Psycholog zwierzęcy podgląda rozmowę psa z kotem

W kategorii Nasze zwierzęta i my, dodany sierpień 27th, 2008

Pies i kot, dwa gatunki zwierząt najbliżej związane z człowiekiem jednocześnie potocznie uważane są za nieprzyjaciół, a przynajmniej za stworzenia, które się specjalnie nie kochają, “żyją jak pies z kotem…”. Bez względu na to, że przecież opiekunowie psów i kotów wiedzą dobrze, że nie jest to do końca prawda i można podać wiele przykładów psio-kociej komitywy, a nawet przyjaźni to prawdą jest, że psu trudno porozumieć się z kotem. Dlaczego tak się dzieje ?Jeżeli przyjrzymy się dokładniej sygnałom jakie wysyłają oba te gatunki zwierząt zobaczymy, że mówią zupełnie odmiennymi językami.Psy i koty do porozumiewania się używają zarówno dźwieków jak i mimiki, postawy i ruchów ciała i ogona.Tylko bardzo niewielka część tych sygnałów może być właściwie rozumiana przez oba gatunki.

Jezeli chodzi o dźwięki wśród dużej ich różnorodności wydawanej przez koty ( miauczenie w różnych tonacjach, mruczenie, fukanie, warczenie, syczenie, prychanie) dla psów zrozumiałe jest tylko warczenie.Oba zwierzaki chcą nim wyrazić dystansujące ostrzeżenie z mniejszą lub wiekszą domieszką agresji i strachu.Zarówno pies jaki i kot uzywa mimiki pyska , oczu, uszu do wyrażenia podobnych emocji.Wpatrywanie się szeroko otwartymi oczami to sygnał wyzwania, patrzenie spod półprzymkniętych powiek czy mruganie to sygnał uspokajający.Przestraszony pies i kot przypłaszczy uszy do głowy , zainteresowany i spokojny podniesie je ku górze. I to właściwie wszystkie podobieństwa psiej i kociej mowy.

Problem zaczyna się , gdy zwierzęta zaczynaja posługiwać się pozostałymi “zdaniami” mowy ciała. Myślę tu nie tylko o ruchach ogona – dla człowieka jest raczej  wiadome, że zadowolony pies merda ogonem , a niezadowolony kot wali ogonem na boki. Choć jest w tym pewne uproszczenie, można jednak stwierdzić , że mowa ogona u psa i kota wyraża odmienne emocje. Pies na ogół macha ogonem wyrażając przyjazne podniecenie i zachętę do bliższego kontaktu , choć nie wszystkie sposoby “merdania” należy tak interpretować. U kota ruchy ogona wyrażają zawsze jakieś napięcie, na ogół nie mające  znamion przyjacielskich, wewnętrzny konflikt, konsternację. Pies , który zinterpretuje mowę kociego ogona po psiemu i za bardzo zbliży się do machającego ogonem kota naraża się na atak. Pies opuszczając ogon między nogami sygnalizuje pozycję podporządkowaną, u kota takie ułożenie ogona , zwłaszcza , gdy jednocześnie ma on wysklepiony grzbiet oznacza agresję.I tu znów pies i kot moga się nie zrozumieć co może doprowadzić do poważnych skutków.Podniesiny do góry , zakrzywiony nad grzbietem ogon psa oznacza dominację i pewność siebie – kot w takiej pozie prezentuje jedynie bardzo przyjazne nastawienie co znów może wprowadzic psa w błąd i sprowokować go do niewłaściwych zachowań. Kot z uniesionym do góry ogonem i wygiętym grzbietem ze zjeżoną sierścią po prostu boi się -pies w takiej pozie pokazuje wysoki poziom agresji i tu znów łatwo o nieprzyjemne w skutkach nieporozumienie. Jeżeli pies chce pokazać podporządkowanie przewraca się na grzbiet i wystawia nieosłonięty brzuch.Dla kota przyjęcie takiej pozycji to wstęp do ataku z użyciem wszystkich czterech łap. I znów, jeżeli pies zinterpretuje pozycje kota po psiemu i podejdzie do kota, aby go obwąchać może skończyć się to dla niego smutno.Kiedy kot podnosi łapę jest to najczęściej wstęp do ataku – u psa uniesienie przedniej łapy oznacza raczej lekkie zdenerwowanie , niepewność i jest sygnałem podporządkowania. Jeżeli pies zrozumie kota po psiemu może oberwać łapą po nosie…

No i jak się lubić i razem żyć jeżeli ciągle nie możemy się zrozumieć i obrywamy? Najłatwiej oczywiście dogadać się szczeniakowi i kociakowi , które tak jak ludzkie dzieci mają dużo wiekszą łatwość uczenia się “języków obcych” niż osobniki dorosłe. Jeżeli chcemy do dorosłego psa, który przebywał tylko w towarzystwie psów dołączyć kota lub odwrotnie musimy liczyć się z licznymi i bolesnymi nieporozumieniami przynajmniej na początku znajomości. Dlatego też od początku wzajemne kontakty osobników dorosłych, które nie miały okazji zetknąć sie wcześniej z przedstawicielami innego gatunku powinny odbywać się pod dyskretnym dozorem właściciela. Nie powien on jednak w żadnym wypadku próbować po ludzku mediować między przedstawicielami obu gatunków , ale pozwolić im poznawać swój język interweniując jedynie , gdy sytuacja przybiera niepokojący obrót. Języków obcych przecież można próbować się uczyć przez całe życie…

(36) Komentarze w “Psycholog zwierzęcy podgląda rozmowę psa z kotem”

  1. urszula1 Napisał/a:

    Wszystko to prawda, choć nie do końca. Kotka pojawiła się w domu kiedy moja jamniczka miała 12 lat.Obie starają się uczyć siebie wzajemnie, są niestety nieporozumienia ale obie wykazują dużą dozę tolerancji wobec wzajemnych błędów. Po 4 latach bycia razem ustaliły własne statusy, szanują się wzajemnie, kochają się, wspierają i pocieszają. Obawiam się, że jamniczka bardzo zasmuci serce kotki kiedy odejdzie z tego świata.

  2. Magda Napisał/a:

    Może ktoś doradzi mi w takiej sprawie, może ktoś miał doświadczenie. Chodzi o pogodzenie dwóch kotów w domu. Mam od 5 lat “persa” – kocur kastrowany. Od dwóch miesiecy również kotkę europejską – przygarnęłam, bo ktoś ją wyrzucił z samochodu na parkingu. Lekarz określił jej wiek ok. 1 – 1,5 roku. Kontakty między nimi nie są najlepsze. Liczyłam się z tym, że tak będzie lecz nie tak długo. Problem w tym, że akceptuje kotkę kot a ona jest zaczepna wobec niego. Zawsze w opisywanych sytuacjach jest odwrotnie – kot rezydent nie akceptuje przybysza. Nie wiem co mogłabym zrobić. Trochę mi żal mojego kota, bo na skutek jej zaczepek on właściwie przebywa w miejscach wyższych stól, szafka itd. jest kotem bardzo łagodnym, więc schodzi jej z drogi i nie ma wielkich awantur lecz jego życie zmieniło się całkowicie, a “radość życia” zniknęła. Nie wiem niestety nic o jej przeszłości i przyzwyczajeniach. Może ktoś udzieli mi rady, podpowie co robić

    Magda z Marcelem i Mirellą

  3. Antonina Napisał/a:

    Magdo !
    Koty nie zawsze akceptują się nawzajem i nie jest prawdą ,że to kot rezydent zawsze nie akceptuje przybysza – bardzo często jest jest tak jak w opisanym przypadku.
    Ogólne zasady postępowania w przypadku wystąpienia rywalizacji między kotami – im łatwiejszy dostęp do wszelkich dóbr, tym mniejsze ryzyko wystąpienia konfliktu.
    Należy zwiększyć liczbę misek z karmą i wodą, ewentualnie zainstalować półki czy legowiska na różnych wysokościach ( w szafach, regałach) tak,aby każdy z kotów miał możliwość wycofania się do bezpiecznej kryjówki i pobytu w niej przez tyle czasu ile potrzebuje w razie konfliktu.Trzeba też zainstalować kilka drapaków – podobna zasada jak
    z kuwetami.Proponuję zwiększenie ilości kuwet–powinno być tyle ile kotów + 1.Kuwety należy rozmieścić w różnych miejscach tak,aby uniemożliwić kotom kontrolę dostępu do kuwet.
    No i przede wszystkim bawić się z oboma kotami (najlepiej próbować oba koty zachęcać do zabawy w swojej obecności) w taki sposób jak lubią i poświęcać im sprawiedliwie uwagę, aby rezydent nie poczuł się odtrącony z powodu nowej mieszkanki.
    Można zainstalować dyfuzor z Feliwayem,choć trudno przewidzieć czy to zadziała bo koty różnie reagują.
    Pomaga też zastosowanie tzw. kompresów familiaryzacyjnych tzn.przenoszenie zapachu z jednego kota na drugiego i odwrotnie. W praktyce wygląda to tak, że jednego kota trzeba przetrzeć czystą , bawełnianą szmatką przy pyszczku ( tam jest najwięcej kocich substancji zapachowych-feromonów)i na boczkach i potrzeć zaraz tą szmatką drugiego kota . Potem na odwrót.Można też na przemian głaskać oba koty.

    No i najważniejsze – dać kotom czas,nie ponaglać ich – może ułożą to jakoś między sobą. U kotów wszystko trwa dużo dłużej niż byśmy chcieli- one mają swoje tempo oswajania zmian ( których zresztą bardzo nie lubią…).

  4. Illa Napisał/a:

    święte słowa! Własnie przerobiłam pogodzenie się starego persa Mić Micia z młodą persiczką. Ona ma pół roku a on 14 lat. Sa od Jej dzeciństwa razem. Mić Trzy dni obrazony, fukał na mnie. Potem ciekawość wzięła górę i ustąpiły nawet nocne, starcze płacze. Cierpliwość odgrywa tu dużą rolę. Sa głaskane sprawiedliwie i mają czego zażadają. Mała Go zdominowala ale nie widać by cierpiał z tego powodu. Mruczy, kocha mnie jak dawniej a nawet bardziej lubi czesanie i zabiegi pielęgnacyjne.

  5. Maria Napisał/a:

    Mam od kilku miesięcy nową kotkę. Przybyła do nas w wieku 2 miesięcy. W domu zastała dwie starsze, kilkuletnie rezydentki. Ufna i przyjaźnie nastawiona do dużych kotek została jednak przyjęta okrutnie. Nie dostrzegły w niej kociego dziecka tylko rywalkę. Zaatakowały ją z furią i atakują do dziś. Mona musi być izolowana, domownicy zaś pilnują by drzwi do jej pokoju były stale zamknięte, bo inaczej zostaje boleśnie gryziona i drapana. Mona ma obecnie 11 miesięcy, jest duża i silna, mogłaby postawić się przeciwniczkom, ale w jej psychice zakodowała się informacja, że przed tymi dwoma należy jedynie uciekać i kryć się. Stosowałam metodę przenoszenia zapachu i syntetyczne feromony, ale wszystko na nic. Czy jest jeszcze jakiś sposób by pomóc Monie? Zaznaczam, że żadne próby stopniowego oswajania nie wchodzą w grę. Najmniejsza szpara w drzwiach i ze strony obu starszych kotek następuje atak a po nim wielogodzinne ukrywanie się małej.

  6. Antonina Napisał/a:

    Radziłabym zacząć od początku – tzn. wprowadzać Monę do dwóch kotek rezydentek jak nowego kota. Oznacza to ,że Mona powinna byc kontaktowana z każdą z kotek z osobna i to tak ,zeby np. Mona była w transporterku lub klatce a kotka rezydentka na zewnątrz a potem zmiana. I tak samo z druga kotką. Chodzi o to ,żeby kotki miały okazje być w swojej obecności, ale bezpieczne. Dalej stosować tzw. kompresy familiaryzacyjne czyli wymianę zapachów poprzez przenoszenie feromonów policzkowych z jednego kota na drugiego.Zawsze pomaga zwiększenie ilości dostępnych dóbr-misek,kuwet,zabawek i Państwa uwagi, która powinna być sprawiedliwie rozdzielana.Polecałabym też zastosowanie dla wszystkich kotek kropli dr Bacha lub specjalnych suplementów diety.Jeżeli byłaby Pani zainteresowanan taką terapią prosze o kontakt na mój e-mail podany na tej stronie.

  7. DoMi Napisał/a:

    przepraszam mam problem.
    mój pies czasem jak go głaszczę zakrywa Łapami pysk(oczy) wyglada to jakby sie głaskał po pyszczku.
    Robi to bardzo często niestety nie wiem co to oznacza. szukałam na internecie ale nic nie znalazłam, trafiłam tutaj.
    Czy ktos może mi powiedzieć co to oznacza?

  8. tuska Napisał/a:

    Proszę o radę.Mam dwa kotki, Kropkę która ma 13 lat oraz Gonga 7 lat.Gongo mimo że kastrat trochę znęca się nad Kropką.Odkąd się u nas pojawił Kropka przestała załatwiać się do kuwety.Oba koty wychodzą na zewnątrz.Od 2-ch lat mam ogromny problem, gdy przychodzi zima Kropka nie chce wychodzić(latem czasem nie ma jej po kilka dni) tylko siusia po całym mieszkaniu (nie mam już żadnego dywanu).Staramy się ją wynosić na zewnątrz lub wkładać do kuwety ale ona wraca i chyba specjalnie siusia gdzieś w domu. Taka sytuacja trwa miesiącami, mimo że jestem kociarą nie zniosę już ani zapachu ani codziennego sprzątania.
    Bardzo proszę o radę gdyż nie chcę jej oddawać.

  9. Antonina Napisał/a:

    Prawdopodobnie problem powstał na linii kontaktów Kropka i Gongo,ale mogą być jeszcze inne przyczyny takiego zachowania kotki.Poza radą,żeby zwiększyć ilośc kuwet i umieścić je w bezpiecznych z punktu widzenia Kropki i zacisznych miejscach oraz,żeby nie krzyczeć i nie karać kotki jeżeli zdarzy jej się nabrudzić nie mogę nic wiecej powiedzieć nie znając dokładniej sytuacji. Są przypadki, kiedy można coś poradzić korespondencyjnie i wtedy staram się to robić bo zdaje sobie sprawę,że nie zawsze jest możliwość znalezienia specjalisty,ale nie zawsze sie to udaje.Na ogół konieczne jest spotkanie i szczegółowa rozmowa-dopiero wtedy można zalecić sensowną terapię. W opisanem przez Panią sytuacji na pewno można pomóc Państwu i kotce-sugeruję więc kontakt z najbliższym zoopsychologiem-można ich znaleźć w internecie np. na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.

  10. anga Napisał/a:

    czy mogę prosić o poradę w sprawie “dogadania” się psa i kota. mam 5 letnią kotkę, która zawsze była “dzika” tj nie lubiła zabaw, rzadko przychodziła na kolana, na nowe zwierzęta, nawet kocięta, reaguje strachem lub strachem i agresją. podobnie na innych ludzi. nie chce wychodzić na dwór. Od 1,5 miesiąca mam suczkę. obecnie ma 4 miesiące. Jest duża, bardzo aktywna i absorbuje mnóstwo czasu. bardzo interesuje sie kotem – szczeka na niego, próbuje podgryzać, dotknąć. kot się tego boi i aż warczy z niecheci, ciagle się ukrywa. staram się karmić je jednocześnie, głaskać jednocześnie, trzymać kota na kolanach na oczach psa. pozwalam kotu (nie psu) spać w sypialni (kot ma przynajmniej spokojną noc), głaskam psa jak kot widzi. ale to niestety nie pomaga. co mogę jeszcze zrobić?
    proszę o radę

  11. Antonina Napisał/a:

    Ango,
    sama Pani odpowiada sobie na pytanie dlaczego pojawiły sie trudności- skoro kotka zawsze była dzika i lękliwa trudno było się spodziewać ,ze w wieku 5 lat zaakceptuje towarzystwo żywiołowego psa. Raczej jest to dla niej dodatkowy stres, który trudno jej zaakceptować tym bardziej ,że utraciła w duzej mierze pani zainteresowanie i rytuały do których była przyzwyczajona.Wygląda na to ,ze pies raczej zachęca do zabawy( psich zabaw raczej dorosły kot nie lubi) niż poluje na kota , ale i tego nie można wykluczyć. Mozna dalej próbować stwarzać przyjemne okoliczności (przysmaki, zabawy akceptowane przez kotkę,przemawianie miłym głosem) wtedy , gdy zwierzaki są razem, ale nie ma gwarancji ,że biorąc pod uwage charakter kotki,usposobi ją to przyjaźnie do nowego przybysza.Poza tym kotka musi mieć zawsze możliwość odwrotu w bezpieczne miejsce/miejsca najlepiej wysoko, gdzie nie będzie niepokojona .Jeżeli sytuacja sie nie poprawi warto pomysleć o rozdzieleniu zwierząt bo przedłużajacy się stres moze skutkować chorobą kota.

  12. krysia Napisał/a:

    Mam problem. Kot moze 1 1/2 letni ( znajda) i nowa 6 miesięczna suczka w domu(znajda). Pies się boi kota, a kot psa. Piesek skłonny do zabaw, gwałtowne ruchy kota go zachecaja do tego samego. Kot jest meskim osobnikiem, wychodzacym. Pies to suka wilczuropodobna, bywa w domu i w ogrodzie a wówczas kot boi sie wejść na teren posesji. Boje sie ,że kot któregoś dnia wyjdzie i nie wróci. Sytuacja trwa 2 tygodnie . Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?

  13. Antonina Napisał/a:

    Ponieważ piesek jest jeszcze młody można próbować go uczyć zachowań akceptowalnych przez kota. Kot na ogół nie bardzo lubi psiej żywiołowości i gwałtownych zabaw i może zacząć unikać domu jeżeli bedzie w nim dominowała obecność psa. Ponieważ sytuacja jest jeszcze dla kota nowa , trzeba zwierzakom dać czas na wzajemne przyzwyczajenie sie do niej. Najlepiej byłoby kontaktować je pod dozorem ( np. pies na smyczy ,wylewnie nagradzany pochwałą i smakołykami,gdy zachowuje sie spokojnie w obecności kota), tak aby kot miał możliwość ucieczki w wyżej położone obszary niedostępne dla psa. Dobre relacje buduje się też poprzez poświecanie obu zwierzętom sprawiedliwie czasu i uwagi , i stwarzanie pozytywnych skojarzeń (zabawa ulubioną zabawką, karmienie przysmakami) gdy są razem.Ważne,aby kot , który był w domu pierwszy nie odczuł ,że mu sie wraz z przyjściem psa pogorszyło i żeby opłacało mu się nadal wracać do domu.

  14. anga Napisał/a:

    dziękuję za poradę. na pewno spróbuję zrobić Jodzie legowisko wysoko i zobaczymy czy to pomoze
    jeszcze raz dziękuję

  15. Nina Napisał/a:

    Dobry wieczór. Mam kota, który ma 8,5 miesiąca. Od dwóch tygodni mam także psa (9 lat) moich rodziców, którzy wyjechali na wakacje. Za tydzień mój kot zostanie u moich rodziców na dwa tygodnie, kiedy ja wyjadę na wakacje.
    Kot i pies zaakceptowały się wyjątkowo szybko. Kot od początku był pozytywnie nastawiony wobec psa (został wzięty z hodowli, w której oprócz kotów też były psy) – kiedy pies do niego podchodził, przewracał się na grzbiet; pierwszy do niego podchodził, żeby go powąchać. Pies podchodził do kota z większym dystansem (warczał, gdy kot zbliżał się do niego do miski lub pakował mu się na legowisko), ale teraz już się uspokoił.
    Zauważyłam jednak, że kot zaczął podgryzać psa w tylne łapy, a dodatkowo jego ulubionym miejscem stało się miejsce pod miskami psa (miski stoją na specjalnym stelażu). Kot chodzi też wszędzie za psem – jak pies idzie na dół, kot za nim; kiedy pies idzie na górę, kot też.
    Jak rozumieć to zachowanie kota? Czy kot się boi psa, czy wręcz przeciwnie? Czy podgryzanie w łapy to objaw agresji czy raczej zaproszenie do zabawy? (kiedy pies szczeka – np. w czasie zabawy ze mną, kot wyraźnie się boi, kładzie uszy po sobie i ucieka pod fotel). Będę wdzięczna za odpowiedź.

  16. zadziwiona Napisał/a:

    Z tym odslanianiem brzucha u kota to bzdura. Nasze koty zachowuja sie tak gdy chcca glaskania. I nie ma mowy o zadnym ataku.

  17. Antonina Napisał/a:

    Moje koty też tak robią względem mnie , ale tu jest mowa o rozmowie kota i psa i odmiennym znaczeniu tej pozycji ciała u tych obu zwierząt.

  18. Ola Napisał/a:

    Mojego psiaczka mam ze schroniska (4 miesiące ale bedzie dużą suczką)No i od początku ona w czasie zabawy zaczyna gryźć,nie interesują jej zabawki tylko ludzkie nogi i ręce,ostatnio przesadziła bo jak ja stałam,ona mocno sie odbiła od ziemi i ugryzła mnie w policzek ja się boję że kiedyś nas pogryzie…Dodam że karcenie bicie ,,obrażanie się na nią“ i zakładanie kagańca nie daje spodziewanego efektu
    Co robić??czy konieczna jest wizyta u psiego psychologa..ile około kosztują takie konsultacje…ja bym ją w najgorszym przypadku oddała,tylko czy to bedzie dobry pomysł?? Z góry serdecznie dziękuję za odp

  19. Antonina Napisał/a:

    Olu,w opisanej przez Panią sytuacji na pewno można pomóc, ale myslę ,ze konieczna jest jak najszybsza porada specjalisty-sugeruję więc kontakt z najbliższym zoopsychologiem. Nie wiem , gdzie Pani mieszka – listę specjalistów w Polsce można ich znaleźć na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów.

  20. Aga Napisał/a:

    Witam! Ja mam problem trochę odbiegający od tych które są tu opisane. Chodzi o to, że jestem właścicielką 4letniej kotki Luny, która od jakiegoś czasu stała się bardzo agresywna w stosunku do obcych. Od zawsze była zdystansowana do wszystkich, ale ostatnio to nabrało na sile i zaczęła się robić agresywna. Zaczęło się od mojej wyprowadzki z rodzinnego domu, gdzie Luna była wychowywana od kociaka. W nowym miejscu dość szybko się zaaklimatyzowała, ale widać było że bardzo jej smutno, bo cały dzień była sama do momentu mojego przyjścia z pracy (Kiedy wychodziłam z domu rano to przeraźliwie miauczała jak tylko zamknęłam drzwi, albo tuż przed wyjściem patrząc mi w oczy sikała pod siebie). Sytuacja przeszła ale za to po pewnym czasie, zaczęła się objawiać jej agresja, z początku w stosunku do mojej wspóllokatorki (kładła się na jej brzuchu i zasypiala, a jak sie budziła to rzucała się na nia z zebami, albo kiedy Patrycja chciala jej dac jedzenie i schylala sie do miski to rzucala sie od tylu z zebami na jej nogi, raz ja tak ugryzla ze Pat kulala przez 3 dni i robila sobie kompresy). Tak oto stwierdziłysmy ze musimy ja poddac sterylizacji (wczesniej nie byla poddana bo myslalam ze kiedys bedzie miala male). Oddalam ja do weterynarza. Po operacji stwierdzilam ze jest zbyt nieporadna i widocznie nie moze sobie poradzic z kaftanikiem, ktory musiala nosic, wiec sciagnelam do domu mojego brata, ktorego znala od malenkosci. I tu zaczal sie horror… jak tylko moj brat wszedl do pokoju, ona go zobaczyla to nastroszyla sie i zaczeła wrzeszczec (bo to nie bylo miauczenie) i juz po chwili rzucila sie na jego noge, gryzac i drapiac do krwi. Widzac to, moj ojciec probowal ja uspokoic i chwycil ja za kark (tak jak to robi matka), ale ona chwile potem wgryzala sie juz w jego reke, drapiac i szarpiac… oboje pojechali na pogotowie, a ona sie po chwili uspokoila jak wyszli (musialam na nia solidnie nakrzyczec bo sama sie balam podejsc do niej po tym ataku agresji). Przeszła 15 dniowa kwarantanne, bo bylo podejrzenie wscieklizny (nie wychodzi nigdzie na zawnatrz, nigdy nie wychodzila). Po tym czasie wszystko sie uspokoilo i przez jakies 3 tygodnie bylo dobrze, nawet na Patrycje sie przestala rzucac z zebami, kaftanik juz sciagnelam jej wiec byla w pelni formy. Po jakims czasie Patrycja wyjechala na dluzszy czas i kotka siedziala sama w domu do momentu jak ja przyszlam z pracy. Pewnego dnia przyprowadzilam do domu znajoma i kotka zaczela sie najpierw ocierac o jej noge, a potem ugryzla ja bolesnie w stope i uciekla. Znajoma wyszla. Po pewnym czasie zaczelo to przypominac z mojej strony paranoje, bo jak tylko ktos wchodzil to Luna podchodzila i widzialam ze chce ugryzc goscia wiec stawalam pomiedzy i bralam ja na rece. Po jakims czasie zaczela mi uciekac i szukac tylko momentu zeby kogos obcego ugryzc. Zaczelam ja na czas gosciny zamykac w transporterze. Kiedy tylko ktos z gosci podchodzil do transportera ona syczala i walila lapa w kratke. Tak bylo jakis tydzien. Pewnego dnia wrocilam jak zwykle z pracy i widzialam ze kotka jest niespokojna, poglaskalam ja, a ona sie odsunela wiec przeszlam wzdluz pokoju zostawiajac ja za soba. Po chwili poczulam jak z wsciekloscia gryzie moja noge i drapie pazurami. Bolalo mnie wiec schwycilam ja za kark i odstawilam na podloge a ona z wscieklosci rzucila mi sie na reke i zaczela gryzc i szarpac robiac mi potworne rany ktore mam do dzis, zachwialam sie i upadlam a ona wgryzla mi sie w druga reke… solidnie sie z nia szarpalam i po jakims czasie wygladalo to jak bojka, ona prychala i warczala a ja bylam przerazona bo co ja odepchnelam to wracala i gryzla dalej. Krew sie polala ze mnie ciurkiem i jakims cudem zdolalam ja wrzucic do pokoju i zamknac drzwi. Zaczelam zza drzwi do niej mowic a ona jak nie ona… syczala i warczala… jeszcze glosniej i glosniej… Zaczela skakac na klamke (bo tak sobie zawsze drzwi sama otwiera)…a mi serce do gardla podskoczylo… wzielam co mialam i ucieklam z domu. Na pogotowiu rany mi opatrzyli i oczywiscie na zakazny skierowali, ale musialam jakos wrocic, bo balam sie ze ucieknie przez okno i narobi wiekszych szkod bo kogos obcego pogryzie. Z ojcem w koncu jakims cudem ja zlapalismy (meczylismy sie okolo godziny), dopiero w transporterze sie uspokoila.. ale caly wieczor i ranek jak tylko podchodilam do niej to syczala.. zwariowala. Jest mi jej zal, bo jednak kocham ja bardzo, ale boje sie jej chyba jeszcze bardziej. Teraz jest na obserwacji znowu w klinice, za 5 dni ja uspia, a ja nie wiem co mam zrobic.. bo wet mi powiedzial ze moge ja zabrac potem jak chce. Ale boje sie jej. Czy jej to przejdzie, czy juz nigdy nie odzyskam mojego przyjaciela…?

  21. Karolina Napisał/a:

    Mam problem. W moim domu jest roczna kotka( znajda, Wysterylizowana). Znalazłam suczkę trzymiesięczna. Mam problem z pogodzeniem tych dwóch zwierząt. Kotka jak zobaczy ze w domu jest pies to odrazu ucieka w najmniejszą dziurę syczy na psa i warczy. Suczka boi się kotki. Co najważniejsze kotka boi sie wysokosci i nie ma możliwosci ucieczki na wyższe partie. CO robic? kotka żyje w stresie a psina siedzi tylko w jednym pokoju. z góry dziękuje za rady.

  22. Antonina Napisał/a:

    Karolino,
    od jakiego czasu w domu jest pies? Na początku to normalne ,że zwierzęta się na siebie boczą – trzeba dać im trochę czasu. Można próbować je kontaktować,oczywiście pod dozorem( suczka na smyczy, a kotka powinna mieć możliwość schowania się) w miłych okolicznościach tj. zabawa, karmienie przysmakami itp.. Jeżeli sytuacja nie będzie się poprawiała sugeruję kontakt ze specjalistą ( znajdzie ich Pani na stronie Polskiego Stowarzyszenia Zoopsychologów)

  23. Monika Napisał/a:

    Witam serdecznie
    Liczę na poradę bo jestem w kropce.Mam dwa psy jednego dużego 10 letnią sunię i 2 letniego małego nicponia.Teraz dołączył do nas kot(kotka 1,5 roczna).Moje psy nigdy nie przejawiały agrsji.Są wesołe i nigdy nie dały mi sygnału ze mogło by być coś nie tak. A teraz…powiem szczerze że boję się poznać je z kotem…Ten mały już dostał w nos(łapką nie pazurami)ale już widziałam że mruknął i odrazu go zabrałam.Duży pies siedział i wpatrywał się w kota przez 15 min. bez najmniejszego ruchu.Też to przerwałam bo…sama nie wiem.Kot był w rodzinie z psami.Ale moje psy tak naprawdę nigdy nie mieszkały z kotem..Pomóżcie…co robić :(

  24. Gabriela Napisał/a:

    Witam, mam troszkę inny problem niż te tutaj omawiane.

    Mam kota- dachowca, który ma 6 lat, wychowywany był z psem, którego już nie ma, a w tej chwili do domu ma się wprowadzić nowy pies- 6-letni staford.
    W tej chwili prowadzę próby pogodzenia ich tzn spędzają w jednym domu po kilka godzin dziennie. Wszystko jest w porządku dokąd pies nie zobaczy kota. Wtedy on się rzuca, a kot wydaje wszystkie możliwe dźwięki. Wtedy pies dostaje szału. Tego typu konfrontacje zazwyczaj wyglądają tak, że pies jest na podłodze, a kot na parapecie albo stole.
    Wiem, że muszą się pogodzić bo docelowo będą mieszkać razem, ale wiem też że zostawienie ich razem bez kontroli grozi zagryzieniem kota, ponieważ gdyby kot drapną staforda po pysku, to tamten by nie odpuścił już nigdy.
    Co mam zrobić, jak je pogodzić? Serdecznie proszę o pomoc.
    Pozdrawiam.
    Gabriela

  25. Antonina Napisał/a:

    Gabrielo,
    na podstawie tego co Pani pisze o zachowaniu psa nie wyglada to dobrze. Jeżeli pies przejawia w stosunku do kota agresję łowczą trudno go będzie od tego odzwyczaić bo to instynkt a kotu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.Nie jest też sensowne ,zeby kot spedził resztę życia na szafie. Oczywiście ,zeby coś konkretnego powiedzieć musiałabym zobaczyć oba zwierzęta i to jak się zachowują w chwili konfrontacji. Radzę skontaktować się jak najszybciej ze specjalistą i skonsultować z nim problem i wtedy podjąc decyzję o przyjęciu psa .

  26. Gabriela Napisał/a:

    Dziękuję za odpowiedź.

  27. Ala Napisał/a:

    mam kocice która ma 6 miesięcy w sobote jej nie było była 1 km od domu a teraz 5 dni jej nie ma dbam o nią kocham ją iwgl a ona uciekła nie wiem czy wróci :(((

  28. Karolina Napisał/a:

    Witam

    Chciałabym spytać co poradzić na taka sytuacje.

    Mam dwuletniego psa jamnika(suczka), przyniosłam do domu dwumiesięcznego kociaka(kotkę), martwiłam się że z psem będą problemy, a tym czasem kociak strasznie jest zdenerwowany rzuca się fuka prycha warczy , i nie wiem co mam robić boje się go wypuścić z transportera żeby nie podrapał psa.Na razie się wąchają przez kratkę.

    Pozdrawiam
    Karolina

  29. Antonina Napisał/a:

    Karolino,
    Prosze dać zwierzakom czas na poznanie swoich zapachów i kontaktować je ze soba tak jak do tej pory tzn. tylko pod dozorem i w bezpieczny sposób ( kot w transporterku lub pies na smyczy a kot z możliwością oddalenia się w bezpieczne miejsce). Dobrze też stwarzać przyjemne okoliczności poznawania się (podawać przysmaki , gdy zwierzęta w swojej obecności zachowuja się spokojnie, zachęcać do zabawy.

  30. Anna Napisał/a:

    Witam,
    chciałabym zasięgnąć porady. Mamy w domu dwuletnią sukę Figę. W święta pojawiła się w okolicy (mieszkam poza miastem) suka husky (z reakcji tutejszych samców wynika, że jest w końcowej fazie cieczki). Początkowo myślałam, że uciekła. Wygląda jednak na to, że została wywieziona. Nikt jej nie szuka. Huska nie boi się ludzi, jest ufna, spokojna, ma stały czas jedzenia – rano gdy wyjeżdżam do pracy czeka przy bramie, przyzwyczajona jest do suchej karmy, każde inne jedzenie bierze raczej niechętnie, miała piękna sierść. Widać, że do tej pory była względnie poprawnie traktowana. Teraz pies zmizerniał i stał się smutny. Chciałabym ją przygarnąć. Czy jest szansa, żeby dwie suki się dogadały? Jak je zapoznać, jeśli obie są bez smyczy i kagańców? Figę brać na smycz, a huską wpuścić na podwórko? Smakołyki na obłaskawienie raczej nie wchodzą w grę, huska zaczyna walczyć o każdy kęs.
    Pozdrawiam,
    Anna

  31. Justyna Napisał/a:

    Witam serdecznie, mam coraz wiekszy problem z jedna z kocic. Cierpi na nie do konca zdiagnozowane przypadlosci (byla dokladnie przebadana w KLinice Malych Zwierzat przy SGGW – endoskopia, biopsja wycinka z jelita, usg, rentgen) zwiazane z przewodem pokarmowym – w zwiazku z tym srednio co 3 miesiace kocica dostaje zastrzyki sterydowe, ktore ‘uspokajaja’ ja na tyle, ze przrestaje wymiotowac. Mniej wiecej od pol roku zaczely sie dodatkowe problemy – najpierw sporadycznie, teraz nie mal kazdorazowo zalatwia sie nie do kuwety, tylko w roznych miejscach w domu. I to wylacznie kocia kupa laduje gdzie popadnie, bo mocz oddaje normalnie do kuwety. Kocica jest z gatunku ‘przylepionych’ do kolan, bardzo przywiazana, zaborcza w stosunku do nas – przegania druga nasza kocice, starsza od niej. Ta druga zaczela sobie wylizywac futerko na brzuchu, mniej wiecej w tym samym czasie, w jakim pojawily sie problemy z korzystaniem z kuwety u pierwszej. Feliway nie pomogl, od 3 miesiecy obie sa na ‘kocim prozacu’. Efektow specjalnych nie widze. A kazdorazowe spzratanie kocich odchodow staje sie uciazliwe. Co ona chce nam przez to powiedziec???
    Pozdrawiam
    Justyna

  32. malaww Napisał/a:

    Witam, chcę zapytać o taką rzecz. Mam kociaka 1,5roku od jakiegoś czasu, przewraca się na grzbiet i tak zasypia najczęsciej na dywanie lub podłodze. Mam koty dość długo ale jeszcze nie widziałam żeby tak robiły. Proszę o odpowiedź czy to jest normalne?
    pozdrawiam
    Mira

  33. Gosia Napisał/a:

    Witam, mam problem… Jest to spór między dwoma kotami a psem. Koty nie są moje, ale właściciele je zaniedbują. Żyły sobie w dwójkę w domu, aż nagle właściciele przygarnęli psa. Już od roku toczą walkę między sobą i koty przeprowadziły się do kotłowni… Nie wiem co robić, aby ich pogodzić. Proszę o pomoc.

  34. agula Napisał/a:

    Też mam “drobny” kłopot. Od 4 lat mam psa i dwa koty,persy. Pies ma około 8 lat, wzięty był ze schroniska, to mieszaniec Rottweiler, kochany, spokojny tylko…nie lubi kotów. Do tej pory problemu nie było, bo kotki mieszkały w domu a pies na podwórku, w budzie, jednak od przyszłego miesiąca przeprowadzamy się razem ze zwierzakami do mieszkania. Czy jest jakiś sposób na to aby między zwierzakami zapanowała zgoda?Nie ma mowy o oddaniu któregoś ze zwierząt więc musi byc jakies rozwiązanie i bardzo chciałabym je poznać. Dziękuję za pomoc

  35. Antonina Napisał/a:

    Agulu,
    Istotne jest co to znaczy ,że “pies nie lubi kotów” ? Czy poluje na obce koty , czy potrafi być agresywny do Państwa domowych kotów ? A może po prostu jest zazdrosny o poświecaną im uwagę ?
    Sam fakt przeprowadzki z podwórka do mieszkania będzie dla psa na pewno stresujący wiec warto zadbać , żeby zwierzaki dogadały się. Nie wiem też czy koty do tej pory w ogóle stykały sie z psem , czy sie znają ?
    Jeżeli nie trzeba psa wprowadzać do domu jak nowe zwierzę tzn. z całą ostrożnością kontaktować go z kotami, tak by się oswoiły ze swoim zapachem i widokiem ( pies na smyczy, koty z możliwością ucieczki na wyższe poziomy) , cały czas pod dozorem , w przyjemnych okolicznościach ( jeżeli jest spokojny w obecności kotów – dostaje nagrodę). Nie ma potrzeby niepokoic sie jeżeli na początku koty beda prychały , a pies bedzie chciał je powąchać. Jeżeli jednak pies bedzie się zachowywał agresywnie w stosunku do kotów nie rokuje to najlepiej, w każdym razie nie można zwierząt pozostawić w jednym pomieszczeniu bez dozoru dopóki nie bedzie pewności ,ze nie ma agresji ze strony psa. Zawsze trzeba pamiętać o powiększaniu terytorium dla kotów o przestrzeń pionową przez udostepnienie im bezpiecznych kryjówek wyżej.

  36. agula Napisał/a:

    Nasz pies lekceważy obce koty,które czasem przemykają przez podwórko. On jest bardzo łagodny, ma dużą tolerancję, być może dlatego, że długo przebywał w schronisku wsród innych zwierząt. Nie warczy na nasze koty, jest ich ciekawy. Jedna z kotek jest nim bardzo zainteresowana, podchodzi mu prawie pod nos natomiast druga od razu ucieka. Zwierzęta znają się ale nigdy nie przebywały ze soba dłużej niż 15 min i zawsze pies był na smyczy.Gdyby to był mniejszy pies to chyba nie miałabym takich obaw ale nasz psiak jest sporawy:-)Dziękuję za poradę.Mam nadzieję, że polubią się a przynajmniej będą tolerowały.

Dodaj Komentarz