<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Psycholog Zwierzęcy</title>
	<atom:link href="http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy</link>
	<description>Masz problem ze zwierzakiem? Kot brudzi w domu i wylizuje sobie sierść, a pies wyje całymi dniami i warczy na gości? Potrzebujesz pomocy specjalisty od psychiki zwierząt - zoopsychologa. Zapraszam!</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 14:28:30 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.5</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: Rafał</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-447</link>
		<dc:creator>Rafał</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 10:18:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-447</guid>
		<description>Dzień dobry, mam roczną kotkę. Proszę o radę co może oznaczać jej zachowanie: 

- nie odstępuje mnie na krok, wciąż ociera się o moje nogi (muszę bardzo uważać, żeby jej nie nadepnąć, uderzyć)
- wchodzi na mnie (potrafi skoczyć na plecy, klatkę piersiową), ociera się głową o twarz, wchodzi na głowę, niestety głaskanie jej nie uspokaja, nawet nasila te zachowania 
- wydaje się zestresowana, zdezorientowana, ale radosna - absolutnie nie jest agresywna; zabawa tylko na chwilę odwraca jej uwagę
- wciąż jest głodna (była odrobaczana, ale ma mimo to ma niską wagę), w porze karmienia jej zachowanie się nasila
- usilnie próbuje dostać się do domu (mieszka na podwórku).

Mam również drugą, starszą kotkę, ale nie przepada ona za młodszą. Dodam że zwierzę za młodu zostało lekko najechane kołem samochodu, ale wydaje się że wyszło tego bez szwanku. 
 
W stosunku do innych domowników kotka zachowuje się podobnie, ale nie w takim stopniu. Sytuacja ta jest dla mnie coraz bardziej frustrująca, więc nie zawsze reaguję ze spokojem.
Czy mogę w jakiś sposób nasilać jej zachowanie?

Czy konieczna jest wizyta u weterynarza/zoopsychologa?

Pozdrawiam :)
Rafał Korczak</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry, mam roczną kotkę. Proszę o radę co może oznaczać jej zachowanie: </p>
<p>- nie odstępuje mnie na krok, wciąż ociera się o moje nogi (muszę bardzo uważać, żeby jej nie nadepnąć, uderzyć)<br />
- wchodzi na mnie (potrafi skoczyć na plecy, klatkę piersiową), ociera się głową o twarz, wchodzi na głowę, niestety głaskanie jej nie uspokaja, nawet nasila te zachowania<br />
- wydaje się zestresowana, zdezorientowana, ale radosna &#8211; absolutnie nie jest agresywna; zabawa tylko na chwilę odwraca jej uwagę<br />
- wciąż jest głodna (była odrobaczana, ale ma mimo to ma niską wagę), w porze karmienia jej zachowanie się nasila<br />
- usilnie próbuje dostać się do domu (mieszka na podwórku).</p>
<p>Mam również drugą, starszą kotkę, ale nie przepada ona za młodszą. Dodam że zwierzę za młodu zostało lekko najechane kołem samochodu, ale wydaje się że wyszło tego bez szwanku. </p>
<p>W stosunku do innych domowników kotka zachowuje się podobnie, ale nie w takim stopniu. Sytuacja ta jest dla mnie coraz bardziej frustrująca, więc nie zawsze reaguję ze spokojem.<br />
Czy mogę w jakiś sposób nasilać jej zachowanie?</p>
<p>Czy konieczna jest wizyta u weterynarza/zoopsychologa?</p>
<p>Pozdrawiam :)<br />
Rafał Korczak</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: asia</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-439</link>
		<dc:creator>asia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 19:53:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-439</guid>
		<description>Witam,mam takie pytanie...mam 3 letnia kotkę trzymaną tylko w domu nie wychodzącą na dwór,niestety(ubolewam)ale ze względów poważnych problemów zdrowotnych kotka nie może z nami zostać :(.Szukamy dla niej domu już 5miesięcy niestety nikt nie chce jej przygarnąć...i tu moje pytanie ostatnią szanse na dom(bo nie chciała bym oddać jej do schroniska)jest wywiezienie jej na wieś do rodziny,tam będzie miała jedzenie i opiekę,ale przy domu w oborze.Co robić?jak ona to zniesie?Bardzo proszę o odp.z góry serdecznie dziękuję.Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,mam takie pytanie&#8230;mam 3 letnia kotkę trzymaną tylko w domu nie wychodzącą na dwór,niestety(ubolewam)ale ze względów poważnych problemów zdrowotnych kotka nie może z nami zostać :(.Szukamy dla niej domu już 5miesięcy niestety nikt nie chce jej przygarnąć&#8230;i tu moje pytanie ostatnią szanse na dom(bo nie chciała bym oddać jej do schroniska)jest wywiezienie jej na wieś do rodziny,tam będzie miała jedzenie i opiekę,ale przy domu w oborze.Co robić?jak ona to zniesie?Bardzo proszę o odp.z góry serdecznie dziękuję.Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Beata</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-420</link>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 08:18:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-420</guid>
		<description>Dziękuję za szybką i profesjonalną odpowiedź:).
Oczywiście dostosujemy się przedstawionych wskazówek.Jesteśmy już niemal pewni, że nasza rodzinka powiększy się o kolejnego domownika i że wszyscy nawzajem będziemy sobie dawać szczęście.
Pozdarwiam serdecznie:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za szybką i profesjonalną odpowiedź:).<br />
Oczywiście dostosujemy się przedstawionych wskazówek.Jesteśmy już niemal pewni, że nasza rodzinka powiększy się o kolejnego domownika i że wszyscy nawzajem będziemy sobie dawać szczęście.<br />
Pozdarwiam serdecznie:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Antonina</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-419</link>
		<dc:creator>Antonina</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 10:52:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-419</guid>
		<description>Beato,
Psy sa zwierzętami stadnymi , co oznacza ,że są duże szanse na to ,że Fuks zaakceptuje nowego kolegę i będzie im razem dobrze. Oczywiście to nie oznacza ,że nie bedzie rywalizacji o rózne dobra i zazdrości o Państwa względy, dlatego też ważne jest dobre wprowadzenie nowego psa do psa-domownika i pozwolenie im na ustalenie wzajemnych relacji oraz nie zaniedbywanie starego psa z powodu pojawienia się nowego. Oczywiście ważne jest także przyzwyczajenie psa do pozostawania samemu w domu - najlepiej przyzwyczajać do tego szczeniaka. W przypadku psa dorosłego pojawienie się nowego psa nie zawsze pomaga na problemy z zostawaniem ( jeżeli takie miałyby wystąpić) -tutaj lepiej zasiegnąc porady zoopsychologa.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Beato,<br />
Psy sa zwierzętami stadnymi , co oznacza ,że są duże szanse na to ,że Fuks zaakceptuje nowego kolegę i będzie im razem dobrze. Oczywiście to nie oznacza ,że nie bedzie rywalizacji o rózne dobra i zazdrości o Państwa względy, dlatego też ważne jest dobre wprowadzenie nowego psa do psa-domownika i pozwolenie im na ustalenie wzajemnych relacji oraz nie zaniedbywanie starego psa z powodu pojawienia się nowego. Oczywiście ważne jest także przyzwyczajenie psa do pozostawania samemu w domu &#8211; najlepiej przyzwyczajać do tego szczeniaka. W przypadku psa dorosłego pojawienie się nowego psa nie zawsze pomaga na problemy z zostawaniem ( jeżeli takie miałyby wystąpić) -tutaj lepiej zasiegnąc porady zoopsychologa.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Beata</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-418</link>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2010 20:30:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-418</guid>
		<description>Dzień dobry:))
Od 7 lat mieszka ze mną i moim mężem kundelek Fuks (ma ok.9 lat).Znaleźliśmy go na drodze w bardzo ciężkim stanie no i zawładnął naszymi sercami.Nie mamy jeszcze dzieci, więc jest to nasz ukochany pupil.Przez cały ten czas mieszkaliśmy w kawalerce w małym miasteczku.Od dwóch miesięcy przeprowadziliśmy się na wieś do dużego domu.Do tej pory, kiedy wyjeżdżaliśmy do pracy, Fuksik był odprowadzany do rodziców, więc rzadko bywał sam.Teraz , z powodu odległości musimy zostawiać go w domu samego.Nie możemy go jeszcze zostawiać w ogrodzie podczas naszej nieobecności(brak porządnego ogrodzenia)ze względu na ostre psy sąsiadów.Ta sytuacja może się nie zmienić nawet przez rok albo dłużej.Bardzo poważnie zastanawiamy się nad drugim psem - labradorem (zawsze chcieliśmy mieć psiaka tej rasy). Wiem, że nasz Fuksik jest o nas zazdrosny no i oczywiście zaborczy, ale myślę że poradziłby sobie z małym rywalem oczywiście z naszą pomocą. Mam wrażenie, że czuje się teraz trochę samotny i nie ma tylu bodźców zewnętrznych co kiedyś.Moje pytanie: Czy lepiej dla niego by miał kolegę i poświęcił część swojej przestrzeni czy też lepiej nic nie zmieniać i po prostu przyzwyczaić go do takiej sytuacji.Zawsze nam się marzył dom z dwoma psami i kociakiem, jednak bardzo zależy nam na szczęściu Fuksa i nie wiem, co będzie dla niego najlepsze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry:))<br />
Od 7 lat mieszka ze mną i moim mężem kundelek Fuks (ma ok.9 lat).Znaleźliśmy go na drodze w bardzo ciężkim stanie no i zawładnął naszymi sercami.Nie mamy jeszcze dzieci, więc jest to nasz ukochany pupil.Przez cały ten czas mieszkaliśmy w kawalerce w małym miasteczku.Od dwóch miesięcy przeprowadziliśmy się na wieś do dużego domu.Do tej pory, kiedy wyjeżdżaliśmy do pracy, Fuksik był odprowadzany do rodziców, więc rzadko bywał sam.Teraz , z powodu odległości musimy zostawiać go w domu samego.Nie możemy go jeszcze zostawiać w ogrodzie podczas naszej nieobecności(brak porządnego ogrodzenia)ze względu na ostre psy sąsiadów.Ta sytuacja może się nie zmienić nawet przez rok albo dłużej.Bardzo poważnie zastanawiamy się nad drugim psem &#8211; labradorem (zawsze chcieliśmy mieć psiaka tej rasy). Wiem, że nasz Fuksik jest o nas zazdrosny no i oczywiście zaborczy, ale myślę że poradziłby sobie z małym rywalem oczywiście z naszą pomocą. Mam wrażenie, że czuje się teraz trochę samotny i nie ma tylu bodźców zewnętrznych co kiedyś.Moje pytanie: Czy lepiej dla niego by miał kolegę i poświęcił część swojej przestrzeni czy też lepiej nic nie zmieniać i po prostu przyzwyczaić go do takiej sytuacji.Zawsze nam się marzył dom z dwoma psami i kociakiem, jednak bardzo zależy nam na szczęściu Fuksa i nie wiem, co będzie dla niego najlepsze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Agnieszka</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-398</link>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 May 2010 19:25:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-398</guid>
		<description>Dziękuję za sugestie. Misia na dworzu jest baardzzooo szczęśliwa - ja też, jak widzę jej zadowolony ogonek:)Staramy się wdrażać strategię wychodzenia rano- zanim pójdę do pracy i po moim powrocie. Zaczyna to w miarę funkcjonować, choć Misia to niezły charakterek i poza tymi porami usilnie domaga się wyjścia. Będziemy nad tym jeszcze pracować.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za sugestie. Misia na dworzu jest baardzzooo szczęśliwa &#8211; ja też, jak widzę jej zadowolony ogonek:)Staramy się wdrażać strategię wychodzenia rano- zanim pójdę do pracy i po moim powrocie. Zaczyna to w miarę funkcjonować, choć Misia to niezły charakterek i poza tymi porami usilnie domaga się wyjścia. Będziemy nad tym jeszcze pracować.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Antonina</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-387</link>
		<dc:creator>Antonina</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 May 2010 15:36:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-387</guid>
		<description>Agnieszko,
Jakby ktoś zapytał kota czy woli byc kotem wychodzącym czy nie raczej odpowiedź byłaby oczywista. Większość kotów ceni sobie wolność i jezeli tylko mozliwe jest ,zeby ja miały to na pewno najlepsze wyjście. Niestety koty żyjące w mieście rzadko mogą wychodzić swobodnie na dwór nie narazając sie na wiele niebezpieczeństw i dlatego jest coraz wiecej kotów niewychodzących. Jeżeli w domu stworzymy kotu maksymalnie interesujące otoczenie i poświęcimy mu wystarczająca ilość czasu i uwagi wiele kotów zaakceptuje te sytuację. Jednak jeżeli kot poznał już uroki wolności trudno mu z niej zrezygnować. W Państwa sytuacji najlepiej byłoby ustalić stałe rytuały związane z porami wychodzenia Misi tzn. wyznaczyć mniej więcej stałe pory ( najlepiej dostosowane do najwiekszej aktywności kota czyli rano i wieczorem) i wypuszczać ją zanim zanim zacznie się tego domagać - żeby nie utrwaliła sobie sekwencji: domagam się - wychodzę. Po powrocie może dostać coś pysznego do jedzenia - wtedy przyjemniej i chętniej jej się wróci. Jeżeli będzie domagała się wyjścia w innych porach należy to konsekwentnie ignorować ( nie patrzyć w jej kierunku , nic nie mówić) ewentualnie odwracać jej uwagę np. na wspólną zabawę . Koty mają duże zdolnosci adaptacyjne więc jest szansa na wypracowanie &quot;planu zajęć&#039; satysfakcjonującego obie strony.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Agnieszko,<br />
Jakby ktoś zapytał kota czy woli byc kotem wychodzącym czy nie raczej odpowiedź byłaby oczywista. Większość kotów ceni sobie wolność i jezeli tylko mozliwe jest ,zeby ja miały to na pewno najlepsze wyjście. Niestety koty żyjące w mieście rzadko mogą wychodzić swobodnie na dwór nie narazając sie na wiele niebezpieczeństw i dlatego jest coraz wiecej kotów niewychodzących. Jeżeli w domu stworzymy kotu maksymalnie interesujące otoczenie i poświęcimy mu wystarczająca ilość czasu i uwagi wiele kotów zaakceptuje te sytuację. Jednak jeżeli kot poznał już uroki wolności trudno mu z niej zrezygnować. W Państwa sytuacji najlepiej byłoby ustalić stałe rytuały związane z porami wychodzenia Misi tzn. wyznaczyć mniej więcej stałe pory ( najlepiej dostosowane do najwiekszej aktywności kota czyli rano i wieczorem) i wypuszczać ją zanim zanim zacznie się tego domagać &#8211; żeby nie utrwaliła sobie sekwencji: domagam się &#8211; wychodzę. Po powrocie może dostać coś pysznego do jedzenia &#8211; wtedy przyjemniej i chętniej jej się wróci. Jeżeli będzie domagała się wyjścia w innych porach należy to konsekwentnie ignorować ( nie patrzyć w jej kierunku , nic nie mówić) ewentualnie odwracać jej uwagę np. na wspólną zabawę . Koty mają duże zdolnosci adaptacyjne więc jest szansa na wypracowanie &#8220;planu zajęć&#8217; satysfakcjonującego obie strony.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Agnieszka</title>
		<link>http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy/comment-page-1#comment-386</link>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 May 2010 07:19:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zoopsycholog.com/oferta/psycholog-zwierzecy#comment-386</guid>
		<description>Witam,

moja 3 letnia kotka Misia do tej pory swoje życie spędzała w mieszkaniu i tylko czasem na chwilkę wychodziła na zewnątrz, np. gdy wracałam z pracy. Widziałam, że jej się to podoba, ale ja mimo wszystko wolałabym, żeby był to nadal kotek domowy, choć z drugiej strony chciałabym żeby była szczęśliwa i mogła trochę pooddychać świeżym powietrzem. Nie byłoby problemu, gdyby Misia teraz nie miała obsesji na punkcie wychodzenia - budzi nas o 6 rano miaucząc pod drzwiami i w ciągu dnia rytuał ten często się powtarza. Chciałabym żeby wychodziła na krótkie chwile, ale nie pod wpływem terroru tylko np o ustalonych porach. Czy można w jakiś sposób nauczyć kotka takiego schematu? Teraz ją wypuszczam,ale są też momenty, kiedy nie może wyjść i wtedy stosuję spryskiwacz, żeby ją od drzwi odciągnąć. Inne metody nie są skuteczne. Obawiam się, że kotek głupieje, bo raz może wyjść a innym razem nie. Dla mnie ta sutuacja też jest męcząca. Co najlepiej w tej sytuacji zrobić?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam,</p>
<p>moja 3 letnia kotka Misia do tej pory swoje życie spędzała w mieszkaniu i tylko czasem na chwilkę wychodziła na zewnątrz, np. gdy wracałam z pracy. Widziałam, że jej się to podoba, ale ja mimo wszystko wolałabym, żeby był to nadal kotek domowy, choć z drugiej strony chciałabym żeby była szczęśliwa i mogła trochę pooddychać świeżym powietrzem. Nie byłoby problemu, gdyby Misia teraz nie miała obsesji na punkcie wychodzenia &#8211; budzi nas o 6 rano miaucząc pod drzwiami i w ciągu dnia rytuał ten często się powtarza. Chciałabym żeby wychodziła na krótkie chwile, ale nie pod wpływem terroru tylko np o ustalonych porach. Czy można w jakiś sposób nauczyć kotka takiego schematu? Teraz ją wypuszczam,ale są też momenty, kiedy nie może wyjść i wtedy stosuję spryskiwacz, żeby ją od drzwi odciągnąć. Inne metody nie są skuteczne. Obawiam się, że kotek głupieje, bo raz może wyjść a innym razem nie. Dla mnie ta sutuacja też jest męcząca. Co najlepiej w tej sytuacji zrobić?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
