieobecności Nell i teraz rządzi w domu. Nell chowa sie po katach i siedzi całymi dniami w jednym miejscu bojąc sie ruszyć.Myślałam, że dwa trzy dni i to minie, jednak mija już trzeci tydzień odkąd nell się znalazła i jest coraz gorzej. Co gorsza, nell zaczęła nawet bać się pójścia do kuwety i niestety załatwia swoje potrzeby najczęściej tam gdzie aktualnie sie znajduje (kat w przedpokoju, dwa razy na łózko !) jestem bezsilna, nie mam juz ochoty sprzatać codziennie po kocie, wszelkie próby pogodzenia kotek spełzły na niczym.młodsza kotka jest złośliwa i atakuje starszą.Może znajdzie Pani jakąś psychologiczną odpowiedź, jak sprawić by kotki zaczęły lubieć się tak samo jak wcześniej, by starsza przestała sie tak stresować.Bierzemy ja często na kolan, chcemy jej dać do zrozumienia, że jest kochana i to jest tak samo jej dom, ale ona jest stale zalękniona...proszę o radę</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,trafiłam przypadkiem na pani stronę,może pani będzie w stanie pomóc mnie i moim kotkom.Krótko opiszę sytuację:Mam dwie kotki 2-roczną Nell i 1,5-roczną Emi.Nell była pierwsza w domu.Jak przywiozłam Emi do domu, przez trzy dni była walka, potem sytuacja się wyklarowała, zostało ustalone kto jest panią domu (Nell)i kotki bardzo się polubiły (mycie, wspólne spanie itp.)Nell jest jednak typem&#8221;uciekinierki&#8221; i juz dwa razy uciekła z domu.potem ja odnajdywaliśmy i wszystko wracało do normy.Jednak po ostatniej ucieczce(nie było jej 2 tygodnie)kotki nie potraią sie w ogóle porozumieć. Młodsza kotka poczuła się panią na włościach podczas nieobecności Nell i teraz rządzi w domu. Nell chowa sie po katach i siedzi całymi dniami w jednym miejscu bojąc sie ruszyć.Myślałam, że dwa trzy dni i to minie, jednak mija już trzeci tydzień odkąd nell się znalazła i jest coraz gorzej. Co gorsza, nell zaczęła nawet bać się pójścia do kuwety i niestety załatwia swoje potrzeby najczęściej tam gdzie aktualnie sie znajduje (kat w przedpokoju, dwa razy na łózko !) jestem bezsilna, nie mam juz ochoty sprzatać codziennie po kocie, wszelkie próby pogodzenia kotek spełzły na niczym.młodsza kotka jest złośliwa i atakuje starszą.Może znajdzie Pani jakąś psychologiczną odpowiedź, jak sprawić by kotki zaczęły lubieć się tak samo jak wcześniej, by starsza przestała sie tak stresować.Bierzemy ja często na kolan, chcemy jej dać do zrozumienia, że jest kochana i to jest tak samo jej dom, ale ona jest stale zalękniona&#8230;proszę o radę</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Aleksandra</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie/comment-page-2#comment-547</link>
		<dc:creator>Aleksandra</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 22:42:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/nasze-zwierzeta-i-my/koci-psycholog-o-kociej-mowie#comment-547</guid>
		<description>Bardzo dziękuję za odpowiedź. Postaramy się stosować do Pani rad, mam nadzieje, że nam się uda.
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo dziękuję za odpowiedź. Postaramy się stosować do Pani rad, mam nadzieje, że nam się uda.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

