Psycholog zwierzęcy podgląda rozmowę psa z kotem

W kategorii Nasze zwierzęta i my, dodany sierpień 27th, 2008

Pies i kot, dwa gatunki zwierząt najbliżej związane z człowiekiem jednocześnie potocznie uważane są za nieprzyjaciół, a przynajmniej za stworzenia, które się specjalnie nie kochają, “żyją jak pies z kotem…”. Bez względu na to, że przecież opiekunowie psów i kotów wiedzą dobrze, że nie jest to do końca prawda i można podać wiele przykładów psio-kociej komitywy, a nawet przyjaźni to prawdą jest, że psu trudno porozumieć się z kotem. Dlaczego tak się dzieje ?Jeżeli przyjrzymy się dokładniej sygnałom jakie wysyłają oba te gatunki zwierząt zobaczymy, że mówią zupełnie odmiennymi językami.Psy i koty do porozumiewania się używają zarówno dźwieków jak i mimiki, postawy i ruchów ciała i ogona.Tylko bardzo niewielka część tych sygnałów może być właściwie rozumiana przez oba gatunki.

Jezeli chodzi o dźwięki wśród dużej ich różnorodności wydawanej przez koty ( miauczenie w różnych tonacjach, mruczenie, fukanie, warczenie, syczenie, prychanie) dla psów zrozumiałe jest tylko warczenie.Oba zwierzaki chcą nim wyrazić dystansujące ostrzeżenie z mniejszą lub wiekszą domieszką agresji i strachu.Zarówno pies jaki i kot uzywa mimiki pyska , oczu, uszu do wyrażenia podobnych emocji.Wpatrywanie się szeroko otwartymi oczami to sygnał wyzwania, patrzenie spod półprzymkniętych powiek czy mruganie to sygnał uspokajający.Przestraszony pies i kot przypłaszczy uszy do głowy , zainteresowany i spokojny podniesie je ku górze. I to właściwie wszystkie podobieństwa psiej i kociej mowy.

Problem zaczyna się , gdy zwierzęta zaczynaja posługiwać się pozostałymi “zdaniami” mowy ciała. Myślę tu nie tylko o ruchach ogona - dla człowieka jest raczej  wiadome, że zadowolony pies merda ogonem , a niezadowolony kot wali ogonem na boki. Choć jest w tym pewne uproszczenie, można jednak stwierdzić , że mowa ogona u psa i kota wyraża odmienne emocje. Pies na ogół macha ogonem wyrażając przyjazne podniecenie i zachętę do bliższego kontaktu , choć nie wszystkie sposoby “merdania” należy tak interpretować. U kota ruchy ogona wyrażają zawsze jakieś napięcie, na ogół nie mające  znamion przyjacielskich, wewnętrzny konflikt, konsternację. Pies , który zinterpretuje mowę kociego ogona po psiemu i za bardzo zbliży się do machającego ogonem kota naraża się na atak. Pies opuszczając ogon między nogami sygnalizuje pozycję podporządkowaną, u kota takie ułożenie ogona , zwłaszcza , gdy jednocześnie ma on wysklepiony grzbiet oznacza agresję.I tu znów pies i kot moga się nie zrozumieć co może doprowadzić do poważnych skutków.Podniesiny do góry , zakrzywiony nad grzbietem ogon psa oznacza dominację i pewność siebie - kot w takiej pozie prezentuje jedynie bardzo przyjazne nastawienie co znów może wprowadzic psa w błąd i sprowokować go do niewłaściwych zachowań. Kot z uniesionym do góry ogonem i wygiętym grzbietem ze zjeżoną sierścią po prostu boi się -pies w takiej pozie pokazuje wysoki poziom agresji i tu znów łatwo o nieprzyjemne w skutkach nieporozumienie. Jeżeli pies chce pokazać podporządkowanie przewraca się na grzbiet i wystawia nieosłonięty brzuch.Dla kota przyjęcie takiej pozycji to wstęp do ataku z użyciem wszystkich czterech łap. I znów, jeżeli pies zinterpretuje pozycje kota po psiemu i podejdzie do kota, aby go obwąchać może skończyć się to dla niego smutno.Kiedy kot podnosi łapę jest to najczęściej wstęp do ataku - u psa uniesienie przedniej łapy oznacza raczej lekkie zdenerwowanie , niepewność i jest sygnałem podporządkowania. Jeżeli pies zrozumie kota po psiemu może oberwać łapą po nosie…

No i jak się lubić i razem żyć jeżeli ciągle nie możemy się zrozumieć i obrywamy? Najłatwiej oczywiście dogadać się szczeniakowi i kociakowi , które tak jak ludzkie dzieci mają dużo wiekszą łatwość uczenia się “języków obcych” niż osobniki dorosłe. Jeżeli chcemy do dorosłego psa, który przebywał tylko w towarzystwie psów dołączyć kota lub odwrotnie musimy liczyć się z licznymi i bolesnymi nieporozumieniami przynajmniej na początku znajomości. Dlatego też od początku wzajemne kontakty osobników dorosłych, które nie miały okazji zetknąć sie wcześniej z przedstawicielami innego gatunku powinny odbywać się pod dyskretnym dozorem właściciela. Nie powien on jednak w żadnym wypadku próbować po ludzku mediować między przedstawicielami obu gatunków , ale pozwolić im poznawać swój język interweniując jedynie , gdy sytuacja przybiera niepokojący obrót. Języków obcych przecież można próbować się uczyć przez całe życie…

(4) Komentarze w “Psycholog zwierzęcy podgląda rozmowę psa z kotem”

  1. urszula1 Napisał/a:

    Wszystko to prawda, choć nie do końca. Kotka pojawiła się w domu kiedy moja jamniczka miała 12 lat.Obie starają się uczyć siebie wzajemnie, są niestety nieporozumienia ale obie wykazują dużą dozę tolerancji wobec wzajemnych błędów. Po 4 latach bycia razem ustaliły własne statusy, szanują się wzajemnie, kochają się, wspierają i pocieszają. Obawiam się, że jamniczka bardzo zasmuci serce kotki kiedy odejdzie z tego świata.

  2. Magda Napisał/a:

    Może ktoś doradzi mi w takiej sprawie, może ktoś miał doświadczenie. Chodzi o pogodzenie dwóch kotów w domu. Mam od 5 lat “persa” - kocur kastrowany. Od dwóch miesiecy również kotkę europejską - przygarnęłam, bo ktoś ją wyrzucił z samochodu na parkingu. Lekarz określił jej wiek ok. 1 - 1,5 roku. Kontakty między nimi nie są najlepsze. Liczyłam się z tym, że tak będzie lecz nie tak długo. Problem w tym, że akceptuje kotkę kot a ona jest zaczepna wobec niego. Zawsze w opisywanych sytuacjach jest odwrotnie - kot rezydent nie akceptuje przybysza. Nie wiem co mogłabym zrobić. Trochę mi żal mojego kota, bo na skutek jej zaczepek on właściwie przebywa w miejscach wyższych stól, szafka itd. jest kotem bardzo łagodnym, więc schodzi jej z drogi i nie ma wielkich awantur lecz jego życie zmieniło się całkowicie, a “radość życia” zniknęła. Nie wiem niestety nic o jej przeszłości i przyzwyczajeniach. Może ktoś udzieli mi rady, podpowie co robić

    Magda z Marcelem i Mirellą

  3. Antonina Napisał/a:

    Magdo !
    Koty nie zawsze akceptują się nawzajem i nie jest prawdą ,że to kot rezydent zawsze nie akceptuje przybysza - bardzo często jest jest tak jak w opisanym przypadku.
    Ogólne zasady postępowania w przypadku wystąpienia rywalizacji między kotami - im łatwiejszy dostęp do wszelkich dóbr, tym mniejsze ryzyko wystąpienia konfliktu.
    Należy zwiększyć liczbę misek z karmą i wodą, ewentualnie zainstalować półki czy legowiska na różnych wysokościach ( w szafach, regałach) tak,aby każdy z kotów miał możliwość wycofania się do bezpiecznej kryjówki i pobytu w niej przez tyle czasu ile potrzebuje w razie konfliktu.Trzeba też zainstalować kilka drapaków - podobna zasada jak
    z kuwetami.Proponuję zwiększenie ilości kuwet–powinno być tyle ile kotów + 1.Kuwety należy rozmieścić w różnych miejscach tak,aby uniemożliwić kotom kontrolę dostępu do kuwet.
    No i przede wszystkim bawić się z oboma kotami (najlepiej próbować oba koty zachęcać do zabawy w swojej obecności) w taki sposób jak lubią i poświęcać im sprawiedliwie uwagę, aby rezydent nie poczuł się odtrącony z powodu nowej mieszkanki.
    Można zainstalować dyfuzor z Feliwayem,choć trudno przewidzieć czy to zadziała bo koty różnie reagują.
    Pomaga też zastosowanie tzw. kompresów familiaryzacyjnych tzn.przenoszenie zapachu z jednego kota na drugiego i odwrotnie. W praktyce wygląda to tak, że jednego kota trzeba przetrzeć czystą , bawełnianą szmatką przy pyszczku ( tam jest najwięcej kocich substancji zapachowych-feromonów)i na boczkach i potrzeć zaraz tą szmatką drugiego kota . Potem na odwrót.Można też na przemian głaskać oba koty.

    No i najważniejsze - dać kotom czas,nie ponaglać ich - może ułożą to jakoś między sobą. U kotów wszystko trwa dużo dłużej niż byśmy chcieli- one mają swoje tempo oswajania zmian ( których zresztą bardzo nie lubią…).

  4. Illa Napisał/a:

    święte słowa! Własnie przerobiłam pogodzenie się starego persa Mić Micia z młodą persiczką. Ona ma pół roku a on 14 lat. Sa od Jej dzeciństwa razem. Mić Trzy dni obrazony, fukał na mnie. Potem ciekawość wzięła górę i ustąpiły nawet nocne, starcze płacze. Cierpliwość odgrywa tu dużą rolę. Sa głaskane sprawiedliwie i mają czego zażadają. Mała Go zdominowala ale nie widać by cierpiał z tego powodu. Mruczy, kocha mnie jak dawniej a nawet bardziej lubi czesanie i zabiegi pielęgnacyjne.

Dodaj Komentarz